czwartek, 11 czerwca 2015

Rozdział 101.



-Pięknie wyglądasz bez makijażu...- mówię jej, gdy smaruje nogi balsamem.
Uśmiecha się szeroko.
-Dzięki skarbie.
Zakładam czyste bokserki i kładę się do łóżka. Na telefonie sprawdzam różne aktualności na TT głównie.
Grace rozplątuje włosy z niechlujnego koka i rozpuszcza je. Przykrywa Silver i uśmiecha się na widok córki.
Podnoszę wzrok na nią i odkrywam jej stronę.
Zrzuca koszulkę i zamierza spać w kontrastującym, różowym staniku i koronkowych majtkach.
-Gracie...- odkładam telefon na etażerkę.
-Hm?- pyta spoglądając na mnie. Uśmiecham się szeroko.
-O nie! Wiedziałam, że ten stanik to zły pomysł!- mówi śmiejąc się i sięga po koszulkę. .
Łapię ją za biodra.
-Ten stanik to idealny wybór...-mówię i sadzam ją sobie na biodrach.
-Harry... Silver jest tutaj...- szepcze, gdy masuję jej pośladki pod koronką. Wiem, że sprawia jej to przyjemność, drapię lekko, a ona stara się mi nie okazywać, że jej się podoba. Nachyla się i kładzie swoją klatkę piersiową na mojej. Jej uda są po zewnętrznej stronie moich bioder i siedzi mi na pasie.
-To co...- mówię z uśmiechem.-Ona jest malutka... Nie wie co to seks... Nic by się nie stało, gdyby usłyszała mamę wykrzykującą imię taty...
-...jesteś ordynarny!
Zaczynam się śmiać, a Grace zakrywa mi usta.
-Ostatnio już to robiliśmy...- mówi i kładzie brodę na mojej klatce piersiowej.
-Pfff... Mógłbym to robić cały dzień i całą noc...
-Och ty seksoholiku...- śmieję się.
-Z taką kobietą jak ty można się uzależnić...- mówię jej, a ona nieświadomie przygryza wargę. Po czym całuje mnie delikatnie w brodę, obniżam ją i Grace trafia w usta. Ściskam jej pośladka, a ona nagle wciąga powietrze przez nos.
-Ja wiem, że ty chcesz...- mówię cichutko, gdy wygina kręgosłup podpierając się na rękach, gdy moje palce dotykają jej skóry na kręgosłupie.
-Ja...- szepcze, a ja w tym czasie zniżam się i całuję delikatnie jej biust.
-...powiedz Grace... Powiedz, że chcesz...- mówię między kolejnymi pocałunkami.
-Ja...- mówi i przygryza wargę. Moje dłonie wspinają się od pasa po żebrach, aż do górnych pachwin.
-Wiem...- mówię i teraz to ja nad nią góruję.
Wygina swoje ciało, gdy moje nabrzmiałe bokserki ocierają się o jej uda, a także gdy całuję jej szyję i szeptam sprośne słówka do ucha.
Uśmiecha się i przygryza dolną wargę. Zjeżdżam poniżej jej biustu i całuję żebra.
Łapie za moje włosy i ciągnie za nie. Podoba mi się to. Wypina biodra do góry. Podnoszę głowę i wracam do mojej ukochanej, patrzy na mnie z szerokim uśmiechem pełnym żądzy.
-Chcę cię...- mówi, na co czuję, że w pewien sposób jeszcze bardziej się podnieciłem.
Schodzę z łóżka i nakładam ochronę.
-Szybciej...- pogania mnie, a ja z uśmiechem wracam do niej.
Góruję nad nią i składam pocałunek na jej czole.
-Gotowa?- pytam.
-Jak nigdy dotąd...- mówi.
Wprowadzam swoją męskość do jej środka.
Jak Grace wygląda?
Jak cholerna anielica... Wypięta klatka piersiowa, uśmieszek na twarzy, ręce rozłożone po bokach z paznokciami wbitymi w materac...
Zaczynam się poruszać...
-Mmm...- mruczy, gdy łączę nasze usta w pocałunku. Otwiera swoje usta i całuje mnie namiętnie jęcząc mi prosto w usta.
To daje cholernego kopa.
Przyspieszam, a ona wzdycha głośno znów wypinając klatkę piersiową.
-Jest ok?- pytam ją szepcząc do ucha.
-Jest odjazdowo...- mówi także mi do ucha i syczy, gdy dodaję mocy.
I jak tu się kurde nie uzależnić... Z taką seksowną dziewczyną, która wprost żąda więcej i więcej...
Oplata nogami moje biodra i przyciąga mnie bliżej, czuję się zmęczony, a kosmyki mojej grzywki skleiły się od potu.
-Słonko...- mówi Grace, a zaraz potem jęczy długo.
-Coś nie tak?- pytam.
