CZYTASZ=KOMENTUJESZ
-O której chłopaki kazali być w porcie?- spytałam.
-O 11:00.- odpowiedziała Lily ze swojego pokoju.
Zapakowałam
do plecaka, bieliznę, żeby móc się przebrać wieczorem ze stroju. Zapakowałam
jeszcze bluzkę na zmianę. Włożyłam do środka telefon i słuchawki. Ubrałam się, a włosy rozpuściłam. Przypomniałam sobie jeszcze o jednym ze
strojów, był on najseksowniejszy ze wszystkich, które kupiłam w LA. Uśmiechnęłam
się szeroko pakując go do plecaka. Poprawiłam ramiączko stroju, który miałam na
sobie pod rzeczami. Chyba byłam gotowa.
Dziewczyny czekały na mnie. Ubrałam conversy i wyszłyśmy z apartamentu. Schowałam klucze do plecaka i
zjechałyśmy windą na dół. Nałożyłam okulary przeciwsłoneczne i poprawiłam włosy
spoglądając w lustro w windzie. Lily, Lucy i Eleanor zrobiły tak samo.
-Jak z Niallem, Lily?- spytałyśmy.
Uśmiechnęła się.
-Ok.
-Nie było żadnych pikantnych wydarzeń?- spytała
Lucy, a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Nie było…- odpowiedziała grzecznie Lily.
Po 15 minutach kierowca zaparkował przy porcie,
zapłaciłam mu i wysiadłyśmy z samochodu. Port był ogromny, nie wiedziałyśmy
gdzie mamy iść. Szukałyśmy jakiegoś małego jachtu, ale gdy tylko się pytałyśmy,
czy to jacht chłopaków, ludzie się śmiali i mówili, że nie wiedzą gdzie.
-Ja dzwonię do Louisa.- powiedziała wzburzona
Eleanor.
Po chwili dziewczyna zakończyła rozmowę i
powiedziała, że mamy się wrócić do punktu informacyjnego, tam będzie czekać na
nas Louis. Więc wróciłyśmy się, Lou rzeczywiście czekał tam na nas. Przywitał
się z nami, a El dostała soczystego buziaczka w usta.
-Gdzie wy poszłyście?
-No szukałyśmy was, nie daliście nam żadnych
wskazówek jak dojść.
-Niall wam nie napisał?- spytał Louis.
-No nie…- odezwałam się.
Po krótkiej chwili zobaczyłam jacht, a jego wielkość
mnie zamurowała, zresztą wszystkie stanęłyśmy z otwartymi ustami.
-No chodźcie.- zaśmiał się Tommo.
Weszłyśmy schodkami do góry. Na białej skórzanej
wbudowanej kanapie siedzieli Liam z Zaynem.


Chłopcy się zaczęli śmiać.
-Co się stało?- spytałam.
-Co się stało?- spytałam.
Louis wskazał palcem wskazującym mój dryfujący
stanik, krzyknęłam z przerażenia i zakryłam piersi dłońmi. Podpłynęłam do niego
i odwróciłam się tyłem do chłopaków, zapięłam stanik, policzki piekły mnie od
rumieńców.
Dziewczyny na jachcie, aż krztusiły się od śmiechu.
Wróciłam do chłopaków, co ciekawe, Louis odpłynął, a został jedynie Harry,
który czekał na mnie.
-Przepraszam, że się śmiałem…- powiedział ze
skruchą.
Spojrzałam na niego i machnęłam ręką.
-Jest ok.
Hazz złapał mnie pod wodą za rękę.
-Nie jesteś na mnie zła?
-Nie jestem…- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Na pewno, Grace?
-Na pewno.
Styles uśmiechnął się szeroko. Puściłam jego dłoń i
zaczęłam płynąć w stronę drabinki, weszłam stopień po stopniu na pokład.
