CZYTASZ = KOMENTUJESZ
(…)
-Grace…- poczułam szturchanie.
-Kurde, ona nic nie piła, a śpi, jakby była po
butelce Whisky.- zaśmiała się El.
-Słyszę…- mruknęłam.
-Jak słyszysz to wstawaj idziemy na plażę. Świetna
pogoda dziś.- powiedziała Lily.
-Już.
Podniosłam się. W apartamencie roznosił się zapach
truskawek. Dziewczyny zrobiły naleśniki i świeże koktajle. Zjadłam wypiłam,
ubrałam strój i sukienkę. Po ogarnięciu się pojechałyśmy na plażę, gdy tylko
się rozłożyłyśmy pobiegłam do wypożyczalni desek surfingowych.
-Kogo ja widzę…- uśmiechnął się Jake.
-Cześć… Ja po deskę…
-Czyli jednak ci się spodobało…
-No tak, ale chyba muszę cię poprosić o lekcję?
-Mogę teraz, co ty na to?
-Świetnie.-
uśmiechnęłam się.
-Chodź.
Poszliśmy na plażę trzymając deski. Przedstawiłam
Jake’a dziewczynom, a potem wyruszyliśmy na podbój fal. Były wielkie, aż się
bałam, ale chłopak dodawał mi otuchy. Mówił co powinnam, a czego nie powinnam
robić.
Harry
-Szybko Niall…- poganiał blondyna Liam.- Takie
świetne fale są.
-No idę.
Weszliśmy na plażę. Trzy dziewczyny stały na brzegu
i machały do innej dziewczyny, która surfowała w obecności jakiegoś chłopaka.
Zaraz… Zaraz… Czy to nie jest moja Grace?!
-Ej to moja Eleanor!- krzyknął ucieszony Louis.
Tommo, Horan i Malik podbiegli do dziewczyn.
Rozłożyliśmy się obok nich. Z dala słyszałam krzyk Grace, jej śmiech i wielki
plusk, jak wpadła do wody. Liam i Louis poszli do wody, a ja z Horanem, Lily i
Lucy leżeliśmy na kocu. Rozmawialiśmy, a Nialla musiałem szturchać bo zapatrzał
się w Lily. Grace znów wylądowała w wodzie. Po jakichś 30 minutach dziewczyna
wyszła z wody, a wraz z nią ten chłopak.
-Balansuj Grace, nie stój sztywno…- mówił do niej.
-Ok.
Dziewczyna wsłuchiwała się w słowa instruktora.
Wbiła deskę w piasek i stanęła koło instruktora.
Była w odległości 15 metrów ode mnie.
-Jak będziecie chciały, ma być jak najwięcej ludzi,
a i kolegów też możesz oczywiście zgarnąć.
-I to będzie na tej plaży?
-Tak, scena będzie tam.- chłopak wskazał jej miejsce
palcem.
-Dobra, jak się wyrobimy to przyjdziemy. A ile ci
jestem winna?
-Nic, wystarczy, że pojawisz się na imprezie…
-W takim razie do zobaczenia.
-Na razie.
-Dzięki za te dwie godziny, Jake…
-Nie ma za co.
Grace
Spojrzałam na leżącego na kocu Stylesa. Miał na
nosie okulary przeciwsłoneczne.
-Nie miałam okazji się przywitać…- powiedziałam
siadając koło Lucy i Hazzy.
-Hej…- powiedział Harry i Niall.
-Cześć…- odpowiedziałam.
-Dzwonił ktoś do ciebie…- powiedziała Lucy.
-Pewnie Justin…- powiedziałam cichutko.
Sięgnęłam do torebki po telefon. Pewnie, że on i to
nie raz…
-Przepraszam na chwilkę.
Wstałam z koca i poszłam nad brzeg morza. Usiadłam
na piasku.
-Halo?- spytał
Justin.
-Hejka, co tam?
-To ja się powinien spytać… Pogodziłaś się z Harrym,
prawda?
-Tak…
-To bardzo dobrze, przynajmniej nie będzie już
takich sytuacji jak ostatnimi czasy…
-Też się cieszę…
-Grace?