-Ja chcę na górę...- mówi i otwiera oczy.
-Na pewno?- pytam, a ona łapie za moją męskość i wyciąga ją z siebie.
Kładę się na plecach, a Grace za nim znów mnie wprowadza w siebie zaczesuje moje włosy i splątuje je w małego kucyka. Zaraz po tym znów czuję ucisk. Grace porusza biodrami i cholera uwielbiam jej widok takiej. Łapie za swoje rozpuszczone włosy i przekłada je na prawe ramię. Czuję, że zwalnia i każdy ruch jest idealny, do końca.
Grace pochyla się lekko do przodu i wbija paznokcie w mój tors. Jest taka piękna... Podekscytowana, pełna pożądania... Moja Grace i tylko moja...
Dziewczyna przygryza moją skórę na obojczykach i wypina mocno biodra, by jak najszybciej i najmocniej dojść do końca.
Czuję, że mój szczyt się zbliża.
-Szybciej...- mówię, a Grace z szerokim uśmiechem znacznie przyspiesza.
-I jak?- pyta mnie, a ja dyszę ciężko.
-Mam nadzieję, że wszystko jest ok...- mówi, a ja kiwam głową.
Zamykam oczy i delektuję się tą chwilą. Jej ciało gorące i lepkie od potu jest tak seksowne, jak nigdy. Uśmiecham się szeroko, gdy ciepło wypełnia moją prezerwatywę.
-Każda dziewczyna zazdrościłaby mi widoku ciebie w takim stanie...- mówi i całuje mnie w usta.
Grace jeszcze nie osiągnęła swojego szczytu, więc znów nad nią góruje. Poruszam się i zdecydowanie wolę widzieć ją nie panującą nad sytuacją.
-Harry...- wbija paznokcie w moje plecy.
-Jak blisko jesteś?- pytam dodając mocy.
-Bardzo... blisko...- mówi i wstrzymuje oddech, by wydać z siebie głośny jęk.
Uśmiecha się szeroko i opadam na jej klatkę piersiową.
-To było coś...- mówię jej po chwili, gdy oddechy wracają do normy.
Podnoszę głowę z jej piersi i zauważam, że Grace wpatruje się we mnie.
-To było ekstra...- mówi i łączy nasze usta w pocałunku pełnym cholernych westchnięć, jęków.
Oblizuję jej usta, a Grace zaraz po tym ciągnie moją wargę zębami.
Uśmiechamy się.
-Zdecydowanie czuję się spełniona...- mówi, gdy wstaję, by wyrzucić prezerwatywę.
Wracam do niej i kładę ją sobie na ciele.
-Kocham cię Haroldzie...- mówi przyciskając biust do mojego torsu.
-Ja ciebie też kocham...- mówię i całuję ją w usta.
Kładzie głowę na moim obojczyku i zasypiamy.
Rankiem budzę się na brzuchu, zakryty... wciąż nagi... Obracam głowę, ald druga część łóżka jest pusta. Koszulka i bielizna leżą na podłodze, właściwie to tylko stanik, bo majtki znajduję błądzące pod kołdrą.
Drzwi od łazienki się otwierają.
Ma na sobie czarny obcisły komplet koronkowej bielizny. Myje zęby i opiera się o framugę drzwi. Podnoszę się na łóżku wyżej.
Grace uśmiecha się szeroko i nagle odwraca się, wchodzi z powrotem do łazienki. Słyszę jak wypluwa pianę od pasty.
-Dzień dobry...- mówi.
-Dzień dobry...- odpowiadam.
-Jak minęła ci noc?- pyta unosząc brew.
-Wspaniale, a tobie?- uśmiecham się szeroko.
Udaje, że się zastanawia, ale po chwili wypala.
-Odjazdowo...- mówi.
-Mmm... Aż tak?- pytam.
-Bardziej niż tak...- mówi przygryzając dolną wargę.
Wkrótce jej zgrabne nogi wędrują ku walizce, z której wyciąga rzeczy.
-Rzucisz mi czyste bokserki?- pytam, a ona staje nieruchomo.
Na jej twarzy rośnie szeroki uśmiech, kręci głową przecząc.
Odkrywam się i wstaję z łóżka. Grace stara się nie opuszczać wzroku na moje przyrodzenie, korci ją.
Podchodzę do torby i szukam bokserek, a ona klepie mnie w pośladki.
Podnoszę wzrok na nią, a ona przygryza wargę i wchodzi do łazienki.
Postanawiam wziąć prysznic, więc owinięty ręcznikiem wokół pasa idę ku pomieszczeniu. Grace rozczesuje włosy i chce je zapleść w warkocza.
-Uwielbiam rozpuszczone... Pamiętasz?- mówię jej do ucha.
-Zapomniałam...- uśmiecha się i puszcza włosy wolno.
Wchodzę do kabiny i puszczam wodę.
 
