-Bardzo mi miło was poznać…- powiedziała Beyonce
podając mi i Danielle dłoń na powitanie.
-Nawet nie wiesz, jakie jesteśmy szczęśliwe, że
będziemy tobą tańczyć…
Bey uśmiechnęła się szeroko.
-Wiem, że na pewno macie coś zaplanowane, więc
zacznijmy.- powiedziała.
Na salę wszedł choreograf. Powiedział, że bardzo
chce, abyśmy odłożyły teraz wszystkie zmartwienia na bok i skupiły się na choreografii.
Próba trwała ok. 6 godzin. Miałyśmy z Dani dwie przerwy po 15 minut. Ale
opłacało się ogarnęłyśmy dwie choreografie. A tą w szczególności trudną była do
Single Ladies. Każdy ruch musiałyśmy
wykonać równiutko z piosenkarką. Taniec wyglądał identycznie jak na teledysku
do tej piosenki, moim błędem było to, że nie nauczyłam się go wcześniej.
Przecież to klasyka… Danielle umiała go tańczyć, ale praktyka czyni mistrza.
Z kolei Haunted ma wyglądać inaczej. Beyonce wchodzi
na scenę ubrana w suknię, pod którą ukryty jest strój do głównego refrenu i
staje przy mikrofonie w tle są tancerze, którzy unosząc plecy tworzą delikatną
falę. Gdy kończy się moment śpiewany, gdzie śpiewają chórki na scenę wchodzę ja
i Danielle. Wraz z innymi tancerzami robimy tą „falę”, a Beyonce tańczy swój
układ…
Beyonce wymawiając ostatnie słowa z jej monologu,
czyli:
Sold not for sale
Probably won't make no money off this, oh well
Reap what you sow
Probably won't make no money off this, oh well
Reap what you sow
Perfection is so... Mm
Tancerze obtaczają ją dookoła, ściągają dół sukienki
i pozostawiają ją w kusym body, po kilku sekundach odchodzą na bok. Na scenie
zostaję tylko ja, Danielle i Bey. My dwie wstajemy, a Beyonce staje delikatnie
porusza się w rytm muzyki. Będzie mieć microport (mikrofon przyczepiany do
policzka wokalisty). Spokojnie unosimy ręce do góry schodząc w tym czasie do
parteru uginając kolana. Gdy zaczyna się bardziej energiczna muzyka nasze
kolana poruszają się według rytmu, dłonie mamy położone na biodrach, a przy
każdym mocniejszym uderzeniu poruszamy biodrem w lewo. Tancerze wchodzą powoli
na scenę, ale stoją raczej z tyłu. My i tak jesteśmy we trójkę na pierwszym
planie. Potem lekko uginamy kolana i kołyszemy biodrami dookoła, na chwilkę
podnosząc się do góry, by trzepnąć w włosami.
Onto you, you must be onto me… - w tym momencie ręce
idą do boku, a głowa wraz z ciałem wiruje.
Gdy znów jest część mówiona przez Bey, ja i Danielle
siedzimy na scenie i unosimy dłonie raz w lewą stronę, a raz w prawą. Ostatnie
słowa to:
Kiss, bite, foreplay…
Wtedy
światła mają przypominać błyskawice. Tancerze i my dwie poruszamy się jak na
sztormie. Nasze włosy według planu mają
się rozpuścić, by można było nimi poruszać w kółko.
Ghost in the sheets
Podnosimy się do góry z Dani i lądujemy znów na
ziemi robiąc szpagat, kładziemy klatkę piersiową na ziemi i łączymy ze sobą
nogi.
I know if I'm haunting you
You must be haunting me

Gdy wyszłam z próby, po wczesnym ustaleniu kolejnej
na godzinę 6:00, uśmiechnęłam się widząc grzebiącego w bagażniku Range Rovera
Harry’ego. Podeszłam do niego, a on od
razu wsiadł do samochodu. Paparazzi robili nam zdjęcia. Dałam mu całusa w
policzek, gdy tylko wsiadłam. Harry ruszył z piskiem opon.
-I jak trening z Beyonce?
-Niedopisania… Spełnienie marzeń. A jutro mam z nią
i Danielle kolejną, ale tym razem całodzienną.
-Cały dzień?- zmartwił się Harry.
-Cały.