-Słucham cię...
-Odpowiesz mi na jedno pytanie?
-Tak.
-Flirtujecie ze sobą, czy coś?- był uśmiechnięty.
-Nie, nie… A czemu tak sądzisz…
-Na DailyMail.com były wasze zdjęcia ze stacji
benzynowej i Harry przez cały czas ma wzrok zwrócony na twoje nogi…
-Serio?
-No…
-A zazdrosny jesteś?
Justin prychnął.
-Jasne… Nie mam o kogo…
-Masz…- powiedziałam cicho szczerząc się.
-CO?!
-Nic, kotku…
-Ja mam być zazdrosny o niego?
-A nie?
-Nie wiem, to ty powinnaś ocenić…
-Mam ci go opisać?
-Tak… Jestem ciekawy, czy on dorównuje mi urodą…
-Justin jaki ty pewny siebie…
-Pewne rzeczy mnie zmieniają…
-Jakie?
-Teledyski z tobą…
-Aż tak cię zmieniam?
-Nooo… Mama mówi, że staję się takim grzecznym
chłopcem i że mnie nie poznaję.
-Jest! Wykonuje swoją robotę pomyślnie.
-Opisz mi jak wygląda Harry.
Ściągnęłam okulary przeciwsłoneczne i obróciłam
głowę. Miejsce, na którym się rozłożyliśmy było w jakimś lekkim zagłębieniu,
więc wstałam z piasku i zwróciłam głowę w stronę koca. Przez cały czas na mnie
patrzył.
-No to tak: Leży na kocu w żółtych luźnych
spodenkach, ma założone ręce na karku, okulary słoneczne, uśmiecha się lekko,
teraz poprawił włosy, a i przybyły mu tatuaże…
-Pfff… Ja wyglądam lepiej…
-Pochwal się, no…
Po chwili usłyszałam.
-Wejdź na swojego instagrama…- powiedział z
uśmiechem Justin.
Usiadłam na piasku tyłem do Hazzy, a przodem do
wody.
-Jak na mojego?
-Oj
na twojego no…
-Czekaj…

Usłyszałam wybuch śmiechu Nialla.
-JUSTIN!!! JAK MOGŁEŚ?!!!
Jus wybuchnął śmiechem, zresztą ja też.
-Oj no co!!!
-Skąd ty masz hasło na mojego instagrama?!
-Widziałem jak wpisywałaś kiedyś.
-Ja nie mogę…
-Oj no wiesz, że cię kocham…
-Ja ciebie też…
-Wiesz co…
-Co?
-To już 3 miesiące…
-Jak jesteśmy razem…
-Nooo…
-Tak sobie ostatnio myślałem o tym jak kręciliśmy
All That Matters.
-Co ci się na wspomnienia rzuciło?
-Tak jakoś… Za długo cię przy mnie nie ma…
-Biedny…
Harry przeszedł jakieś dwa metry ode mnie i wszedł
do wody, gdy tylko doszedł do punktu, gdzie woda sięgała mu do klatki
piersiowej wziął oddech i zanurkował.
-Haloooo… Grace?!
-Co, co?
-Kiedy wracasz?
-Nie mam pojęcia Justin… Tydzień max.
-Aha…
-No…
-Dobra, to ja nie będę ci zawracał głowy, baw się
dobrze i nie śpij w jednym łóżku z Harrym.
-Justin, no!
-Oj dobra, dobra, masz pozdrowienia od chłopaków.
-Dzięki nawzajem.
-To na razie, Gracie…
-Papa.
Wstałam z piasku otrzepując pupę z piasku poszłam w
stronę.
-Justin lepszy od Harry’ego w żółtych portkach…-
powiedział Niall.
-Justin zna moje hasło na Instagrama.-
powiedziałam.- Harry jest zły?- spytałam.
-Zdziwiony…- dodała El wstając, Louis, Zayn, Liam
wrócili na plażę.
Zmieniłam opis zdjęcia: @justinbieber Już zmieniłam
hasło, żebyś się nie włamał i nie pisał głupot. <33
-Idziemy na spacer?- spytał Louis El.