Grace
Robię sobie delikatny makijaż i idę do sypialni.
Silver leży na brzuszku i wierzga rączkami. Biorę ją na ręce i zaczynam karmić. Następnie ją przewijam i przebieram.
Mała patrzy na mnie uśmiechnięta. Szeleszcze grzechotką, a ona zanosi się śmiechem. Sama też zaczynam się śmiać.
-Śmieszka moja mała...- mówię i całuję jej brzuszek łaskocząc włosami jej twarz. Znów parska śmiechem.
Odrzucam włosy do tyłu i spoglądam na nią. Mała próbuje łapać za mój nos, ale ciągle odsuwam głowę.
Zanosi się śmiechem. Znów.
Drzwi od łazienki się otwierają. Harry wychodzi z mokrym torsem do sypialni.
-Kto się tak głośno śmieje?- pyta z uśmiechem.
-Da!- piszczy podekscytowana Silver.
-Ach to ty...- mówi Harry i kładzie się obok na łóżku.
Silver wpatruje się na wytatuowanego motyla. Wzdycha ciężko i znów się uśmiecha.
Kładę głowę bezpośrednio koło ucha Silver.
-Powiedz tacie, że ma seksowne tatuaże...- ona spogląda na mnie i piszczy: Da!
Zaczynam się śmiać.
-Dokładnie o to mi chodziło...
Hazz całuje małą w czółko.
-Zamawiamy śniadanie?- pyta.
-Może pójdziemy gdzieś...- proponuję.
Uśmiecha się szeroko.
-Dobra, ja się tylko ubiorę...- mówi i zaczyna wybierać ciuchy.
 
(...)
Harry prowadzi wózek. Silver przygląda się nam i grzecznie wierzga nóżkami i trzęsie grzechotką. Nasze palce są splecione.
-Grace?- zaczyna Harry niepewnie.
-Tak, skarbie?- pytam spoglądając na jego twarz.
-Ja...- zaczyna.-...właściwie to...- wzdycha i dodaje: Nie, jednak już nie ważne.
Wchodzimy do restauracji i siadamy przy jednym ze stolików.
-Ale o co chodzi?- pytam, gdy Harry siada naprzeciwko.
Składamy zamówienie. Kelner odchodzi.
Podnoszę okulary przeciwsłoneczne i spoglądam na niego.
Patrzy na mnie niepewnie i za chwilkę macha ręką i kołysze wózek z małą.
-Harry, chcę wiedzieć, co cię gnębi...- mówię i głaszczę go po policzku.
-Bo...-zaczyna.- Co powiedziałabyś na...- zatrzymuje się, unoszę brwi i czekam, aż dokończy.-...na kupno domu...
Wpatruję się w niego i nie wiem, co powiedzieć.
-...nie... nie ważne, bez potrzeby poruszyłem temat...- mówi szybko marszcząc brwi.
-Jasne, że chciałabym...- mówię z uśmiechem.
Podnosi wzrok na mnie.
-Naprawdę?- uśmiecha się szeroko.
-Jasne, byłoby super, gdybyśmy mieli większy dom...

