CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Spojrzałam jeszcze raz na ekranik.
-Kuźwa, winda mogła się zepsuć, jak jechałam z
Justinem, a nie z nim!!!- krzyczałam w myśli.
-Cholera…- powiedziałam cicho.
Wyciągnęłam z torebki telefon, ale nie miałam tu
jakiegokolwiek zasięgu.
-Masz telefon?- spytałam.
-Mam, ale też nie mam zasięgu.
-Ja pierdziele, że akurat musiałam utknąć z tobą…-
spojrzałam na loczka.
-Uwierz mi, że to także nie jest mi na rękę.
Oparłam się o ścianę.
-Może dam radę zadzwonić…- powiedział Styles.
-Tak, bez zasięgu…- spojrzałam na niego krzywo.
-A masz jakiś inny pomysł?! – spytał podniesionym
tonem.
-Nie mam.- zakończyłam.
-Musimy poczekać, aż usuną awarię.
-Ile to może trwać?- spytałam.
-Nie wiem, nawet kilka godzin.
-Cholera jasna…
Nagle usłyszeliśmy, że w windzie gra muzyka.
-Muzyka gra, a winda nie działa… Takie rzeczy tylko
w Lizbonie.- powiedziałam podburzona.
-Daj spokój już. Musimy czekać.
Usiadłam na podłodze, dobrze, że była w miarę
czysta. Oparłam się plecami o ścianę windy. Harry zrobił tak samo. Najpierw
leciała piosenka I Just call to say i
Love you Stevie’ego Wondera. Od razu przypomniała mi się sytuacja, gdy jeszcze w domu moim i Sean'a, Harry zamieszkał ze mną, wtedy jednego ranka robił śniadanie i śpiewał właśnie tę piosenkę... Zaczęłam grać na telefonie, ale wkrótce
znudziło mi się to i zajęłam się oglądaniem dawnych zdjęć. Na samym prawie
końcu trafiłam na zdjęcie uśmiechniętego Harry’ego, jak leżał na boku w naszym
łóżku. Spojrzałam ukradkiem na jego profil… Nic się nie różnił, ale nie ważne… Czas
tak się dłużył, wzięłam łyka mojego soku, gdy spojrzałam na mały głośniczek w
windzie. Ciche rytmiczne dźwięki All That Matters były coraz bardziej
słyszalne. Harry spojrzał na mnie, a ja spłonęłam rumieńcem.
(…)
Wstałam z miejsca podburzona.
-Jak w takim hotelu może trwać tyle naprawa
windy?!- mówiłam.
-Mówiłem ci już… Usiądź.
-Nie będę siadała kuźwa, ile można…
Nagle winda się zatrzęsła. Ale dalej stała.
Usiadłam jednak i dopiłam swój sok. Wyobrażałam sobie jak martwi się Justin.
Mój telefon zaczął padać, a wkrótce wyłączył się. Harry próbował nawiązać ze
mną rozmowę.
-Masz urlop teraz?- spytał cicho.
Pokręciłam głową przecząc.
-Pojutrze mam występ, a potem nie wiem. A wy?
-My jutro potem mamy kilka dni wolnego, jak chcesz
to możesz przyjść z koleżankami na nasz koncert…
Bił się sam ze sobą, widziałam to w nim.
-To nie jest dobry pomysł Harry.- powiedziałam.
Po chwili ciszy powiedział:
-Może i masz rację.
-A co u twojej mamy?
-Dobrze, ma teraz kilka dni wolnego…
-…a Gemma?
-Gemma szuka przez cały czas pracy, bardzo o nią
trudno teraz… Chciałem jej pomóc, ale powiedziała, że sama da radę…
-Chce być samodzielna, rozumiem ją… Też bym nie
chciała, żeby Sean załatwiał mi pracę… Jak już dojdziesz to czegoś sam, to
jesteś bardziej z siebie dumny…- mówiłam.
-Mądrze powiedziane… A co u Seana?
-Jakoś sobie radzi w salonie, ma bardzo duży popyt
na motory, mówił, że ostatnio sprzedał 7… Gorzej jest z remontem jego i Leigh…
-Nie ma pracowników…
-Mówi, że się ociągają i wpadłam na pomysł, żeby
zlecić ten remont twojemu przyjacielowi, który remontował mieszkanie…
-Napiszę ci numer sms-em do niego.
-Dzięki.- uśmiechnęłam się lekko.
-Dalej tak ładnie się uśmiechasz…- powiedział
cicho.