Dziewczyna kiwnęła głową i poszli. Liam powiedział,
że pójdzie zadzwonić do Dani. Zayn tak samo, ale do Perrie. Widzieliśmy, że
Niall i Lucy chyba chcą pogadać. Ja postanowiłam pójść do wody. Weszłam powoli
zanurzając się coraz głębiej. Woda dotknęła poziomu piersi, schodziłam jeszcze
głębiej. Stałam na palcach w wodzie i dałam się jej porwać. Wypłynęłam całym
ciałem na powierzchnię utrzymując się na plecach. Wykonywałam delikatne ruchy
dłońmi dzięki czemu nie leżałam w miejscu, a płynęłam dalej powolutku. Było mi
tak dobrze, słońce grzało moją skórę, a woda opatulała ją. Czysta przyjemność
tak leżeć. Nagle wydałam z siebie krzyk, ale został on stłumiony wodą, która
wleciała mi do ust. Ktoś mnie złapał za nogę i pociągnął pod wodę. Pod wodą
zobaczyłam jedynie burzę loków. Wynurzyłam się z wody biorąc głęboki oddech,
metr za mną wypłynął Harry, uderzyłam pięścią w klatkę piersiową, ale zrobiłam
to lekko.
-Ty jesteś głupi?- krzyknęłam.
Harry zaśmiał się głośno. Mimowolnie, ja też się
uśmiechnęłam. Nie umiałam inaczej…
-Śliczna jesteś, wiesz?- powiedział po chwili ciszy.
-Przestań…- chlapnęłam mu wodą w twarz.
-Ale co… Nie lubisz, jak ktoś komplementuje cię?
-No…No… Lubię…
-Pozwól mi jeszcze na jeden komplemencik…
Uśmiechnęłam się szeroko.
-Słucham…
Harry przybliżył usta do mojego ucha.
-Masz najładniejszą pupę na świecie.
Musnął je lekko.
-Mówiłeś mi to nie raz…
-Ale muszę powtarzać, żebyś wiedziała, że tylko ja
ci tak mówię…- wpatrywał się we mnie swoimi szmaragdowymi oczami.
Mogłabym patrzeć w nie bez końca, były dla mnie jak
nałóg. Nie odzywaliśmy się przez kolejne minuty, Harry wpatrywał się we mnie, a
ja w niego. Gdy wreszcie się ocknęłam się, uśmiechnęłam do Stylesa i łapiąc go
za rękę pod wodą zaczęliśmy wspólnie płynąć do brzegu. Oglądałam się za siebie,
czy przypadkiem nikt nam nie robi zdjęć. Na motorówce daleko od nas siedziało
dwóch mężczyzn, którzy robili nam zdjęcia, byłam pewna, że zaraz DailyMail.com
zawrze. Na mnie posypią się fale krytyki, że zdradzam Justina itp. Byłam już na
to po części gotowa. Wyszliśmy z wody. Zayn, Liam, Louis i El, którzy już
wrócili, Lucy, Lily i Niall patrzyli się na nas. Śmialiśmy się z siebie, po tym
jak Hazz powiedział mi kąśliwą uwagę na temat moich nóg pchnęłam go na piasek i
cały jego tułów oraz przód jego nóg był pokryty piaskiem.
Lucy
-I zobaczcie, jak oni się dogadują…- powiedział
Nialler.
-Właśnie…- przytaknął Louis.- Mogliby do siebie
wrócić.
Eleanor dała kuksańca Tomlinsonowi.
-Co?- spytał.
-Ona ma chłopaka.- powiedziała dobitnie El.- I
lepiej będzie jak zostanie z Justinem, bo nie wiadomo jak to z Hazzą będzie…
-Harry się zmienił.- powiedział Zayn.- Wiecie,
gdybym go zobaczył takiego w ubiegłym roku o tej porze, to powiedziałbym, że
ktoś go podmienił. Odkąd poznał Grace wie, co to miłość…
-Może i tak… ale to nie zmienia faktu, że Grace
przez niego cierpiała.- powiedziała Lily.
-…lepiej jest chyba jak jest z Justinem…-
powiedziałam.
