Moje usta dotknęły kącika jego ust. Wycelowałam
kolejny raz swój pocałunek tym razem prosto w jego usta. Pogłębił go
momentalnie, jego dłonie błądziły po moich plecach, a moje zatopiły się w jego
włosach. Oderwaliśmy się od siebie na chwilkę. Wzięłam oddech.
-Chcemy tego obydwoje?- spytał cicho.
Czułam, że robi mi się coraz goręcej, że moje ciało
wrze. Oddech się przyspieszył.
-Bo ja chcę…- wyszeptał.
Schyliłam się, by jeszcze raz go pocałować, jego
dłonie doczepiły się do zamka mojej sukienki, ściągnęłam buty i zrzuciłam
sukienkę, odpięłam jego koszulę i zdjęłam jego marynarkę.
-Ale chodź do mnie do pokoju…- wyszeptałam mu na
ucho.
Wstaliśmy z podłogi i pobiegliśmy do mnie. Zamknęłam
z trzaskiem drzwi. Przycisnął mnie do lustra i złapał za moje udo przyciągając
je do siebie, całował moją szyję, nie czułam się skrępowana, w ogóle… Czułam,
jakbym całowała się z Harrym…
Przenieśliśmy się na łóżko, całowałam się z nim
coraz namiętniej, zrzuciliśmy odzienia i przeszliśmy do…
Następnego dnia rano, leżałam przykryta białą
kołdrą, tyle, że byłam naga, a obok mnie leżał chłopak, uśmiechał się do mnie,
a ja do niego… To co zaszło, nie miało dla mnie żadnego znaczenia… Tylko czułam
się trochę dziwnie, z Harrym przespałam się po 2 miesiącach związku, a z
Justinem nie jestem i przespałam się z nim właściwie po tygodniu znajomości, bo
tamte gadki w NY się nie liczą. Usiadłam, przykrywając tułów kołdrą, poprawiłam
włosy.
I
Adore You…
Uśmiechnęłam się, opuszczając głowę.
This
night was… wonderful…
Przekręciłam głowę na prawą stronę.
Justin przewrócił się na prawy bok, kawałek mojego
uda był odsłonięty, chłopak dotknął opuszkiem palca go.
Nie
zapomnę tego co zrobiliśmy do końca życia, to była najlepsza noc w życiu… A
ciebie nie posądziłbym o…
Zatrzymał się.
Dokończ…
Tyle
seksapilu…
Oparłam się o ramę łóżka.
-Która jest godzina?- spytał Justin.
-Koło 10:00.
-Jesteśmy spóźnieni, ale pierdziele to.

-Wstawaj…- powiedziałam biorąc rzeczy z walizki.
-Ale po co? Znów będzie darł mordę…
-Niby czemu… Poznaliśmy się bardziej…- powiedziałam
akcentując ostatnie słowo.
-Grace?
-Tak?
-Czy ta noc? Miała dla ciebie znaczenie? W sensie…
-Posłuchaj… Potraktujmy to jako wspólne spędzeniu
kilku godzin w przyjemnościach…
Uśmiechnął się szeroko.
-Nie chcę, żeby wyszło, że kocham jakiegoś chłopaka,
nie jestem na to gotowa… Bardzo cię lubię…
-Mam takie samo zdanie o tej sytuacji… Jednakże, nie
gardziłbym kolejną nocką z tobą…
Rzuciłam w niego poduszką.
-Wstawaj!
Wzięłam
szybki prysznic, założyłam dżinsy, koszulkę na ramiączkach i botki. Jus założył
dresy. Włosy spięłam w kitkę. Zeszliśmy na dół, zabrałam swoją sukienkę na górę
i ułożyłam buty w rządku. Zjedliśmy po kanapce z masłem i pojechaliśmy na plan.
Założyłam okulary przeciwsłoneczne. Jus puścił mnie przodem, poszłam się
przebrać. Zrobiono mi fryzurę i weszłam na plan. Zagraliśmy sceny pocałunków
chyba z 40 razy, aż mi spierzchły, reżyser się nie darł, był zadowolony z
naszej pracy. Raz miał do nas prośbę, żebyśmy nie dotykali się aż tak
namiętnie. Podobało mi się, poznałam Justina, jego charakter…
-Nie wiem, co się stało, ale byliście dziś,
przepraszam za wyrażenie, zajebiści…
Skłoniliśmy się z Justinem. Rozbrzmiały oklaski.
