CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Postałam jeszcze jakieś dwie minuty na schodach i
dopiero wtedy zeszłam. Przywitałam się z chłopakami. Alfredo nie chciał mnie
puścić.
-Puść ją, bo udusisz…
-Stęskniłem się za nią…
Gdy wreszcie puścił mnie usiadłam koło Chrisa.
-Wyspałaś się?
-Średnio…
-No to po co siedzisz? Idź spać.
-Przyszłam zrobić sobie herbatę.
-To ja ci zrobię…
-Dziękuję…- uśmiechnęłam się szeroko.
-My będziemy się zbierać.- oznajmił Ryan.
-Nie, nie, siedźcie, ja zaraz i tak zmykam na górę…
-Nie przeszkadza nam, że tu siedzisz. Eva czeka na
mnie…- oznajmił Chris.
-No to chyba, że tak…
-Charity prosiła ci przekazać, że o 10:00 w Sunset
Studio macie próbę.
-No to chyba musze iść rzeczywiście spać. Nie wstanę
rano. Jestem nieprzytomna.
Woda zaczęła się gotować, a Justin zalał mi herbatę.
Podziękowałam mu buziaczkiem w policzek i poszłam na górę. Zamknęłam drzwi od
mojego pokoju i usiadłam na łóżku. Wzięłam łyka herbaty, która była tak gorąca,
że poparzyłam sobie język. Dotknęłam go zimnymi palcami, co przyniosło mi
chwilową ulgę. Spojrzałam na telefon, był wyłączony, co było bardzo dziwne…
Spróbowałam go włączyć, ale pojawiła się pusta bateria na ekranie. Znalazłam
ładowarkę i podłączyłam telefon. Miałam ok. 15 nieodebranych od Harry’ego i 7
sms-ów.
-Odezwij
się.
-Martwię
się.
-Czemu
nie dzwonisz? Widziałem, że doleciałaś.
-Grace,
oddzwoń.
-Oddzwoń
!
-Gracie
martwię się.
-Wszystko
ok.?
Odchrząknęłam i zadzwoniłam do niego.
-Halo?-
odezwał się po chwili.
-No
cześć piękny…- powiedziałam do telefonu.
-Dlaczego
nie zadzwoniłaś? Wiesz jak się martwiłem?
-Telefon
mi padł, a nie zauważyłam tego, jak przyleciałam od razu poszłam spać.
Przepraszam.
Martwił się o mnie… To było bardzo słodziutkie… Jak ja za nim tęsknię... :(((
-Jejku,
już myślałem, że zadzwonię do Justina…
-Przestań.
Zaśmiał się.
-Co
robisz?- spytałam.
-Robię
pranie.
-Już
wiesz, jak się robi?
-Zawsze
wiedziałem.
-Jasne,
tylko czemu zawsze ja musiałam robić?
-Bo
taka rola kobiety?
-Wiesz
co? Foch.
-I
tak mnie kochasz…
-A
jesteś w naszym mieszkaniu?
-Nie,
u Nialla.
-A
czemu nie tam?
-Bo
to jest twoje mieszkanie.
-Weź
przestań, ono też jest twoje przecież. Możesz tam mieszkać, skoro mnie nie ma.
Zresztą ja ci na nic nie muszę pozwalać, masz tam pełne prawo mieszkać.
-Nie
chcę…
-Dlaczego?
-Nie
wiem…
-Jezu,
ty to zawsze coś wymyślisz...
Zaśmiał się.
-Co?
-Jesteś
taka słodka, jak się denerwujesz…
Uśmiechnęłam się.
-A
skąd możesz wiedzieć, jak ja teraz wyglądam?
-Moja
bujna wyobraźnia działa cuda…
-Weź…
Niech twoje bujne włosy ujarzmią twoją bujną wyobraźnię.
-Wiesz
co? Foch.
-Nie
naśladuj mnie, bo nie umiesz…
-Ja
nie umiem? Najlepiej cię naśladuję…
-Jasne…
Nie rozśmieszaj mnie…
Zapadła chwilka ciszy.
-Grace?