-Uff... Bałem się zapytać...
-Dlaczego?- pytam.
-Myślałem, że będziesz wolała zostać przy naszym starym mieszkaniu...
-...z jednej strony nasze mieszkanie jest pełne wspomnień, ale z drugiej Silver powinna mieć więcej miejsca do zabawy. Może ogród?- mówię, a Harry się szeroko uśmiecha.
Nasze zamówienia się zjawiają i dziękujemy za zamówienie.
-Cieszę się, że tak do tego podeszłaś... Myśl o nowym domu gnębiła mnie od kilku miesięcy...
-Mogłeś mi powiedzieć od razu...Najwyżej wrócilibyśmy do tej rozmowy...
Uśmiecha się szeroko i zaczynamy jeść.
 
(...)
-Dom wolnostojący/szeregowiec?- pytam go, gdy siadamy na ławce w parku.
-Wolnostojący... Zdecydowanie... Najlepiej na szarym końcu ulicy.- odpowiada wystawiając twarz do słońca
Uśmiecham się szeroko.
-...żeby nikt nie słyszał naszych krzyków...- mówi mi na ucho.
-Harry!- zaczynam się śmiać.
-Tak…- mruczy muskając moją szyję.
Poprawiam się i chowam telefon do torebki.
-Jak chciałabyś, żeby wyglądała nasz sypialnia?- pyta mnie, kiwając w tym czasie wózek Silver nogą, która zdążyła zasnąć.
Obejmuje mnie ramieniem.
-Wielkie łóżko, ale takie naprawdę wielkie... Jasne ściany, bezpośrednie wejście do garderoby... Nie wiem... Nie mam obrazu... Najlepiej byłoby zobaczyć pomieszczenia, a wtedy obraz sam się wykształca.
Harry uśmiecha się szeroko i całuje mnie w policzek.
-Kocham Cię...- szepcze do ucha.
 
(...)
Po południu spotykamy się z Nickiem, który wprost zakochał się w naszej córce, uważa, że jest śliczna i urocza. Harry wtrąca, żeby pamiętał, że lubi chłopców.

-Harry jest bardzo zazdrosny o innych mężczyzn...- mówię.
-...nieprawda...- odzywa się.
-...a to, co powiedziałeś kilka dni temu? Facet dopiero po czterdziestce…- unoszę brew.
Nick zaczyna się śmiać.
-Oj no co...- Hazz się burzy.
Sadzam Silver na moich kolanach.
-Ciekawe, jak będzie wyglądała w przyszłości? Może zdążę zmienić orientację...- mówi mrugając do mnie okiem.
Zaczynam się śmiać.
-Nie. I jeszcze raz nie...- mówi Hazz.
Mała upuszcza grzechotkę na podłogę, a Nick ją podnosi.
Uśmiecha się i specjalnie upuszcza po raz kolejny.
Nick znów podnosi.
-To nie jest śmieszne Silver... Tak nie można...- mówi Harry unosząc brew.
Ona spogląda na niego i już szykuje się, by zrzucić grzechotkę po raz kolejny. Spogląda prosto w oczy Hazzy i Trzask. Ja i Nick wybuchamy śmiechem.
-Patrzcie, jak charakterek się tworzy...- mówi mężczyzna.
-Jak matka...- mówi wystawiając mi język.
-Mów tak dalej to będziesz spał w pokoju Nialla...- unoszę brew. Zaczyna się śmiać.
Chowam podniesioną grzechotkę.
-Grace to prawda, że masz staż w British Vogue?- pyta Nick, a ja kiwam głową z szerokim uśmiechem.
Spogląda na Harry'ego.
-Uuu... Styles jest niezadowolony...
-Nie jestem niezadowolony...- mówi marszcząc brwi.
Nick unosi brew.

-Jasne, widzę entuzjazm w twoich oczach... Skaczesz z radości...- mówi Nick.
Opuszczam wzrok na moją herbatę i zaraz łapię za rączkę Silver.
Sama też widzę, że nie jest zadowolony z tego powodu i czuję, że jest po prostu przykro. Skoro mam taką szansę, by pracować dla takiej gazety, to czemu miałabym odmawiać. Sięganie po marzenia jest najważniejsze.
Nick chyba widzi moje zmieszanie, bo umiejętnie zmienia temat na związany z jego pracą.
Wkrótce musi wracać do hotelu, bo wieczorem chłopcy grają ostatni koncert w LA.

