W nocy obudziłam się i poszłam do łazienki, ubrałam
bieliznę i załatwiłam potrzeby. Spojrzałam na lustro. Nie wyglądałam w nim
dobrze. Zgasiłam światło i wróciłam do łóżka. Harry spał głęboko, słyszałam
tylko jego oddechy. Podparłam głowę ręką i spojrzałam na jego twarz. Co chwilkę
się uśmiechał, coś musiało mu się śnić. Położyłam głowę zaraz obok jego głowy i
pocałowałam go w usta. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową , położył rękę na
moim biodrze. Zasnęłam. Moje oczy otworzyłam dość późno. Harry rozmawiał z kimś
cicho przez telefon.
-Jasne. Do
zobaczenia.
Poprawiłam się i przykryłam po szyję kołdrą.
-Nie śpisz?
-Nie…- powiedziałam zachrypniętym głosem.
- Z kim gadałeś?
- Z kim gadałeś?
-Z Nickiem Grimshawem, organizuje imprezę w LA, ma
urodziny, zaprasza nas.
-Miło z jego strony. Kiedy jest ta impreza?
-Za dwa dni.
-Musimy mu coś kupić…
-O to się nie martw, ja już dawno miałem kupiony dla
niego prezent.
-A to ok.
Położyłam głowę na poduszce.
-Od dawna nie śpisz?
-Od jakichś 30 minut.
-Aha.
Harry wstał z fotela i położył się obok mnie.
Podparł głowę ręką i odgarnął mi z twarzy kosmyk włosów.
-Jesteś śliczna.
Złapał za ramiączko od moje stanika i jej poprawił.
-Dziękuję. Ty za to jesteś najprzystojniejszym
facetem jakiego poznałam.
Uśmiechnął się szeroko.
-Potrafisz słodzić człowiekowi…
Przysunęłam się do niego.
-Masz dziś jakieś wywiady?
-Dziś jeden, ale jadę z całą ekipą, bo to jest
wywiad w telewizji…
-Aha.
Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Zobaczyłam, że
niebo jest lekko zachmurzone. Podeszłam do walizki i założyłam czarną koszulkę,
niebieskie spodnie. Rozczesałam poplątane włosy. Harry także się ubrał i
poszliśmy trzymając się za ręce do restauracji hotelowej na śniadanie. Tam przy
wielkim stole siedziała Lou ze swoją córeczką, Louis, Niall, Liam, Paul, Zayn i
trzej ochroniarzy. Lux uśmiechnęła się na widok Harry’ego i zaczęła się
wyrywać. Loczek wziął ją na ręce i zaczął do niej mówić. Usiadłam koło Zayna.
-Perrie przyjeżdża dziś tutaj.
-Naprawdę?
-Tak i bardzo się ucieszyła, że jesteś tu.
-Miło mi.
- Będzie za dwie godziny, jedziesz ze mną po nią?
-Jasne.
Hazz usiadł na miejscu obok mnie. Machał do Lux.
Zjedliśmy śniadanie i chłopaki mieli godzinę wolnego. Zaproponowałam Harry’emu
spacer z Lux po pobliskim parku. Trzymaliśmy małą za rączki i chodziliśmy
dookoła. Czasami Harry nosił ją na rękach, a czasami ja. Dziewczynka mówiła
swoim językiem, a my śmialiśmy się z tego jak się bulwersowała. Urocza mała…


-My sobie zorganizujemy wieczór, nie Gracie?
-Jasne.-
uśmiechnęłam się szeroko.
Dojechaliśmy do hotelu, Perrie poszła z Zaynem do
jego pokoju, a ja do pokoju mojego i Harry’ego. Lux oglądała świnkę Peppę
siedząc Hazzie na kolanach, a ten coś patrzył na telefonie. Zaśmiał się.
-Patrz
co napisali Louis i Liam…
Przeczytałam
Tweety chłopaków i wybuchnęłam śmiechem. Wzięłam telefon i też napisałam
Twetta. Lux ziewnęła i przytuliła się do mnie. Wyłączyliśmy telewizor, wzięłam
ją na rączki i położyłam do łóżka. Przykryłam ją kocykiem i mała zasnęła.