Poprawiłam jeszcze stanik i usiadłam na leżaku. Niall oznajmił, że odgrzał
zrobioną wcześniej przez ich gosposię zapiekankę. Usiedliśmy do stołu i
zaczęliśmy spokojnie jeść. Dochodziła siedemnasta, a słońce nie grzało już tak
mocno. Nałożyłam na siebie koszulkę, po zjedzeniu usiedliśmy wszyscy na
kanapie, chłopcy puścili muzykę, pomogłam Liamowi robić drinki. Louis i Zayn
podłączyli maty do tańca do wielkiej plazmy na pokładzie i zestaw do karaoke,
więc jak na razie mieliśmy co robić przez następne godziny. Zaczęliśmy od tańca
przez Kinect’a nie było parzystej liczby, więc Niall powiedział, że on sobie
odpuści. Mówił, że boli go kolano. No i została ósemka. Lily była w parze z
Zaynem, ja z Louisem, El z Harrym, a Lucy z Liamem. Zaczęliśmy, najpierw jako
rywale stanęłam ja z Louisem, długo wybieraliśmy utwór, nie zgadzaliśmy się co
do niego, aż w końcu Harry się wkurzył i wybrał nam utwór losowo. Right Now Rihanny. Przypadek? No nie
sądzę… Wybraliśmy poziomy trudności… Chciałam wybrać normalny, ale Louis
zbuntował się, że jestem tancerką, więc mam wziąć trudny. Zgodziłam się. Lou
natomiast wziął podstawowy. Bardzo ciekawą sprawą, był fakt, że poziom trudny
był bardzo podobny do oryginalnego układu, jaki Rihanna tańczy w trasie oraz do
tego, który tańczyłam na VMA. Wywijałam piruety, głośno przy tym śpiewając, nie
patrzyłam na ekran, nie musiałam, zbyt dobrze zapadł mi w pamięci ten układ.
Louisowi szło dobrze, ale Niall ryczał ze śmiechu, Zayn też. Od czasu do czasu
słyszałam parsknięcia Eleanor. Koniec piosenki. Czekaliśmy na wyniki, na sto
procent możliwych miałam 90, a Louis na swoim poziomie 88. Wygrałam, ale
pogratulowałam Tomlinsonowi wyniku. Kolejną parą była Lily i Zayn, oni tańczyli
do Wings Little Mix. Jak Malik
podskoczył, jak usłyszał pierwsze dźwięki piosenki jego dziewczyny. Zatańczyli
bardzo dobrze, potem był Harry i Eleanor i na końcu Liam z Lucy tańczyli do Trouble Neon Jungle. Wprost uwielbiam tę
piosenkę, Lily i Eleanor także. Zaczęłyśmy tańczyć sobie na boku głośno
śpiewając. Chłopaki popijali drinki i patrzyli się to raz na nas to raz na
tańczących w pojedynku. Kolejne godziny leciały nam przy karaoke, lało się
coraz więcej alkoholu, kolejne butelki robiły się coraz bardziej puste. Nie
piłam dużo, wypiłam może jednego drinka, nie miałam ochoty, ale Lucy zaszalała,
Lily trochę też. Lucy nie trzymała się na nogach. Liam i Zayn też wypili
najwięcej z chłopaków. Około 1 w nocy Louis i Eleanor zwinęli się do kajuty,
Niall i Lily też, zostałam tylko ja, Hazz, Liam, Zayn i Lucy.
-No… Gracie, polej jeszcze…- wydukał Liam.
-Wystarczy waszej trójce, jesteście pijani jak bele.
-Oj nie przesadzaj, kiedy będę mogła pić, jak wyjdę
za mąż?- zapytała w miarę płynnie pijana Lucy.
-Będziesz mogła, ale na dziś wystarczy.
-Gracie, no…- jęknął Malik, u którego procenty były
najbardziej widoczne w zachowaniu.
-Zayn, bo zadzwonię do Perrie.- zagroziłam.