***

Tak jak obiecałam wstawiam już dziś rani, bo wieczorem nie będę miała w ogóle czasu. Dziękuję za tyle miłych komentarzy, widzę, że troszkę nowych osób, to dobrze świadczy :) Rozdział w piątek po wystawieniu ocen, kto się cieszy? Ja! Całuje xx.

piątek, 5 czerwca 2015

Rozdział 100.



Siadam na rozłożonym kocu. Hazz robi to samo naprzeciwko mnie. Uśmiecham się do niego i robię dzióbek, by dał mi buziaka. Robi to przeciągle.

Dookoła pełno drzew, trawa, słońce, ciepło… Idealnie. Mała śpi w nosidełku.

Wyciągam ją z niego i kładę na kocyku. Trochę się wierci, ale ogólnie rzecz biorąc jest spokojna. Jej duże oczy są ukryte pod powiekami z ciemnymi długimi rzęsami. Uśmiecham się szeroko.
-Jest już taka duża…- mówi cicho Harry.
-Prawda?- mówię z uśmiechem.
-Szybko rośnie…- dodaje zaczesując grzywkę do tyłu.
-Moja mała Silver, tak szybko rośnie.- łapię dłonią za jej malutką stópkę.- Zobaczysz Harry nim się obejrzymy pójdzie do szkoły…- mówię.
Unoszę wzrok na niego, a on patrzy na mnie wlepionymi oczami. Uśmiecham się.
-Co?- pytam, gdy się przygląda.
-Jestem taki szczęśliwy, że was mam… Śpiewanie inna sprawa, ale wy… Jesteście moimi skarbami.- mówi ukazując dołeczki.
-A jak bardzo my jesteśmy szczęśliwe, że ciebie mamy….- mówię, po czym mała zaczyna kaprysić i zaczyna płakać.
Biorę ją na rączki.
-Hej, hej… Mama jest z tobą…
Mlaska i otwiera zaspane oczka. Harry się przysuwa, a Silver mruga oczkami i uśmiecha się. To powoduje, że zaczynamy się śmiać. Spoglądam wzrokiem na jego dołeczki i jej dołeczki w policzkach.
Identyczne.
-Jaka ona jest śliczna…- mówi szeptem biorąc ją ode mnie.- Jak mama…
Uśmiecham się szeroko.
-Chyba się nie zgodzę…- myślę.
Jego profil jest śliczny, bardzo męski, długie rzęsy oplatają piękne zielone tęczówki. Geny Hazzy są idealne dla dziewczynki, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, jak piękną kobietą jest Gemma i Anne. Jednym słowem rodzina Styles’ów jest zbiorem genów, o jakich można pomarzyć. Dotykam dłonią kości policzkowych Harry’ego i szeroko się uśmiecham, gdy nagle odwraca głowę i całuje mnie delikatnie.
-Kocham cię…- mówię mu na ucho.

(…)
Lux wbiega do pomieszczenia, gdzie chłopcy mieli robione fryzury i make-up. Siada na kanapie i pokazuje mi rysunek, który zrobiła w pokoju hotelowym.
-Ciociu zobacz!- pokazuje mi trzy krzywe kółka, pokolorowane na różne kolory.
-Ale pięknie Lux…
-To jest samochód…- mówi z uśmiechem wpatrując się we mnie niebieskimi tęczówkami.
-Tak myślałam…- mówię z szerokim uśmiechem.
-Ciociu, a możesz mi pomóc narysować zamek?- pyta biegnąc w moją stronę z blokiem.
-Jeśli umiem, to pewnie.
Podaje mi czerwoną kredkę i kreślę kontury zamku, potem każe mi rysować kolorem czarnym kolumny.
-Mamo! Zobacz jak ładnie…- mówi Lux pokazując Lou kartkę.
-Pięknie… Podziękuj cioci…- mówi Lou, a Lux rzuca mi się na szyje i całuje mnie w policzek.
Uśmiecham się szeroko i spoglądam na moją małą, który kaprysi w nosidełku.
-Lux chcesz potrzymać Silver?- pytam dziewczynki, a ona podskakuje z zachwytu.
Dziewczynka siada obok niej Lou i kładę Silver na kolanka dziewczynki.
-Mamo…- pyta szeptem.
-Tak?- pyta Lou.
-A czy ja jestem jej ciocią?- pyta zaciekawiona uśmiechając się bez jednego zęba, który jej wypadł.
Zaczynamy się śmiać z Lou.
-Jesteś taką jakby ciocią kuzynką…- mówię, a Lux kiwa głową i uśmiecha się.