Usiadłam Harry’emu na kolanach. Objęłam go ramieniem i uśmiechnęłam się na
widok śpiącej dziewczynki.
-Jest taka słodziutka…- powiedziałam szeptem.
-Moja chrześnica…
Pocałowałam Harry’ego w policzek i położyłam mu
głowę na ramieniu. Dzień był szary, wszyscy których znam i są tu przez cały
czas ziewali, tak jak ja. Zamknęłam oczy i zasnęłam.
Harry

Uśmiechnąłem się. Odłożyłem telefon i wyszedłem na
chwilkę z pokoju poszedłem do Liama zapytać go o szczegóły wywiadu. Gdy
wróciłem Grace nie spała, a odpisywała na sms-a.
-Idę dziś na imprezę do klubu…
-Wiem…
Spojrzała na mnie pytająco.
-Zayn mi powiedział.
-Aha.
Odłożyła telefon i spojrzała na śpiącą Lux. Wstała z
łóżka i podeszła do walizki. Wyjęła z niej czarną skórzaną spódniczkę, czarną
bluzkę ze skórzanymi wstawkami, czarne szpilki i wzięła to wszystko ze sobą do
łazienki zamknęła się w niej. Słyszałem odgłos prysznica, a potem jak cicho
podśpiewywała. Lux obudziła się jakieś 20 minut po wejściu Grace do łazienki.
Powiedziałem Grace, że wychodzę. Ubrałem małą w jej rzeczy i zaprowadziłem do
Lou. Usiadłem w pokoju i gadałem z nią.
Grace
Owinęłam się ręcznikiem. Ktoś zaczął walić do drzwi.
Boże Harry zapomniał karty… Wyszłam boso z łazienki i podeszłam do drzwi
otwierając je. Jednak przed drzwiami nie stał Harry, a jakiś kurde mega
przystojny chłopak, normalnie mowę mi odjęło. Uśmiechnęłam się. On zlustrował
mnie od góry do dołu.
-Co cię sprowadza?
-Sorry, pomyliłem pokoje.
Miał ciemne okulary słoneczne, nisko założone
spodnie dresowe, air force’y, skejtówka była założona daszkiem do tyłu. Był
fajny.
-Nie przeszkodziłem ci w czymś?
-Nie, nie, nie…
Chłopak posłał mi śliczny uśmiech.
-Jeszcze raz przepraszam, miło było poznać.
-Nawzajem.
-Mam nadzieję, że się spotkamy jeszcze kiedyś.
-Ja też.
Pomachał mi raz i odszedł obracając się jeszcze raz
do tyłu. Zamknęłam drzwi.
-O ludu…
Dokończyłam przygotowywania. Harry wrócił w
międzyczasie do pokoju. Wysuszyłam włosy. Pomalowałam sobie
paznokcie i usta na bordowo, a oczy
linerem. Ubrałam się w przygotowane ubrania. Gdy
byłam gotowa wyszłam z łazienki. Harry patrzył coś w walizce rzucił na mnie okiem,
odwrócił głowę, a po krótkiej chwili jego oczy lustrowały mnie od góry do dołu.
-O mój boże…- szepnął.
-Źle wyglądam?- spytałam ze smutkiem i zażenowaniem,
że muszę szukać nowych ciuchów.
-Nie, absolutnie… Wyglądasz zabójczo… Będziecie rwać
chłopaków, no nie?
Hazz uniósł brew.
-Co? Ja mam tylko ciebie koteczku…
Przypomniał mi się przystojniaczek sprzed drzwi…
-No ja mam nadzieję.
Złapał mnie za biodra i lekko musnął moje usta.
Perrie zapukała i weszła do środka. Miała na głowie kapelusik, czarny crop-top, czarne spodnie trzy czwarte i czarne szpilki. Miała na sobie
szary płaszczyk i przewieszoną torebkę.
-Gotowa?- spytała melodyjnym głosem.
-Gotowa.
-To dobrze.- blondynka spojrzała na Harry’ego.
-Masz bordowe usta Harry, lepiej je zmyj, chłopaki
będą się z ciebie śmiać. Paul mówił, że za 10 minut masz być na dole.