Stanęliśmy na światłach.
-Chciałbym cię gdzieś dziś zabrać… Tylko wzięcie
udziału w tym, gdzie pojechalibyśmy wymaga bardzo dużej odwagi.
-Boję się już…- zaśmiałam się.
-Ale chciałabyś?
-Jasne.
-To jest niebezpieczne.
-Aż dziwne, że chcesz mnie zabrać w niebezpieczne
miejsce…
-Chyba masz rację, to był zły pomysł…
-No nie, jak już mi zaproponowałeś to jedziemy…
-A nie jesteś zmęczona?
-Trochę, ale to co…
Zamyślił się.
-Odwiozę cię teraz do domu i przyjadę po ciebie o 15:30,
ok.?
-Dobrze. A jak mam się ubrać?
-Normalnie, tylko nie szpilki…
W radiu leciało Use Somebody – Kings of Leon. LINK
Harry odwiózł mnie do domu, gdzie wzięłam prysznic,
ubrałam się w szarą bluzę, conversy w gwiazdki, o których totalnie zapomniałam
i dżinsy. Mój ukochany punktualnie był pod wieżowcem. Dałam mu buziaka, gdy
wsiadłam do samochodu.
-Gdzie mnie zabierasz?
-Zobaczysz…- odrzekł z szerokim uśmiechem.
Ruszył, a jechaliśmy jeszcze z 30 minut. Byliśmy na
przedmieściach Londynu. Dookoła była zielona trawa w odległości kilometra.
Wreszcie Harry zatrzymał się na parkingu.
-Co to za miejsce?
Hazz objął mnie w biodrach.
-Na pewno się nie boisz?
-Jeszcze nie wiem, czego mam się bać kotku…- pogłaskałam
go po policzku.
Weszliśmy do środka, w biurze siedział mężczyzna.
-Dzień dobry.- powiedzieliśmy.
-Chcieliśmy wykupić skok na spadochronie dla dwóch
osób…- zaczął Harry.
Ja spojrzałam na niego wryta.
-Boisz się teraz?- zapytał mnie.
-Nie boję się.
-Czy któreś z państwa skakało kiedyś?
-Ja mam uprawnienia trenera sprzed kilku lat…-
odezwał się Harry.
Ja spojrzałam na niego znów wryta, ale jeszcze
bardziej.
-Serio?
-Yhym.
-W takim razie nie potrzebny jest instruktor. Polecą
państwo razem na jednym.- odezwał się mężczyzna.
Uśmiechnęłam się.
-Zapraszam za mną…- powiedział.
Wręczył nam kombinezony, dostałam różowy i
wyglądałam jak różowy Power Ranger. Harry zrobił mi zdjęcie, jak stałam tyłem i
podniosłam ręce do góry układając palce w „pokój” i wstawił na swojego
Instagrama z podpisem: Pinky girl…
Ubrałam kask na szczęście czarny. Harry był ubrany
na czarno, także założył kask. Wyszliśmy na trawiaste pole i wsiedliśmy do
samolotu, który na nas czekał. Wzleciał wysoko i dopiero wtedy poczułam, jak
szybko bije mi serce i że trzęsą mi się ręce. Harry pocałował mnie w czoło.
-Teraz się boisz?- zapytał.
Kiwnęłam głową.
Mężczyzna, który miał otwierać drzwi pomógł Hazzie
założyć spadochron i w razie czego wytłumaczył jeszcze raz wszystko. Byliśmy
gotowi do wyskoku.
-Gotowi?- spytał mężczyzna.
-Tak.- odpowiedziałam.
Drzwi się otworzyły, a mnie w twarz uderzył mocny
podmuch wiatru.
-No to lecimy…- krzyknął Harry.
-O Jezu…- krzyknęłam, gdy wyskoczyliśmy z samolotu.
Na początku miałam zamknięte oczy, ale potem zdecydowałam
się je otworzyć. Złapałam Hazzę za rękę. Darłam się głośno, ale to było mega
niezapomniane przeżycie.
-Grace co tam?- krzyknął Harry.
-ZAJEBIŚCIE!!!- krzyknęłam, a Harry wybuchnął
gromkim śmiechem. Lecieliśmy jeszcze chwilkę, a po chwili Harry otworzył
spadochron i szarpnęło nas bardzo mocno ku górze. Spokojnie wylądowaliśmy po
jakimś czasie. Gdy odpięto nam spadochron usiadłam plackiem na trawie i
zaczęłam się śmiać.