Grace
Położyłam się na kocu i czując promienie słońca na
mojej skórze momentalnie zasnęłam. Spałam długo…
A obudziły mnie ciche głosy moich przyjaciół.
-Co wy na to?- spytał Harry. Był blisko mnie.
-Nie wiem, czy to dobry pomysł…- powiedziała
zamyślona El.
-Oj, dawajcie, my już mamy wynajęty, będzie raźniej
z wami.- powiedział Louis.
-Może być fajnie, ale popatrzcie na to z punktu
widzenia Grace…- zaczęła Eleanor.- Nie wiem, czy to był dobry pomysł…
-…Harry znów się z nią dobrze dogaduje…- dodał
Niall.
-To zdążyłam zauważyć…
-Może to Grace powinna zdecydować…- powiedział
ostatecznie Zayn.
-Racja…- przyznały Lily i Lucy.
Zapadła cisza, a ja żebym stwarzać pozór tego, że
nie słyszałam przeleżałam jeszcze z dobre kilka minut, póki nie otworzyłam
oczu.
-Już nie śpisz?- spytała Lucy uśmiechając się.
-Wystarczy, musimy się zbierać na imprezę.-
przeciągnęłam się lekko.
Chłopcy stali nade mną, jakby na coś czekali.
-Grace?- spytał Niall.- Co powiedziałabyś na dzień
na jachcie?
Spojrzałam na piątkę.
-My wszyscy?
-Tak.- odpowiedzieli równocześnie.
-Pewnie.
Uśmiechnęli się.
-A kiedy?
-Myśleliśmy o pojutrze.
-Ok., ekstra.
Słońce powoli zachodziło, a kilkadziesiąt metrów od
nas powstała scena, z której dzisiejszego wieczoru DJ ma puszczać hity.
-Przyjdziecie dziś na imprezę?- spytałam ubierając
sukienkę.
Chłopcy spojrzeli się na siebie.
-Nie, chyba nie… Mamy jeszcze w planach zaliczenie
jednej plaży, ponoć są tam fale- giganty.
-Aha… Ok…- uśmiechnęłam się.
Harry pomógł mi wytrzepać koc, złożyliśmy go w
kostkę.
Zebrałyśmy swoje rzeczy.
-Na pewno nie chcecie przyjść?- spytała Lily nie
spuszczając wzroku z Nialla.
-Na pewno…- dodał Louis.
-Szkoda, byłoby świetnie, gdybyście przyszli…
-Może następnym razem…- uśmiechnął się Zayn.
-Ok., to my idziemy. Do jutra może…- powiedziała
Lily uśmiechając się szeroko.
-Tak.- powiedział Harry.
Pożegnałyśmy i zapakowałyśmy rzeczy do samochodu.
Wróciłyśmy do apartamentu. Lily poszła się kąpać pierwsza, potem El, Lucy i na
końcu ja.
Umyłam włosy, wysuszyłam je, nałożyłam na siebie
balsam o zapachu pinacolady, który tak bardzo lubi, bądź lubił Harry. Moje
włosy były pofalowane, na usta nałożyłam czerwoną szminkę, na paznokcie
nałożyłam piękny czerwony lakier, oczy podkreśliłam kredką i założyłam przygotowany komplet. Dziewczyny były równie seksownie ubrane
jak ja. Zjadłyśmy przygotowaną przez Lily chińszczyznę i około 20 wyszłyśmy z
apartamentu. Umówiłyśmy się, że jedna z nas musi zostać w miarę trzeźwa i tym
razem padło na Lily. Następnym razem będzie Lucy. Taksówka zawiozła nas na
plażę. Tam wchodząc od strony ulicy weszłyśmy najpierw do baru, przeszłyśmy
przez niego. Na piasku zostawiłyśmy buty i poszłyśmy się bawić.
DJ zapodał najpierw piosenkę, którą kiedyś wielbiłam
i moje uczucia do niej powróciły. Była to piosenka Sophie Ellis Bextor – Can’t
Fight This Feeling. Bawiłyśmy się w swoim towarzystwie, ale w ciągu kolejnych
piosenek okrążało nas coraz więcej mężczyzn. Wkrótce tylko my byłyśmy w centrum
uwagi, pozostałe kobiety bawiły się ze sobą. To było bardzo ciekawe
doświadczenie. DJ przerwał na chwilkę piosenkę, by powiedzieć, że się świetnie
bawi z nami i żeby spytać skąd jesteśmy. Wykrzyczałyśmy, że z Wlk. Brytanii.