-Dzięki za info…
Harry pomógł mi założyć płaszcz i jeszcze raz dał mi
buziaka.
-Ale nie upijajcie się za bardzo, bo do hotelu nie
wrócicie…
-Obiecujemy.- powiedziałyśmy chórem.
-Ok. Do którego klubu idziecie?- spytał Harry.
Wymieniłyśmy się spojrzeniami. Perrie się
uśmiechnęła.
-Do fajnego…- szybko wyszłyśmy z pokoju.
-Grace… Poczekaj…
Szłyśmy bardzo szybko do windy.
-Kocham cię, nie wrócę późno.- krzyknęłam i
wsiadłyśmy do windy.

Parter.
Panowie puścili nas przodem i czułam jak oblukują nasze tyłki. Wyszłyśmy na
postój taksówek i wsiadłyśmy do jednej z nich. Po 20 minutach jazdy pojazd
zatrzymał się pod klubem The Rooftop Bar.
Ochroniarz otworzył drzwi taksówki i weszłyśmy do
środka. Głośna muzyka, w powietrzu było czuć alkohol. Odłożyłyśmy płaszcze do
szatni, która o dziwo była w tym klubie. Potem ruszyłyśmy na parkiet
tańczyłyśmy w rytmy największych letnich jeszcze hitów. Po jakiejś godzinie
usiadłyśmy przy barze i zamówiłyśmy sobie drinki. Zrobiłyśmy sobie zdjęcie. Chciałam
zapłacić, ale barman uśmiechnął się i podał mi z powrotem pieniądze.
-Ja chcę zapłacić…
-Nie trzeba, ten pan już to zrobił…
Wskazał głową na chłopaka, który uśmiechnął się
ślicznie do mnie. Miał okulary przeciwsłoneczne. To był ten sam, który trafił
przez przypadek do mojego pokoju.
Perrie zaśmiała się.
-Kochana, jesteśmy tu od godziny, a ciebie już
podrywają…
Opowiedziałam historię z tym chłopakiem Perrie, a
dziewczyna nie wierzyła.
-Pewnie się podjarał jak wyglądałaś w ręczniku…-
powiedziała Perrie i mrugnęła do mnie oczkiem. Spojrzałam na chłopaka, przez
cały czas miał twarz zwróconą w moją stronę, uśmiechał się zawadiacko.
-Podejdź do niego, przecież nic nie powiem
Harry’emu…- zachęciła mnie.
-Nie, ktoś może mi zrobić zdjęcie i będę mieć
nieprzyjemności.
-No dawaj…
Podszedł do nas inny chłopak tym razem uśmiechał się
do Pezzy. Puściłam do niej oczko i wstałam z hokera. Chłopak również wstał z
kanapy.
-Jak się bawisz?- spytał.
-Jest fajnie…
-Pierwszy raz w LA?
-Tak…
-A co tu robisz?
-Przyjechałam z chłopakiem…
-Aha… A twoja koleżanka?
-Ona też…
-To gdzie ich zgubiłyście?
-Są zajęci…- wypaliłam.
-Ok. No to może pójdziemy potańczyć?
-Jasne…
Poszliśmy na parkiet, było świetnie. Potem
usiadłyśmy z Perrie z tym chłopakiem w strefie VIP, miałam wrażenie, że go
skądś znam. Spytałam Perrie, ale ona miała już trochę procentów i nie
wiedziała. Wypiłam jeszcze ze trzy malibu i dwie szklaneczki Mojito. Potem znów
poszłam na parkiet z tym chłopakiem. Tańczyliśmy długo, w naszym żyłach
panowały procenty. Około trzeciej kolega zaprowadził nas na postój taksówek.