-Słucham?
-Co
teraz masz na sobie?
Spojrzałam na swoje ciało. Obwisłe dresy, które
zakupiłam dawno temu w Londynie rozciągnęły się bardzo, ale to w nich najlepiej
się czułam. Duża bluza moje brata, którą zabrałam mu kiedyś idealnie leżała na
moim tułowiu. Poza tym na stopach miałam puszyste różowe skarpety i niechlujnie
związane włosy. Postanowiłam oszukać Stylesa…
Zmieniłam ton głosu, na taki pożądliwy…
-Prócz
koronkowej bielizny nic… Żadnej bluzy, żadnego szlafroczka… Nic…- wyszeptałam
ostatnie słowo.
-Będziesz
tak spała z Justinem?
-Tak
to ja mogę spać tylko z tobą…
-A
Justin?
-Z
nim śpię w grubych dresach…
-Czuję
się wyróżniony…- uśmiechał się.
-Powinieneś…
Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Poczekaj
chwilkę…
-Proszę…
-Grace?- Justin wszedł do środka.
-Słucham?
-Przepraszam, ale muszę jechać dograć jeszcze jedną
piosenkę…
-Oww… No dobrze…
Justin podszedł do mnie i cmoknął mnie głośno w
czoło.
-Wrócę z rana, albo w nocy.
-Ok. Uważaj na siebie.
-Wiem, pa.
-Pa.
Jestem…
*cmok*
*cmok*
Harry wydał z siebie takie dźwięki.
-Daj
spokój…
-Dobra…
Idź spać…
-Co?
-Idź
spać, Grace.
-A
ty?
-Ja
dopiero co wstałem…
-Aha…
No to idę spać…
-Idź
i niech ci się przyśni coś fajnego… Tak jak mi dziś.
-Co
ci się śniło?
-Nasza
nocka z okazji moich urodzin.
Przypomniałam sobie.
-Ty
masz dalej te złote stringi?
-Mam…
Kiedyś je dla ciebie założę.
Zaśmiałam się głośno.
-Nie
mogę się doczekać…
-Ja
chyba też, ale jak je przymierzałem to niesamowicie się wbijają…
-Przykro
mi… Kobiety to znoszą…
-Wolę
bokserki…
-Wiem…
-Dobra,
idź spać.
-Dobranoc.
-Dobranoc.
Kocham cię.
-Ja
ciebie mocniej.
-Papa.
-Pa.
Odłożyłam telefon i zasnęłam.
(…)
Po zjedzeniu śniadania, składającego się z owsianki
i pobudzającej czarnej kawy. Nałożyłam szary przewiewny crop top i za dużą
czerwoną koszulę, która leżała w mojej walizce, nie wiem skąd, do tego czarne
dresy.

Spakowałam do czerwonej torebki wodę i batonika 0% cukru. Nałożyłam okulary i wyszłam z domu. Osłoniłam się torebką i wsiadłam do jednego z samochodów Justina. Nie wrócił do domu. Gdy tylko wyjechałam z podjazdu z piskiem opon ruszyłam. Przejeżdżałam przez kolejne aleje, skręciłam w Hollywood St. Jechałam dalej. Zaparkowałam na parkingu, przed Sunset Studio. Wysiadłam. Nie obyło się bez paparazzi. Nie zwracałam uwagi na to, że prosili o kilka słów do kamery, o uśmiech, że pytali o Harry’ego, o Justina i inne mniej ważne rzeczy. Przyspieszyłam kroku, gdy zrobili się bardziej nachalni. Weszłam szybko do środka i skierowałam się na pierwsze piętro. Usłyszałam pierwsze dźwięki do Partition. Otworzyłam drzwi, a moje dziewczyny się rozgrzewały. Sammy, Kimberly, Ashley i Jenna. Gdy tylko mnie zobaczyły podbiegły i mocno przytuliły.
-Gdzie Charity?- spytałam Kim.
-Musiała pilnie wyjechać do Sydney na nagrania do
teledysku Kylie Minogue.
Zasmuciłam się trochę, bo się minęłyśmy.
W międzyczasie, gdy byłam wyściskiwana wszedł nasz
choreograf- Johnny Defiasco. Od razu zabrałyśmy się do roboty. Przygotowano nam
układ, który będziemy musiały nagrać na stronę agencji. Poproszono nas o to.
Ale trochę pracy na pewno to wymaga. Zapomniałam co to prawdziwy wysiłek. Przez
ostatnie dni leżałam plackiem na plaży, albo bawiłam się w klubach. Dziewczyny
były bardzo zaskoczone tym, że po godzinie byłam zmęczona i ledwo dychałam.
Dały mi chwilkę przerwy i wróciłyśmy do roboty. Próba miała trwać około 3
godzin. Wyszło sześć. Byłam masakrycznie głodna i zmęczona, gdy wróciłam do
domu Justina. Chłopak kupił pizzę i oglądał mecz kosza z kolegami. Przywitałam
się z nim, złapałam za jeden kawałek pizzy i poszłam na górę. Włożyłam spocone
rzeczy do pralki, a po piętrze chodziłam w bieliźnie. Zjadłam ten kawałek pizzy
i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w pidżamy mimo że,
była 18:00. Położyłam się do łóżka grzejąc pod kołdrą zmęczone treningiem.
Kolejny dzień zaczęłam krótkim dystansem wokoło
osiedla, na którym mieszkaliśmy. Skorzystałam, pierwszy raz z siłowni Justina.
Potem wybrałam się na kolejny trening, tylko z Ashley i Kimberly.
Nasz choreograf nagrał filmik i potem przesłał mi
go, abym wstawiła go na Instagrama. Po chwili pojawiło się mnóstwo lajków.
Mając przerwę dostałam niespodziewany telefon.
-Halo?-
spytałam
biorąc do ust butelkę z wodą.
-Cześć
Grace tu mówi Kendall Jenner.
Szybko odsunęłam od swoich ust butelkę, połykając
prędko to co miałam w nich.
-Cześć
Kendall, bardzo mnie zaskoczyłaś tym telefonem.
-Wiem…
-Masz
jakąś sprawę?
-Pomyślałam
sobie, że może miałabyś ochotę się ze mną spotkać na kawę np. dziś po południu,
jeśli oczywiście nie masz nic zaplanowane.
-Jasne,
może o 16:00 w Zero Cafe.
-Świetny
pomysł. Do zobaczenia.
Odłożyłam telefon i wstałam z podłogi. Pożegnałam
się z dziewczynami i wróciłam do domu Justina. Wzięłam prysznic, wysuszyłam
włosy, pomalowałam się i ubrałam się we wzorzysty niebieski kombinezon.
Spakowałam kilka rzeczy do białej torebki. Chciałam jeszcze pojechać przed spotkaniem na Manicure. Sprawdziłam, czy
trzeba zrobić jakieś zakupy. Lodówka była pusta. Justin zszedł na dół zaspany.
-Gdzie idziesz?- spytał.
-Jadę zrobić zakupy, potem na Manicure i potem
jeszcze jadę zrobić sobie tatuaż na palcu, pojedziesz ze mną?
-No pewnie, że tak.
-A i zapomniałabym po Manicure jadę na spotkanie z
Kendall Jenner…
Justin spojrzał na mnie z deka przerażony.
-Z Kendall?
-Tak, a co?
-Nie no nic… Pozdrów ją ode mnie.
-Ok., a właściwie czemu tak późno wstałeś?
-Zabalowaliśmy do 5:00.
-I wszystko zrozumiane…
Schowałam telefon do torebki.
-To co ja mam jeść?- zapytał patrząc pustą lodówkę.
Przewróciłam oczami. Podniosłam miskę, pod którą
leżał stos kanapek, które przygotował dla mnie Justin wczoraj na kolację.
Uśmiechnął się. Skierowałam się w stronę drzwi.
-Grace…
-Słucham?
-Scooter powiedział, że mają na Internecie znaleźć
się jakieś nasze zdjęcia.
Westchnęłam.
-I zaproponował, abyśmy jutro poszli na mecz kosza?
Paparazzi są już wynajęci.
-No niech będzie, skoro wszystko jest zaplanowane.
-I jest jeszcze druga sprawa…
-Dostałem zaproszenie do show Jimmy’ego Fallona.
-To dobrze…
-Ale razem z tobą…
-Muszę iść tam?
-Nie, ale jeśli pójdziesz, Scooter, nie będzie już
tak na ciebie naciskał ze zdjęciami.
-Na pewno?
-Tak, obiecał mi to.
-W takim razie dobrze.
Justin pokazał ząbki w szerokim uśmiechu.
-Muszę iść.- oznajmiłam i posłałam mu buziaczka, po
czym wyszłam z domu. Wsiadłam do Range Rovera Justina i ruszyłam w stronę
centrum LA. Była dziś śliczna pogoda. Włączyłam radio, w którym usłyszałam coś
co mnie bardzo zainteresowało.
LINK- Best Song Ever

Piosenka była rytmiczna, a ja ruszyłam ze świateł.
Już na początku spodobało mi się wejście Harry’ego. Refren wpadł mi niezwykle
szybko w ucho. Piosenka mi się strasznie spodobała. Zrobiłam ją znacznie
głośniej i jadąc podśpiewywałam zapamiętane wersy refrenu. W ciągu jej trwania
od razu ściągnęłam ją sobie na telefon. Wkrótce piosenka się skończyła, a ja
dojechałam do centrum, gdzie umówiłam się na Manicure. Zaparkowałam z boku i
wysiadłam z samochodu. Przeszłam ulicą i weszłam do budynku. Przywitałam się z
Ritą, która przygotowywała kiedyś mnie i Charity do występu z Rihanną. Robiła
nam paznokcie i jakieś dziwne maseczki na dłonie. Przywitałam się z nią.
-Co dziś robimy?
-Tipsy beżowe… Takie jak zawsze.
-Ok.
Zabrała się do roboty, gdy robiła mi lewą rękę, ja surfowałam po Internecie, używając prawej.
Odpowiedziałam na kilka pytań od fanek. W radiu leciało Best Song Ever. Po
jakichś 50 minutach moje dłonie wyglądały ślicznie. Paznokcie takiej długości
jak lubiłam w pięknym jasnym kolorze. Zapłaciłam za usługę i wyszłam z budynku,
gdzie miała salon. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do Tesco, by zrobić
zakupy, a następnie pozostawiając je w bagażniku ruszyłam ku Zero Cafe. Było
ono na drugim końcu miasta, zdążyłam na spotkanie z Kendall Jenner i na
parkingu byłam punktualnie. Dziewczyna widząc, że zaparkowałam wyszła z
samochodu i przytuliła się do mnie.
-Dzięki,
ty także.
Weszłyśmy do kawiarni, ale nabrałyśmy ochoty na
sałatki. Zamówiłam sobie grecką, Kendall także.
-Muszę ci pogratulować…- zaczęłam.
-Tak, a czego?
-Słyszałam, że na PFW chodziłaś na wybiegu Karla
Lagerfelda i Givenchy.
-Daj spokój… Akurat taka dziewczyna jak ja była
potrzebna na wybiegu do tych kolekcji, więc wiesz, udało mi się.
-Żeby wystąpić w PFW trzeba mieć odpowiednie wymiary
itd.
Przyszły sałatki.
-Powiem ci szczerze, że ty też mogłabyś wziąć udział.
Otworzyłam
szeroko oczy.
-Jestem za niska i trochę przytyłam ostatnio.
-Troszkę…
-Nie widać nic po tobie. Pewnie spaliłaś ostatnio na
treningach. Słyszałam, że wróciłaś do nich.

Przez chwilkę panowała nie mówiłyśmy do siebie,
jedynie zajadałyśmy się sałatkami.
-Zapomniałabym… Justin kazał ci przekazać
pozdrowienia.
-Och… Dziękuję…
Znów cisza. Kelner przyniósł dla mnie mrożoną wodę
cytrynową.
-Masz teraz jakieś plany? Jakieś koncerty?
-Właściwie to nie wiem…- powiedziałam mieszając
słomką swój napój.- Ponoć Justin ma mieć jakiś występ na gali, a poza tym, ja
mam swoje prywatne projekty z agencji, rozumiesz…
-Rozumiem, rozumiem, a jakieś poważne sesje?
-Chętnie wzięłabym w jakiejś udział. Moja ostatnia
sesja do Teen Vogue’a bardzo mi się podobała…
-Była świetna.- Kendall uśmiechnęła się szeroko.
-Dzięki. Ja z kolei widziałam twoją sesję do Harpers
Bazaar. No i była niesamowita… Wyszłaś genialnie…
-Nie przesadzaj, Grace. To rzeczywiście były dobre
zdjęcia, ale tak ci powiem szczerze nie byłam jakoś bardzo zaskoczona rezultatem
sesji…
-Naprawdę?
-Jasne… Miałam lepsze zdjęcia…
-Aha…
Nabiłam na widelec dwie oliwki i wsunęłam je do
buzi.
-A jak ci się podobało w Sydney?- zapytała Kendall.
-To były chyba najlepsze wakacje w moim życiu. Grono
najwspanialszych przyjaciół razem, imprezy, plaża… Genialne…
-A chłopaki z One Direction, jak oni?
-Spędziliśmy wspaniały czas na jachcie i w ogóle…
-Widziałam twoje zdjęcia z Harrym…
-To tylko mój przyjaciel…
Kendall spojrzała na mnie.
-Już nic do niego nie czujesz?- spytała się
badawczo.
-Ale w jakim sensie?
-No… - zatkała się.- Miłosnym.
Spojrzałam na nią.
-Nic.- powiedziałam opuszczając głowę.
-Bo wiesz…- zaczęła Kendall z szerokim uśmiechem. Ja
wzięłam do ust kawałek pomidora.- Myślisz, że umówiłby się ze mną?
Zaczęłam się krztusić. Kaszlałam jak gruźlik, gardło
w dalszym ciągu mnie drapało i nie mogłam wypowiedzieć słowa, bo każdy oddech
kończył się kaszlem. Kendall poczekała chwilkę, aż się uspokoję. Miała
strasznie przestraszoną minę.
-Sądzę…- zaczęłam mówić zachrypniętym głosem.-… że
się z tobą umówi.
-Tak sądzisz?
-Yhym…- powiedziałam odchrząkając.
-Jak świetnie, jest taki przystojny…
-Tak.- zakończyłam.
Moja sałatka była zjedzona, a woda prawie wypita.
Dostałam sms-a od Justina o treści: Jak
skończysz to wróć do domu, pojedziemy jednym samochodem. Na co mu
odpisałam, że ok.
-Wiesz Grace… Muszę się już zbierać powoli…-
powiedziała Kendall.
-Jaka szkoda…- powiedziałam.
-No… Niestety. Obiecałam, że pojadę z Khloe do
centrum handlowego.
-Nie musisz mi się tłumaczyć, ja też muszę się
zbierać.
Wstałyśmy z miejsc i zapłaciłyśmy za swoje sałatki.
-Bardzo mi było miło z tobą porozmawiać.
-Mi także.
Uśmiechnęłam się.
Dziewczyna znów mnie przytuliła i poszła w stronę
swojego samochodu, a ja w stronę swojego.
Od razu wykręciłam numer do Harry’ego.
-Halo?-
spytał
i na pewno był uśmiechnięty.
-Cześć
kotku…
-Mmmm…
Nieźle zaczynasz…
-Nie
obudziłam cię?
-Nie
miałem się kłaść dopiero…
-To
dobrze… Co u ciebie?
-Nic
takiego, cały dzień spędziłem z The 1975 pisałem z nimi tekst piosenki na ich
płytę. A u ciebie?
-Zaraz
jadę zrobić sobie drugi tatuaż…
-Co?
-No…-
uśmiechnęłam się i ruszyłam z parkingu włączając głośnomówiący.
-Gdzie…
-A
gdzie byś chciał?
-Grace…
Uważasz, że tatuowanie siebie to dobry pomysł?
-A
czemu nie? Sam jest wytatuowany i to jest seksowne.
Harry westchnął.
-Ja
nie lubię jak kobieta jest wytatuowana…
-A
jeśli kobieta wszystkie tatuaże robi z myślą o tobie?
Zapanowała chwilka ciszy. Stanęłam na światłach, a
paparazzi w samochodzie obok robił mi zdjęcia. Osłoniłam twarz dłonią.
-Naprawdę?
Serduszko jest zrobione z myślą o mnie.
-Tak
i tatuaż, który będę miała dziś też.
-Wiesz,
że jesteś najwspanialszą dziewczyną na świecie?
-Skoro
ty to mówisz, to ci wierzę…
-Kocham
cię.
-Ja
też cię kocham…
Ruszyłam z piskiem opon.
-Będę
kończyła dojeżdżam do domu… A i zapomniałabym powiedzieć.
-O
czym?
-Niedługo
może do ciebie dzwonić Kendall Jenner.
-Po
co?
-Żeby
się umówić z tobą…
-Że
co?
-Byłam
dziś z nią na krótkim spotkaniu i pytała, czy coś do ciebie czuję, a jak jej
powiedziałam, że nie. Co oczywiście jest nieprawdą, to była przeszczęśliwa.
-Jak
ja mam ją spławić…
-Wymyśl
coś kotku… Ale takiego, że zapamięta, że Harry’ego Stylesa się nie zaprasza, bo
on jest Grace Moore, na długo…
-Jak
ją umiejętnie spławię to co dostanę w zamian…
-Dostaniesz
ode mnie fantastyczną noc…
-Już
nie mogę się doczekać…
-Ja
też.
-Kocham
cię.
-Ja
ciebie też.
-Do
zobaczenia.
-Papa.
Po kolejnych dwóch minutach jazdy zaparkowałam pod
domem i wysiadłam z samochodu. Justin zajął miejsce kierowcy, a ja usiadłam
obok niego. Pojechaliśmy na drugi koniec miasta do tatuażysty, który robił
tatuaże Hazzie i Justinowi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Miłego czytania, a rozdział w piątek tj. 22 sierpnia. Buziaki! :))
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Miłego czytania, a rozdział w piątek tj. 22 sierpnia. Buziaki! :))
Suuper z niecierpliwością czekam na nn:)
OdpowiedzUsuńJestes niesprawiedliwa
OdpowiedzUsuńA czemuż to słonko?/ Cam.
OdpowiedzUsuńNo bo byłaś tyle czasu na wakacjach i przez to nie było dwóch rozdziałów a ja miałam taką nadzieję że dodasz rozdział kiedy wrócisz i w piątek:) Super rozdział :*
OdpowiedzUsuńPrzepraszam :(( Kocham was i całuję <33
UsuńDodasz rozdział jutro? Proszeeee
OdpowiedzUsuńDopiero dziś przeczytałam rozdział, bo również byłam na wakacjach. Trochę się zaskoczyłam, że rozdział taki krótki przeważnie były dłuższe, ale to nawet lepiej, bo się fajniej czyta. Rozdział jest cudowny. Cały czas czekam z niecierpliwością kiedy oni się zejdą. Każdy następny rozdział, który czytam, mam tą nadzieję. Również fajnie, że jest tak dużo dialogów, a mniej opisów. Jak zaczęłam czytać wątek z Kendall to myślałam, że mnie krew zaleję, ja jej nienawidzę ;/ Pamiętam jak pojawiły się plotki, że niby "Harry i Kendall są razem" narysowałam sobie na ręce czarną wstążkę. Mniejsza o to, mam tylko nadzieję, że Harry nic nie wymodzi i się z nią nie prześpi, bo tego bym nie przeżyła. To by była dla mnie masakra... Do tego wypadu Justin'a i Grace też mam mieszane uczucia...
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, jestem nim mile zaskoczona :* I do piątku <3
Dzięki kochanie!!! <3
OdpowiedzUsuńCam.
Super <33
OdpowiedzUsuń