piątek, 2 stycznia 2015

Ogłoszenie + Rozdział 74.

UWAGA!!! NA PEWNO DUŻA CZĘŚĆ Z WAS (JAK NIE WSZYSTKIE) CZYTAŁYŚCIE OPOWIADANIE MOJEJ NAJLEPSZEJ PRZYJACIÓŁKI ALICE :) 

Ona zaczyna właśnie swoją nową opowieść! Oczywiście o jej przyszłym mężu Harrym :)

ZAPRASZAM SERDECZNIE NA JEJ BLOGA http://me-and-my-everything.blogspot.com/


PRZYRZEKAM, ŻE NIE POŻAŁUJECIE. AKCJA ROZKRĘCA SIĘ, A MNIE JUŻ POCZĄTEK PRZYPRAWIA O DRESZCZE :D 
LINK TAKŻE JEST W MOICH REKLAMACH.

PS. To jest jednorazowa sytuacja, kiedy reklamuje bloga. Więc z góry mówię, że wszelkie prośby o reklamę są zbędne, od razu je usuwam. Alice jest wyjątkiem, bo to moja przyjaciółka :)



Przykrywam go i wychodzimy. Ok. 11:00 wszystkie się zmywają, a ja kontaktuję się z DJ, który ma prowadzić dzisiejszą imprezę. Biorę prysznic i słyszę jak ktoś wchodzi do łazienki. Harry otwiera drzwiczki od kabiny i ściąga bokserki w dół zaraz znajduje się ze mną pod strumieniem wody, już nie śmierdzi alkoholem, wytrzeźwiał.
-Serio nie pamiętam, jak się tu znalazłem…- mówi zakłopotany, gdy leję wodę na jego tors.
-Przyszedłeś i powiedziałeś, że to jest twoje mieszkanie, więc zostajesz, a ja cię nie miałam gdzie położyć, bo dziewczyny spały u nas w łóżku, więc położyłam cię na materacu…
-Aha… Kurde, trochę mnie boli głowa.
Przełączam wodę na zimną i leję mu po głowie.
-Grace co ty robisz?!- krzyczy oblewając mnie.
-Zimna woda działa na kaca.- śmieję się
Zakręcam zimną i znów puszczam gorącą. Harry mocuje słuchawkę na haczyku wyżej i łapie za biodra i przyciąga do siebie.
-Czy całowałem cię, jak przyszedłem?
-Nie, bo śmierdziałeś. Ja ci dałam buziaka.
-Muszę to nadrobić…- mówi swoim zachrypniętym głosem.
Łączymy swoje usta w pocałunku pełnym namiętności i pożądania. Dotykamy się językami i pieścimy nawzajem swoje podniebienia. Po jakimś czasie Hazz przyciska mnie do ściany i całuje moją szyją, podczas gdy ja chowam palce w jego mokrych włosach. Muszę wychodzić się zbierać, by pojechać do klubu.
-Skarbie… Ja muszę iść…- mówię, ledwo co mogąc to robić.
-Gdzie?- pyta mnie podgryzając moje ucho.
-Do klubu…
-Och… Zapomniałem…- nie przerywając.
-Harry…
-Mhm…- chłopak ani myśli przerwać.
-Kotku… Naprawdę…
-Już… Poczekaj…- jęczy.
Wpijam się w jego usta sprawiając, że to on teraz jest przyciśnięty do ściany, całujemy się naprawdę namiętnie, a potem szybko wychodzę spod prysznica, który i tak jeszcze raz wezmę przed samą imprezą. Moje włosy będą dziś genialne. Harry się śmieje i bierze się za mycie. Podaję mu jego ulubiony żel i uśmiecham się na jego widok nagiego. Owinięta ręcznikiem idę do sypialni, gdzie znajduję komplet cielistej bielizny. Zakładam ją i wracam do łazienki. Tam przed wielkim lustrem czeszę włosy i zaczynam je suszyć. Zajmuje mi to jakieś 30 minut. W tym czasie Harry zdąża się wytrzeć i suszę mu włosy tak jak kiedyś. Posadził mnie sobie na kolanach przodem i całował moją szyję i biust przez kolejne 10 minut. Gdy kończę zaczynam się malować. Nakładam trochę kredki, tuszu do rzęs i cienia. Ubieram się i zakładam buty. Harry zajada śniadanie w kuchni siedząc na hokerze.