Wcześniej przyniósł nasze płaszcze. Podziękowałam mu za wieczór, ale nawet nie
spytałam o jego imię, bo szybko wszedł do środka. Perrie śpiewała Move głośno, a ja się dołączyłam do
niej. Taksówka ruszyła. Gdy dojechałyśmy ochrona pomogła nam wyjść i
zaprowadzili nas do windy. Wjechałyśmy na nasze piętro i zaprowadziłam chwiejąc
się na nogach Perrie do pokoju. Zayn podziękował mi, że nie jestem w takim
stanie jak ona oraz, że byłam zdolna przywieźć ją bezpiecznie. Za to Perrie
rzuciła się na ich łóżko i głośno śpiewała. Zayn życzył mi dobrej nocy i
zamknął drzwi. Poszłam do końca korytarza i weszłam po cichu do pokoju mojego i
Harry’ego. Mój chłopak spał w najlepsze, cicho pochrapywał. Zdjęłam szpilki,
wzięłam czystą bieliznę i poszłam wziąć szybki prysznic. Rzuciłam ciuchy na
walizkę i położyłam się koło Hazzy.
-Już jesteś?- spytał, gdy przytuliłam się do niego.
-Tak, śpij spokojnie.
-Jak było?
-Fajnie…
-A Perrie, jak ona?
-Pijana jak bela, ale dała radę dojść do pokoju.
-Aha.
Harry przytulił mnie od tyłu i pocałował w ramię. Zasnęłam.
Nie wiem, która godzina była, gdy znów wróciłam na
ziemię… Spałam strasznie mocno, lekko bolała mnie głowa. Spojrzałam na zegarek.
Była 12:47. O BOŻE!!! Łyknęłam tabletkę, która leżała na stoliczku i popiłam ją
wodą. Położyłam głowę na poduszce i nie spałam, leżałam. Do pokoju po cichu
wszedł loczek, miał spiętą grzywkę opaską, jak sądziłam moją… Krótkie spodenki
i bokserkę. Na szyi miał przewieszony ręcznik, a w dłoni trzymał butelkę
Powereida. Uśmiechnął się do mnie, gdy
spojrzałam na niego.
-Kacyk męczy?
-Nie jest źle…
-Idę wziąć prysznic, potem zamówię nam lunch.
-Ok.
Odgarnęłam włosy do tyłu i zaczesałam je do tyłu.
Wstałam z łóżka. Spojrzałam na swój telefon i weszłam do albumu, znalazłam
zrobione wczoraj zdjęcie i wstawiłam je na Twittera. Perrie dodała tweeta o
treści: The Rooftop Bar + Grace = One of
the Best nights all of my life :)))
Uśmiechnęłam się na widok tego tweeta. Harry wyszedł
po 15 minutach. Miał mokre włosy, a kropelki spadały równomiernie na jego nagą
klatkę piersiową. Tamten facet może i był przystojny, ale mój facet to BÓG. Powycierał
włosy ręcznikiem i położył go na kaloryfer. Położył się na łóżku i posadził
mnie sobie na biodrach.
-Wiesz, że masz jeszcze czerwone usta?- powiedział
do mnie uśmiechając się.
-Bordowe… Takie kolory zawsze zostawiają piętno…
Uniósł brew. Podniósł tułów i usiadł. Położyłam mu
ręce na szyi i musnęłam jego usta. Przysunął mnie blisko siebie i pogłębił
pocałunek. Mruczeliśmy podczas całowania się. To ja pierwsza wsunęłam język do
jego ust, uśmiechał się, zresztą ja też. Ktoś zapukał do drzwi.
-Idź… Otwórz…- mówiłam między pocałunkami.
Śmiech
za drzwiami…
-To chłopaki…
-Otwórz Harry…
Oderwałam się od niego.
-Bo jak nie, to ja im otworzę w swoim stroju.
Wstydliwa nie jestem…
Oblukał mnie od góry do dołu.
-Właź pod kołdrę, ja otworzę.
-Nie chcę pod kołdrę…- droczyłam się z nim.
-Grace. Pod kołdrę.
Miał poważny wzrok, ale uśmiechał się.
-Pod kołdrę…- powiedział.
-No dobra.
Od niechcenia weszłam pod kołdrę, a Harry otworzył
drzwi. Niall, Zayn i Liam wparowali do środka.
-Przeszkodziliśmy wam w czymś?- spytał blondyn.
-Może…- uniosłam brew i uśmiechnęłam się.
-Harry za godzinę jedziemy na spotkanie z fanami.
-O Jezu… Nawet chwili ze swoją dziewczyną nie można
spędzić.
-Jak wrócicie to się pomiziacie…- powiedział Liam.
-A jak Perrie?- spytałam Zayna.