-Pewne rzeczy się nie zmieniają…- uśmiechnęłam się
szerzej opuszczając głowę.
-A ten uśmiech jest jeszcze ładniejszy…
Zapadła krótka cisza.
-Mogłabym się tak do ciebie uśmiechać bez przerwy
wiesz, Harry?
Chłopak spojrzał na mnie takim innym wzrokiem,
jakby wreszcie stał się szczęśliwy.
-Jednak nie mogę tego zrobić, bo rzuciłeś mnie dla
Ellis…
Harry zmienił swój uśmiech w taką samą minę, jak
wczoraj, gdy „jechałam” Ellis.
-Nie rozmawiajmy o tym, bo znów będzie kłótnia.
-Masz rację.
Zamknęłam się. Siedzieliśmy w ciszy przez kolejną
godzinę. Wreszcie coś się zgrzytnęło i winda ruszyła. Tak bardzo mi nogi
zdrętwiały, że nie mogłam wstać. Harry złapał mnie za ręce i podniósł, za co
cicho mu podziękowałam. Justin stał przestraszony i mocno mnie przytulił, gdy
wyszłam z windy.
-Że musiałaś utknąć z nim…- szepnął mi do ucha.
-To się nazywa szczęście Grace.
Justin uśmiechnął się i pocałował mnie lekko w
czoło.
-Yhym.
Harry wpatrywał się w to, co przed chwilką miało
miejsce.
-Nic między wami nie zaszło, prawda?- spytał
Justin.
-Nie, ale przez chwilkę normalnie gadaliśmy…
-Postęp…

Pójść na imprezę i przesiedzieć ją całą uwięziona w windzie. #SzczęścieGrace
Z samego rana pojechałam z Justinem na arenę, gdzie zrobiliśmy sobie
próby. Zajęło nam to kilka godzin. Dojeżdżając pod arenę, nasz samochód był
oblężony przez fanki. Otwierały drzwi, rzucały się na maski, koszmar…
Zaczęliśmy próbę, która jak zwykle wyszła niezwykle. Byłam już rozgrzana na
wejście na scenę. Około 13:00 pojechałam na lunch z Justinem i Alfredo.
Wróciliśmy godzinę później. Gdy tylko usiadłam na kanapie w garderobie Justina
przyszedł do mnie sms.
Obiecałem to
wysyłam, to jest numer do Dana.
Wysłał mi numer.
Dziękuję ci
bardzo :)
Nie ma sprawy
:D
Wysłałam do Sean sms-a, z tym numerem i dopisałam jedynie: To jest numer do gościa, co remontował mi
mieszkanie.
Sean zaraz do mnie zadzwonił, że przecież, nie
miałam się zadawać z Harrym i inne duperele. Mój brat powiedział mi także, że
jest z Leigh w NY u jej rodziny, bo jej kuzynka urodziła jakiś czas temu
bliźniaki i chciała je zobaczyć. Dziś na koncert przyjechała Jazzy z tatą
Justina. Miałam okazję z nim chwilkę porozmawiać. A Jazzy… Słodka mała… Justin
zasnął na kanapie obok niej. Zrobiłam im zdjęcie i wstawiłam na Instagrama: Widząc to zaczynam tęsknić za moimi braćmi
<333
Ja też przysnęłam na fotelu, dopiero przed występem obudziła mnie
Charity. Przebrałam się w odpowiednie ubrania, zrobiłam sobie fryzurę na
występ, makijaż i zaczęliśmy. Show się skończyło, a dawno się już tak nie
bawiłam. Justin co chwilkę się śmiał, nie mógł śpiewać, no i jednocześnie my
nie mogłyśmy tańczyć. Wszyscy byli zdekoncentrowani. All Around The World,
Boyfriend, All That Matters, Rollercoaster, Boyfriend, As Long As You Love Me
itd.
Po dwugodzinnym show dawno nie byłam tak uśmiana
jak dziś. Przebraliśmy się w swoje ubrania i wróciliśmy do apartamentu. Jazzy
pojechała z nami i bardzo mnie prosiła, żebym spała z nią. Zgodziłam się…
Dziewczynka przebrała się w pidżamy, a ja poszłam się wykąpać, Justin zrobił
jej kolację, ja nie byłam głodna.
Dochodziła 23:00, Jazzy położyła się i
powiedziała mi dobranoc. Zaraz zasnęła. Justin powiedział, że musi jechać
nagrać jeszcze kilka piosenek.
Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Zerwałam
się z łóżka i weszłam na taras.
-Halo?- spytałam.
-Czy
rozmawiam z Grace Moore?
-Tak, to ja.
-Dzwonię z
londyńskiej agencji tancerek mówi Jane Bedingfield.
-A tak,
pamiętam panią…
-Posłuchaj
Grace, ty i kilka innych tancerek z naszej agencji dostałaś propozycję zagrania
w teledysku Katy Perry do Unconditionally.
-Wow…
-Zgadzasz się
na wzięcie w tym udziału?
-Oczywiście,
że tak. Bez wątpienia.
-W taki razie
w przyszłym tygodniu będzie on nagrywany w LA. Wszystkie potrzebne informacje prześlę ci
sms-em.
-Dziękuję i
do zobaczenia.
W takim razie na ostatnim koncercie w Europie nie
będę. Justin zrozumie. Napisałam mamie, Lucy i El dobranoc i położyłam się koło
Jazzy. Czułam się jakbym spała z małym Elliotem, albo Lux, tak jak kiedyś.
Położyłam telefon na szafce nocnej i zamknęłam oczy.
-Nosz kuźwa mać.- pomyślałam.
Spojrzałam na ekran. Ellis Calcutt dodała nowe zdjęcie.
Poprawiłam się na łóżku i spojrzałam na zdjęcie.
Parsknęłam śmiechem.
Przybliżyłam twarz do ekranu telefonu.
-Jaka tapeta…- powiedziałam do siebie.
Wysłałam zdjęcie Eleanor. Z podpisem: Lux wymusiła uśmiech…
Od razu moja przyjaciółka odezwała się z długim
HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAH!!!
Usiadłam na balkonie i przymknęłam drzwi balkonowe,
by nie obudzić Jazzy. El zaraz zadzwonił do mnie na Skype.
-Co tam piękna?- spytałam.
Eleanor śmiała się niepohamowanie.
-Po co mi to wysłałaś?- mówiła ocierając łzy.- Nie
będę mogła zasnąć.
-Musiałam…
Zaczęłyśmy się obie śmiać.
-A co u ciebie?- spytała mnie.
-U mnie ok., cały wczorajszy wieczór spędziłam z
Harrym…
El poprawiła komputer i popatrzyła się w kamerkę.
-CO?!!!
-W windzie do tego…
El spojrzała na mnie krzywo.
-Serio?!!
-Ano…
-Ale… jak to… przecież…
Zaczęłam tłumaczyć przyjaciółce wszystko od początku
do końca. Eleanor nie wierzyła, że coś takiego się stało, rozmawiałyśmy około
godziny na sam koniec padały hejty z naszych stron do Ellis… Gdy wreszcie się
wyłączyłam ze Skype’a położyłam się koło Jazzy i zasnęłam.
Rankiem mała obudziła mnie, głaszcząc mi policzek.
-Jestem głodna…- powiedziała cicho.
-Już ci robię coś do jedzenia… Masz ochotę na
omleta z dżemem?
-Tak.- odpowiedziała dziewczynka.

-Co to ku*wa ma być?!!- wydarł się na mnie Styles.
Podstawił mi pod sam nos telefon Ellis.
-Sms. Ślepy jesteś?!
-Ty jesteś nienormalna kobieto?!! Aż tak z tobą
źle?!! Jak możesz jej wysyłać sms-y z adresem tej siłowni zasranej?!! W ogóle
jak możesz tak traktować Ellis?!! Przecież już odegrałaś się na mnie!!! Czego
ty jeszcze chcesz kobieto?!!!
Był naprawdę wkurzony. Ale mnie też niewiele
brakowało do takiego stanu, w jakim on był…
-Powiem ci czego!!! Twojego nieszczęścia.
Złapałam za klamkę, ale uniemożliwił mi zamknięcie
drzwi. Popchnęłam go i w tym momencie szybko zamknęłam drzwi. Kopał w drzwi,
darł się, żebym otwierała, bo to jeszcze nie koniec. Trwało to z 10 minut.
Usłyszałam, że coś chrupie w drzwiach, powoli się łamały od środka od jego
kopnięć. Postanowiłam zadzwonić do któregoś z chłopaków. Byłam coraz bardziej
przestraszona.
Halo?- usłyszałam
głos roześmianego Louisa.
Louis, tu
Grace. Przyjedźcie do mojego apartamentu, Harry próbuje się dostać do mnie i
kopie w drzwi, zaraz je wyłamie, zróbcie coś.