-W takim razie… Mogę powiedzieć, że Brytyjki bawią
się najlepiej.
Ile mężczyzn nas podrywało to chyba nie zliczę… Lucy
każdemu powtarzała, że ma narzeczonego… Tak naprawdę to tylko Lily mogła się
bawić z każdym bez ograniczeń… Poszłyśmy do baru, napiłyśmy się trochę i
wróciłyśmy do zabawy. Timber Pitbulla i
Ke$hy. Kolejna piosenka, którą uwielbiamy. Znów kółko wokół nas, powoli
robiło się to śmieszne. Procenty dochodziły przez cały czas z kolejnymi
drinkami. Lily wypiła jeden drink na początku, a potem piła soki, bo pierwsza
rzecz sprawowała nad nami pieczę, a po drugie straciła ochotę na procenty. Na
plaży zostały zapalone pochodnie dla nastroju, noc była ciemna, ale wciąż
gorąca. Pewnie od tłumu jaki nas otaczał. Ludzi przychodziło coraz więcej.
Atmosfera przypominała mi trochę Wireless Festiwal.
Harry
Wracaliśmy z plaży. Liam i Louis odnieśli deski.
Niall wskazał niedaleką plażę, gdzie grała bardzo głośna muzyka i było dużo
ludzi.
-To tu bawią się dziewczyny?- zapytałem.
-Tak…
-Ej, chodźcie na drinka.- zaproponował Niall.
Zgodziliśmy się. Przepchaliśmy się do baru i tam
zamówiliśmy sobie coś do picia. Gdy tylko usłyszałem jej śmiech odwróciłem
głowę, zresztą wszyscy je odwróciliśmy. Była pijana, szła w stronę baru, a za
nią biegł jakiś gościu.
-Kurde, człowieku, ja mam chłopaka, odpierdziel
się!- krzyknęła.
Wstałem z hokera, a Niall przytrzymał mnie.
-Nie idź na razie…
Usiadłem z powrotem. Mężczyzna machnął na nią ręką i
poszedł. Grace usiadła przy barze, zamówiła sobie drinka. Upiła dwa łyki. Była
tak seksownie ubrana… I tak nie wiele by sprawiło, żeby była naga… Kurde…
Piękna jest. Spojrzała w naszą stronę, ale nas nie zauważyła. Nagle do Grace
podeszły dziewczyny, Lucy ledwo co trzymała się na nogach, El też. Lily była
trzeźwa. Zauważyła nas i pomachała.
Pijane usiadły przy barze, a Lily podeszła do nas.
-Jednak przyszliście...- powiedziała z szerokim uśmiechem.
-Po drodze postanowiliśmy zajrzeć...- oznajmił Zayn.
Zaczęliśmy rozmawiać.
-Lily?- spytałem.
-Tak?
-Jak ty je zaprowadzisz do domu?
Westchnęła.
-Nie wiem… Jakoś muszę dać radę…
Spojrzeliśmy się na nie.
Ledwo co żyły.
-Sama nie dasz rady…- stwierdził Zayn.
-Ej, to może niech one śpią u nas dziś…-
zaproponował Niall.
-To jest dobry pomysł…- stwierdziłem.- Nasza willa
jest niedaleko.
-Ok.- zgodziła się Lily.
Dziewczyna pobiegła po buty, które zostały na
piasku. Podeszliśmy do dziewczyn, El prawie zasnęła, Lucy także, a Grace gadała
z barmanem.
Louis wziął na plecy El, ja wziąłem Lucy, Grace
trzymała się Zayna i Liama, a Lily szła z Niallem. Grace gadała jakieś głupoty
przez cały czas. Doszliśmy do willi bardzo szybko. Po drodze Grace zrobiła się
bardzo senna i Liam wziął ją na ręce. Weszliśmy przez drzwi balkonowe,
położyłem Lucy w jednym z pokoi gościnnych, Liam położył koło niej Grace. El
miała spać z Louisem, a Lily w osobnym pokoju. Było bardzo późno i poszedłem spać.
