piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 51.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


-O której chłopaki kazali być w porcie?- spytałam.
-O 11:00.- odpowiedziała Lily ze swojego pokoju.
Zapakowałam do plecaka, bieliznę, żeby móc się przebrać wieczorem ze stroju. Zapakowałam jeszcze bluzkę na zmianę. Włożyłam do środka telefon i słuchawki. Ubrałam się, a włosy rozpuściłam. Przypomniałam sobie jeszcze o jednym ze strojów, był on najseksowniejszy ze wszystkich, które kupiłam w LA. Uśmiechnęłam się szeroko pakując go do plecaka. Poprawiłam ramiączko stroju, który miałam na sobie pod rzeczami.  Chyba byłam gotowa. Dziewczyny czekały na mnie. Ubrałam conversy i wyszłyśmy  z apartamentu. Schowałam klucze do plecaka i zjechałyśmy windą na dół. Nałożyłam okulary przeciwsłoneczne i poprawiłam włosy spoglądając w lustro w windzie. Lily, Lucy i Eleanor zrobiły tak samo.
Wyjęłam telefon z plecaka i dodałam Tweeta.
Zjechałyśmy na dół i wsiadłyśmy do taksówki.
-Jak z Niallem, Lily?- spytałyśmy.
Uśmiechnęła się.
-Ok.
-Nie było żadnych pikantnych wydarzeń?- spytała Lucy, a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Nie było…- odpowiedziała grzecznie Lily.
Po 15 minutach kierowca zaparkował przy porcie, zapłaciłam mu i wysiadłyśmy z samochodu. Port był ogromny, nie wiedziałyśmy gdzie mamy iść. Szukałyśmy jakiegoś małego jachtu, ale gdy tylko się pytałyśmy, czy to jacht chłopaków, ludzie się śmiali i mówili, że nie wiedzą gdzie.
-Ja dzwonię do Louisa.- powiedziała wzburzona Eleanor.
Po chwili dziewczyna zakończyła rozmowę i powiedziała, że mamy się wrócić do punktu informacyjnego, tam będzie czekać na nas Louis. Więc wróciłyśmy się, Lou rzeczywiście czekał tam na nas. Przywitał się z nami, a El dostała soczystego buziaczka w usta.
-Gdzie wy poszłyście?
-No szukałyśmy was, nie daliście nam żadnych wskazówek jak dojść.
-Niall wam nie napisał?- spytał Louis.
-No nie…- odezwałam się.
Po krótkiej chwili zobaczyłam jacht, a jego wielkość mnie zamurowała, zresztą wszystkie stanęłyśmy z otwartymi ustami.
-No chodźcie.- zaśmiał się Tommo.
Weszłyśmy schodkami do góry. Na białej skórzanej wbudowanej kanapie siedzieli Liam z Zaynem.
Przywitali się z nami i Louis pokazał nam nasze kajuty. Miałam ją z Eleanor, Lily z Lucy, chłopcy zamienili się tak, że Harry był z Louisem, Niall sam, Liam z Zaynem. W każdej kajucie było duże łóżko, ale możne je było rozłożyć na dwa łóżka. Odłożyłyśmy z Eleanor rzeczy na kanapie w saloniku pod pokładem i wróciłyśmy na pokład. Harry miał na sobie czarne spodenki i czapkę z daszkiem założonym do tyłu. Uśmiechnęłam się do niego skrupulatnie obserwując każdy cm jego boskiego ciała… Jakby co… Miałam okulary przeciwsłoneczne. Usiadłam koło Zayna na kanapie, a jacht ruszył. Louis prowadził. Lekki wiatr ochładzał nas od piekącego słońca. Płynęliśmy około 2 godzin, a w tym czasie Eleanor leżała na rufie w przezroczystej narzutce. Dołączyłam do niej później. Zrobiłam zdjęcie naszych opalonych nóg i wstawiłam je na Instagrama. Lucy z kolei leżała na dziobie. Lily grała z chłopakami na X-Boxie. Nagle jacht się zatrzymał i usłyszałam głośny plusk wody po prawej stronie jachtu. Louis wynurzył się mokry z wody, kolejny plusk, tym razem to Harry wskoczył do wody, chłopaki lali się wodą. Ja poszłam schodami na górę na trampolinę, Eleanor ujęła świetne zdjęcie w momencie, gdy wskakiwałam do oceanu. Kolejne na Insta. Leciałam chwilkę na dół i plusk. Wpadłam do wody, zanurkowałam dość głęboko, wypływając zauważyłam poruszającego w miejscu nogami Hazzę, podpłynęłam do niego i połaskotałam mu stopę, po czym wypłynęłam na powierzchnię obok niego, wynurzając tylko głowę i kawałek szyi.