-Tak się stroisz, a zaraz i tak się będziesz przebierać…
-…w coś jeszcze lepszego…- mówię, po czym całuję go namiętnie i sięgam po kluczyki do samochodu.
-Kocham cię.- mówię zamykając drzwi.
Idę w stronę windy i zjeżdżam na dół. Sean, któremu teraz samochód nie jest potrzebny odstawił mi go pod budynek. Leigh ma swój, którym jeździ do pracy, a mój brat zasuwa na motorach. Jadę pod klub, który mieści się w wieżowcu na ostatnim piętrze. Naprzeciwko Ginger Club jest Lacer House i widzę, że sprzątają tam po ostatniej imprezie. Wchodzę do klubu, gdzie są otwarte okna i czuć woń alkoholu. Szukam kierownika, który omawia mi wszystko wskazuje miejsce dla DJ, gdzie są toalety itp.
-Czy mają państwo ochroniarzy?- pytam kierownika.
-Tak, a czy życzy sobie ich pani?
-Tak, dwóch, najlepiej mających ze dwa metry wzrostu i wyglądających na naprawdę silnych i potężnych.
Mężczyzna się uśmiecha, a przez drzwi wchodzą dwaj idealni. Łysi, napakowani…
-Niech Pani pozna Jarvisa i Franka.
-Miło mi…- uśmiecham się do nich, a oni robią to samo. Jeden z nich przypomina mi Dwayne’a Johnsona.
-Słuchamy wskazań…- zaczyna miło ten drugi.
-Widzicie panowie organizuję tu dziś Wieczór Panieński mojej przyjaciółki i chciałabym, żeby panowie pilnowali wejścia od strony zewnętrznej…
-A ktoś niepożądany zamierza wpaść?- pyta mnie „Dwayne”.
-Mój chłopak i partnerzy moich przyjaciółek być może będą chcieli tu wpaść.
-Oni zawsze przychodzą…- śmieje się Jarvis.
-Tak i coraz bardziej przekonuje mnie fakt, że narzeczony mojej przyjaciółki miał wieczór kawalerski wczoraj, więc nie będą mieć nic do roboty…- mówię.
-Tym bardziej przyjdą… Zadbamy o to…- uśmiechają się.
-Ma Pani jakieś zdjęcia ich?- pyta mnie Frank.
-Nie, ale do rozpoczęcia wydrukuję zdjęcia ich…
-Nie ma sprawy… My przyjedziemy z powrotem ok. 18:00…
-Impreza zacznie się o 20:00, więc spokojnie… Ja tu przyjadę o 19:30…
-Nie ma sprawy…
-A i panowie… Bo ok. 24:00 przyjdą tu striptizerzy… Mają być ubrani elegancko, jak tacy biznesmeni, ja do któregoś puszczę strzałkę i oni wejdą.
-Nie ma sprawy. Wpuścimy ich.
-Super. Bardzo panom dziękuję.
Ochroniarze wychodzą, a ja siadam na hokerze, by uzgodnić z barmanami wszelkie drinki.