Harry zaczął się także śmiać.
-Jezuuu… Jakie to było genialne…
-Cieszę się, że ci się podoba…
Pisnęłam jeszcze raz i zerwałam się z ziemi,
skoczyłam na Harry’ego i oplotłam go nogami wokół pasa.
-To było jedno z najwspanialszych przeżyć w moim
życiu… Kocham cię…- powiedziałam cicho.
Wpiłam się w jego usta, był bardzo zaskoczony tym,
ale ja nie przejmowałam się i byłam jeszcze bardziej namiętna. Poczułam jego
język w ustach. Oderwaliśmy się po chwili.
-Kochanie za to co przed chwilką zrobiłaś zabiorę
jeszcze w jedno miejsce. Magiczne miejsce.- oznajmił mi loczek.
Zeskoczyłam mu z pasa.
-Czuję się taka wyróżniona.
-Bo jesteś wyjątkowa…
-A gdzie mnie zabierzesz?
-W magiczne miejsce…
Oddałam swój kombinezon i Harry powiedział, żebym
szła do samochodu. Wzięłam od niego kluczyki. Wsiadłam i odebrałam dzwoniący do
mnie telefon.
-Halo?-
spytałam
ucieszona.
-Grace?
To ty?
-Tak
to ja, a kto mówi?
-No
Justin…
-Och
cześć… Co u ciebie?
-W
miarę dobrze, a jak ty się miewasz?
-Super,
właśnie skakałam ze spadochronem.
-Naprawdę?
-No
było genialnie.
-To
dobrze, słuchaj dzwonię w związku z kontraktem.
-Słucham
cię…
-Scooter
powiedział, że musimy nagrać filmik…
Jęknęłam, a przez drzwi wyszedł uśmiechnięty Harry,
gdy loczek wsiadł, odpięłam pas, by wysiąść z samochodu.
-Gdzie idziesz?- zapytał.
-Do toalety, zaraz wrócę.
-Ok.
Wyszłam z samochodu i poszłam do toalety.
-Czy
nie sądzisz, że ostatnimi czasy w ogóle nie pojawiają się nasze zdjęcia na
Internecie i to i tak daje wszystkim do zrozumienia, że coś jest nie tak?
-Myślę
dokładnie jak ty, Grace, ale Scooter mi mówi, że to konieczne.
-A
ty chcesz robić ten filmik?
-Nie.
-Ja
też nie.
-Zróbmy
coś…
-Justin,
ja teraz jestem kilka tysięcy kilometrów od LA. Musisz to załatwić.
-Postaram
się z nim pogadać…
-Proszę
cię… Wiesz, jak ja na niego reaguje…
-Wiem.
-…a
jak by coś jeszcze o Harry’m powiedział jak ostatnio to serio bym mu w gębę
dała…
-…
mam nadzieję, że dobrze ci z Harry’m…
-On
jest moim przyjacielem.
-Takie
głupoty to możesz dziecku wmawiać, przed chwilką skakałaś z nim na spadochronie
widujesz się z nim codziennie…
-O
jeju no… Żadnych bliższych relacji między nami nie ma…
-Dobra
koniec rozmowy, bo nienawidzę jak kłamiesz…- Justin zaśmiał
się.
-Chyba
masz rację.
-Miłego
dnia, do zobaczenia.
-Papa.
Wyszłam z toalety i wróciłam do samochodu.
-Gotowa do drogi?
-Yhym.
Schowałam telefon w torbie.
-Kto dzwonił?- spytał mnie.
-Justin…- odpowiedziałam po chwili.
Harry uniósł brwi i przełknął ślinę. Nie podobało mu
się to.
-Pytał mnie jak próby z Beyonce…- dodałam cicho.
-Pytał o mnie?
-Nie.
Opuściłam głowę.
Jechaliśmy chwilkę w ciszy. Harry zjechał na
pobocze.
-Co ty robisz?
-Wysiadaj z samochodu…- powiedział.
-Co?
-No wysiądź…
Harry też wysiadł i wsiadł do tyłu. Nie rozumiałam
po co tak robi… Wsiadłam do tyłu.