O cholera.
Już jedziemy.
Hazz darł się dalej, wyzywał mnie od różnych.
Usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Nigdy go nie widziałam w takim stanie,
usłyszałam krzyk Zayna, który darł się na Stylesa razem z Niallem i Louisem.
Liam wołał mnie od drugiej strony.
Podbiegłam do mojego balkonu.
Wszystko ok.?
Jak może być wszystko ok…
Masz rację…
Nic ci nie
zrobił?
Nie, nie, ale
weźcie go stąd.
Już chłopaki
pakują go do samochodu.
Dziękuję…
Nie ma za co…
Trzymaj się.
Pa.
Louis
-Czy ty zdebilniałeś do końca?!- wydarł się na
Harry’ego Zayn.
-Nie, ku*wa nie.
-Nachlany jesteś, że takie rzeczy odwalasz?!
Człowieku, po co ty do niej przyjechałeś?!!
-Bo słała sms-y Ellis z adresem siłowni i obrażała ją.
Harry powoli wracał do siebie.
-Wiesz, jak ona płakała przez ciebie jak ze mną
rozmawiała?- powiedział Liam.
-Wystraszyłeś ją Hazz, nie możesz jej robić takich
nalotów!- powiedziałem.
-To niech ona przestanie słać takie sms-y Ellis.
-Ja pierdole nie wyrobię…- powiedział Zayn.- KIM
DLA CIEBIE JEST ELLIS CZŁOWIEKU?!! KOCHASZ JĄ?!!
Harry odwrócił wzrok.
-PYTAM SIĘ: KOCHASZ JĄ?!!
-NIE!!!- krzyknął Harry.
Niall schował głowę w dłoniach.
-To po co z nią przez cały czas trzymasz? Wiem, że
macie dziecko, ale przecież nie musisz być z nią 24/7.- mówiłem.
Harry oparł głowę o okno nie patrząc na nikogo. W
Zaynie dalej buchało… Ale nie dziwię mu się… Harry zachował się jak palant…
Zauważyłem w minie Hazzy, że żałuję, zamknął oczy i
czekał, aż dojedziemy do hotelu.
-Chyba macie rację, chłopaki…- powiedział Styles,
gdy byliśmy w hotelowej windzie.
Zayn uśmiechnął się lekko, ciśnienie w miarę się
rozluźniło.
-Dobrze, że to zrozumiałeś, Harry…- poklepał go po
ramieniu Malik.
Grace
Nie wiem, dlaczego, ale od tamtego momentu do
wieczora, który już dawno nadszedł, w dalszym ciągu się trzęsę. Zamknęłam się w
pokoju i siedzę na balkonie owinięta kocem. Justin chciał mnie zabrać na
kolację, ale powiedziałam, że totalnie nie mam ochoty nigdzie wychodzić…
Zrozumiał, ale przez cały czas pytał się, co się stało…
Wpatrywałam się w zachodzące słońce, gdy Justin
wszedł do pokoju.
-Grace, dlaczego drzwi są wgniecione?- spojrzał na
mnie badawczo.
-Widzisz, zaszedł tu dziś mały incydent…
-Incydent?
-No tak…- opowiedziałam Justinowi wszystko od
początku do końca. Chłopak, gdy skończyłam mówić wyszedł z apartamentu, wsiadł
do samochodu i gdzieś pojechał.
Justin
-Wpierdolę mu…- powtarzałem sobie.- Żaden facet nie
ma prawa nachodzić i wyzywać Grace od nie wiadomo jakich…
Zatrzymałem się na parkingu i wysiadłem szybko z
auta. Spytałem recepcjonistki o pokój Harry’ego Stylesa. Trochę się wahała, ale
uśmiechnąłem się do niej, zrobiłem zdjęcie i dałem autograf i się udało. Pokój
137.
Wjechałem windą na odpowiednie piętro, drzwi się
otworzyły. Patrząc po numerach pokoi, musiałem skręcić w prawo. Pokój 137 się
otworzył i wyszedł z nich Styles.
Podszedłem do niego szybko.
-Co ty sobie myślisz?!- mówiłem popychając go.- Że
ty sobie tak wparujesz i będziesz ją wyzywał od różnych?!
-Odwal się Justin.
Złapałem go za marynarkę.
-Masz się do niej nie zbliżać Styles…- wycedziłem
przez zęby.
-Trzeba nie było wysyłać Ellis tych durnych sms-ów.