Grace
Obudziłam się z wielkim bólem głowy, czułam, że
umieram, gdy otworzyłam oczy ból tylko się nasilił, bo przez wielkie okno
balkonowe wchodziły delikatne promienie słońca. Czułam, że tylnia część mojej
sukienki wbiła mi się w skórę, co sprawiło mi cholerny ból. Podniosłam się z
łóżka. Nie kontaktowałam, ale aż mi się w głowie zawróciło, gdy ogarnęłam, że
nie jestem w swoim pokoju w apartamencie. Otworzyłam drzwi i spojrzałam się na
łóżko. Lucy przewróciła się na bok i spała dalej. Stawiałam powolne kroki
bosymi stopami. Szłam korytarzem, ale doszłam do tzw. „ślepej uliczki”.
Zawróciłam się i przechodząc jeszcze kilka dobrych kroków od mojego pokoju
znalazłam schody. Zeszłam na dół, spojrzałam w prawo. Był tam łuk prowadzący do
ogromnego salonu, na ścianie wisiał plazmowy telewizor, a przed nim leżały trzy
skórzane kanapy. Niedaleko był też stół, który miał pokaźną ilość krzeseł
ustawionych koło niego. Spojrzałam w lewo i tam też się udałam. Biały korytarz
prowadził do kuchni, była bogato wyposażona, otwierałam i zamykałam kolejne
szafki, w których mogłaby być choć jedna tabletka przeciwbólowa. Kolejna szafka
tym razem ze szklankami na drinki. Jezu… Kolejna z małymi talerzami, kolejna z
garnkami. Nie, no… Gdzie jest apteczka. Kolejna szafka… No wreszcie, znalazłam.
Łyknęłam dwie tabletki i popiłam wodą. Trzymając jedną z butelek wyszłam na
taras przez drzwi balkonowe, usiadłam na fotelu. W dalszym ciągu nie
wiedziałam, gdzie jestem, ale sądząc po tym, że jest tu ze mną Lucy, to chyba
nie zrobiłam żadnej głupoty. Skronie pulsowały jak szalone, a oczy same się
zamykały, spać nie mogłam bo głowa… Upiłam kolejne kilka łyków wody. Słońce
zaczęło świecić prosto na mnie, więc wróciłam do środka. Dopiłam tę butelkę
wody, pustą wyrzuciłam, a pełną wzięłam pod pachę. Ruszyłam schodami w górę,
ostrożnie kładąc stopę na każdym z kolejnych stopni. Usłyszałam ciche
odchrząknięcie, syknęłam z bólu i spojrzałam w górę. Harry stał uśmiechnięty,
dołeczki w jego policzkach, jego wyrzeźbione ciało w obcisłych bokserkach
uwydatniających jego… atuty… Ach… Tak, wyglądał… Ach… Mimowolnie także się
uśmiechnęłam.
-Główka boli?- spytał, a ja go uciszyłam.
-Cicho…
-Czyli boli…- szepnął.
Kiwnęłam głową.
-Chodź, zrobię ci coś do jedzenia…
Przyciągnął mnie do siebie, kładąc prawą dłoń na
moim biodrze. Weszliśmy do kuchni, usiadłam na hokerze.
-Zrobię ci koktajl truskawkowy…- zaproponował.
-Yhym.
Harry wyciągnął z lodówki truskawki i jogurt. Zaczął
pracę blenderem, a ja zasłoniłam uszy dłońmi. Koktajl wkrótce był gotowy, gdy
wzięłam łyka skrzywiłam się.
-Kwaśny…
-Zmniejszy ci kaca…
Potem Hazz zabrał się za robienie naleśników. Zrobił
ich sporą ilość… Gdy wypiłam koktajl, rzeczywiście nie miałam już takiej ochoty
napicia się czegoś, a tabletki wreszcie zaczęły działać. Chyba powoli
zaczynałam wracać do rzeczywistości. Dostałam talerz naleśników z bitą
śmietaną, truskawkami, brzoskwiniami i malinami, polanych gorącą, mleczną
czekoladą. O tak… To na pewno sprawi, że odżyję…
-Jak my się tu znalazłyśmy?- spytałam.