-Było dużo pracy, a my zrobiliśmy teledysk w dwa
dni… Teraz pozostaje tylko montaż.
-Czyli mogę już przefarbować włosy?- spytałam z
nadzieją.
-Tak.
Pisnęłam z radości.
-Ile będzie trwał montaż?- spytał Scooter.
-Jeden dzień, wyślemy wam, a potem wielka premiera
na MTV.
Stylistka zaprosiła mnie na koloryzację. Pobiegłam w
podskokach. Po 3 godzinach, już z brązowymi włosami wyszłam z budynku, gdzie
robiliśmy teledysk. Justin czekał na mnie w samochodzie.
-Zdecydowanie ładniej ci w brązowych…
-Wiem…
Scooter pomachał do nas i podszedł do okna
samochodu.
-Przyjedźcie na 18:00 do mojego biura.- brzmiał
poważnie.
-Ok.
Pojechaliśmy do domu, przebrałam się, zjadłam z Justinem późny obiad i pojechaliśmy na spotkanie do
biura Scootera, weszliśmy do budynku, gdzie się mieściło.
Mężczyzna siedział na fotelu przed komputerem i był
zamyślony, weszliśmy do środka.
-Poprosiłem, żebyście tu przyjechali bo mam sprawę.
Justin ostatnio grzeczny nie był…
Bieber spuścił głowę.
-Nie rozumiem…- powiedziałam.
-Narkotyki, kluby nocne, sławne sikanie do wiadra…-
wyliczał Scooter.
-Wystarczy…- przerwał Justin.
-Jako jego menadżer…- Scooter zwracał się do mnie.-
Muszę zrobić coś co ociepli jego wizerunek…
Wpadłem na pomysł po dzisiejszym kręceniu teledysku.
-Jaki?- spytaliśmy równo.
-Grace będzie twoją dziewczyną.- powiedział
stanowczo.- I ty nie masz nic do powiedzenia, pytanie tylko, czy Grace się
zgodzi.
Totalnie mnie zatkało. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Ale… Ale…
-Wystarczy, że będziesz trzymała Justina za rękę
przy paparazzich, może od czasu do czasu będziecie się całować, przytulać,
będziecie się razem pojawiać na czerwonym dywanie… Opiszecie wasze uczucie,
jako powstałe na planie do All That Matters… Chcemy pokazać, że nowa
dziewczyna, ma zbawienny wpływ na Justina.
Scooter popatrzył na mnie z nadzieją.
-A jeśli ja się w kimś zakocham na poważnie?- spytał
Justin.
-No właśnie…
-Wtedy pomyślimy… Ale przez najbliższy miesiąc nie
ma mowy…
Zamyśliłam się poważnie…
-Jeśli
to ma poprawić wizerunek Justina, to… dobrze…
Scooter klasnął w ręce i uśmiechnął się szeroko.

Kiwnęliśmy głowami.
-To już wszystko?- spytał Jus.
-Tak i bądźcie wiarygodni, przynajmniej na początku.
Wyszliśmy z biura w ciszy.
-To będzie dziwne i takie sztuczne…- powiedziałam.
-Też tak sądzę, ale z reguły wszystko co mówi i
planuje Scooter jest dobre.
-Być może.
Wróciliśmy
do domu.

-Jak mogłaś się tak zabawić Harrym? Nie wstyd ci?
Zostawiłaś jednego i poszłaś do drugiego… Teraz jesteśmy pewne, że lecisz na
kasę.
I poszły. Było mi gorąco, nie mogłam wytrzymać, nie
umiałam… Justin przyszedł z jogurtami.
-Coś ci jest?- spytał zatroskany.
-Trochę mi gorąco.
-Chodź.
Złapał mnie za rękę i wyprowadził przed galerię.
Przytuliłam się do niego, a potem oderwałam się i pocałowałam go.
-Już lepiej?
-Po prostu było mi duszno…
Zjadłam swój jogurt siedząc na ławce.
-Strasznie się czuję w tej roli…- powiedział Justin.
-Jakbyś mi czytał w myślach…
Objął mnie ramieniem. Marzec w LA jest jak w
Londynie późną wiosną, dziś pięknie świeciło słońce, Justin pocałował mnie w
czoło, gdy usłyszeliśmy jego dzwonek telefonu. Odebrał, okazało się, że był to
montażysta teledysku. Został on zmontowany i gotowy do wstawienia na YT.
Mężczyzna wysłał go chłopakowi, obejrzeliśmy go i ja osobiście byłam pod
ogromnym wrażeniem.
-Jest genialny!- powiedziałam.
-Naprawdę świetny… Jesteś tu taka przekonująca…
-I vice versa.
Justin
napisał sms-a.
Wstawiajcie
go, jest świetny.
Odpisali mi OK
oraz, że dziś wieczorem będzie jego
premiera na MTV.
Obok galerii był park, Justin złapał mnie za rękę i
ruszyliśmy alejką, która prowadziła do fontanny. Położyłam mu głowę na ramieniu,
chłopak podśpiewywał jakąś piosenkę. Obeszliśmy dookoła park, podchodziły do
nas fanki Biebera, robiły sobie z nim zdjęcia i pytały czy jesteśmy razem.
Justin odpowiadał twierdząco… Kolejna grupka podeszła do nas, „mój chłopak”
rozdał kolejne autografy, a ja trzymałam się z boku, tak samo jak wtedy, gdy
byłam z Harrym. Korzystając z chwili samotności usiadłam na ławce i wyciągnęłam
telefon z torebki zalogowałam się na Twittera. Miałam mnóstwo pytań typu:
Dlaczego Justin?
Wróć do Harry’ego.
Uwielbiam Harrace.
Spojrzałam się na nazwę Harrace jeszcze raz. Co to
niby jest? Gdy wpisałam w wyszukiwarkę ten termin wyszło wiele zdjęć naszych
wspólnych, aż mi się łezka w oku zakręciła. Otarłam ją szybko i spojrzałam na
Justina, który zmierzał w moją stronę.
-Chyba mają już dziś wystarczającą liczbę naszych
zdjęć, wracamy do domu…
Kiwnęłam
głową. Justin objął mnie ramieniem. Doszliśmy do samochodu, wsiadłam do niego i
wróciliśmy do domu.
Poszłam na górę, mówiąc, że idę się przespać.
Schowałam się pod kołdrę i znów włączyłam Twittera. Przełknęłam ślinę i weszłam
na konto Hazzy. Nie było żadnego wpisu odkąd się rozstaliśmy, ale nagle
pojawiła się informacja, że dodał nowy post. Był to fragment piosenki Johna Lennona
„Imagine”. Nagle poczułam, że bardzo chce mi się spać, zamknęłam oczy i zasnęłam.
Otworzyłam
oczy, stał jak zwykle przy lustrze, poprawiał włosy i uśmiechał się spoglądając
na mnie.
-Jak
się będziesz tak patrzył, to sobie wszystko zepsujesz na tej głowie.
-Oj
tam, oj tam… Moje włosy, to tzw. Artystyczny nieład.
Wybuchnęłam
śmiechem.
-Serio?
Odłożył
grzebień na szafkę i położył się obok, przytuliłam się do niego, pocałował mnie
w nos.
-Brakuje
mi ciebie…- szepnął, a jego oczy zaszkliły się.
*dźwięk Antichrista*
Halo?-
spytałam
zaspana.
-A
to ja…- powiedziała Lucy.- Widziałam teledysk na MTV, boże… Grace… On jest świetny, mimo, że nie
lubię Bieberka, to piosenka i ty tam jesteście ekstra.
-Już
była premiera?
-Jakieś
5 minut temu…
Harry
Poszedłem do garderoby, została godzina do występu,
Niall śpiewał coś i krzyknął nagle: Zamknąć się Bieber leci…
Westchnąłem ciężko. Ubrałem spodnie, kątem oka
zobaczyłem, że Louis, Liam i Zayn zasiedli koło blondyna.
-Nie wiem, co ty w nim widzisz…- powiedziałem
głośno.
-Grace!!!- krzyknął.
-Widzisz w nim Grace? Już nie musisz być taki
chamski, wystarczająco mi nagadaliście o rozstaniu z nią.- krzyknąłem.
Louis zawołał: Harry, tu jest Grace!
-Ja pierdziele…- wszedłem do pokoju, gdzie
siedzieli.- Możecie już przestać mi doku…- zatrzymałem się.
Była tam, w blond włosach, w których było jej
zupełnie nie do twarzy. Ubrana w rzeczy odsłaniające jej ciało.
Moja była dziewczyna na ekranie, z nim… z Bieberem,
przytula się do niego… Ja pierdole… Co to ma być?! Dopiero co się rozstaliśmy, a ona ma już innego… On ją
dotykał po udzie… Zacisnąłem dłoń w pięść, czułem jak krew mi odpływa. Przecież
ona jest moja…
-Ten teledysk jest głupi…- Niall przełączył.
-Wróć do tamtego…
-Ale on serio był głupi…- powiedział Zayn.
-Wróć do tamtego.- spojrzałem na blondyna.
Przełączył. Gdy całował ją przy ścianie, brał jej
udo do siebie, gdy dotykał jej ciało. Ten uśmiech na jej twarzy, przecież tak
uśmiechała się tylko ze mną… A teraz… Podobało jej się i to bolało najbardziej.
Te sceny na czerwonym tle, i te pocałunki…
Koniec piosenki. Wyszedłem z pomieszczenia. Stanąłem
w rogu końca korytarz opierając się o ścianę. Napisałem do Lucy.
O
co chodzi z Bieberem?
Grace jest z nim.
Wytrzeszczyłem oczy i schowałem twarz w dłoniach.
-Po co to napisałeś?- spytał Louis idący w moją
stronę
-Żeby wiedziała, że to widziałem.
-I co ci to da…
-Nic, będę miał lepszy humor…
-Harry, chcesz jej teraz dokuczać, po tym jak ją
zostawiłeś?! Byłem u niej, drugiego dnia po waszym rozstaniu, nikomu nie
otwierała drzwi, dopiero czwartego wpuściła Eleanor do siebie, wiesz w jakim ona
była stanie?! Oczy miała przekrwione, wszędzie walały się chusteczki, pachniało
alkoholem…
Spojrzałem na przyjaciela.
-Czemu mi tego nie powiedziałeś wcześniej?
-El mi zabroniła, powiedziała, że nie zasługujesz na
taką dziewczynę jak Grace… Która w dodatku cały czas cię kocha!
-Ona jest teraz z Bieberem i mieszka w LA.
-Wiesz czemu? Powiedziała, że Londyn zbyt bardzo jej
ciebie przypomina, do Newcastle nie chciała pojechać, bo tam byłeś.
Podrapałem się po głowie, usłyszałem wołania
dziewczyny Louisa.
Lou odwrócił się i uśmiechnął na widok El.
Dziewczyna spojrzała na mnie i zawróciła.
-Nie byłoby tego wszystkiego, gdybyś uważał z kim
sypiasz.
Louis pobiegł za nią. Usunąłem tego Tweeta, Ellis
weszła przez metalowe drzwi i uśmiechnęła się do mnie. Pomachałem jej i
podszedłem.
-Jak mały?
-Dobrze, rośnie jak na drożdżach, strasznie kopie.
Stanęliśmy koło łazienki damskiej.
Nie,
ja nie będę z nim rozmawiać… Nie… Nie zgadzam się… Jemu jest trudno?! Choć cię
kocham, to czasami pieprzysz głupoty… Wiem… Dobra, nie kłóćmy się przez niego…
Mam zamiar spędzić miło czas na waszym koncercie… (odgłos całusa)… idę do Lou.
Eleanor wyszła z łazienki, a za nią Louis, który
poszedł w drugą stronę. Dziewczyna spiorunowała mnie wzrokiem.
-O co jej chodzi, Harry?
-Nie ważne…
Wziąłem od Ellis płaszcz i zaprowadziłem do
Caroline, naszej stylistki, polubiły się, a ja poszedłem się dalej
przygotowywać do koncertu.
Grace
Zamarłam, a moje serce stanęło mi na chwilkę. You’re All That Matters To me.
Zakryłam usta dłonią. Widział to… Przetarłam oczy
chusteczką. Boże, dlaczego wszystko się skomplikowało, przecież mogłabym z nim
być, nawet zaakceptowałabym fakt, że będzie miał dziecko. Rozpłakałam się na
dobre. Zamknęłam drzwi na klucz i walnęłam się na łóżko zakrywając twarz
poduszką. Zapragnęłam przytulić się do Lucy, albo do Eleanor. One by mnie
pocieszyły. Wykręciłam numer do El, bo Lucy miała zajęty.
Cześć
kochana!- powiedziała.
Eleanor…
On widział…
Widział…
Nie płacz…
Ale
jak… Ja tak za nim tęsknię…
On
nie jest warty twoich łez, słonko… Proszę cię, nie płacz…
Nie
mogę… Nie daję rady, to wszystko z Justinem to gra. Dostaję za to pieniądze,
rozumiesz? Nie mów nikomu, nawet Louisowi.
Ale
jak to?
Zgodziłam
się, bo Justin potrzebował zmiany wizerunku z normalną dziewczyną… Zresztą co
miałam do stracenia, chciałam uciec z Londynu, to uciekłam. Ale teraz tęsknię
za wami…
Słuchaj
ja jutro wracam do Manchesteru, przyjedź do mnie, Louisa nie będzie, będziemy
same, pogadamy.
Jeśli
nie będę mieć żadnych planów, tu przylecę.
W
takim razie będę na ciebie czekała.
Do
zobaczenia, Gracie…
Papa.
Eleanor
-Tak mi jej żal… Biedna…- powiedziałam do Lou.
Blondynka pokręciła głową, Harry wszedł do środka.
-Lou zrobisz mi fryzurę?- spytał.
Dziewczyna wstała i ustąpiła miejsce loczkowi.
-Lepiej stąd pójdę.- powiedziałam.
Lou kiwnęła głową ze zrozumieniem i już mnie nie
było. Poszłam do chłopaków, usiadł koło Louisa, objął mnie ramieniem.
-Dzwoniła do mnie…- powiedziałam chłopakowi.-
Płakała. Powiedziałam jej, żeby przyjechała do Manchesteru do mojego mieszkania.
Posiedzi u mnie z kilka dni.
-Dobrze… Pomóż jej dojść do siebie. Nie jest dla nas
wszystkich obojętna.
-Dla Blondie na pewno… W końcu zagarnęła jej
chłopaka.
-Harry nie jest z nią…
-Ale ma go przy sobie…
-No ma…
Grace
Umyłam twarz i zakropiłam oczy. Zeszłam na dół,
Justin siedział z Ryan’em i Alfredo przed TV.
-Justin?- chłopak się obrócił, tak jak jego
przyjaciele.
-Czy nie miałbyś nic przeciwko, żebym pojechała do
Manchesteru na kilka dni, chcę się zobaczyć z El i Lucy.
-Jasne, że nie mam. Pojechać z tobą na lotnisko
zobaczyć bilety?
-Mogę pojechać sama…
-Ale pojadę z tobą, masz jakieś dziwne oczy…
Płakałaś?
-Nie… Pójdę się tylko przebrać, dobrze?
Kiwnął głową.
Pobiegłam na górę, założyłam boyfriendy i zmieniłam
koszulkę, nałożyłam na stopy trampki, sięgnęłam po torebkę i zeszłam na dół.
Justin był gotowy, mieli z nami także jechać Alfie i Ryan. Wsiedliśmy do samochodu
Ryan’a, chłopak prowadził, Alfie siedział z przodu, a ja z Justinem z tyłu. Gdy
dojechaliśmy LAX poszłam przodem z Bieberem, obowiązkowo trzymając się za ręce.
Zamówiłam bilety na jutro południe. Kupiłam bilet, schowałam go do torby i
wróciliśmy do domu. Poszłam wziąć kąpiel, zakropiłam oczy, które strasznie mnie
szczypały. Położyłam się do łóżka, jednakże przed snem, wyciągnęłam z dna mojej
walizki sweter Harry’ego, którego zapomniał spakować. Złożyłam go w kostkę i
położyłam koło siebie. Tak pięknie pachniał… Napisałam do Eleanor sms-a, że
powinnam wylądować około 21, napisała mi, że będzie czekać. Pocałowałam
kołnierzyk swetra i zasnęłam.
Otworzyłam
oczy, stał jak zwykle przy lustrze, poprawiał włosy i uśmiechał się spoglądając
na mnie.
-Jak
się będziesz tak patrzył, to sobie wszystko zepsujesz na tej głowie.
-Oj
tam, oj tam… Moje włosy, to tzw. Artystyczny nieład.
Wybuchnęłam
śmiechem.
-Serio?
Odłożył
grzebień na szafkę i położył się obok, przytuliłam się do niego, pocałował mnie
w nos.
-Brakuje
mi ciebie…- szepnął, a jego oczy zaszkliły się.
-Tęsknię
za tobą.- powiedziałam.
-Ale
nie mogę do ciebie wrócić…- powiedział głaszcząc moją twarz.
-Więc,
czemu tu jesteś?
-Bo
czułem, że mnie potrzebujesz…
-Mimo,
że tęsknię to dam sobie radę.
Pocałował
mnie w czoło i zniknął.
Zerwałam się
i potrząsnęłam głową.
-Nigdy bym tak nie powiedziała…- szepnęłam do
siebie.- Nigdy bym go nie wypuściła…
Zaschło mi w gardle, zeszłam po cichu na dół, nie
budząc nikogo, napiłam się mleka z lodówki i usiadłam na wyspie kuchennej.
-Nigdy…- szepnęłam.
Poszłam na górę i znów położyłam się do łóżka. Znów
zasnęłam. Rankiem obudziło mnie szturchanie.
-Grace… Wstawaj…- Justin mówił cichutko.
-Już wstaję…
Chłopak wyszedł, a ja zwlekłam się z łóżka.
Spakowałam kilka rzeczy do mniejszej torby, zeszłam na dół, czekała tam na mnie
jajecznica, Pattie spojrzała na mnie i uśmiechnęła się. Podała mi talerzyk.
-Kiedy wrócisz?- spytała.
-Jeszcze nie wiem… Zadzwonię do Justina.
Podziękowałam za śniadanie i poszłam na górę po
torbę…
No, wreszcie wolna niedziela... Ile ja na to czekałam... Mam pytanie... Czy związek Grace i Harry'ego ma się nazywać Harrace? Ja nie mam pomysłu na inną nazwę, jeśli ktoś ma to piszcie w komentarzach :)) Rozdział w piątek :**
No, wreszcie wolna niedziela... Ile ja na to czekałam... Mam pytanie... Czy związek Grace i Harry'ego ma się nazywać Harrace? Ja nie mam pomysłu na inną nazwę, jeśli ktoś ma to piszcie w komentarzach :)) Rozdział w piątek :**
O kuffa :o Przespali się mmm, szybki numerek. Bardzo dobrze, że Harry tak zareagował zasługuje na cierpienie. El ma rację Harry nie zasługuję na Grace. Świnia jedna.
OdpowiedzUsuńA te sny booomba <3 Zajebisty i tyle się dzieję, że z niecierpliwością czekam na kolejny :*
Harry + Grace = Hrace ; Garry ; Hace; Grarry; Harace
A na asku masz link do III :D
Super jak zawsze :-* ala
OdpowiedzUsuńOpowiadanie jest poprostu genialne. Mam pytanie czy informujesz na twitterze o nowyc rozdziałach?
OdpowiedzUsuńNie, zazwyczaj piszę pod wcześniejszymi postami kiedy następny. A poza tym dodaję co 5-6 dni. Pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa :)
UsuńO mój Boshe ;o Mam nadzieję że Harry będzie jeszcze z Grace :) Super , mega , bomba , jednym słowem ,, kocham '' ! <3 Proszę dodaj rozdział dzisiaj i zrób wyjątek :*
OdpowiedzUsuńCam to jest po prostu świetne. A wiesz może kiedy Alice doda rozdział?
OdpowiedzUsuńDziękuję :P Niestety nie wiem. Pozdrawiam. Camille.
UsuńŚwietny rozdział! Już nie mogę się doczekać kolejnego ;)
OdpowiedzUsuńZapraszamy do nas :
http://my-illusion-impossible-you-and-i-1d.blogspot.com