Chłopcy się zaczęli śmiać.
-Co się stało?- spytałam.
Louis wskazał palcem wskazującym mój dryfujący stanik, krzyknęłam z przerażenia i zakryłam piersi dłońmi. Podpłynęłam do niego i odwróciłam się tyłem do chłopaków, zapięłam stanik, policzki piekły mnie od rumieńców.
Dziewczyny na jachcie, aż krztusiły się od śmiechu. Wróciłam do chłopaków, co ciekawe, Louis odpłynął, a został jedynie Harry, który czekał na mnie.
-Przepraszam, że się śmiałem…- powiedział ze skruchą.
Spojrzałam na niego i machnęłam ręką.
-Jest ok.
Hazz złapał mnie pod wodą za rękę.
-Nie jesteś na mnie zła?
-Nie jestem…- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Na pewno, Grace?
-Na pewno.
Styles uśmiechnął się szeroko. Puściłam jego dłoń i zaczęłam płynąć w stronę drabinki, weszłam stopień po stopniu na pokład. Poprawiłam jeszcze stanik i usiadłam na leżaku. Niall oznajmił, że odgrzał zrobioną wcześniej przez ich gosposię zapiekankę. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy spokojnie jeść. Dochodziła siedemnasta, a słońce nie grzało już tak mocno. Nałożyłam na siebie koszulkę, po zjedzeniu usiedliśmy wszyscy na kanapie, chłopcy puścili muzykę, pomogłam Liamowi robić drinki. Louis i Zayn podłączyli maty do tańca do wielkiej plazmy na pokładzie i zestaw do karaoke, więc jak na razie mieliśmy co robić przez następne godziny. Zaczęliśmy od tańca przez Kinect’a nie było parzystej liczby, więc Niall powiedział, że on sobie odpuści. Mówił, że boli go kolano. No i została ósemka. Lily była w parze z Zaynem, ja z Louisem, El z Harrym, a Lucy z Liamem. Zaczęliśmy, najpierw jako rywale stanęłam ja z Louisem, długo wybieraliśmy utwór, nie zgadzaliśmy się co do niego, aż w końcu Harry się wkurzył i wybrał nam utwór losowo. Right Now Rihanny. Przypadek? No nie sądzę… Wybraliśmy poziomy trudności… Chciałam wybrać normalny, ale Louis zbuntował się, że jestem tancerką, więc mam wziąć trudny. Zgodziłam się. Lou natomiast wziął podstawowy. Bardzo ciekawą sprawą, był fakt, że poziom trudny był bardzo podobny do oryginalnego układu, jaki Rihanna tańczy w trasie oraz do tego, który tańczyłam na VMA. Wywijałam piruety, głośno przy tym śpiewając, nie patrzyłam na ekran, nie musiałam, zbyt dobrze zapadł mi w pamięci ten układ. Louisowi szło dobrze, ale Niall ryczał ze śmiechu, Zayn też. Od czasu do czasu słyszałam parsknięcia Eleanor. Koniec piosenki. Czekaliśmy na wyniki, na sto procent możliwych miałam 90, a Louis na swoim poziomie 88. Wygrałam, ale pogratulowałam Tomlinsonowi wyniku. Kolejną parą była Lily i Zayn, oni tańczyli do Wings Little Mix. Jak Malik podskoczył, jak usłyszał pierwsze dźwięki piosenki jego dziewczyny. Zatańczyli bardzo dobrze, potem był Harry i Eleanor i na końcu Liam z Lucy tańczyli do Trouble Neon Jungle. Wprost uwielbiam tę piosenkę, Lily i Eleanor także. Zaczęłyśmy tańczyć sobie na boku głośno śpiewając. Chłopaki popijali drinki i patrzyli się to raz na nas to raz na tańczących w pojedynku. Kolejne godziny leciały nam przy karaoke, lało się coraz więcej alkoholu, kolejne butelki robiły się coraz bardziej puste. Nie piłam dużo, wypiłam może jednego drinka, nie miałam ochoty, ale Lucy zaszalała, Lily trochę też. Lucy nie trzymała się na nogach. Liam i Zayn też wypili najwięcej z chłopaków. Około 1 w nocy Louis i Eleanor zwinęli się do kajuty, Niall i Lily też, zostałam tylko ja, Hazz, Liam, Zayn i Lucy.