-No cóż, leczy kaca. A ty?
-Jest dobrze.
-Z kim ona się tak upiła?
Cała czwórka spojrzała na mnie.
-Będzie chciała to ci sama powie, ja nie mogę.
Uśmiechnęłam się triumfalnie.
-Z jakimiś facetami?- spytał mulat.
-Co jak co, ale chyba nie z babami…- powiedział
Niall.
-Ja nic nie powiem. To był nasz wieczór.
Zayn machnął ręką, ale uśmiechnął się. Niall i Liam
wyszli, a za nimi mulat. Harry zamknął drzwi i spojrzał się badawczo.
-Ale mi powiesz, prawda?
Spojrzałam na niego i uniosłam brwi.
-Nie.
-Jak nie…
-No nie, nic ci nie powiem. Lepiej się zbieraj jeśli
chcesz zdążyć.
Wstałam z łóżka i podeszłam do walizki wyciągnęłam
dżinsy i luźny biały podkoszulek, założyłam białe conversy i rozczesałam włosy,
zrobiłam sobie wysokiego koka. W międzyczasie Hazz zadzwonił po lunch.
Zjedliśmy naleśniki i wypiliśmy po szklance soku pomarańczowego. Perrie
przyszła do mnie i zaproponowała zakupy w centrum, gdzie chłopaki mają mieć
spotkanie. Zgodziłam się bez namysłu. Pojechaliśmy busem, Perrie wzięła
tabletkę na ból głowy. Zayn mówił, że więcej nie pozwoli jej nigdzie pójść, a
blondynka uśmiechała się do mnie i mrugała dając mi do zrozumienia: W
przyszłości zaliczymy jeszcze nie jeden klub.
Uśmiechałam się. Położyłam głowę na ramieniu
Harry’ego.
-Długo wam tam zejdzie?- spytałam.
-Około 2-3 godziny.
-Coś czuję, że dzisiejszy shopping, będzie mega.-
powiedziała Perrie.
-Oj tak, kochana, oj tak…- przyznałam.
Bus zatrzymał się przed wejściem, pełno było
barierek odgradzających fanki od chłopaków. Droga jaką miałyśmy do przebycia
miała jakieś 5 metrów, wzdłuż niej stało 20 ochroniarzy, którzy przytrzymywali
barierki. Perrie wyszła pierwsza, pomachała krzyczącym fankom i weszła do
środka. Potem ja, także wykrzykiwały moje imię. Następnie chłopcy, ale oni
porobili zdjęcia i dopiero po kilku minutach weszli do środka. Pocałowałam
Harry’ego, Perrie Zayn’a i poszłyśmy schodami w górę do pierwszego sklepu.
TOP-SHOP. Spędziłyśmy tam godzinę na przymierzaniu samych butów. W rezultacie
zakupiłam botki na obcasie, a Perrie czarne szpilki. Potem weszłyśmy do
perfumerii, strasznie spodobały mi się perfumy Justina Biebera (wiem, że to
dziwne, bo wszystkie jego fanki się pryskają nimi, ale mnie spodobał się
zapach, nie osoba, która to reklamuje). Perrie śmiała się, że jestem Belieberką.
Kupiłam średnią buteleczkę, natomiast blondynka zakupiła sobie najnowsze perfumy
od Diora. Wyszłyśmy. Moją uwagę bardzo mocno przykuł sklep z bielizną.
Spojrzałam na Perrie i po chwili już oglądałyśmy różnokolorowe staniki i
majtki. Ja zakupiłam czerwoną bieliznę, taką normalną, jak zwykle, koronkową.
Perrie zakupiła sobie czarny i różowy stanik. Wyszłyśmy ze sklepu. Poszłyśmy na
kawę do Starbucksa. Potem zajrzałyśmy do sklepu z lakierami do paznokci, w
rezultacie zakupiłam beżowy, karmelowy i czarny. Następnie udałyśmy się do
Nandos, bo Perrie zgłodniała potem
usiadłyśmy na ławce.
-Pamiętasz tego chłopaka z wczoraj z klubu?-
spytałam.
Kiwnęła głową.
-Nie wiem jak ma na imię…
-Wiesz, miałam wrażenie, że skądś znam tego gościa.