-Spójrz mi w oczy…
Zrobiłam jak kazał.
-Dlaczego go nie zostawisz…
-Bo on się załamie, jak go zostawię…- powiedziałam.
-A ja się załamię wkrótce, jeśli z nim nie zerwiesz…
-Harry…- zaczęłam.- Kochanie…
Usiadłam Hazzie na kolanach i ujęłam jego twarz w
dłonie.
-Wszystko wróci do normy po gali American Music
Awards…- oznajmiłam cicho.
-Co?
O czym ty mówisz?
-Tak, wtedy wszystko z Justinem zostanie rozwiązane.
-Ale…

-No dobrze, wierzę ci.- odpowiedział po chwili.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham…
Uśmiechnęłam się. Przesiedliśmy się. Wracając do
Londynu Harry zajechał do przydrożnej knajpki, gdzie zjedliśmy obiad.
Poprosiłam Hazzę, żebyśmy zrobili sobie zdjęcie, długo go namawiałam, ale się
zgodził. Wstawiłam je na Insta z podpisem: Skydiving.
Wychodząc z knajpki Harry oświadczył mi, że odwiezie
mnie do domu, tam mam 15 minut na przebranie się w strój i jakieś lekkie
rzeczy.
-Ale po co strój?
-Bo magiczne miejsce jest związane z wodą…
-Och… - westchnęłam.
-Nie martw się, nie bierz niczego poza strojem.
Wysiadłam z samochodu, gdy Harry zaparkował pod wieżowcem.
-Nie wejdziesz na górę?- zapytałam.
-Nie kuś, Gracie, nie kuś… Proszę…
-Jesteś pewny?- zapytałam szepcząc mu do ucha.
-Tak… Ale spokojnie to moje magiczne miejsce jest
idealne do… - szepnął.
-Super. To ja śpieszę.
Wyskoczyłam z samochodu.
Na dworze było bardzo ciepło, lipiec w Londynie to
piękny miesiąc. W bluzie i długich spodniach grzałam się jak diabli. Wjechałam
na górę i szybko otworzyłam drzwi. Rzuciłam ciuchy na fotel weszłam do sypialni
i otworzyłam okno. Wytrzasnęłam z szafki ubrania i
strój, który kupiłam do Australii, ale w rezultacie go nie wzięłam… Zostały
trzy minuty do przyjazdu Hazzy. Wzięłam do ręki jabłko, wyszłam z domu i
schowałam klucze do tylniej kieszeni spodenek.
Zjechałam na dół i oniemiałam na jego widok.
Stał oparty o motor w dżinsowych szortach i białej
bokserce.
-Jedziemy?
-Ale motorem?
-Yhym.
Harry podał mi kask. Wsiadłam na tył motoru i
usadowiłam się wygodnie. Harry ruszył i jechał spokojnie ulicami Londynu.
-Przyspiesz…- mówiłam mu.
Jechaliśmy jakąś godzinę. Z autostrady Hazz zjechał
w polną drogę, która prowadziła do wzniesienia. Całkiem pokaźnego. Zajechał od
tyłu i zatrzymał się.
-Przejdziemy dalej…
-Harry gdzie ty nas wywiozłeś…- zaśmiałam się.
-Widzisz to jest jedyne miejsce, gdzie odpoczywam
bez paparazzi, nawet bez najbliższych przyjaciół, jesteś jedyną osobą, której
pokaże to miejsce.
-Znów czuję się wyróżniona…
-… bo wciąż jesteś wyjątkowa…
Musnęłam Harry’ego w usta i szliśmy dalej.
Obeszliśmy wzgórze dookoła i w nim było takie
wcięcie. A osłaniała je wielka wierzba płacząca. Hazz podniósł kilka gałęzi,
bym mogła swobodnie przejść. To co zobaczyłam tam było niewiarygodne i jak z
bajki. Z wzgórza leciała woda, był to wodospad, a trawa umieszczona dookoła
jeziorka była zieloniutka i miękka w dotyku.
-I jak?
-Tu jest tak pięknie, że nie wiem co powiedzieć…
Hazz uśmiechnął się szeroko.
Słońce wciąż świeciło, niebo było błękitne, a woda,
po tym jak zamoczyłam dłoń, cieplutka. Harry wyciągnął z bagażnika motoru
ręcznik i truskawki.