-Ma ich być dużo i mają być rozstawione na wielkich stołach. Poza tym jeśli moje koleżanki, będą chciały drinka to bez problemu proszę to naliczać na mój rachunek. Tylko jest mały wyjątek… Są dwie dziewczyny, którym macie panowie robić słabe drinki. Mam na myśli z wódką i tak dalej, ale ze zdecydowanie mniejszą ilością. Przyniosę wam wydrukowane zdjęcia… Jedna z nich to panna młoda, który uwielbia zaszaleć… Druga z nich to też która lubi zaszaleć, a po takiej imprezie będzie mi miała za złe, że ma takiego kaca…
Barmani się śmieją. Z podstawionego Menu wybieram jakieś 20 rodzajów drinków, które mają być na stołach.
-Serwujemy przekąski także…
-Robicie tutaj?- pytam.
-Nie z kateringu…
-Mhm.
Po czym wybieram przekąski, które mają się pojawiać na stole co 1,5 godziny.
-Od której do której pani planuje tę imprezę?
-Myślałam od 20:00- 5:00, ale to się zobaczy…
Mężczyzna zapisuje wszystko w notatniku…
-No to już wszystko co chcieliśmy z panią uzgodnić.
-Tak, bardzo dziękuję.
Sięgam po torebkę i wychodzę.
Jadąc windą na dół dostaję telefon od Lucy.
-Przyjedź po mnie do domu! Jedziemy do dworku!
I się rozłączyła.
Gdy wsiadłam do samochodu zatelefonowałam do niej, wytłumaczyła mi, że musi zawieźć sukienkę i inne rzeczy do dworku, a Tyler jeszcze nie wytrzeźwiał i śpi. Była 13:20, więc miałam jeszcze czas. Pojechałam do Lucy i weszłam do mieszkania jej i Tylera. Pomogłam jej z rzeczami…
-Książę wstał po nocnych podbojach…- mówi kąśliwie Lucy do Tylera, który wyglądał cóż… Strasznie.
-Cicho Lucy…- powiedział cicho i poszedł do toalety.
-Jadę do dworku…- mówi, a ten coś mruczy i wychodzimy.
Wsiadamy do samochodu, przez całą drogę rozmawiam z Lucy o jutrzejszym ślubie. Boże, ona jest tak bardzo podekscytowana, a gdy słyszę jej szczęście w głosie, sama się nie mogę doczekać. Gdy wysiadamy 10 metrowa dróżka prowadząca do wejścia dworku udekorowana jest białymi bukietami róż, a wejście ma białe wstęgi i wplecione róże. Lucy jest zachwycona. Wchodzimy do środka i widzę pomieszczeni wykonane całkowicie na biało. Na ścianach wisiały obrazy, a przy samym wejściu stała kobieta, która oprowadziła nas po całym dworku. W ogrodzie rozwijany był ogromny, składający się z czterech części na namiot. Po odłożeniu rzeczy poszłyśmy do ogrodu, multum stolików stał na małej ciężarówce łącznie z krzesłami. Po prawej stronie namiotu zauważyłyśmy kafelkowane podłoże, które miało służyć jako parkiet. Wszystko to było w otoczeniu drzew i wielu fontann. Na latarniach pracownicy wieszali lampiony, przy których potem będzie wspaniale i romantycznie. Rozmawiałam z kierownikiem i powiedział, że po zamocowaniu namiotu będą otwarte jego części, by mieć widok na parkiet. Po 3 godzinach wracamy do Londynu. Lucy biegnie się szykować, a ja jadę do siebie. Umawiam się z nią, że ok. 11:00 po wieczorze panieńskim mam po nią przyjechać i razem z El, Dani i Perrie pojedziemy. Gdy dojeżdżam do swojego mieszkania jest puste, a na blacie jest karteczka. 