-No… Gracie, polej jeszcze…- wydukał Liam.
-Wystarczy waszej trójce, jesteście pijani jak bele.
-Oj nie przesadzaj, kiedy będę mogła pić, jak wyjdę za mąż?- zapytała w miarę płynnie pijana Lucy.
-Będziesz mogła, ale na dziś wystarczy.
-Gracie, no…- jęknął Malik, u którego procenty były najbardziej widoczne w zachowaniu.
-Zayn, bo zadzwonię do Perrie.- zagroziłam.
-No dobra…
-Jak nie mamy co pić, to ja idę spać.- powiedziała Lucy otwierając ciężko oczy.
-Ja też.- odezwał się najpierw Zayn, a potem Liam.
Pomogłam zejść Lucy, która stamtąd poszła do kajuty, wróciłam na pokład, Zayn i Liam minęli mnie na schodach. Harry zbierał szklanki. On też nie był pijany, wypił ze dwa drinki, wyciszyłam muzykę i zaniosłam brudną od sałatki warzywnej miskę do kuchni pokładowej. Harry mył naczynia i uśmiechnął się do mnie. Podałam mu miskę i oparłam się tyłem o blat. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, jak zacząć rozmowę. Hazz wytarł miskę i włożył ją do szafki.
-Jak ci się dziś podobało na jachcie?
-Bardzo przyjemnie…- odpowiedziałam uśmiechając się. Wytarłam mokre talerze szmatką i otworzyłam szafkę, włożyłam je tam i zamknęłam zasuwę w nich.
-Napijesz się wina?- spytał Harry stojąc niedaleko mnie.
-Czerwonego?- spytałam.
-Tak. Chętnie.
Hazz wyciągnął kieliszki i wziął wino na pokład. Usiedliśmy na skórzanej kanapie, którą jeszcze przed chwilką grzały pijane osoby. Loczek podał mi z uśmiechem na ustach kieliszek, za co cicho podziękowałam. Upiłam małego łyka delektując się smakiem, miałam wrażenie, że gdzieś już piłam takie dobre wino.
-Znajome?- spytał po chwili.
Kiwnęłam głową.
-Na pewno, je gdzieś piłam…- myślałam mocno.
-A nie piłaś go przypadkiem go na świętach u moich rodziców?- spytał z szerokim uśmiechem.
Oświeciło mnie.
-No przecież…- puknęłam się w głowę.
Hazz zaśmiał się.
-Specjalnie sprowadziłem je z Rzymu.- powiedział cicho po dłuższej chwili.
Spojrzałam na niego.
-Dla mnie?
Opuścił głowę uśmiechając się szeroko.
-Jesteś uroczy.- uśmiechnęłam się lekko.
-Dziękuję…
Wzięłam kolejnego łyka wina. Boże, jakie ono było dobre… Oblizałam usta. Siedzieliśmy w milczeniu przez kolejne pół godziny. Zrobiło się znacznie zimnej, poza tym od wody dodatkowo wiało.
-Wiesz Harry, ja będę szła już, chcę jeszcze wziąć prysznic…- powiedziałam cicho.