Ale za cholerę, nie mogę sobie przypomnieć skąd.
-Mam tak samo…
Westchnęłyśmy ciężko.
Perrie dostała sms-a od Zayna: Chodźcie na parking,
czekamy w busie.
Wzięłyśmy torby i poszłyśmy na parking. Bus był
zaparkowany, a drzwi otwarte. Wsiadłyśmy do środka. Niall posunął się tak, abym
miała miejsce koło Hazzy.
-Co kupiłaś?
-Drobiazgi…- powiedziałam.
-Mogę zajrzeć?
-Nie.
-Czemu?
Spojrzałam się na Perrie, a ta uśmiechnęła się
szeroko.
-Nie radzę Harry…- powiedziała.
Chłopaki się zaśmiali.
-Może Perrie ma rację, jeszcze wyciągniesz coś,
czego my nie powinniśmy widzieć…
Harry uśmiechnął się zawadiacko.
-Jest tam coś takiego?
-Nie wiem.- odparłam krótko i odwróciłam głowę w
stronę okna.
Cały Bus się zaśmiał. Dojechaliśmy i wysiedliśmy.
Potem każdy poszedł do swoich pokoi. Usiadłam na łóżku i zdjęłam buty.
Związałam włosy gumką i opadłam bezwiednie na łóżko.
-Sprawdzimy co masz w tej torebeczce?- spytał
zawadiacko.
-A chcesz sprawdzić?- uniosłam brew.
-Nie muszę, bo wiem, że jeden z moich ulubionych
kompletów masz na sobie…
-Serio? Niby skąd…
-Oj no nie ważne…
Harry podniósł mi białą koszulkę z brzucha i
delikatnie pocałował pępek. Potem złapał za rękaw kurtki i ściągnął ją ze mnie.
Następnie pozbył się sweterka. Ja złapałam za jego koszulkę uśmiechając się co
chwilkę. Zdjęłam ją z niego i pocałowałam nagi tors. Harry położył dłoń na moim
biodrze i delikatnie zsunął jeansy. Zniżył głowę i pocałował moje dwa wypukłe
biodra. Potem pocałował mnie między piersiami i złapał zębami za ramiączko.
-O człowieku, z grubej rury… - pomyślałam.
Połączyłam gwałtownie nasze usta w namiętnym
pocałunku, pragnęliśmy swojej bliskości, tak bardzo jej pragnęliśmy, chciałam
go dotykać, czuć go. Harry przeniósł mnie na swoje biodra zwinnie i szybko
niczym lalkę, pozbyliśmy się wszelkich ubrań i zatonęliśmy w miłości…
Kilka
godzin później…
-Wiesz… Głupi jestem…- powiedział Harry ni stąd ni
zowąd. Moja głowa leżała na jego torsie, palec lewej ręki delikatnie kreślił
kształty na jego brzuchu. Z kolei jego dłoń gładziła przez cały czas moje
włosy.
-Czemu tak mówisz?- podniosłam głowę i spojrzałam na
niego.
-Mogliśmy się spiknąć od razu po urodzinach Lucy… A
tak musieliśmy się bawić w kotka i myszkę jeszcze ze dwa miesiące…
Zaśmiałam się.
-Skąd miałam wiedzieć, że się we mnie kochasz?-
spytałam.
-Mógłbym ci zadać to samo pytanie…
-Ja cię na początku jedynie lubiłam… Za to ty już na
przystanku rozbierałeś mnie wzrokiem…
-Miałem chrapkę na ciebie… A ta czerwona sukienka… O
mój boże…
Zaśmiałam się głośniej.
-Nie wierzę, podobała ci się ta sukienka?!
-Cholernie, wyglądałaś w niej super seksownie.
-Boże, ja ją kupiłam dwie godziny przed przyjazdem
na imprezę na wyprzedaży.
Zapadła cisza, a ja przybliżyłam znów twarz do
Hazzy. Musnął mój policzek, a potem szyję. Położyłam nogę na jego nodze. Dalej
byliśmy nadzy, jedynie kołdra nas lekko okrywała. Uśmiechnęłam się do niego.
-Wiesz, że masz dołeczki, takie lekkie?
-W końcu jestem twoja…
-…moja…
-…dziewczyna…
-Boże to nie miało sensu…- powiedziałam i
wybuchnęłam śmiechem.
Harry zaśmiał się. Pocałowałam go w policzek i
poprawiłam się na łóżku. Wstałam z niego i skierowałam się do łazienki. Harry
gwizdnął.
-Ej…- powiedziałam patrząc na niego spod byka.
-Mrrrrau…
-Jezu…
Wzięłam szybki prysznic i owinęłam się ręcznikiem,
gdy wyszłam Harry leżał bokiem przykryty po szyję.
-Czemu mi nic nie powiedziałaś, że bierzesz
prysznic? Dołączyłbym…
Uśmiechnął się.
-Oj, no bo chciałam sama.
Pozbierałam porozrzucaną po pokoju bieliznę i
schowałam ją do walizki. Ktoś zapukał do drzwi. Hazz spojrzał na mnie.
-Otworzę…- powiedziałam cicho.
-W ręczniku?! No chyba nie… Jeszcze jakiś by się
podniecił, jakby ciebie zobaczył. Rzuć mi bokserki.
Wyjęłam z torby Hazzy czarne bokserki i rzuciłam mu
je na głowę. Założył je pod kołdrą i wstał otworzyć drzwi.
-Tak?- spytał Harry.
-Przepraszam pomyliłem pokoje…
-Nie ma sprawy…
Zamknął
drzwi, a ja wiedziałam kto wcześniej był za nimi. On, ten co był wcześniej, ten
z klubu. Westchnęłam ciężko i spojrzałam w co się ubrać na imprezę urodzinową
Grimmy’ego. Wybrałam prostą czarną, skórzaną sukienkę i szpilki. Harry ubrał
czarne rurki, białą koszulkę i na to koszulę w paski. Zrobiłam sobie mocniejszy
makijaż i spięłam włosy w kitkę.
Harry wyjął z walizki starannie zapakowany
prezent. Około 19:00 wyjechaliśmy podstawionym samochodem spod hotelu,
jechaliśmy około godziny do klubu na obrzeżach LA. Zaparkowaliśmy. W środku
grała muzyka, a gospodarz wyszedł nas przywitać. Harry przedstawił mnie
Nick’owi. Zaczęła się zabawa, picie, tańce. Przyjaciele i znajomi Nick’a
zaprosili mu striptizerki, takie mocno roznegliżowane. Trzymaliśmy się z Hazzą
z boku. Gdy przybyło nam procentów publicznie całowaliśmy się, tak wiecie…
Super namiętnie. Harry’ego pod koniec imprezy wkurzyła moja kitka, więc
rozpuścił mi ją.
Około 4 wyjechaliśmy spod klubu i około 5:00
samochód zaparkował pod hotelem. Harry zasnął w połowie drogi, a obudzić go
było trudno, tak więc poprosiłam kierowcę, by podjechał od tyłu, tam
ochroniarze pomogli mi go zawlec do pokoju. Rozebrałam go i przykryłam, sama
też zmyłam uciążliwy makijaż i położyłam się koło chrapiącego loczka.
Po trzech luźnych dniach szkoły wracamy do rzeczywistości :) Miłego czytania!!! :)
Po trzech luźnych dniach szkoły wracamy do rzeczywistości :) Miłego czytania!!! :)
A tam rzeczywistości :D Rzeczywistość jest nuudna no chyba, że z 1D, ale to też marzenie :( Jupi rozdział zarąbisty mrau :D
OdpowiedzUsuńZajebisty Zajebisty Zajebisty Zajebisty Zajebisty :*
Next Next Next Next Next <3
Mały spamik na asku był :D A i dziękuje jeszcze raz <3
O zesz kurwa !!! Zajebisty z niecierpliwoscia czekam na nn . Niesamowicie piszesz.
OdpowiedzUsuńWOW ALE SUUUPER *_*
OdpowiedzUsuńKIEDY NASTĘPNY?? o_O
Ten blog został nominowany do Liebster Blog. Więcej na http://paulina-onedirection.blogspot.com/2014/03/liebster-award.html GRATULUJĘ <3
OdpowiedzUsuń