Popchnął mnie na ścianę, rzuciłem się na niego z
pięściami. Nagle usłyszałem krzyk Zayna, który wraz z Niallem podbiegł do mnie
i rozdzielili nas. Z pokoju wyszła Ellis z dzieckiem na rękach, patrzyła się na
nas przestraszona.
-Co wy robicie?- mówił Zayn.- Oszaleliście?
-Odczep się Zayn, rozmawiamy…- powiedziałem.
-Chyba siłą.
-Puściły nam nerwy.- dodał Harry.
-Jasne… Justin…- zwrócił się do mnie.- Idź już.
Spojrzałem na Stylesa.
-A ty pamiętaj co ci powiedziałem.
I poszedłem w stronę windy. Wsiadłem do niej,
zjechałem na dół i wsiadłem do samochodu, postanowiłem na chwilkę pojechać do
Jazzy.
Harry
Zamknąłem drzwi od naszego pokoju. Ellis położyła
do wózka Jimmy’ego.
-Harry co się stało między tobą, a Justinem?
-Nic, Ellis.
-Jestem pewna, że coś się stało…
-Jezu nic.
-Przecież widzę…
-Źle widzisz…
-Harry co jest?
-Daj mi spokój.
-Martwię się o ciebie…
-Nie musisz, martw się o siebie i Jimmy’ego, mnie
daj spokój, wszystko i tak kręci się wokół ciebie.
-Ale Harry.
-Mówię, nie?!
Wyszedłem z pokoju i ruszyłem do baru na plażę.
Grace
-Poproszę Malibu Funky…- powiedziałam do kelnera
baru na plaży.
-Już przynoszę.
Za chwilkę moje zamówienie było na stole.
Zapłaciłam i upiłam łyczek. Do środka weszła grupa studentów, zamawiali drinki.
Miałam tak zryty humor, że nie chciałam tego
komentować. Zwyzywał mnie, poobijał drzwi… Kurde, jednocześnie chce mi się
płakać, a jednocześnie jeszcze bardziej go nienawidziłam.
Nagle przez drzwi wszedł Harry. Podszedł do baru i
gdy tylko był odwrócony do mnie tyłem, ukradkiem próbowałam wyjść, ale zauważył
mnie. Przyspieszyłam tempa, do apartamentu miałam bliziutko. Dogonił mnie.
-Grace co ty tam robiłaś?- spytał mnie.
-Chciałam się napić, ale wparowałeś i zachciało mi
się rzygać… Zresztą co ty się mną interesujesz?!
-Jesteś dla mnie ważna…
Wybuchnęłam trochę histerycznym śmiechem.
-Ja?!
-Nie chcę się z tobą kłócić, chodź odprowadzę cię…
-Nie!!! Idź do tej pieprzonej Ellis i waszego
posranego synka!!!
-Daj jej spokój!
-A ty daj spokój mi!!!
Ruszyłam w stronę domu, zaczęłam płakać…
Nagle Harry złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął
do siebie.
-Puść mnie.- mówiłam przez łzy.
-HEJ!!!- wykrzyknął Justin i podbiegł do nas,
zasadził Harry’emu pięścią w twarz.
Obydwoje rzucili się na siebie, bili się okropnie,
a ja darłam się na nich, krzyczałam, żeby przestali. Gdy Justin wymierzył pięść
w stronę Hazzy złapałam go za nią, Jus spojrzał na mnie i złapał mnie za rękę.
Poszliśmy w stronę apartamentu. Z oczu dalej mi leciały łzy, a Justin spojrzał
na swoją pięść, miał podbite oko.
-Opatrzę cię.- powiedziałam, gdy zamknęłam drzwi od
apartamentu.
-Nic mi nie jest…
-Jest…
Wzięłam lód z lodówki, owinęłam w szmatkę i
przyłożyłam mu do oka.
-Nie możesz przez niego płakać.- otarł mi łzę.