-Ok., ja też już idę.
Odłożyłam pusty kieliszek od wina na stół i wstałam powoli z kanapy. Powolnym krokiem poszłam schodami w dół, podążyłam do łazienki. Wzięłam ze sobą torebkę z moimi rzeczami, którą wcześniej zostawiłam w saloniku. Weszłam pod prysznic, umyłam głowę szamponem jak sądziłam Harry’ego, bo tylko ten miał zapach jabłka. Spłukałam głowę i wysuszyłam ciało puszystym kremowym ręcznikiem. Ubrałam mój luźny biały crop top i czyste majtki. Rozczesałam włosy szczotką i przerzuciłam je na prawy bok. Wyszłam z łazienki zgaszając światło.
-Grace?- usłyszałam ciche mruknięcie.
Obróciłam głowę i spojrzałam na Hazzę. Siedział w samych bokserkach na wielkim fotelu, miał lewą nogę założoną na prawą, a swoją prawą dłoń trzymał na kostce lewej nogi. Jego perfekcyjnie pokręcone włosy opadały delikatnie na uszy. Harry poprawił grzywkę i zaczesał ją mocniej do góry. Stanęłam w lekkim rozkroku i położyłam rękę na biodrze.
-Słucham?- powiedziałam cicho.
-Mam na ciebie ochotę…
Uniosłam brew. Przed chwilką był romantyczny, a teraz zebrało mu się na wiecie co :)
-To nie znaczy, że ja mam na ciebie…
Momentalnie wstał  i stanął przy mnie. Swoje dłonie położył na moich biodrach, byłam kilka centymetrów od niego, jego szmaragdowe oczy wpatrywały się we mnie z pasją, pożądaniem i namiętnością.
-A nie masz?- zapytał pomrukując.
Poprawił mi włosy, zaczesując je do tyłu, przejechał kciukiem po moim uchu, zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. Przekręcił głowę i schował twarz w moich włosach intensywnie je wąchając. Poczułam delikatne pocałunki na szyi, a potem za uchem. Moje ciało co chwilkę przeszywane było seriami mocnych dreszczy, Hazz dmuchał mi zimnym powietrzem, co sprawiało, że gęsia skórka na moim ciele była jeszcze mocniejsza. Poczułam jego dłoń na moim pośladku, lekko się zacisnęła się. Założyłam mu ręce na szyi i przysunęłam się bliżej. Podniósł głowę z mojego obojczyka i musnął mnie delikatnie w usta. Zacisnęłam paznokcie na jego szyi i pogłębiłam pocałunek. Harry złapał za moje nogi tak, abym objęła go nimi w pasie. Przycisnął mnie plecami do ściany. W dalszym ciągu namiętnie się całowaliśmy, mrucząc przy tym. Oderwaliśmy się od siebie. Harry otworzył drzwi od jego kajuty, gdy do niej weszliśmy zamknął ją na klucz i położył mnie na łóżku. Znów połączyliśmy się w namiętnym pocałunku, dotykaliśmy się każdym centymetrem naszych ciał, Harry pozbył się mojego croptopa, a potem majtek. Pozostały tylko jego bokserki, które nakazałam mu ściągnąć. Po kolejnych pełnych emocji pocałunkach przeszliśmy do tego, na co czekałam od dawna.

(…)
Gdy obudziłam się rano, leżałam na nim, a moja głowa spoczywała na jego klatce piersiowej. Podniosłam się delikatnie. Uśmiechnęłam się na widok zaspanego Stylesa. Miał delikatnie otwarte usta. Wstałam z niego i zeszłam z łóżka. Poprawiłam włosy patrząc się na niego. Uśmiechnęłam się na myśl o poprzedniej nocy. Znalazłam swoje rzeczy, nałożyłam je, sięgnęłam po rzuconą w kąt torebkę. Przed wyjściem podeszłam do Stylesa i pocałowałam go w usta. Wyszłam z kajuty cichutko zamykając drzwi. Drzwi od kajuty mojej i Eleanor się otworzyły i wyszedł z niej Louis. Popatrzył na mnie zdziwiony.