Nie zostałem, bo wiem, że za bardzo bym cię rozpraszał, a domyślam się, że nie chcesz się spóźnić.  Kocham cię i miłej zabawy i pamiętaj o mnie, jak zobaczysz tych striptizerów. Xx.

Uśmiecham się i nalewam wodę do wanny. Dodaję płynu i wkrótce powstaje piana, które wystaje poza wannę. Robię zdjęcie i wysyłam je Hazzie.

Daj mi 5 minut zaraz będę…


Nieee, za bardzo będziesz mnie rozpraszał.


:((((


 Kocham cię.

Odkładam telefon, a drzwi do łazienki zostawiam otwarte rozkładam się tak, by mieć widok na telewizor. Oglądam KUWTK i po godzinie wychodzę. Nakładam na głowę specjalną odżywkę i spłukuję. Gdy owijam się ręcznikiem idę do sypialni po czarny zestaw bielizny. Wracam do łazienki i wycieram się. Na moje ciało nakładam nowy balsam i czuję, jak zapach roznosi się po całej łazience. Gdy jestem posmarowana, a balsam nie wsiąkł robię sobie szybką porcję zapiekanki makaronowej z kurczakiem. Jest 18:00, więc zaczynam się malować. Robię sobie kocie kreski linerem, przedłużam je pędzelkiem i mocno maluję tuszem. Oczy wyglądają super. Gdy zjadam zapiekankę, jest 18:30, więc że tak powiem zaczynam ubierać już bardziej. Mój balsam wchłonął się pięknie. Nakładam podkład i podkreślam kości policzkowe. Maluję usta krwistoczerwoną szminką, a potem dokładam błyszczyk, który sprawia, że usta są połyskujące. Włosy suszę i podkręcam lekko na końcach. Nakładam kolczyki- jasne, małe kuleczki. Wreszcie przychodzi czas na sukienkę. Gdy ją zakładam jest ciaśniejsza, niż była ostatnio, ale się tym nie przejmuję. Zamek zamyka się bez problemu. Nakładam 11- centymetrowe szpilki i siadam do komputera. Znajduję idealne zdjęcia chłopaków, z paszportów na Internecie. Drukuje je wszystkie i szukam czerwonego pisaka. Gdy drukują się pięknie wszystkie strony  pod twarzą każdego robię wielkie: NIE! Ale przy zdjęciu Hazzy dotykam ustami koło mojego wielkiego podpisu tworząc całuska. Poprawiam usta i dokładam linera. Lucy obiecała, że wydrukuje zdjęcie Tylera. Znajduję także wspólne zdjęcie Eleanor i Lucy i drukuje je na mniejszym formacie. By dać barmanom. Jest 19:00. Jestem gotowa. Pakuję wszystko do mojej torebki, a w drugiej dłoni trzymam torbę pełną jakichś serpentyn itp. Sprawdzam, czy mam telefon, dokumenty i telefon. Narzucam na siebie skórzaną kurtkę i wychodzę zamykając drzwi. Idę w stronę windy i wsiadam do niej. Na moje nieszczęście jedzie tu czterech chłopaków w moim wieku. Tak bardzo czuję ich wzrok na mojej pupie. Wychodzę pierwsza i prawie biegnę do samochodu. Uśmiechają się do mnie, a ja z piskiem opon jadę w stronę klubu. Zajmuje mi to jakieś 20 minut. Ochroniarze siedzą przy barze i gadają z barmanami.
-Witam panów!- mówię uśmiechając się.
Wyciągam z torebki wydrukowane kartki, a oni je przeglądają.
-Nie ma problemu.
-A tu…- podaje barmanom.- Są te dwie…
-Ok.