-Poszliśmy z chłopakami po surfingu późną nocą do
baru, zobaczyliśmy cię, jak pijesz drinka przy barze, zaraz do ciebie doszły
Lucy i El, ale to z nimi było najgorzej…- Hazz się zaśmiał.- Lily zauważyła nas
i zaczęliśmy gadać. Zaoferowaliśmy, że pomożemy jej donieść was do naszego domu
i że dziś przenocujecie u nas. No…- Harry przelał kolejną porcję koktajlu do
dwóch innych szklanek.
-Harry jesteś ze mną szczery?
-Z tobą zawsze…
-Skoro jesteś ze mną szczery powiedz mi, że nie
robiłam żadnych głupot wracając z wami i że nie mówiłam nic, czego nie
powinnam…
Loczek zaśmiał się.
-Nic nie mówiłaś, coś tam bełkotałaś, a potem
zaczynałaś zasypiać, więc Liam wziął cię na ręce.
-Aha…
-Ślicznie wyglądasz…- powiedział po chwili lekko
przygryzając wargę, co nie umknęło mojej uwadze.
-Tobie też niczego nie brakuje…
Spojrzał na mnie i uśmiechnął się szeroko.
-Nie jestem pewna, czy do końca wytrzeźwiałam, ale moja pewność sięga zenitu w
sprawie tego, że…- wstałam z miejsca i podeszłam do Harry’ego obejmując go w
szyi. Chłopak odłożył nóż i położył mi ręce na biodrach.- że… cały czas jesteś
dla mnie coraz bardziej seksowny…
Wplotłam dłonie w jego włosy i przybliżyłam go do
siebie. Zaczęliśmy się namiętnie całować, dłoń Stylesa zeszła na poziom moich
pośladków i zręcznie podniosła moją spódniczkę do góry. Jego dłonie ścisnęły
moje pośladki, przygryzłam mu dolną wargę.
-Lubię cię taką…- powiedział, gdy puściłam zębami
jego dolną wargę.
Uśmiechnęłam się.
-Ja też, ale ciebie.
Musnęłam jego usta i wróciłam na miejsce. Zjadłam
naleśniki, spotkałam na schodach Lucy, której poradziłam pójść do kuchni. El
wyszła z łazienki, Liam otworzył właśnie drzwi do swojego pokoju. Zayn i Niall
także. Louis wyszedł z łazienki za Eleanor. Lily była na nogach i właśnie szła
do toalety. Wszyscy zjedli śniadanie i postanowiliśmy pójść na plażę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Przepraszam, że dopiero teraz :(( Wybaczcie mi. Dziękuję za komentarze i proszę o kolejne.
Jako dzień dodawania rozdziałów ustanawiam PIĄTEK.
Przepraszam, że dopiero teraz :(( Wybaczcie mi. Dziękuję za komentarze i proszę o kolejne.
Jako dzień dodawania rozdziałów ustanawiam PIĄTEK.
Całuję! xx.
Oczywiście super rozdział
OdpowiedzUsuńCiekawa historia:) ale proponuję Wam dopracować charakter Grace- raz zachowuje się jako dorosłą osoba a raz jak rozkapryszona dziewczyna( zwłaszcza w przypadku kłótni z Harry'm). To nie jest czepianie się bo wszystko czyta się super. Pozdrawiam i życzę duuuużo weny:).
OdpowiedzUsuńUu zapowiada się ciekawie. Chociaż wszystko z perspektywy Grace jest trochę skomplikowane, chociaż ona i ten jej charakter to sobie poradzą :)
OdpowiedzUsuńŚwietny :)
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńBosko piszesz *-*
OdpowiedzUsuńBoski<3 Dodaj troche wczesniej, niech Grace powi Harremu, że chodzi z Jusinem "na niby"
OdpowiedzUsuńBoski i. Kochammm 😊
OdpowiedzUsuń:))))
Usuń