-Grace, co ty robisz przed kajutą moją i Hazzy?- spytał mnie.
-Pomyliły mi się drzwi, chciałam iść do łazienki, ale jak zobaczyłam kawałek łóżka to od razu zamknęłam.
-Aaahaaa… - odpowiedział Louis patrząc na mnie uważnie.- Jakby co łazienka jest tam.- Lou wskazał palcem przeciwległe drzwi.
-Dziękuję.
 Poszłam do łazienki i przebrałam się w krótkie spodenki z wysokim stanem i koszulkę z logo Rolling Stones. Zaczęłam robić śniadanie. Gdy tosty z serem i grzanki z czekoladą były gotowe położyłam je na talerzach na stole, gdzie wszyscy jedli. Zaparzyłam dwa dzbanki kawy, Louis, Eleanor i Harry weszli na pokład i wszyscy się ze mną przywitali. Usiedli do stołu. El pochwaliła mnie, że chciało mi się robić śniadanie. Louis nalał sobie kawy i spróbował jej.
-Ale dobra…- delektował się smakiem Tommo.
-Grace robi najlepszą kawę pod słońcem.- powiedział Harry biorąc do ust tost.
-Nie przesadzaj…- powiedziałam.
-Naprawdę kawa jest wyśmienita.- przyznała Eleanor.
Liam wszedł zaspany na pokład i skrzywił się na widok słońca. Usiadł tyłem do niego i nalał sobie kawy.
-Możecie mi powiedzieć, czemu spałem w jednym łóżku z Zaynem i Lucy?- zapytał cicho.
Zaśmialiśmy się.
-Byliście pijani.- odpowiedziała El.- Sami poszliście do jednego.
-Ale, aż tak?
-Noo… Wczoraj pokazaliście na co was stać…- powiedziałam.- Jestem bardzo ciekawa, o której obudzi się Lucy i jak wielkiego będzie miała kaca.
Liam zaśmiał się razem z nami.
Wzięłam do ręki grzankę z czekoladą  ugryzłam ją. Harry bardzo mi się przyglądał, siedząc naprzeciwko mnie. Nagle poczułam ciepły dotyk na mojej nodze. Stopa jak sądziłam Hazzy szła w górę i w górę, aż doszła bioder i tam stanęła w miejscu. Co chwilkę czułam napady gorąca i władające mną dreszcze. Na pokład wszedł Zayn, nie wyglądał źle, ale od razu poszedł do kuchni, żeby się napić wody. Potem wrócił do nas i usiadł koło Hazzy. Napił się kawy i nałożył sobie dwa tosty. Jedliśmy przez chwilkę w ciszy. Za burtą słyszeliśmy ciche pstryknięcia. Louis wyjrzał.
-Już robią nam zdjęcia…- westchnął.- Dobrze, że dopiero teraz nas znaleźli.
Wyjęłam z kieszeni spodenek telefon i weszłam na Dailymail.com. Było mnóstwo artykułów o nas, coraz to nowe zdjęcia dochodziły, gdy tak schodziłam na dół znalazłam ciemne zdjęcie i kontrastująca się z wieczorną aurą biała, skórzana kanapa na której siedziałam wczoraj z Hazzą pijąc wino. Nic im nie umknęło. Zeszłam centymetr niżej i przeczytałam opis pod zdjęciem…
„Tylko cztery miesiące osobno, Harry Styles (19) i Grace Moore (19) spędzili romantyczny wieczór na jachcie oddalonym od brzegu ponad 2 kilometry. Ex-para piła wino i rozmawiała na pokładzie jachtu. Przypominamy, że Grace jest w związku z Justinem Bieberem (19), który aktualnie nie dotrzymuje towarzystwa ukochanej, z powodu wywiadów i nagrań do programów telewizyjnych. Jesteśmy bardzo ciekawi co sądzi Justin o romantycznym spotkaniu Harry’ego i Grace?”
-Kuźwa…- powiedziałam pod nosem.- Co za chamstwo…
Szkoda, że nie zajrzeli nam do kajuty…- pomyślałam.