Kierownik jest oczarowany tym jak wyglądam, a ochroniarze zajmują swoje miejsca przed wejściem. Klub udostępnił mi kącik, gdzie dziewczyny mogą położyć rzeczy. Miałyśmy do dyspozycji 12 loży. Wystarczy biorąc pod uwagę, że Lucy zaprosiła jakieś 50 osób. Większość z nich to nasze dobre koleżanki z roku, a także przyjaciółki jej i Gemmy, koleżanki Lou i jej. Dużo ma tych koleżanek. Witam się z przybyłym DJ i omawiam mu wszystko co do przybycia striptizerów. Ostrzegam go, że jeśli powie Tylerowi co tu się działo osobiście nigdzie więcej na żadną imprezę go nie zaproszę. W tle leci już jakaś muzyka, a w klubie robi się ciemno. Słyszę pisk i wiem, że to Lucy. Dziewczyna wygląda obłędnie. Ma wyprostowane włosy i czarną sukienkę z wycięciami na biodrach. Jej stopy zdobią szpilki, a w ręce trzyma kopertówkę. Przytula mnie mocno. Zaraz na salę wchodzą El, której nie poznałam w wyprostowanych włosach i ze szpilkami na nogach. W miniówce. O jejciu. Coś ja sądzę, że ta impreza będzie wyjątkowa… Przychodzą Jade, Veronica i Lily witają się ze mną po prawie półrocznym nie widzeniu się. Potem Alice, Daliah, Sarah, Sam, Emma, Jenny, Tessa, Natalie, Rosie i wiele innych. Punktualnie o 20:00 zaczyna się impreza.
DJ puszcza głośną muzykę, a dziewczyny już zaczynają tańczyć i pić. Wychodzę z klubu, żeby zapytać się ochroniarzy, czy wszystko aby jest jasne… Dzwonię do pani prezes firmy striptizerskiej. Kobieta podaje mi numer i mówi, bym puściła mu strzałkę. Proszę kobietę, żeby naprawdę wyglądali seksownie. Ta zapewnia mnie, że już są charakteryzowani. O matulu…  Gdy wracam siadamy w loży i wszystkie mają kieliszki z wódką i na raz dwa trzy piją. Ich miny są komiczne. W tle lecą kolejne piosenki, a ja ok. 22:00 wychodzę do toalety. Ta jest na korytarzu poza klubem. Szczęka mi opada, gdy widzę całą szóstkę idącą w stronę Lacer House.
-A co wy tu do jasnej cholery robicie?- krzyczę, a oni jednocześnie odwracają głowę.
Nie da się opisać miny Harry’ego. Po prostu bezcenna. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się, ale jego uśmiech zrzedł, gdy tylko zaczął oglądać mnie i to ja jestem ubrana.
-A my sobie idziemy do klubu…- odparł Niall, gdy tylko szliśmy w swoją stronę.
-Specjalnie wybraliście ten, zgadza się?- pytam.
Ale moją uwagę zwraca Harry, który „ślini się”.
-Nie, nie specjalnie…- oświadcza Tyler z szerokim uśmiechem.- Miałem tu swój wieczór wczoraj i było super...-na co Harry odrywa wzrok ode mnie i śmieje się.
-Ta, widać było po stanie upojenia niektórych…- patrzę na Harry’ego, a ten opuszcza głowę.
Chłopaki się śmieją.
-Bawcie się dobrze i nie zakłócajcie nam wieczoru…- mówię patrząc na każdego po kolei.
-Masz jak w banku. – zapewniają mnie.
-Grace…- woła mnie Harry, gdy idę w stronę łazienki.
Odwracam się.
-Czy mogę zrobić z panią zdjęcie, by nie zapomnieć jak pani zajebiście wyglądała?- pyta mnie wyciągając telefon.
-Jasne. Panie Styles.
Jeden z ochroniarzy robi nam zdjęcie, a ja potem udaję się do toalety, a Hazza do klubu.
Gdy wracam Lucy mnie szuka.
-Gdzie ty byłaś tyle czasu?
Podchodzi El.
-Nasi chłopcy są w klubie naprzeciwko.- mówię, a El marszczy brwi.
-Jak Louis coś wykombinuje to ja się wyprowadzam od niego.
Zaczynamy się śmiać i sama Calder też się śmieje.
Zamawiam bezalkoholowe Mojito i idę tańczyć. DJ gada coś, a my piszczymy jak szalone. Jest wspaniale. Muzyka aż sama podrywa do tańca.