(…)
-Mamo, pójdziemy na lody?- pyta po raz trzeci Lux.
-Mówiłam ci już, że póki chłopaki nie skończą wywiadu, nie.
-Mama!- burzy się.
-Lux… Powiedziałam raz i nie będę się powtarzać. Później.
-Ale ja chcę teraz…
Lou wzdycha.
-Może ja z nią pójdę…- proponuję.
-Tak! Mama zgódź się! Pójdę z ciocią Gracie!
-Dobra… Idźcie…
-A Silver pójdzie z nami?- pyta Lux, a Lou mówi, że się zaopiekuje moją małą na chwilkę.
Narzucam na plecy kardigan i nakładam sandałki. Łapię małą za rękę i wychodzimy z budynku CBS. Fanki piszczą, a ja biorę Lux na ręce, bo widocznie się przestraszyła, gdy już odchodzimy dalej, a piski są znikome stawiam ją na ziemi.
-Jaki smak?- pytam.
-Czekolada.- uśmiecha się szeroko.
-Fantastycznie…

Harry
-Bardzo dziękujemy…- mówi prowadzący po zniknięciu z wizji.
Idziemy do garderoby, wchodzę pierwszy i uśmiecham się szeroko. Lou na kanapie śpi z moją kruszynką. Siadam na podłodze i robię im zdjęcie telefonem mojej przyjaciółki. Niall uśmiecha się szeroko i zaczyna się przebierać.
Na korytarzu słyszę:
-I poszłam do niego i mówię: Timmy, masz mi oddać tę plastikową kukurydzę.
-Bardzo dobrze… Jakim prawem, on ci ją zabrał…- Grace na pewno jest uśmiechnięta.
Lux wchodzi do środka ufajdana w czekoladzie, Grace gryzie kawałek loda na patyku, gdy widzi Lou uśmiecha się szeroko.
-Jak ślicznie…- mówi cichutko.
Zabieram loda z rąk Grace i dojadam go ku jej wielkiemu niezadowoleniu.
Lou się budzi, a ja zabieram śpiącą Silver z kanapy.

(…)
Grace
Liam i Louis bawią się z Silver. Niall siedzi i rozmawia z Lou, ja i Harry siedzimy z nogami rozłożonymi na kanapie, jestem pomiędzy jego nogami, plecami odwrócona do jego torsu, Zayn bawi się z Lux.
Przesuwam aktualności z IG w dół i w dół.
-Uwielbiam to jak pachniesz…- mówi Harry, a ja się uśmiecham szeroko.- Pinacolada… Mmmm…
Całuje mnie za uchem i lewą ręką przysuwam jego udo bliżej mojego. Szepcze mi do ucha różne rzeczy, a ja przez cały czas chichoczę słuchając go.
Zauważam, że IG Teen Vogue’a dodało moje zdjęcie, gdy przygotowywałam się do sesji rok temu.
-Pięknie tam wyglądałaś…
-Dziękuję…- uśmiecham się i daję mu całusa w policzek.
-Słuchajcie…- zaczyna Niall odkładając butelkę z wodą.
Wszyscy spoglądamy na blondyna.
-W ogóle widział ktoś zdjęcia ze ślubu Lucy?- pyta.
Podnoszę rękę.
-Pobieżnie…- dodaję.- Mam je na skrzynce e-mailowej.
-Może oglądnęlibyśmy je?- proponuje Niall, a wszyscy dookoła się zgadzają.
Liam niesie Silver.
-Zgaduję, że zrobiła kupę…- mówię, a Liam kiwa głową.
-No dobra…- wstaję z kanapy i biorę małą. Idę do łazienki i przewijam ją.
-Ma!- mówi Silver i zaczyna grymasić.
-Głodna jesteś?- pytam, a ona krzyczy znów: Ma!
-Uznaję to jako tak…- mówię i siadam na krzesełku i karmię ją. Łapie za mój mały palec i mocno go trzyma.
-Głodomor…- mówi Harry wchodząc do kącika dla rodzica w łazience w kulisach areny.
-Dziwne… Ani nie płakała, ani nic… A je, jakby nie dostała od co najmniej 2 godzin…
Mała kończy mlaskając, zapinam stanik i opuszczam koszulkę. Harry bierze Silver, a ja wyrzucam brudną pieluchę.
-Nick jest w LA… Chciałby się z nami zobaczyć…- mówi Harry.
-Jasne, byłoby super.- uśmiecham się.