Znalazłam kolejny artykuł…
„Eleanor Calder (20), Lucy Cox (19), Lily Caldridge (19) i Grace Moore (19) spędzają wspaniałe chwile z piosenkarzami brytyjskiego zespołu One Direction. Dziewczyny wybrały się na jacht, który wynajęli wokaliści w Sydney.”
Na pokład wszedł Niall, a za nim Lily. Spojrzeliśmy się na nich zdziwieni, a oni obydwoje spalili buraka. Usiedli obok siebie przy stole.
-Chcecie nam o czymś powiedzieć?- spytałam.
Niall spojrzał na mnie i Hazzę.
-Właściwie to… tak…- powiedział jąkając się.
Zapadła długotrwała cisza, a wszyscy zgromadzeni przy stole z wyjątkiem Nialla i Lily patrzyli na blondyna wyczekująco.
-Więc?- zaczął Louis.
-Postanowiliśmy spróbować ze sobą…- odezwała się niespodziewanie Lily widząc, że Niallerowi długo zajmie przedstawienie tego.
-Jej!- podskoczyłam na krześle, zaraz wstałam z niego, by pogratulować nowej parze.
Wszyscy wstali i zrobili tak jak ja.
Lucy weszła na pokład zaspana.
-Z czego się tak cieszycie?- spytała ochrypniętym głosem.
-Niall i Lily są razem.- powiedział Harry.
Lucy uśmiechnęła się szeroko i pogratulowała parze. Usiadła na końcu stołu obok mnie i Hazzy. Dokończyliśmy śniadanie w wyśmienitych humorach. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu, przeprosiłam wszystkich i poszłam po niego. Była to… Gemma?
-Halo?- spytałam zdziwiona.
­-Cześć, Grace, co słychać?
-Nic takiego, jestem na jachcie z chłopakami.
-Z Harrym też?
-Tak, z Harrym też.
Loczek spojrzał na mnie, uśmiechnęłam się do siebie i zeszłam pod pokład.
-Pogodziliście się?
-Tak…
-I całe szczęście… Gracie, kiedy wracasz do LA?
-Dokładnie nie wiem, a co?
-Słuchaj, bo ja mam 2 sprawy…
-Tak?
-Niedługo Lucy ma ślub, a ja nawet nie mam wymyślonego stroju, jaki mogłabym ubrać na niego.
-Chciałabyś, żebym pomogła ci czegoś poszukać?
-No tak…
-Nie ma sprawy, ale wiesz, wydaję mi się, że w Londynie znajdziemy coś fajniejszego, ja osobiście wolę robić zakupy tam niż w LA, bardziej jestem przekonana do tych ciuchów.
-Tak sądzisz?
-Yhym.
-Skoro tak to daj mi znać jak będziesz w Londynie.
-Ok.
-A i jeszcze ta druga sprawa…
-Słucham…
-Moja przyjaciółka Charlize chce zdać do nowojorskiej akademii fotograficznej, ale muszę znaleźć modelkę, której można by było zrobić zdjęcia w nich… Zgodziłabyś się na parę zdjęć?
-Um… Nie wiem, czy jestem dobrą kandydatką…
-Charlize powiedziała, że stroje, będą idealnie na tobie wyglądały.
-Jeśli ma to jej pomóc to chętnie wezmę w tym udział.
 -Świetnie, w takim razie do zobaczenia w Londynie.
-Pa Gemma.
Koniec połączenia. Wróciłam do stołu i usiadłam na swoim miejscu. Chłopcy obgadywali powrót, bo zaczęło się chmurzyć. Louis poszedł za ster i powoli zawrócił jacht w stronę portu.
-Z kim rozmawiałaś?- spytał mnie Harry.
-Z twoją siostrą… Umówiłam się z nią na zakupy i małą sesję zdjęciową.
Harry otworzył szeroko oczy.
-Jaką sesję?
-Charlize potrzebuje zdjęć do wysłania i będę jej pozować.
-A… Aha…
-No.- uśmiechnęłam się szeroko.