Harry
-Może spróbujemy się tam dostać…- mówi Zayn.
-Eleanor wyprowadzi się ode mnie z domu, jak coś zrobię…- mówi Louis mieszając słomką w drinku.
Usiedliśmy w takiej loży, żeby mieć na widoku wejście do klubu.
Nagle dziewczyny wstawiają filmiki, wszystkie na raz i coś mi tu śmierdzi. Tańczą jak szalone, a na stołach dostrzegamy ogromną ilość drinków.
-Tyle to nawet ja nie miałem.- mówi Tyler.
-Kolejny powód, żeby tam iść…- mówi Liam.
-Nie wiem…- myślę.
-Poczekajmy jeszcze trochę…- proponuje narzeczony Lucy.
-Masz rację…- oświadczam i zamawiamy sobie kolejnego drinka.

Grace
Gdy zaczyna się Trouble ja, Lucy, El i Lily już bez butów wskakujemy na stół i tańczymy jak szalone. Lou dziś nie pije, bo miała bóle żołądka od wczoraj i nagrywa wszystko telefonem. Wiem, że to publikuje, ale mam to gdzieś, niech robi to, chłopaki będą chcieli się dostać, ale zaskoczy ich miła niespodzianka w postaci uzbrojonych w ich zdjęcia ochroniarzy. Już widzę ich minę.
Tańczymy dalej. Klub rozdaje Różki diabełek i uszka króliczków. Zakładam duże okulary i Różki diabełki.
Dochodzi 24:00. Czyli imprezę czas zacząć, ale tak na serio…

Harry
-Możemy wejść?- pyta Louis ochroniarza.
-Nie.- mówi.
-Czemu?- pyta zdziwiony Tyler.
-Bo tam jest wieczór panieński…
-To znaczy, że nie możemy korzystać z klubu?- dziwi się Liam.
-Tak, bo dostaliśmy ogólny zakaz wam zbliżania się do tej imprezy…
Chcemy wejść, ale ochroniarze stają bliżej siebie totalnie zagradzając nam drogę.
-O jakim ogólnym zakazie pan mówi?- pytam.
Ochroniarze wyciągają teczki z naszymi zdjęciami paszportowymi wydrukowanymi na kartkach a4. Pod każdą z kartek jest wielkie NIE!. Co zauważam koło mojego jest odcisk ust Grace.
-To jej sprawka… Grace…- mówię.
-Patrzcie jak się ubezpieczyła…- mówi Niall. Z windy wychodzi 10 facetów.  Jeden z nich robi coś telefonie. Są wyżelowani i wyglądają jak jacyś biznesmeni. Zupełnie inaczej niż my. Zupełnie.
-Napisała mi, że za minutę mamy wejść.- mówi jeden z nich.
Odsunęliśmy się na bok i patrzyliśmy z uwagą na poczynania biznesmenów.
-Kto to jest…- mówi Tyler szeptem.
-A bo ja wiem…
-Idziemy…- mówi jeden.
Podchodzą do ochroniarzy i dają im kartkę.
Ci się odsuwają i pozwalają wejść.
-Ej, cholera, czemu wpuszczasz ich, a nie nas?!- denerwuje się Louis.
Cała dziesiątka spogląda na nas.
-Bo my tu pracujemy…- mówi jeden zgryźliwie i wchodzą do środka.
Naprawdę coś mi tu śmierdzi.

Grace
Jest 24:02, a ja widzę, że kotary się poruszają. Łapię El za rękę, a ona zaczyna piszczeć. Uciszam ją i krzykiem każę przestać DJ grać.
-O co chodzi?- pyta DJ.
Zeskakuję z krzesła i idę w stronę striptizerów. Temu „jednemu” na twarz ciśnie się uśmiech.
-Czego tu panowie szukają?- pytam.
-Nasz kolega miał tu mieć wieczór kawalerski… W ogóle co się tu dzieje?- pyta jeden.
-Nasza przyjaciółka ma tu wieczór panieński…
Chłopcy spoglądają na siebie
-Oooo…- mówią z szerokim uśmiechem na ustach. -To może my się dołączymy…- mówi drugi.
A Lucy podchodzi do mnie.
-Czy to jest to co myślę?- pyta mnie Lucy.
DJ zaczyna grać Sexy And I Know It. A chłopaki ściągają marynarki. Lucy piszczy. Chłopcy tańczą swój układ, a do słynnego Girl Look At The Body mają tylko bokserki. O matko święta… Nagle chłopcy mają zatańczony układ i podchodzą do nas, czym wywołują nieludzki pisk. 
Jeden z nich porywa Lucy i tańczy z nią, więc wszystkie dziewczyny krzyczą: 
LUCY! LUCY! 
Widzę, że ten fantastyczny idzie do mnie i bierze mnie na ręce, więc dziewczyny krzyczą: 
GRACIE! GRACIE! 
Potem takie same sytuacje są w stosunku do Gemmy, Lily, Perrie i Danielle. 
Wkrótce jesteśmy na środku i dziewczyny krzyczą po kolei nasze imiona.