-Na pewno nikt nas tu nie znajdzie?- zapytałam.
-Nikt. Obiecuję ci to.
Ściągnęłam bluzkę i spodenki weszłam do wody, która
po chwili dotknęła poziomu piersi.
-Boże, jak tu jest idealnie.- powiedziałam.
Położyłam się na wodzie i powolutku dryfowałam po
wodzie. Uniosłam lekko głowę, by zobaczyć nagi tors Hazzy i jego nogi i pas w
czarnych bokserkach. Wszedł powoli do wody i podpłynął do mnie. Pocałował mój
brzuch i mostek między piersiami.
-Zamieszkajmy tu…
-Jak Tarzan i Jane…- zaśmiał się Harry.
-Nawet… Ty już i tak wyglądasz jak Tarzan.
Hazz uniósł brwi.
-Uwielbiam się z tobą droczyć…- powiedziałam.
Zostałam złapana za biodra i postawiona do pionu.
Moje nogi owinęły Hazzę wokół pasa. Szum wodospadu był taki relaksujący i
romantyczny. A śpiewające na wierzbie ptaki sprawiały, że coraz bardziej
poczuwałam się jak w niebie. Harry podszedł ze mną do wodospadu, za ścianą
spadającej wody było głębokie wgłębienie, gdzie swobodnie mogliśmy stać. Nasze
ciała w dalszym ciągu były zanurzone w wodzie, po przejściu na drugą stronę
wodospadu (zanurkowaliśmy), Harry posadził mnie na śliskiej skałce. Odgarnęłam
długie, mokre włosy do tyłu i uśmiechnęłam się szeroko do niego. Harry podparł
się na skałkach rękoma i podniósł się do góry jednocześnie wynurzając się z
wody. Przysunęliśmy do siebie delikatnie twarze, najpierw dotknęłam lekko jego
nos swoim i dopiero wtedy uniosłam jego brodę do góry, by go pocałować.
Musnęłam jego usta, ale czułam że ręce Hazzy drżą od zbyt długiego obciążania
ich. Harry chlusnął znów do wody, a ja zsunęłam się ze skałki i weszłam do
wody. Zostałam złapana za biodra i przyciśnięta do skałki. Pocałowałam go
delikatnie w usta, ale jemu chodziło o coś innego, od razu wsunął język do
moich ust, czym od razu podniósł mi oddech i ciśnienie… Po chwili moja szyja
była obściskiwana, a palce moich dłoni wlepiły się we włosy Stylesa. Mówił moje
imię, co i mnie i jemu sprawiało niebywałą przyjemność. Oplotłam go nogami
wokół pasa, byłam cały czas przyciśnięta do skały plecami. Pociągnęłam mocniej
za jego włosy, od czego syknął i odchylił głowę do tyłu. Zagłębiłam twarz przy
szyi Hazzy i go ugryzłam, jego dłonie momentalnie zostały położone na moich
pośladkach. Ewidentnie chciał mi ściągnąć dół od bikini. A ja nie miałam nic
przeciwko temu… Pomogłam mu nawet w tym, zrzuciłam majtki i położyłam je na
sąsiedniej skałce. Połączyliśmy swoje usta w kolejnym bardzo namiętnym
pocałunku, a po krótkiej chwili położyłam dłonie na jego pośladkach. Zsunęłam z
nich bokserki. A ty Harry w dalszym ciągu całując mnie ugryzł moją dolną wargę.
Oderwaliśmy się na chwilkę, Hazz ściągnął je. Obydwoje przed połączeniem się
spojrzeliśmy na siebie… Miałam wątpliwości, czy mamy się zabezpieczać w wodzie…
Harry mnie uspokoił całując za uchem i mówiąc: Nie… Uśmiechnęłam się i po
chwili poczułam loczka w sobie. Wygięłam się do tyłu, Hazz pocałował moją
klatkę piersiową, nierówna skała wbijała się w moje nagie plecy, ale czułam,
że wytrzymam to. Dychaliśmy bardzo ciężko, ale w rzeczywistości było naprawdę
przyjemnie. Woda dodawała nam uroku i przyjemności, gdy delikatnie dotykała
naszych ciał. Nie wiedziałam, że aż tyle zejdzie nam na tych skałach… Zdążyło
się ściemnić… Wyszliśmy z wody szczęśliwi, lekko zmęczeni, ale w dalszym ciągu
pełni werwy i pożądania. Wytarłam się ręcznikiem i ubrałam spodenki i bluzkę.
Rzuciłam się plackiem na zieloną trawę. Na niebie pojawiły się gwiazdy.
Powietrze było rześkie, ale wciąż było cieplutko. Harry jęknął kładąc się obok
mnie. Usadowił się obok. Przytuliłam się do niego.
-Mogłabym tu zostać z tobą na wieki…- szepnęłam i
pocałowałam go w usta.
-Ja z tobą też…
Harry spojrzał się do góry.
-Strzelec, widzisz?- Harry wskazał ręką na
gwiazdozbiór.
-Nie.
-Tutaj. – przysunęłam się do niego i spojrzałam
uważniej.
-Tu ma łuk, tutaj nogi, a tu rękę.
-Rzeczywiście.
-Wiesz jaką zdolność ma strzelec?- spytał mnie.
-Nie…
-Swoim łukiem wskazuje, gdzie wzejdzie słońce.
-Czyli jest pomocnikiem dla zagubionych?
-Yhym.
Westchnęłam i wpatrywałam się w migające obiekty.
-A tu jest Orion… Spójrz. Tu jest jego pas, tutaj
uniesiona ręka z maczugą, a tu jego nogi…
-Rzeczywiście.
-Uwielbiam patrzeć w gwiazdy.
-Ja mogę patrzeć w gwiazdy tylko z tobą.
-Czemu tylko ze mną?- zapytał mnie Harry unosząc
głowę.
-Ponieważ tylko ty potrafisz zauważyć gwiazdozbiory
na niebie, ja sama widzę tylko błyszczące kropki.
Hazz uśmiechnął się.
Przysunęłam się do Harry’ego i zaczął bawić się
moimi wilgotnym włosami. Położyłam głowę na jego torsie.
-Jejku jak przyjemnie…- westchnął biorąc do płuc
dużo powietrza.
Leżąc wygodnie na ciele ukochanego, słuchając szumu
wodospadu oraz mruczącego kołysankę Harry’ego,
zasnęłam.
Harry
-Wiesz co… Tak sobie myślałem ostatnio, że mogłabyś
pojechać ze mną do Holmes Chapel… Mama dzwoniła do mnie i mówiła, że bardzo
chciałaby się z tobą zobaczyć… Teraz tam jest wspaniała pogoda, pola zakwitły
zbożami, a drzewa ubrane są w piękne kwiaty… Co o tym sądzisz?
Grace oddychała spokojnie, a nie odpowiedziała mi.
-Gracie…- powiedziałem cicho.
Ona mruknęła coś tylko i przewróciła się na drugi
bok, tak, że miałem widok na jej śliczną twarz. Spała jak zabita.
Wyjąłem telefon ze spodni i otrzymałem wiadomość od
Lucy.
-Harry
czy Grace jest gdzieś koło ciebie?
-Jest,
a co?
-Spytaj
jej, gdzie ma być mój wieczór panieński…
-Ona
śpi.
-Aha,
nie budź jej, zadzwonię do niej rano.
-Ona
ma jutro całodzienną próbę, jakby co…
-Dobrze,
dziękuję :) Pozdrów ją i do zobaczenia.
Posurfowałem po Internecie i oglądałem jej zdjęcia z BFA. Wyglądała przepięknie w tej sukience. Ona ogólnie cała jest piękna. Odłożyłem telefon do kieszeni i chyba sam zasnąłem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Idę w niedzielę na film One D!!! Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Miłego weekendu!!!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Idę w niedzielę na film One D!!! Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Miłego weekendu!!!
PROSZĘ KOMENTARZE I DZIĘKUJĘ ZA POPRZEDNIE :)
Idziesz na WWA Film ? Szkoda,bo ja nie idę :'( Jak będzie w necie dostępne to na pewno obejrzę. Poza tym rozdział świetny i czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńWoohoo mega rozdział!
OdpowiedzUsuńPisz dalej xx
Czekam na następne rozdziały :)
Kocham <3 !
Extra! Xx. @ywnfmbby
OdpowiedzUsuńZdjęcie Harrego i Grace robiłaś sama? :) PS. Boski rozdział !
OdpowiedzUsuń