-No dobra…
-Jak nie mamy co pić, to ja idę spać.- powiedziała
Lucy otwierając ciężko oczy.
-Ja też.- odezwał się najpierw Zayn, a potem Liam.
Pomogłam zejść Lucy, która stamtąd poszła do kajuty,
wróciłam na pokład, Zayn i Liam minęli mnie na schodach. Harry zbierał
szklanki. On też nie był pijany, wypił ze dwa drinki, wyciszyłam muzykę i
zaniosłam brudną od sałatki warzywnej miskę do kuchni pokładowej. Harry mył
naczynia i uśmiechnął się do mnie. Podałam mu miskę i oparłam się tyłem o blat.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć, jak zacząć rozmowę. Hazz wytarł miskę i
włożył ją do szafki.
-Jak ci się dziś podobało na jachcie?
-Bardzo przyjemnie…- odpowiedziałam uśmiechając się.
Wytarłam mokre talerze szmatką i otworzyłam szafkę, włożyłam je tam i zamknęłam
zasuwę w nich.
-Napijesz się wina?- spytał Harry stojąc niedaleko
mnie.
-Czerwonego?- spytałam.
-Tak. Chętnie.
Hazz wyciągnął kieliszki i wziął wino na pokład.
Usiedliśmy na skórzanej kanapie, którą jeszcze przed chwilką grzały pijane
osoby. Loczek podał mi z uśmiechem na ustach kieliszek, za co cicho
podziękowałam. Upiłam małego łyka delektując się smakiem, miałam wrażenie, że
gdzieś już piłam takie dobre wino.
-Znajome?- spytał po chwili.
Kiwnęłam głową.
-Na pewno, je gdzieś piłam…- myślałam mocno.
-A nie piłaś go przypadkiem go na świętach u moich
rodziców?- spytał z szerokim uśmiechem.
Oświeciło mnie.
-No przecież…- puknęłam się w głowę.
Hazz zaśmiał się.
-Specjalnie sprowadziłem je z Rzymu.- powiedział
cicho po dłuższej chwili.
Spojrzałam na niego.
-Dla mnie?
Opuścił głowę uśmiechając się szeroko.
-Jesteś uroczy.- uśmiechnęłam się lekko.
-Dziękuję…
Wzięłam kolejnego łyka wina. Boże, jakie ono było
dobre… Oblizałam usta. Siedzieliśmy w milczeniu przez kolejne pół godziny.
Zrobiło się znacznie zimnej, poza tym od wody dodatkowo wiało.
-Wiesz Harry, ja będę szła już, chcę jeszcze wziąć
prysznic…- powiedziałam cicho.
-Ok., ja też już idę.
Odłożyłam pusty kieliszek od wina na stół i wstałam
powoli z kanapy. Powolnym krokiem poszłam schodami w dół, podążyłam do
łazienki. Wzięłam ze sobą torebkę z moimi rzeczami, którą wcześniej zostawiłam
w saloniku. Weszłam pod prysznic, umyłam głowę szamponem jak sądziłam
Harry’ego, bo tylko ten miał zapach jabłka. Spłukałam głowę i wysuszyłam ciało
puszystym kremowym ręcznikiem. Ubrałam mój luźny biały crop top i czyste
majtki. Rozczesałam włosy szczotką i
przerzuciłam je na prawy bok. Wyszłam z łazienki zgaszając światło.
-Grace?- usłyszałam ciche mruknięcie.
Obróciłam głowę i spojrzałam na Hazzę. Siedział w
samych bokserkach na wielkim fotelu, miał lewą nogę założoną na prawą, a swoją
prawą dłoń trzymał na kostce lewej nogi. Jego perfekcyjnie pokręcone włosy opadały
delikatnie na uszy. Harry poprawił grzywkę i zaczesał ją mocniej do góry.
Stanęłam w lekkim rozkroku i położyłam rękę na biodrze.
-Słucham?- powiedziałam cicho.