Podczas, gdy Liam i Louis sprawowali pieczę nad sterem, pozostałe osoby siedziały na pokładzie i oglądały film Movie 43.
Ja dawno się tak nie naśmiałam z filmu… Głupi, bo głupi, ale moment z okresem tej dziewczyny zarąbisty. Poryczałam się ze śmiechu, jak nigdy. Eleanor aż ochrypła. Harry się poryczał, Zayn brechtał się jeszcze długo po filmie. Jacht zacumował do portu. Chłopcy zaprosili nas popołudniu na grilla, zgodziłyśmy się, bo i tak żadnych planów nie miałyśmy. Pożegnałyśmy się z nimi, gdy wychodziłam spod pokładu z rzeczami jako ostatnia, Harry zawołał mnie.
-Ta noc była fantastyczna…- szepnął zakładając mi kosmyk włosów za ucho.
-Jedna z lepszych jaką przeżyłam…
Uśmiechnął się i pocałował mnie namiętnie.
-Widzimy się niedługo.
-Tak.
Musnęłam jego usta i zeszłam z jachtu. Podążyłyśmy w stronę postoju taksówek. Po drodze rozmawiałam z mamą, która do mnie zadzwoniła. Weszłyśmy do apartamentu skąd podążyłam prosto do mojego pokoju. Przebrałam się. Rozczesałam porządnie włosy i zaczesałam je do tyłu, nalałam sobie soku do szklanki.  Usiadłam na tarasie i podkuliłam nogi, nałożyłam na nos okulary przeciwsłoneczne, które dotychczas leżały na zaczesanej do tyłu grzywce. Dostałam sms-a od Hazzy.
Było w nim zdjęcie, jak śpię. Uśmiechnęłam się.
 
-Tylko nikomu tego nie pokazuj, Harry.- napisałam mu.
-Masz to jak w banku.
-O której zrobiłeś to zdjęcie?- napisałam.
-Tak, koło piątej, obudziłem się na chwilkę i spałaś tak uroczo, że musiałem je zrobić.
-Jesteś wspaniały…
Wysłał mi w odpowiedzi emotikona z całuskiem.
-Z kim piszesz?- zapytała Lucy opierając się o balustradę.
-Z Justinem.
-Co u niego?
-Tęskni…
Lucy uśmiechnęła się.
-Grace, czy ty przypadkiem nie zakochałaś się w nim? A on w tobie?
-Nie…
-No bo wiesz, tak się uśmiechasz i w ogóle…
-Mam z nim dobry kontakt po prostu…
-Tylko dobry kontakt?- uniosła brwi.
-Lucy, sugerujesz coś?
-Ja ci po prostu mówię, jak wyglądasz, gdy z nim sms-ujesz. Roześmiana, wpatrujesz się w ten telefon jak w obrazek.
-Daj spokój.
Nagle usłyszałyśmy krzyk Eleanor z salonu.
-Grace, Justin w E!
Wstałam z fotela i weszłam do salonu zakładając na czoło okulary.
-Justin! Justin! Reporterka zawołała go do siebie. Był na jakiejś imprezie, premiera jakiegoś filmu, czy coś.
-Cześć Justin! Uśmiechnięta kobieta przywitała się z nim.
-Hej!
-Co cię tu sprowadza?
-Jestem na premierze filmu Szybcy i Wściekli 6. Do Justina podszedł Vin Diesel i przywitał się z nim.
-Jesteś fanem tej serii?
-Oczywiście, uwielbiam ją, a wcześniejsze części oglądałem kilkanaście razy.
-Twoja dziewczyna jest fanką motoryzacji, prawda?
-Grace lubi samochody, które dobrze wyją, a w szczególności motory.
-Ona teraz wypoczywa na australijskich plażach w obecności One Direction…
Dziewczyny się na mnie spojrzały, a ja westchnęłam: Zaczyna się…
-Tak, bardzo się cieszę, że Grace wypocznie i spędzi trochę czasu z przyjaciółmi.
-Nie jesteś zazdrosny, że coś może znów połączyć Grace i Harry’ego?