(…)
Siadamy w sali kinowej w hotelu, którą zarezerwował nam Louis i Niall. Zgrałam zdjęcia na dysk i obsługa sali kinowej nam włączyła.
Od razu wszyscy wybuchamy śmiechem, gdy widzimy nasze zdjęcie grupowe. Uchlany Niall i Liam. Padłam.
-Przynajmniej się dobrze bawiliśmy no nie?- mówi Niall do Payne’a.
Kolejne wykonane podczas uroczystości, gdy Lucy i Tyler wymieniali się obrączkami, ja złapana w kadrze z promiennym uśmiechem. Harry obejmuje mnie mocno, a ja przykładam głowę do jego torsu, słysząc bicie serca. Następne, gdy idę środkiem ku ołtarzowi jako druhna. Pukanie serca Hazzy jest szybsze i bardziej słyszalne. To wywołuje u mnie szeroki uśmiech. Silver trzymana przez Zayna piszczy: Ma!
Zaczynamy się śmiać.
-Wyglądałaś przepięknie…- mówi mi do ucha, a ja się uśmiecham.- Te plecy… Mmm… Bez stanika… Mmmm…- mruczy, a ja chichoczę.
Kolejne, które u mnie wywołuje przyspieszenie bicia serca i jest super.
Jest ono zrobione, by ująć cały parkiet, gdzie tańczył Liam z Dani, Louis z El, Tyler z Lucy, Niall z Lily i Zayn z Perrie. Natomiast na samym środku ja i Harry dotykający się czołami z zamkniętymi oczami. Wstrzymuję oddech, gdy widzę to zdjęcie, a przywołuje ono wspaniałe wspomnienie ze ślubu i niezwykłe emocje.