-Mam na ciebie ochotę…
Uniosłam brew. Przed chwilką był romantyczny, a teraz zebrało mu się na wiecie co :)
-To nie znaczy, że ja mam na ciebie…
Momentalnie wstał
i stanął przy mnie. Swoje dłonie położył na moich biodrach, byłam kilka
centymetrów od niego, jego szmaragdowe oczy wpatrywały się we mnie z pasją,
pożądaniem i namiętnością.
-A nie masz?- zapytał pomrukując.
Poprawił mi włosy, zaczesując je do tyłu, przejechał
kciukiem po moim uchu, zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. Przekręcił głowę i
schował twarz w moich włosach intensywnie je wąchając. Poczułam delikatne
pocałunki na szyi, a potem za uchem. Moje ciało co chwilkę przeszywane było
seriami mocnych dreszczy, Hazz dmuchał mi zimnym powietrzem, co sprawiało, że
gęsia skórka na moim ciele była jeszcze mocniejsza. Poczułam jego dłoń na moim
pośladku, lekko się zacisnęła się. Założyłam mu ręce na szyi i przysunęłam się
bliżej. Podniósł głowę z mojego obojczyka i musnął mnie delikatnie w usta.
Zacisnęłam paznokcie na jego szyi i pogłębiłam pocałunek. Harry złapał za moje
nogi tak, abym objęła go nimi w pasie. Przycisnął mnie plecami do ściany. W
dalszym ciągu namiętnie się całowaliśmy, mrucząc przy tym. Oderwaliśmy się od
siebie. Harry otworzył drzwi od jego kajuty, gdy do niej weszliśmy zamknął ją
na klucz i położył mnie na łóżku. Znów połączyliśmy się w namiętnym pocałunku,
dotykaliśmy się każdym centymetrem naszych ciał, Harry pozbył się mojego
croptopa, a potem majtek. Pozostały tylko jego bokserki, które nakazałam mu
ściągnąć. Po kolejnych pełnych emocji pocałunkach przeszliśmy do tego, na co
czekałam od dawna.
(…)
Gdy obudziłam się rano, leżałam na nim, a moja głowa
spoczywała na jego klatce piersiowej. Podniosłam się delikatnie. Uśmiechnęłam
się na widok zaspanego Stylesa. Miał delikatnie otwarte usta. Wstałam z niego i
zeszłam z łóżka. Poprawiłam włosy patrząc się na niego. Uśmiechnęłam się na
myśl o poprzedniej nocy. Znalazłam swoje rzeczy, nałożyłam je, sięgnęłam po
rzuconą w kąt torebkę. Przed wyjściem podeszłam do Stylesa i pocałowałam go w
usta. Wyszłam z kajuty cichutko zamykając drzwi. Drzwi od kajuty mojej i
Eleanor się otworzyły i wyszedł z niej Louis. Popatrzył na mnie zdziwiony.
-Grace, co ty robisz przed kajutą moją i Hazzy?-
spytał mnie.
-Pomyliły mi się drzwi, chciałam iść do łazienki,
ale jak zobaczyłam kawałek łóżka to od razu zamknęłam.
-Aaahaaa… - odpowiedział Louis patrząc na mnie
uważnie.- Jakby co łazienka jest tam.- Lou wskazał palcem przeciwległe drzwi.
-Dziękuję.
Poszłam do
łazienki i przebrałam się w krótkie spodenki z wysokim stanem i koszulkę z logo
Rolling Stones. Zaczęłam robić śniadanie. Gdy tosty z serem i grzanki z
czekoladą były gotowe położyłam je na talerzach na stole, gdzie wszyscy jedli.
Zaparzyłam dwa dzbanki kawy, Louis, Eleanor i Harry weszli na pokład i wszyscy
się ze mną przywitali. Usiedli do stołu. El pochwaliła mnie, że chciało mi się
robić śniadanie. Louis nalał sobie kawy i spróbował jej.
-Ale dobra…- delektował się smakiem Tommo.
-Grace robi najlepszą kawę pod słońcem.- powiedział
Harry biorąc do ust tost.
-Nie przesadzaj…- powiedziałam.
-Naprawdę kawa jest wyśmienita.- przyznała Eleanor.
Liam wszedł zaspany na pokład i skrzywił się na
widok słońca. Usiadł tyłem do niego i nalał sobie kawy.
-Możecie mi powiedzieć, czemu spałem w jednym łóżku
z Zaynem i Lucy?- zapytał cicho.
Zaśmialiśmy się.
-Byliście pijani.- odpowiedziała El.- Sami
poszliście do jednego.
-Ale, aż tak?
-Noo… Wczoraj pokazaliście na co was stać…-
powiedziałam.- Jestem bardzo ciekawa, o której obudzi się Lucy i jak wielkiego
będzie miała kaca.
Liam zaśmiał się razem z nami.
Wzięłam do ręki grzankę z czekoladą ugryzłam ją. Harry bardzo mi się przyglądał,
siedząc naprzeciwko mnie. Nagle poczułam ciepły dotyk na mojej nodze. Stopa jak
sądziłam Hazzy szła w górę i w górę, aż doszła bioder i tam stanęła w miejscu.
Co chwilkę czułam napady gorąca i władające mną dreszcze. Na pokład wszedł Zayn,
nie wyglądał źle, ale od razu poszedł do kuchni, żeby się napić wody. Potem
wrócił do nas i usiadł koło Hazzy. Napił się kawy i nałożył sobie dwa tosty.
Jedliśmy przez chwilkę w ciszy. Za burtą słyszeliśmy ciche pstryknięcia. Louis
wyjrzał.
-Już robią nam zdjęcia…- westchnął.- Dobrze, że
dopiero teraz nas znaleźli.
Wyjęłam z kieszeni spodenek telefon i weszłam na
Dailymail.com. Było mnóstwo artykułów o nas, coraz to nowe zdjęcia dochodziły,
gdy tak schodziłam na dół znalazłam ciemne zdjęcie i kontrastująca się z
wieczorną aurą biała, skórzana kanapa na której siedziałam wczoraj z Hazzą
pijąc wino. Nic im nie umknęło.
Zeszłam centymetr niżej i przeczytałam opis pod zdjęciem…
„Tylko
cztery miesiące osobno, Harry Styles (19) i Grace Moore (19) spędzili
romantyczny wieczór na jachcie oddalonym od brzegu ponad 2 kilometry. Ex-para
piła wino i rozmawiała na pokładzie jachtu. Przypominamy, że Grace jest w
związku z Justinem Bieberem (19), który aktualnie nie dotrzymuje towarzystwa
ukochanej, z powodu wywiadów i nagrań do programów telewizyjnych. Jesteśmy
bardzo ciekawi co sądzi Justin o romantycznym spotkaniu Harry’ego i Grace?”
-Kuźwa…- powiedziałam pod nosem.- Co za chamstwo…
Szkoda, że nie zajrzeli nam do kajuty…- pomyślałam.
Znalazłam kolejny artykuł…
„Eleanor
Calder (20), Lucy Cox (19), Lily Caldridge (19) i Grace Moore (19) spędzają
wspaniałe chwile z piosenkarzami brytyjskiego zespołu One Direction. Dziewczyny
wybrały się na jacht, który wynajęli wokaliści w Sydney.”
Na pokład wszedł Niall, a za nim Lily. Spojrzeliśmy
się na nich zdziwieni, a oni obydwoje spalili buraka. Usiedli obok siebie przy
stole.
-Chcecie nam o czymś powiedzieć?- spytałam.
Niall spojrzał na mnie i Hazzę.
-Właściwie to… tak…- powiedział jąkając się.
Zapadła długotrwała cisza, a wszyscy zgromadzeni
przy stole z wyjątkiem Nialla i Lily patrzyli na blondyna wyczekująco.
-Więc?- zaczął Louis.
-Postanowiliśmy spróbować ze sobą…- odezwała się
niespodziewanie Lily widząc, że Niallerowi długo zajmie przedstawienie tego.
-Jej!- podskoczyłam na krześle, zaraz wstałam z
niego, by pogratulować nowej parze.
Wszyscy wstali i zrobili tak jak ja.
Lucy weszła na pokład zaspana.
-Z czego się tak cieszycie?- spytała ochrypniętym
głosem.
-Niall i Lily są razem.- powiedział Harry.
Lucy uśmiechnęła się szeroko i pogratulowała parze.
Usiadła na końcu stołu obok mnie i Hazzy. Dokończyliśmy śniadanie w
wyśmienitych humorach. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu, przeprosiłam
wszystkich i poszłam po niego. Była to… Gemma?
-Halo?- spytałam
zdziwiona.
-Cześć,
Grace, co słychać?
-Nic
takiego, jestem na jachcie z chłopakami.
-Z
Harrym też?
-Tak,
z Harrym też.
Loczek spojrzał na mnie, uśmiechnęłam się do siebie
i zeszłam pod pokład.
-Pogodziliście
się?
-Tak…
-I
całe szczęście… Gracie, kiedy wracasz do LA?
-Dokładnie
nie wiem, a co?
-Słuchaj,
bo ja mam 2 sprawy…
-Tak?
-Niedługo
Lucy ma ślub, a ja nawet nie mam wymyślonego stroju, jaki mogłabym ubrać na
niego.
-Chciałabyś,
żebym pomogła ci czegoś poszukać?
-No
tak…
-Nie
ma sprawy, ale wiesz, wydaję mi się, że w Londynie znajdziemy coś fajniejszego,
ja osobiście wolę robić zakupy tam niż w LA, bardziej jestem przekonana do tych
ciuchów.
-Tak
sądzisz?
-Yhym.
-Skoro
tak to daj mi znać jak będziesz w Londynie.
-Ok.
-A
i jeszcze ta druga sprawa…
-Słucham…
-Moja
przyjaciółka Charlize chce zdać do nowojorskiej akademii fotograficznej, ale
muszę znaleźć modelkę, której można by było zrobić zdjęcia w nich… Zgodziłabyś
się na parę zdjęć?
-Um…
Nie wiem, czy jestem dobrą kandydatką…
-Charlize
powiedziała, że stroje, będą idealnie na tobie wyglądały.
-Jeśli
ma to jej pomóc to chętnie wezmę w tym udział.
-Świetnie, w takim razie do zobaczenia w
Londynie.
-Pa
Gemma.
Koniec połączenia. Wróciłam do stołu i usiadłam na
swoim miejscu. Chłopcy obgadywali powrót, bo zaczęło się chmurzyć. Louis
poszedł za ster i powoli zawrócił jacht w stronę portu.
-Z kim rozmawiałaś?- spytał mnie Harry.
-Z twoją siostrą… Umówiłam się z nią na zakupy i
małą sesję zdjęciową.
Harry otworzył szeroko oczy.
-Jaką sesję?
-Charlize potrzebuje zdjęć do wysłania i będę jej
pozować.
-A… Aha…
-No.- uśmiechnęłam się szeroko.
Podczas, gdy Liam i Louis sprawowali pieczę nad
sterem, pozostałe osoby siedziały na pokładzie i oglądały film Movie 43.
Ja dawno się tak nie naśmiałam z filmu… Głupi, bo
głupi, ale moment z okresem tej dziewczyny zarąbisty. Poryczałam się ze
śmiechu, jak nigdy. Eleanor aż ochrypła. Harry się poryczał, Zayn brechtał się
jeszcze długo po filmie. Jacht zacumował do portu. Chłopcy zaprosili nas
popołudniu na grilla, zgodziłyśmy się, bo i tak żadnych planów nie miałyśmy.
Pożegnałyśmy się z nimi, gdy wychodziłam spod pokładu z rzeczami jako ostatnia,
Harry zawołał mnie.
-Ta noc była fantastyczna…- szepnął zakładając mi
kosmyk włosów za ucho.
-Jedna z lepszych jaką przeżyłam…
Uśmiechnął się i pocałował mnie namiętnie.
-Widzimy się niedługo.
-Tak.
Musnęłam
jego usta i zeszłam z jachtu. Podążyłyśmy w stronę postoju taksówek. Po drodze
rozmawiałam z mamą, która do mnie zadzwoniła. Weszłyśmy do apartamentu skąd
podążyłam prosto do mojego pokoju. Przebrałam się. Rozczesałam porządnie włosy i zaczesałam je do tyłu, nalałam sobie
soku do szklanki. Usiadłam na tarasie i
podkuliłam nogi, nałożyłam na nos okulary przeciwsłoneczne, które dotychczas
leżały na zaczesanej do tyłu grzywce. Dostałam sms-a od Hazzy.
Było w nim zdjęcie, jak śpię. Uśmiechnęłam się.
-Masz
to jak w banku.
-O
której zrobiłeś to zdjęcie?- napisałam.
-Tak,
koło piątej, obudziłem się na chwilkę i spałaś tak uroczo, że musiałem je
zrobić.
-Jesteś
wspaniały…
Wysłał mi w odpowiedzi emotikona z całuskiem.
-Z kim piszesz?- zapytała Lucy opierając się o
balustradę.
-Z Justinem.
-Co u niego?
-Tęskni…
Lucy uśmiechnęła się.
-Grace, czy ty przypadkiem nie zakochałaś się w nim?
A on w tobie?
-Nie…
-No bo wiesz, tak się uśmiechasz i w ogóle…
-Mam z nim dobry kontakt po prostu…
-Tylko dobry kontakt?- uniosła brwi.
-Lucy, sugerujesz coś?
-Ja ci po prostu mówię, jak wyglądasz, gdy z nim
sms-ujesz. Roześmiana, wpatrujesz się w ten telefon jak w obrazek.
-Daj spokój.
Nagle usłyszałyśmy krzyk Eleanor z salonu.
-Grace, Justin w E!
Wstałam z fotela i weszłam do salonu zakładając na
czoło okulary.
-Justin!
Justin! Reporterka zawołała go do siebie. Był na jakiejś
imprezie, premiera jakiegoś filmu, czy coś.
-Cześć
Justin! Uśmiechnięta kobieta przywitała się z nim.
-Hej!
-Co
cię tu sprowadza?
-Jestem
na premierze filmu Szybcy i Wściekli 6. Do Justina podszedł Vin
Diesel i przywitał się z nim.
-Jesteś
fanem tej serii?
-Oczywiście,
uwielbiam ją, a wcześniejsze części oglądałem kilkanaście razy.
-Twoja
dziewczyna jest fanką motoryzacji, prawda?
-Grace
lubi samochody, które dobrze wyją, a w szczególności motory.
-Ona
teraz wypoczywa na australijskich plażach w obecności One Direction…
Dziewczyny się na mnie spojrzały, a ja westchnęłam:
Zaczyna się…
-Tak,
bardzo się cieszę, że Grace wypocznie i spędzi trochę czasu z przyjaciółmi.
-Nie
jesteś zazdrosny, że coś może znów połączyć Grace i Harry’ego?
-Wcale
nie jestem zazdrosny, sam namawiałem ją, żeby spędziła wolny czas nie tylko z
przyjaciółkami, ale także z One Direction. Mam zaufanie i do Harry’ego i do
Grace…
-Sądząc
po tych słowach jesteś skarbem dla niej…
-To
już się jej pytajcie o to…
-Dzięki
za tę rozmowę…
-Ja
również.