Harry
Przestraszyłem się tego pisku…
-To, że oni tu pracują, było chyba odnośnią, że za chwilę będą tańczyć prawie nago, przed naszymi dziewczynami…- mówi Niall.
Słyszymy nagle: 
LUCY! LUCY! 
Tyler wytrzeszcza oczy i już się zrywa, żeby tam wejść, ale ochroniarze bardziej zagradzają drzwi.
GRACIE! GRACIE!
Pierwsze co czuję, to wzrost tempa i bicia serca, patrzę się na chłopaków, a oni zniechęcają, jakby mówili: I tak nic nie zrobisz…
Potem kolejne dziewczyny, ale to Nialler najbardziej nerwowo reaguje.
-Kurwa, dajcie mi tam wejść!- krzyczy.
Ochroniarze kręcą głową.
Opadamy bezwiednie na kanapie, który nie jest już nawet na terenie Lacer House. Jest pomiędzy tym i tym klubem, na korytarzu. Nagle z klubu wychodzą nasze dziewczyny, ale nawet nie zwracają uwagi. Grace ma marynarkę jednego na sobie, Lucy ma przewieszony krawat na szyi, a El na nadgarstku. Perrie ma całą rozwaloną fryzurę, a Dani jest pijana i skacze jak rusałka, Lily ma odpiętą sukienkę i Grace mocuje się z zapięciem. Słyszę ich śmiech i pisk gdy są w łazience. Gdy wychodzą po 10 minutach widzą nas i każda podchodzi w stronę swojego chłopaka. Chyba to zaplanowały, bo siadają nam tak samo na kolanach i całują nas. W moim przypadku Grace robi to tak wspaniale, że czuję, że poszedłbym z nią teraz do łazienki. Pobiegłbym i bym ją zaniósł. Dziewczyna odrywa się ode mnie i jako pierwsza biegnie do drzwi.
El i Lucy krzyczą: Chłopcy! Nadchodzimy!
-Czy nie tylko ja uważam, że tymi pocałunkami wynagrodziły nam wszystko…- mówi zamroczony Liam.
Kiwamy głową i postanawiamy usiąść w klubie. Oczywiście co chwilkę pojawiają się co rusz nowe zdjęcia, a nawet jedno jest grupowe. Grace i wszyscy striptizerzy. W bokserkach.

Grace
Bawimy się do 4 nad ranem, Lucy jest lekko upita i naprawdę trzeźwo myśli.

-Chyba już trzeba by było kończyć… - mówi, gdy tańczę z nią do Break Free Ariany Grande.
-O tym samym pomyślałam…- powiedziałam.
-Musze wyglądać świeżo… Rozumiesz…- mówi Lucy.
-Pewnie, że rozumiem.
Lucy po kolejnych czterech piosenkach widzi, że dziewczyny siadają w lożach, a na parkiecie szalej wciąż nie kto inny, a Eleanor Calder ze striptizerami. Lucy wchodzi na podest DJ i bierz mikrofon.

Dziewczyny! Naprawdę nie wiecie, ile to dla mnie znaczy, że wszystkie się pojawiłyście na moim wieczorze. To była wspaniała impreza…

Dziewczyny głośno piszczą, a ja wraz z nimi.

…jutro, a właściwie to dziś biorę ślub i potrzebowałam takiej wspaniałej biby. Dziękuję jeszcze raz każdej z osobna za pojawienie się i za te super skąpe, koronkowe prezenty. Oczywiście nie mogę zapomnieć, o tym, że to co dziś tu widziałyście zorganizowała moja przyjaciółka, najwspanialsza kobieta na świecie, która będzie też dziś moją druhną. Grace dziękuję ci za tych przystojniaków, tobie El też. Mam nadzieję, że tak samo się odwdzięczę wam na waszych wieczorach panieńskich. Kocham was wszystkie!

Lucy przytula mnie mocno i całuje w policzek. Dziewczyny wychodzą gratulując Lucy i życząc co najlepsze na nowej drodze życia. Rozliczam się z kierownikiem i wynosi mnie to dużo, ale zapłaciłabym więcej za taką imprezę. Zbieram rzeczy i gonię Lily, która zapomniała butów. Dziękuje za nie i „moje” dziewczyny mówią, że przyjadą pod mój blok, bo jedziemy wszystkie razem do dworku. Gdy odwożę Lucy do domu jeszcze raz mocno mnie przytula i całuje w policzek.
-Po ciebie przyjadę z dziewczynami.- oświadczam, a ona kiwa głową i wychodzi machając mi. Jadę do mieszkania, gdzie biorę szybki prysznic i nastawiam budzik na 9:30. Zasypiam jak zabita.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powiem wam ciekawostkę... Ten rozdział wymyśliłyśmy z Alice 1 stycznia 2014 roku, tak się złożyło, że w lipcu to opisałam, a na początku kolejnego roku publikuję. Mam nadzieję, że już wytrzeźwiałyście po Sylwestrze. Dziękuję wam za ten rok naprawdę. Komentarze, opinie to wszystko dla mnie bardzo wiele znaczy.Pamiętajcie, że jesteście dla mnie motywacją. Aktualnie piszę rozdział 112 :) I będzie cholernie wyjątkowy. A przeczytacie go już 25 września :D 
Czuję się taka stara...  Kocham mocno xx.

MAM 50 TYSIĘCY WYŚWIETLEŃ!!! DZIĘ-KU-JĘ!!!


15 komentarzy:

  1. a ja mam taki super pomysl!<3
    moze zrobilabys nam taki prezent noworoczny,ze rozdzial dodasz rowniez w sobote i niedziele,ro bylby taki weekend z tym ff
    rozdzial je naprawde swietny,oni wszyscy są tacy awww
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wymyśliłaś hahahah :D

      Usuń
    2. bo ja po prostu uwielbiam to ff hahah zgadzasz sie?:((<3

      Usuń
  2. Ś W I E T N E *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. No to biba na maksa była! Nie zapomnę tego rozdziału jeszcze jak Grace dała zdjęcia ochroniarzą chłopców, to było komiczne! Nie pomijając jeszcze zdjęć dziewczyn dla barmana xd Podobało mi się, że opisałaś, też trochę oczami Harry'ego, bp nawet lepiek to wszystko wyszło. Tylko zastanawia mnie jedno jak ona usiadła Hazzie na kolana i pocałowała przy wszystkich to nie za podejżane, chociaż z drugiej strony niektórzy już troche popili więc chyba nie będzie jakiś gadek ;) Dziękuje za powiadomienie o nowyn blogu Alice x No i do piątku ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy i tak się ogarnęli, że pomiędzy nimi coś jest już podczas trasy, jak Grace była z nimi... Poza tym, tak jak mówiłaś procenty zawojowały we krwi. Całuje Camille :)

      Usuń
  4. no kurde super super z wielka checia przeczytałabym juz nastepny rozdzial ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej :) dopiero zaczynam prowadzić bloga o One Direction i mam do ciebie pytanie, bo chcę zrobić listę blogów i czy mogłabym ciebie tam dać. Oczywiście nie proszę, żebyś ty się również odwdzięczyła tym samym. I przepraszam za spam... ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, nie mam nic przeciwko :)
      Pozdr Camille :)

      Usuń
  6. Jak ja to kocham ❤
    Już czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulujemy Twój blog został nominowany do Bloga Miesiąca: Grudzień. Jakichkolwiek informacji możesz się dowiedzieć na naszej stronie.
    Życzymy powodzenia Spis1D!
    http://spis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie ! ❤ zrób weekend ff *-* nie , nie jestem tym pierwszym anonimem :))))))) boski rozdział:*

    OdpowiedzUsuń