Retrospekcja
-Może teraz się poprzytulamy…- mówi DJ, a w głośnikach leci Almost Lover.
Wychodzimy na środek, a dookoła mnie tańczy El z Louisem i dają sobie słodkie buziaki, Zayn z Perrie, dziewczyna chichocze i przytula się mocno do Zayna. Danielle i Liam właśnie wchodzą na środek, Niall i Lily powoli poruszają się w rytm piosenki, Lucy uśmiecha się szeroko i przytula mocno do torsu Tylera. Stajemy na środku, unoszę wzrok i uśmiecham się na widok Harry’ego. Kładę mu splecione ręce na karku, a on dotyka swoimi moich nagich pleców. Wiem, że wyczuł te gęsią skórkę. Gdy tak poruszamy się w rytm piosenki, Harry pochyla głowę, by dotknąć mojego czoła swoim, zamykamy przy tym oczy i nie przejmujemy się niczym. Wszyscy się na nas patrzą, Gemma i Anne robią zdjęcia, Cal robi wszystkim, ale wiem, że to my jesteśmy w tym momencie największą atrakcją obiektywu. Harry podnosi czoło, a ja wtulam się w jego tors. Bije od niego ciepło, którego chyba nie da się poskromić. Czuję jak składa mi na głowie pojedyncze pocałunki. Gdy podnoszę głowę widzę, że Perrie i Zayn, El i Louis, Niall i Lily, Dani i Liam oraz oczywiście Lucy i Tyler mają złączone usta i się całują. Biorę dłonie z karku Hazzy i ujmuje twarz w dłonie. Otwiera szerzej oczy i pochyla się lekko do przodu, by dać mi możliwości. Czuję na wargach jego oddech. Tak bardzo gorący i otulający. Pachnący świeżą miętą i gorzką czekoladą. Trąca mnie nosem i zachęca do posunięcia się dalej. Gdy tylko muskam jego usta, jego otwierają się mocniej pogłębiając pocałunek. Tak bardzo się z tego cieszę, że to zrobiłam. Niczego nie żałuję. Całuję go delikatnie, ale on też nie chce się narzucać. Czuję delikatne muśnięcia na ustach. Gdy się uśmiecha otwieram oczy. Znów dotyka mojego czoła swoim.
-Kocham cię…- szepcze przenosząc jeden z moich kosmyków do tyłu.
Wpijam się w jego usta, a on przyciąga mnie bardziej do siebie, moje palce wplątują się pomiędzy kosmyki jego pokręconych włosów, jego dłoń zaciska się na moich plecach i odchylamy się lekko do tyłu.
-Też cię mocno kocham…- mówię, gdy się odrywamy od siebie.- Nie pojmujesz jak bardzo…
***
Harry trąca nosem moje czoło i je całuje.
-To było magiczne…- mówi, a ja muskam jego usta nim zdoła skończyć.
Wszyscy odwracają się do tyłu, bo razem z Harrym siedzę w rzędzie wyżej.
-Pomiziacie się, jak się skończy… Plis… Nie przy wszystkich…- mówi Louis, a ja wystawiam mu język.
Kolejne zdjęcie jak śpiewałam z dziewczynami, jeszcze inne było, jak Lucy tańczyła ze swoim tatą i wiele innych…
Inne mnie zaciekawiło… Dziewczyny trzymające się za dłonie i biegnące za budynek. To wywołuje wybuch śmiechu chłopaków i Lou.
-O co wam chodzi?- pyta Harry.
Louis odwraca się do tyłu.
-Nie chcielibyście wiedzieć…- mówi, a Niall wybucha śmiechem.
-Czemu?- pytam.
-Bo dziewczyny nas zabiją, jak się dowiecie…- mówi Liam.
Spoglądam na Hazzę, a on unosi brwi.
-Powiedzcie nam…- mówię im.
Zayn odwraca się.
-Ale! Jakby co nic nie wiecie… NIC!- mówi.
-Ok.
-Więc…- zaczyna mulat.- Pamiętacie, jak poszliście za budynek dworku?- pyta.
Kiwamy głową.
-Dziewczyny pobiegły, by podsłuchiwać was…- mówi, a wszyscy wybuchają śmiechem.
-Co?- pytam, a szczęka mi opadła.
-Po tym pocałunku, chciały wiedzieć na czym stoicie…- mówi Louis.
Kręcę głową z lekkim poirytowaniem i wzdycham głośno.
-Więc to któraś z nich tak krzyknęła… Pamiętasz?- pytam Harry’ego, a on kiwa głową.
-To była El…- mówi Louis.- Lucy stanęła jej obcasem na stopie.
-Co za kobiety…- wzdycham i oglądamy kolejne zdjęcie: Tym razem z tańca młodej pary.

(…)
Harry
Przykrywam Silver kocykiem w jej łóżeczku, Grace siedzi nieruchomo na łóżku i wpatruje się w szklistą ścianę hotelu, gdzie widać dobrze zachodzące słońce. Głaszczę Silver po nosku i uśmiecham się na jej widok śpiącej. Podchodzę do mojej ukochanej i siadam obok niej.
-O czym myślisz?- pytam ją, odgarniając kosmyk jej włosów za ucho.
-O niczym szczególnym... Tak jakoś się zamyśliłam...
-Masz ochotę na jakiś film, albo coś porobić?- pytam ją.
-Właściwie to... Położyłabym się po prostu z tobą... Do łóżka...
-Co tylko chcesz... Słonko...- mówię.
Idę do łazienki, by wziąć prysznic. Grace dołącza do mnie po chwili i szybko myjemy się i wychodzimy.
-Pięknie wyglądasz bez makijażu...- mówię jej, gdy smaruje nogi balsamem.
***


I tak w ten piękny dzień dodaję setny rozdział... Powiedzcie mi kiedy to minęło... Miłego czytania i opalania!

PS. Chyba jeszcze trochę z Wami pobędę z uwagi na fakt, że dziś skończyłam pisać 135 rozdział i to nie koniec. xx.