-No to jest twoim skarbem?- spytała Eleanor.
-Jest moim przyjacielem…- podkreśliłam ostatnie
słowo.
-Do kiedy obowiązuje cię kontrakt?- spytała Lucy.
-Do przyszłego miesiąca.
-Serio?
Kiwnęłam głową.
-Ostatnio myślałam, żeby po zakończeniu trasy
Justina wrócić do Londynu na stałe, chcę kontynuować studia.
-Będziesz miała teraz straszne zaległości…-
powiedziała Lily.
-Skseruje sobie od was materiały i jakoś dam radę. Nie
chcę być rok w plecy…
Dziewczyny przyznały mi rację i wszystkie usunęły
się z salonu, poszły się przebierać czy coś.
Napisałam do Justina, że jest świetny w tym co robi.
Po czym on odpisał: Zgaduję, że oglądałaś :P
Tak.
Byłem
przekonywujący?
Oj
tak…
No
i świetnie. Co robisz?
Popołudniu
idziemy do chłopaków na grilla.
Bardzo
dobrze.
Fajnego
seansu i do zobaczenia niedługo.
Papa.
Odłożyłam telefon i przełączyłam kanał.
Dziewczyny po jakichś 20 minutach były gotowe, a na
zegarku była 15:30.
-Wy już?
-No, a co?
-Ja jestem jeszcze nie gotowa…
-No to zagęszczaj ruchy…- pogoniła mnie Lily.
Weszłam do pokoju i do czarnej torebki zapakowałam
bluzkę na zmianę, czystą bieliznę, tak na wszelki, a nóż się przyda.
-Mam wziąć strój kąpielowy?- krzyknęłam.
-Jak chcesz…
A co tam… Spakowałam. Do bocznej kieszonki włożyłam
gumkę, by związać włosy. Poprawiłam bluzkę, nałożyłam sandałki i byłam gotowa
do wyjścia. Wyszłyśmy z apartamentu i wsiadłyśmy do samochodu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba, bo wg mnie jest naprawdę ciekawy :) Bardzo was proszę o komentarze, wiem, że się powtarzam, ale nawet nie wiecie ile dla mnie znaczy komentarz. Chciałabym podziękować anonimkowi, który wstawił różne komentarze z rzędu jeden po drugim. Kochanie, widzę o której to godzinie dodajesz komentarze: 10:15, 10:16 :))) Ale dziękuje, widać że są tu osoby, które chcą poprawić mi humor. Dobra wystarczy :) Dzięki i do następnego rozdziału!
Rozdział genialny nie moge doczekać się nowego <3
OdpowiedzUsuńwspanialy ! czekam z niecierpliwoscia na nastepny :)
OdpowiedzUsuńBoski** Kiedy nn?;)
OdpowiedzUsuńPo prawej stronie z boku jest napisane słonko :* Dzięki za miłe słówko!!!
Usuńświetny rozdział czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńUhuu świetne, niech już ten kontrakt, czy co tam jest skończy się. Ale będzie afera w sieci i w ogóle, ale to ich życie :3 No rozdział godny zainteresowania xx Do piątku :*
OdpowiedzUsuńSuper rozdział jak kazdy, a co,ty na to żeby ustalić jescze godzinę dodawania rozdziałów? Ale nie w nocy tylko rano jak sie obudzisz Np 11 to od razu o 11 rozdzial? Pozdrowienia xx KC;*
OdpowiedzUsuńNiestety na to się nie godzę. Wtedy wstawiłam tak późno, bo wróciłam z nad morza, a ten wstawiłam tak rano, bo mi się przypomniało, że jest piątek. I tak poszłam wam na rękę z tym dniem. Pozdrawiam xx.
UsuńMoim zdaniem bardzo interesujący rozdział. Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńMega ;) a dziś kolejny, nie mogę się doczekać ;)
OdpowiedzUsuń