Poprawiłam szmatkę na jego oku. Złapał mnie ręką za
biodro i przysunął do siebie. Przytuliłam się do niego, Justin odłożył lód ze
szmatką i ujął moją twarz w dłonie. Dzieliły nas milimetry. Wpatrywaliśmy się w
siebie tak… tak… inaczej… Justin przygryzł delikatnie wargę i pocałowałam go
namiętnie, posadził mnie na stole nie przestając całować. Tu nie było
fotografów, wynajętych paparazzi… Byliśmy prawdziwi obydwoje… Czułam pustkę i
chciałam nią zapełnić Justinem… Gdy poczułam dłoń Biebera na moich plecach
przeszedł mnie dreszcz… Wyczuł go, bo podczas naszych kolejnych pocałunków
uśmiechał się przez chwilkę. Potem się do niego przytuliłam. Czułam, że jestem
bezpieczna.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak zacznę dziś od krótkiej wiadomości od mojej przyjaciółki, Alice:
Zaczynając pisanie bloga liczyłam na to, że będę miała dużo wyświetleń i niektórzy będą po prostu czytać moje FF. Wyświetleń mam naprawdę sporo, ale komentarzy bardzoooo mało... Słuchajcie widzę, że czasami tych wyświetleń jest załóżmy 200 i 1 komentarz. Może nie rozumiecie tego, jak ważne dla mnie. Chciałabym oznajmić, że jeśli ilość komentarzy pod moimi rozdziałami nie wzrośnie, nie wstawię kolejnego rozdziału. Dziękuję.
Przyłączam się do tego, ja także widzę, że mało osób komentuje. Ostatnio u mnie tych komentarzy jest więcej, ale ich ilość cóż nie zadowala mnie. Dla was to chwilka, a dla nas większa motywacja do pisania.
Mam nadzieję, że rozdział się spodoba, a kolejny w poniedziałek. Miłego czytania! :)
Nie mozesz przestac dodawania rozdzialow!!to jest najlepszy blog... wspanialy... i jest wspaniala historia... uwielbiam go kocham ala :-*
OdpowiedzUsuńMasz racje, powinnismy komentowac. Szkoda ze dopiero fakt ze moze skonczysz bloga nws zmatywowal...
OdpowiedzUsuńRozdzial jak zwykle bardzo dobry ;) lubie gdy jest z Justinem jednak mam nadzieje ze wroci do Harrego...
Czy jest jednak jakakolwiek szansa, ze yo nie jego dziecko? Wiem ze minelo trocge czasu od urodzin, ale moze...?
No, nie wazne ;) zycze duzo komentarzy i oczywiscie weny! Xx @ywnfmbby
Proszę Cię ten blog jest najlepszy na świecie! Proszę nie przestawaj pisać! Kc.
OdpowiedzUsuńrozdział super! szybko kolejny!
OdpowiedzUsuńNie możesz!
OdpowiedzUsuńps. Super rozdzial
Rozdział świetny *,* Nie przestawaj pisać!! To w ogóle nie wchodzi w grę xd Koniecznie musi być następny rozdział, bo nie możesz przerwać takiej historii! Justin, Grace, Harry, 1D... To jest MEEEEEEGA <3 Kocham tego bloga mocno.. Najlepszy blog ever *,* Hahah uduszę jak przestaniesz! Serio ja nigdy nie kłamię :/ Ta całą historia mnie coraz bardziej nakręca..
OdpowiedzUsuńWyczekuję następnego rozdziału ;) Hug ;*
I tak wiadomość Grace do Ellis najlepsza xd
OdpowiedzUsuńI nic się w windzie nie zdarzyło :( No cóż trudno. Ja nadal nie mogę się doczekać "punktu kulminacyjnego" ;) Z jednej strony Harry zachowuje się "dziwnie", raz taki humor, raz taki no po prostu jak by miał OKRES !!! Ta Ellis to samo "martwi się o Harry'ego" no Boże ! Ona cały czas go na kasę naciąga i myśli, że hajtnie się z nim i HAPPY END ! Dobrze, że chociaż pozostali z 1D wiedzą co się dzieje i piorą mózg Styles'owi.
OdpowiedzUsuńKoniec końcem rozdział naprawdę ciekawy, chociaż mogłoby się trochę więcej zadziać w tej windzie :P Czekam na kolejny xx
A miałam nadzieje na coś więcej w windzie. Rozdział super :)
OdpowiedzUsuńsuper :)
OdpowiedzUsuńBoski ;*
OdpowiedzUsuńBoski :* Czekam na kolejny a tak w ogóle kiedy będzie ? Kocham tego bloga , czytałam ichh wiele ale ten najbardziej mi się podoba ! ♥
OdpowiedzUsuńsupcio weny zycze
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wszystkie rozdziały od nowa :) Zajęło mi to duużo czasu ale warto było ^^ Super ! + nie możesz przestawać pisać ! Ten blog jest całym moim życiem <3
OdpowiedzUsuń