-Wcale nie jestem zazdrosny, sam namawiałem ją, żeby spędziła wolny czas nie tylko z przyjaciółkami, ale także z One Direction. Mam zaufanie i do Harry’ego i do Grace…
-Sądząc po tych słowach jesteś skarbem dla niej…
-To już się jej pytajcie o to…
-Dzięki za tę rozmowę…
-Ja również.
-No to jest twoim skarbem?- spytała Eleanor.
-Jest moim przyjacielem…- podkreśliłam ostatnie słowo.
-Do kiedy obowiązuje cię kontrakt?- spytała Lucy.
-Do przyszłego miesiąca.
-Serio?
Kiwnęłam głową.
-Ostatnio myślałam, żeby po zakończeniu trasy Justina wrócić do Londynu na stałe, chcę kontynuować studia.
-Będziesz miała teraz straszne zaległości…- powiedziała Lily.
-Skseruje sobie od was materiały i jakoś dam radę. Nie chcę być rok w plecy…
Dziewczyny przyznały mi rację i wszystkie usunęły się z salonu, poszły się przebierać czy coś.
Napisałam do Justina, że jest świetny w tym co robi.
Po czym on odpisał: Zgaduję, że oglądałaś :P
Tak.
Byłem przekonywujący?
Oj tak…
No i świetnie. Co robisz?
Popołudniu idziemy do chłopaków na grilla.
Bardzo dobrze.
Fajnego seansu i do zobaczenia niedługo.
Papa.
Odłożyłam telefon i przełączyłam kanał.
Dziewczyny po jakichś 20 minutach były gotowe, a na zegarku była 15:30.
-Wy już?
-No, a co?
-Ja jestem jeszcze nie gotowa…
-No to zagęszczaj ruchy…- pogoniła mnie Lily.
Weszłam do pokoju i do czarnej torebki zapakowałam bluzkę na zmianę, czystą bieliznę, tak na wszelki, a nóż się przyda.
-Mam wziąć strój kąpielowy?- krzyknęłam.
-Jak chcesz…
A co tam… Spakowałam. Do bocznej kieszonki włożyłam gumkę, by związać włosy. Poprawiłam bluzkę, nałożyłam sandałki i byłam gotowa do wyjścia. Wyszłyśmy z apartamentu i wsiadłyśmy do samochodu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba, bo wg mnie jest naprawdę ciekawy :) Bardzo was proszę o komentarze, wiem, że się powtarzam, ale nawet nie wiecie ile dla mnie znaczy komentarz. Chciałabym podziękować anonimkowi, który wstawił różne komentarze z rzędu jeden po drugim. Kochanie, widzę o której to godzinie dodajesz komentarze: 10:15, 10:16 :))) Ale dziękuje, widać że są tu osoby, które chcą poprawić mi humor. Dobra wystarczy :) Dzięki i do następnego rozdziału!

11 komentarzy:

  1. Rozdział genialny nie moge doczekać się nowego <3

    OdpowiedzUsuń
  2. wspanialy ! czekam z niecierpliwoscia na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Po prawej stronie z boku jest napisane słonko :* Dzięki za miłe słówko!!!

      Usuń
  4. świetny rozdział czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  5. Uhuu świetne, niech już ten kontrakt, czy co tam jest skończy się. Ale będzie afera w sieci i w ogóle, ale to ich życie :3 No rozdział godny zainteresowania xx Do piątku :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział jak kazdy, a co,ty na to żeby ustalić jescze godzinę dodawania rozdziałów? Ale nie w nocy tylko rano jak sie obudzisz Np 11 to od razu o 11 rozdzial? Pozdrowienia xx KC;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety na to się nie godzę. Wtedy wstawiłam tak późno, bo wróciłam z nad morza, a ten wstawiłam tak rano, bo mi się przypomniało, że jest piątek. I tak poszłam wam na rękę z tym dniem. Pozdrawiam xx.

      Usuń
  7. Moim zdaniem bardzo interesujący rozdział. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mega ;) a dziś kolejny, nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń