-Grace możesz na chwilkę?- pyta mnie, na co kiwam
głową.
Staję koło niego i idę, gdzieś, gdzie prowadzi mnie
loczek. Gdy wychodzimy bezpośrednio na powietrze wzdrygam się.
-Zimno ci?- pyta mnie.
-Troszkę… Ale dam radę…- uśmiecham się.
-Poczekaj tu chwilkę…
Harry biegnie do swojego stolika i zdejmuje
marynarkę wiszącą na oparciu krzesła, po czym odprowadzany wzrokiem przez
chłopaków nakłada mi na ramiona odzienie. Zaciągam się zapachem Jego, perfum i
mięty. Obejmuje mnie i idziemy dróżką ogrodu za dworek, gdzie dostrzegamy kilka
ławek i śliczną fontannę. Siadamy na ławce i przytulamy się mocno.
Lucy
-Jak myślicie, gdzie poszli?- mówi El.
-Może pogadać…- mówi Perrie.
-…albo się całować…- oświadczam z uśmiechem.
-… albo poprzytulać…- dodaje Lily.
-Co oni tam robią…- myśli El.
-Możemy sprawdzić…- mówi z szerokim uśmiechem
Danielle.
Spoglądamy po kolei na siebie i nagle wszystkie
wstajemy przykuwając wzrok chłopaków. Pozostali goście są na parkiecie. Nasi
chłopcy chyba ogarniają o co chodzi, bo Lily i Perrie wskazują palcem na drogę,
którą szła Grace i Harry. Uśmiechamy się do nich, a ci machają rękoma dając nam
wolną wolę.
Łapiemy się za ręce i biegniemy w stronę ogrodów na
tyłach dworku. Stajemy za budynkiem i powoli wychylamy się. Szepcząc mówię
dziewczynom co się dzieje…
Harry trzyma na kolanach Grace i głaszcze ją po
nodze, która jest na widoku przez wycięcie. Dziewczyna nie ma butów i gołym
okiem widać, że spuchły jej nogi. Hazz całuje jej czoło i głaszcze ją teraz po
nodze. Łączą usta w pocałunku i widać, że obydwoje pałają do siebie miłością bez
granic. Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać, aż skończy się ten debilny
kontrakt.
-Kocham cię…- mówi Harry.
Powtarzam dziewczynom, a ty zatykają sobie usta, że
nie zrobić długiego: Awww…
-Ja też cię bardzo kocham… Najmocniej na świecie…-
mówi Grace i przytula się mocno do Hazzy.
Znów wszystko powtarzam.
-Jesteś dla mnie najważniejsza, wiesz?- mówi Harry,
a w tym momencie nawet ja zatykam usta, a gęba mi się śmieje, jak po dobrej
wódce.
-Kocham cię.- powtarza się Grace.
-Byłaś dziś fantastyczna…- mówi Harry.- Proszę o
kolejne spotkania z nutką nieświadomości…
Dziewczyna poprawia się i siada okrakiem na Hazzie,
całując go delikatnie. Wyglądają jak zwykła para nastolatków, która wyznaje
sobie miłość i przyrzeka sobie wierność na lata. Jestem szczęśliwa, a to, że
tak się zachowują w stosunku do siebie czyni mnie szczęśliwszą stukrotnie.
Nagle Eleanor wydaje z siebie krzyk, a mam wrażenie, że ją zabiję. Grace
odwraca się i patrzy się w tamtą stronę.
-Kurna uciekamy…- mówię szybko i zwiewamy.
-Czemu ty wrzasnęłaś?!- mówię do niej.
-Bo mi stanęłaś na stopie butem!- mówi.
-O shit! Przepraszam.- zatrzymuję się i ją też
zatrzymuję, żeby przytulić. Dziewczyny już siedzą, a faceci się na nas patrzą,
jak na idiotki.
Grace
-Co to było?- pytam się Harry’ego schodząc z niego.
-Nie wiem, jakby ktoś krzyknął…- mówi.
-To to ja też wiem Einsteinie…- śmieję się.
Schylam tułów, by założyć buty i pocieram stopy,
który wyglądają jak po wstrzyknięciu botoksu. Bolą mnie i drętwieją. Zakładam
szpilki i poprawiam marynarkę Hazzy na moich ramionach. Chłopak całuje mnie
jeszcze raz namiętnie.
Wracamy do namiotu i tam siadam obok dziewczyn. Są w
trakcie rozmowy, więc się dołączam.
Bawimy się wszyscy do białego rana, a ja tańczę na
boso jeszcze kilka tańców z Tylerem, Louisem, Zaynem i Liamem. Na sam koniec
wcięty Robin porywa mnie w tan, a Anne śmieje się razem z Harrym z nas. Ok. 3
Lucy i Tyler ulatniają się, mimo to, zabawa toczy się dalej. Ja sama idę do
pokoju ok. piątej. Rozbieram się i idę spać.
Gdy budzę się rano czuję, jak bardzo bolą mnie
stopy. Idę wziąć prysznic i doprowadzić się do ogólnego porządku. Zakładam
zwiewną brzoskwiniową sukienkę i sandałki. Włosy wiążę w warkocza na boku.
Sprawdzam, czy moje oczy nie są aż tak bardzo podpuchnięte, ale jest ok. W
jednym czasie dostaje 3 sms-y.
Od El: Przyjdź
po mnie, bo mi głowa napiernicza… Louisa nie ma.
Od Danielle: Gracie
ratuj mam kaca i wszystko mnie boli. Przyjdź do
mnie… Liam jest już na śniadaniu.
Od Perrie: Przyjdź
do mnie sytuacja awaryjna… Zayn poszedł z chłopakami na śniadanie.
Do wszystkich piszę, że zaraz będę.
Idę do pokoju El i pierwsze, co czuję, to smród
alkoholu.
-Zabalowałaś…- mówię otwierając okno.
Znajduję w jej walizce jakieś rzeczy i gdy powoli
pomagam jej się ubierać. Czeszę ją w kucyka i nakładam na nos okulary.
-Chodź…- mówię.
El nakłada na stopy balerinki i idziemy do pokoju
Danielle.
Tutaj sytuacja się powtarza i u Perrie też.
Śniadanie jest w głównej sali dworku. Gdy schodzimy na dół słychać brzęczenie
sztućców i rozmowy. Otwieram drewniane i wprowadzam skacowane do środka.
Wszyscy wybuchają śmiechem, a one syczą z bólu.
-Dzień dobry wszystkim…- mówię.
-Ćśśś…- mówią dziewczyny do mnie.
Zayn macha do nas i przywołuje do wielkiego stołu.
Siedzi tu całe One Direction, Lily i są puste miejsca dla nas. Siadam koło
Harry’ego wcześniej odprowadzając każdą do swojego chłopaka.
-Ślicznie wyglądasz…- mówi mi na ucho Harry.
-Dziękuję…- mówię.
Zabieramy się za śniadanie.
El nagle ściąga okulary i nieświadomie mówi:
-Wiecie co mi się dziś śniło?- wszyscy spoglądamy na
nią przecząc.
-Że Harry i Grace uprawiali seks.
Chłopaki wybuchają śmiechem, a my obydwoje patrzymy
na nią zdziwieni.
-Skąd w ogóle? Jak… Jak mogło ci się to śnić?- pyta
ją Louis.
-Nie wiem. Ale tak mi się śniło…
-Fuuu… To musiało być obrzydliwe…- mówi Niall.
A ja zaczynam się śmiać.
-Fuuu…- powtarzam po nim marszcząc nos.
(…)
-Będę pamiętała do końca życia, że byłaś tu ze mną…
Lucy przytula mnie mocno.
-Dziękuję ci bardzo, że wybrałaś mnie na swoją
druhną, to było wspaniałe…
Odwzajemniam jej uścisk.
-Naprawdę musisz jechać?- pyta mnie Tyler, obejmując
Lucy.
-Muszę, za trzy dni mam galę, a nie jestem jeszcze
spakowana. O 18:00 mam samolot do LA.
-Szkoda, że nie dasz rady zostać na poprawinach…-
mówi Lucy.
-Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałabym zostać…
Przytulam parę młodą i odprowadzają mnie do
samochodu. Pakuję walizeczkę.
-A ja?- pyta mnie zachrypnięty głos.
-A ty…- mówię przytulając się do niego. -Zobaczymy
się za trzy dni na gali, skarbie…- dodaję.
-Już nie mogę się doczekać z dwóch powodów…- mówi mi
gładząc mnie po włosach.
-Jakich?- pytam patrząc w jego oczy.
-Że znów zobaczę jak tańczysz i że po gali wszystko
wróci do starego ładu…- uśmiecha się.
Gdy o tym myślę, jest mi przykro, że tyle czasu go
okłamuję. Niespodziewanie daję mu buziaka w usta i wsiadam do samochodu.
Odjeżdżam ku Londynowi. Kiedy myślę o tym całym kontrakcie, Justinie i mnie z
nim jako o parze robi mi się gorąco, a serce bije mocniej. Myślę o Harrym,
który tak bardzo mnie kocha i nie wie takiej ważnej rzeczy związanej ze mną. Tak
bardzo żałuję, że nie powiedziałam mu na początku, byłby uświadomiony, a ja nie
miałabym go na sumieniu. Boję się jego reakcji, na to jak się dowie. Najgorsze
przede mną…
Dojeżdżam do domu i pakuję rzeczy, ogarniam
mieszkanie i piszę bratu, żeby przyjechał do mnie. Sean obiecuje się zjawić w
ciągu 20 minut. Gdy wchodzi bez pukania do mojego mieszkania zastaje mnie w
stanie totalnego nieogarnięcia. Wiem, że on też wyczekuje momentu, aż skończy
mi się kontrakt i że nie będę z nikim zobowiązana.
-Jak ślub?- pyta mnie, a ja uśmiecham się chowając
kosmetyczkę.
-Był po prostu wspaniały, wszystko się udało, wesele
było piękne i romantyczne, a Lucy i Tyler to para wymarzona…
Mój brat uśmiecha się.
-A ty? I Harry?
-Sean, chcę do niego wrócić, zaraz po zakończeniu
kontraktu…
-…on o nim wie?- pyta mnie badawczo brat siadając na
brzegu łóżka.
Przeczę delikatnie kręcąc głową.
-Nie powiedziałaś mu?
-Nie, zbyt bardzo się bałam.
-Czego się bałaś?- dopytuje, a ja wreszcie zapinam
walizeczkę.
-Że weźmie mnie za materialistkę, której chodzi o
kasę, chociaż tak wcale nie było…
Mam 1,5 godziny do samolotu i przebieram się jadę z
bratem na lotnisko.
-Jeśli on cię rzeczywiście kocha, to nie
powiedziałby tego…
Mówi
mi do ucha, gdy żegnam się z nim.


Słyszę, że ktoś zbiega na dół.
-Kto tam?- głos Biebera jest lekko zachrypnięty.
-Tu Grace, otwórz mi.
Dosłownie dopiero po minucie drzwi się otwierają.
-Cześć…- mówi wyraźnie speszony.
-Nie wpuścisz mnie?- pytam go.
-Jasne, wchodź, tylko, że…
Z góry roznosi się znany mi głos…
-… kto to Justin?- mówi kobiecy głos.
U szczytu schodów pojawia się Kylie w jednym z
podkoszulków Justina. Dobra no to teraz mi opadła szczęka.
-Kylie…- próbuję wydusić z siebie słowo.
-Cześć Grace…- ona też jest speszona i nie wie co
mówić.
-Miałem ci powiedzieć jakiś czas temu…- mówi mi
Justin.
-…spotykacie się, tak?- pytam, a Kylie schodzi na
dół i staje koło Justina.
Obydwoje kiwają głową.
-A czy ona wie?- pytam Justina, a ten kiwa głową.
-Wszystko…
-Dlaczego mi nie powiedziałeś, przecież odsunęłabym
się wtedy tak porządnie…- mówię.
-Scooter by tego nie chciał. Ukrywam przed nim
związek z Kylie.
-Och…- mówię.
Dokładnie jak ja i Harry.
Spoglądam na nich.
-Jesteś zła?- pyta mnie Kylie marszcząc brwi w
zakłopotaniu i lekkim smutku.
-Nie jestem zła, po prostu bardzo zaskoczona.-
uśmiecham się.
-Mogłeś mi powiedzieć…- mówię do Justina.- Od kiedy
jesteście razem?
-Od 1,5 miesiąca.
-Przecież to taki szmat czasu… Wykombinowalibyśmy
coś z tym kontraktem i żadne z nas nie miało by nic na sumieniu…- wypalam.
-To znaczy…- zaczynam się poprawiać.
-Wszyscy by wiedzieli jak jest naprawdę…- mówi za
mnie Kylie.
-No właśnie…
-Kontrakt kończy się za dwa dni, więc następnego
dnia po gali pojedziemy we trójkę do Scootera.- mówi Justin.
Kiwamy głową. Znów na nich spoglądam.
-Jesteście szczęśliwi?- pytam z uśmiechem.
-Bardzo…- odpowiada Justin całując Kylie w policzek.
-A ty jesteś?- pyta mnie Bieber z serdecznym uśmiechem
na twarzy.
Kiwam głową.
-Po występie na tej gali zamierzam wrócić na
studia…- oznajmiam, gdy Kylie robi kawę na śniadanie, a ja siedzę z Justinem na
hokerach.
-Opłaca ci się?- pyta Kylie.- Zostały jeszcze 3
miesiące.
-Nadrobiłam wszystko przez ostatnie dwa tygodnie.
Dużo zajęć nam przepadało. Mam do zaliczenia jeszcze egzaminy i to wszystko.
-To wspaniale, trzymam kciuki za ciebie.- mówi
Justin.
Gdy w dalszym ciągu rozmawiamy, czuję się coraz
bardziej okropnie. Gdy pojawia się w moich myślach Harry pierwsze co, to, że
mam go na sumieniu. Justin powiedział Kylie, że łączy nas tylko kontrakt i
przyjaźń, a dziewczyna zgodziła się być z Bieberem. Dlaczego ja nie zrobiłam
identycznie z Harrym?
Dzień przebiega mi przyjemnie na próbach z Katy
Perry i Austinem Mahone. Osobiście nie mogę się doczekać występów na tak
wspaniałej scenie, jaka jest tutaj. Gala American Music Awards to naprawdę
wspaniałe przedsięwzięcie. Wieczorem jednak stało coś, czego nigdy w życiu nie
chciałam bardziej jeśli chodzi o karierę.
Siedząc w swoim apartamencie i oglądając jak zwykle
KUWTK. Mój telefon zaczyna dzwonić.
-Halo?- pytam zdziwiona widząc na ekranie nieznany
numer.
-Dobry wieczór Grace…- głos kobiety jest znajomy,
ale nie wiem kto to.
-Z kim mam przyjemność rozmawiać?
-Tutaj Beyonce Knowles…
Prostuję się szybko.
-Och… Co za wspaniała niespodzianka, nie poznałam
cię…
Kobieta śmieje się, a w tle słyszę piśnięcie
dziecka.
-Cichutko Blue, mama rozmawia…- mówi Bey do swojej
córki.
-Przepraszam…- mówi znów do słuchawki.
-Nic się nie stało… O co chodzi?
-Pamiętasz jak po Brits powiedziałam, że się z tobą
skontaktuję?
-Tak, pamiętam.
-No więc, mam ci do powiedzenia propozycję, nie do
odrzucenia…- śmieje się Beyonce.
-Słucham…
-W przyszłym roku startuje moja trasa całoroczna i
ogólnoświatowa dosłownie… Byłabym niezwykle uradowana i szczęśliwa, gdybyś
dołączyła do moich utalentowanych tancerek i wspomogła mnie na każdym z dwustu
trzydziestu koncertów…
-Nie mówisz poważnie…- mówię ledwie co mogąc to
robić. Moje serce bije jak oszalałe i robi mi się duszno.
-Jak najbardziej… Niezwykle mi zaimponowałaś na
ostatniej gali… Wkładałaś tyle serca w każdy najdrobniejszy detal, twoje
zaangażowanie było widoczne gołym okiem. Mimo bólu nóg, który ci puchły tak że
dobrze widziałam, dawałaś radę, zagryzałaś wargi i tańczyłaś całym swoim
sercem. Takie osoby jak ty trzeba docenić. Bo jesteś fantastyczna i osiągniesz
bardzo wiele. A u mnie możesz zacząć…- wiem, że Bey uśmiecha się.
-Ja po prostu nie wiem co powiedzieć…
-Nie musisz mi mówić teraz… Dam ci 1,5 miesiąca na
decyzję. To jest ważne, żeby przemyśleć niektóre sprawy, ponieważ podczas trasy
będziesz musiała być do mojej dyspozycji, ciągłe próby, występy…
-Rozumiem… dziękuję ci za tę szansę, wszystko
przemyślę jak mówisz… Boże tak się cieszę…
-To ja się cieszę, że poznałam taką dziewczynę jak
ty…
-Jesteś moją idolką…- mówię.
-Bardzo mi miło to słyszeć. Przepraszam Grace, ale
moja córka wariuje i musze ją położyć spać. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia i jeszcze raz dziękuję.
Odkładam telefon. Nie wiem co powiedzieć, co zrobić.
Zaczynam po prostu skakać po łóżku i się drzeć ze szczęścia.
(…)
Gala przebiega idealnie, wszystkie ruchy są
skoordynowane i jestem szczęśliwa ze wszystkiego. Gdy zobaczyłam Harry’ego
poczułam wielki ból. Styles wiedział, że jest coś nie tak, ale mówiłam, że jest
ok. Rankiem gdy obudziłam się u jego boku wstałam ok. 8:00, na 9:00 byliśmy
umówieni ze Scooterem. Harry mnie wypytywał gdzie jadę i po co, ale ucinałam
mówiąc, że jadę załatwić ważne sprawy. Pojechałam do Justina i stamtąd razem z
nim i Kylie pojechałam do biura Scootera. Kylie siedzi na korytarzu.
Siadamy na fotelach, przy wielkim biurku. Braun
wyciąga stos papierów, który jakiś czas temu czytałam.
-Wpadłem ostatnio na wspaniały pomysł… Skoro, żadne
z was nie ma partnerów to może poszlibyśmy z waszą „relacją” trochę dalej.
-O czym mówisz?- pytam zdziwiona.
-Może o zaręczynach…
Patrzę na Scootera i mam ochotę wyrwać mu wargi,
które uśmiechają się pięknie.
-NIE!- krzyczy Justin.- Wkopałeś mnie w to i nie
pozwolę sobą pomiatać. Mam dziewczynę!- wykrzykuje Bieber.
-CO?!- krzyczy Scooter.
-Tak i jest nią Kylie Jenner! Nic ci nie mówiłem,
ale miałem spokój chociaż. Nie to co Grace, której zabraniałeś się spotkać z
przyjacielem.
-Przeprosiłem ją…- mówi Braun wymachując rękoma.
-To za mało! Twoje słowa pokazały jakim jesteś
naprawdę człowiekiem!
-Możecie się zamknąć i usiąść!- krzyczę.
Patrzą na mnie jak na ducha.
-Nie będzie żadnych zaręczyn, a ja ani Justin nie
podpisujemy kolejnego kontraktu. Chcę być wolna!- mówię dobitnie.- Gdzie mam
podpisać?- pytam Scootera, gdy ten siada na fotelu.
-Tutaj…- pokazuje mi plik papierów do podpisania.
Załatwiam wszystko.
-A ja?- pyta menadżera.
-Tu…
-Jak ma wyglądać to, że nie jesteśmy razem?- pyta
Jus.
Scooter wzdycha i myśli nad najlepszym scenariuszem,
wreszcie po 5 minutach ciszy zabiera głos.
-Pójdziesz z Kylie na kolację… Jeśli ktoś cię zapyta
o to powiesz, że wspólnie doszliście do wniosku, że nie dacie rady żyć na
odległość, bo Grace miejsce to Londyn, a twoje LA i postanowiliście skończyć
swój związek. Grace jeśli ktoś cię złapie udziel komentarza takiego samego.
-Ok.
-W takim razie to wszystko…
Wstajemy z miejsc i wymieniamy się uściskami dłoni.
Wychodzimy z biura Scootera. Kylie wstaje i poprawia spódniczkę.
-Już?- pyta z nadzieją, a ja kiwam głową. Justin
podchodzi do niej i ją całuje.
-Żegnamy się…- mówię, gdy odrywają się.
-Jesteś wciąż moją przyjaciółką, Grace… I nie
zapomnij o mnie…- mówi Justin mocno mnie przytulając.
-Ty też, jakby co możesz do mnie dzwonić…
-Ty także…
Odsuwam się od Justina i tulę Kylie, po czym gdy się
odrywamy od siebie Justin łapie Kylie za biodro i przyciąga do siebie.
-Życzę wam szczęścia…- mówię z uśmiechem.
-My tobie też.- Justin puszcza mi oczko.
Wychodzę z mangamentu i jadę od razu do hotelu.
Razem z Harrym mam za dwie godziny samolot do domu. Przyjeżdżam do hotelu i
zastaję go leżącego na łóżku z telefonem w dłoni. Pisze coś szybko na
klawiaturze, a gdy mnie widzi uśmiecha się.
-Załatwiłaś te ważne sprawy?- pyta mnie.
-Tak…- odpowiadam i zrzucam moje botki na bok.
Naskakuję na łóżko i kładę się obok.
-Wszystko wyjaśniłam i teraz kochanie… możemy być
naprawdę razem.- mówię i lekko się uśmiecham.
-Co?- pyta zdziwiony.
Kiwam głową, a on uśmiecha się szeroko. Odkłada
telefon i kładzie mnie na łóżku plecami. Po chwili całuje moje usta delikatnie.
-Moja wspaniała dziewczyna…- mówi.
-Mój wspaniały chłopak.- dodaję, a gdy wypowiadam te
słowa w twarzy Harry’ego widzę ulgę, jakby czekał na to zbyt długo.
-Najwspanialszy chłopak.- muskam jego usta.
-Kocham cię.- szepcze.
-Też cię kocham, skarbie…- głaszczę jego policzek
kciukiem i delikatnie całuję usta.
Niestety
musimy się zbierać na samolot. Chłopaki są już w drodze do Londynu, a Harry
powiedział, że zaczeka na mnie i wrócimy razem. Moja torba jest malutka więc nie
mam z nią problemu i nosi ją ochroniarz Hazzy. Wymeldowując się z hotelu
dostaję jeden kwiat róży i jest mi bardzo miło z tego powodu. Nakładamy okulary
i wychodzimy z hotelu. Przed wejściem głównym jest wielka chmara paparazzich.
-Grace co powiesz na temat związku z Justinem? Dziś
był on widziany w towarzystwie Kylie Jenner i wyglądali jak para!
Mężczyzna chamsko podstawia mi mikrofon pod usta, a
Harry mówi bym wsiadła do samochodu. Tak też robię, a przechodząc koło jednego
z reporterów odmawiam komentarza. Wkrótce Harry siada i ruszamy na LAX.
Tam szybko przechodzimy do samolotu i siadamy na wyznaczonych miejscach w pierwszej klasie.

Tam szybko przechodzimy do samolotu i siadamy na wyznaczonych miejscach w pierwszej klasie.
Gdy przylatujemy jest wieczór. Harry proponuje mi
pójście do jakiegoś przyjemnego lokalu na kolację, bez wahania się zgadzam.
Biorę prysznic, modeluję włosy, maluję się i ubieram to wszystko zajmuje mi
dwie godziny podczas których Harry zdąża zrobić zakupy w pobliskim sklepie i
oglądnąć całe wiadomości sportowe. Gdy jestem gotowa oznajmiam mu to, a on
uśmiecha się lustrując mnie od góry do dołu.
-Piękna jak zwykle…- uśmiecha się i całuje mnie
namiętnie w usta.
-Mrrr…- mruczę, gdy wychodzimy z mieszkania.
Pod
budynkiem, gdzie mieszkamy czeka samochód. Modest bardzo zadbało ostatnio o
bezpieczeństwo chłopaków, mają załatwiane samochody, chmarę ochroniarzy, ale
zazwyczaj chłopaki też chcą iść gdzieś sami bez towarzystwa mięśniaków. Tak
było dziś. Wsiedliśmy do samochodu, a Harry podał namiary kierowcy na
restaurację. Splotłam nasze palce w uścisku dłoni i uśmiechnęłam się do niego.
Dałam mu całusa i przytuliłam się. Siedzieliśmy w ciszy przez całą drogę. Gdy
mieliśmy wysiąść z samochodu Harry puścił moją rękę.
-To już koniec z ukrywaniem kotku. Jesteśmy parą…-
uśmiecham się.
Po czym wysiadam i czekam aż Harry wyjdzie z
samochodu. Splatamy nasze dłonie, a będący przed wejściem paparazzi zaczynają
po prostu wariować.
Pchają się na nas, ale ochroniarze z restauracji zagradzają im wejście i mamy spokój. Wnętrze restauracji jest bardzo eleganckie, krzesełka wykonane są z czarnego drewna i mają poduszki z atłasu. Siadamy przy stoliku z daleka od wejścia głównego. Kelner podaje nam menu i zaczynamy je studiować. Zauważam jak Harry obserwuje mnie znad karty i to mnie naprawdę satysfakcjonuje i śmieszy. Przybliżam swoją stopę do jego i pocieram łydką o jego łydkę. Uśmiecha się szeroko.
Pchają się na nas, ale ochroniarze z restauracji zagradzają im wejście i mamy spokój. Wnętrze restauracji jest bardzo eleganckie, krzesełka wykonane są z czarnego drewna i mają poduszki z atłasu. Siadamy przy stoliku z daleka od wejścia głównego. Kelner podaje nam menu i zaczynamy je studiować. Zauważam jak Harry obserwuje mnie znad karty i to mnie naprawdę satysfakcjonuje i śmieszy. Przybliżam swoją stopę do jego i pocieram łydką o jego łydkę. Uśmiecha się szeroko.
-Co zamawiasz?
-Sałatkę Cezara.
Kelner podchodzi a Harry zamawia dwarazy moje zamówienie.
-Dzwoniła do mnie Beyonce…- mówię.
-Och… Naprawdę?- Harry marszczy czoło, jakby nagle
się czymś przeraził.
-Dostałam od niej propozycję pracy. Jako tancerka.-
oświadczam.
-No to chyba… dobrze.- stara się uśmiechać, ale
widzę, że to go chyba zasmuciło bardziej niż ucieszyło.
-Mam z nią jechać w całoroczną trasę po całym
świecie… Tylko, że ta trasa wymaga ode mnie odstawienia wszystkiego co mnie
otacza tu, na bok.
-Nie rozumiem…- mówi Harry łapiąc mnie za dłoń.
Kelner przynosi jedzenie.
-Beyonce powiedziała, że jeśli chcę pojechać i z nią
tańczyć to muszę mieć na uwadze, że będę praktycznie cały rok z nią w trasie,
nie będę miała czasu przyjechać do domu.
-W ogóle?- pyta Harry.
Kiwam głową.
-Może na święta, ale te są tylko dwa razy do roku.
No i trwają 3-4 dni…
Harry opuszcza wzrok na sałatkę. Widzę jego smutek,
ale wiem, że stara się to ukryć, by nie zrobić mi przykrości.
-Wiesz…- zaczyna, gdy jesteśmy w połowie jedzenia
posiłku.- Jeśli bardzo ci na tym zależy, to nikt cię nie będzie tu zatrzymywać.
Uważam, że dla ciebie to będzie wspaniała szansa i niezwykłe doświadczenie…
-… Harry…- przerywam mu.- Mam 1,5 miesiąca na
podjęcie decyzji. W tym czasie zamierzam studiować, jeśli oczywiście przyjmą
mnie z powrotem. Nie powiedziałam, że przyjmę tę propozycję od razu, to jest
rzeczywiście duże poświęcenie w postaci kontaktów z rodziną, przyjaciółmi i
Tobą. Biorę tę pracę pod uwagę, ale interesują mnie inne aspekty, wiesz?-
mówię, głaszcząc go po policzku.- A w szczególności Ty. O relację z tobą się
nie martwię, bo wiem, że jak zatęsknisz to przyjedziesz do mnie…
-Wiem, że tak będzie, jeśli to przyjmiesz, ale weź
pod uwagę, że nie będzie tak jak było, kiedy się poznaliśmy. Nie będziesz
chodzić na zajęcia i nie będzie cię tu w Londynie, gdzie wcześniej miałem cię
cały czas…
-Harry… Jeśli nie chcesz, żeby wyjeżdżała to mi to
powiedz… Nie pojadę… Nie chcę, żebyś był smutny z tego powodu…
-…nie chcę cię ograniczać, wiem, że to co robisz
sprawia ci niesamowitą frajdę i kochasz to…
-…ale to na tobie mi najbardziej zależy…
Harry się uśmiecha.
-Mam jeszcze całkiem duży kawał czasu, więc wrócimy
do tej rozmowy później, ok.?- głaszczę go po policzku, a on muska delikatnie
moją dłoń. Kończymy jeść posiłek i siedzimy rozmawiając o innych duperelach
przez kolejne godziny.
Kiedy wracamy do domu bierzemy szybko wspólny
prysznic i kładziemy się spać. Gdy budzę się rano Jego twarz leży na swojej
ulubionej poduszce, a klatka piersiowa unosi się od spokojnego oddychania. Śpi
jak zabity i uśmiecha się przez sen. Spoglądam na zegarek i ukazuje mi się
godzina 11:30. Wstaję więc i idę do kuchni zamykając przedtem drzwi do
sypialni. Robię śniadanie i odpisuję na kolejne e-maile z propozycjami pracy
tancerki. Na wszystkie odmawiam. Gdy Harry wychodzi z pokoju zamykam klapę
laptopa i rzucam mu się na szyję.
-Wstał mój mały miś…- śmieję się całując go w usta.
-Nie spodziewałem się takiego przywitania…- śmieje,
się gdy go całuję.
-Teraz będziesz mieć to codziennie…- daję mu buziaka
w nos.
Siadamy do śniadania, a ja oświadczam, że muszę
jechać na uniwersytet. Harry proponuje podwózkę, ale chcę załatwić to sama bez
niepotrzebnych fotografów. Ubieram się szybko w czarny luźny kombinezon i moje
ulubione botki. Biorę torebkę i żegnam się z moim ukochanym chłopakiem. Na samą
myśl o tym jednocześnie uśmiecham się i przewraca mi się żołądek. Na myśl o
rozmowie z Harrym stresuję się jak nigdy. Dojeżdżam do uniwersytetu i kieruję
się do rektora. Okazuje się, że jest nim od ubiegłego miesiąca profesor Jenkins.
Kobieta wita mnie miło. Oświadczam jej, że chcę wrócić na studia i chcę
zaliczyć ten rok.
-Będzie bardzo trudno… Masz dużo materiału do
nadrobienia.
-Dużą część mam przyswojoną.- mówię.- Wszelkie
dodatkowe zadania zrobione. Pozostaje mi tylko zaliczenie egzaminów i nauka
obecnego materiału.
Kobieta patrzy na mnie zamyślona.
-Lubię cię Grace i wiem, że jesteś mądrą i
inteligentną kobietą. Rozumiesz moje położenie, nie wiem, czy po prostu po tylu
miesiącach nie uczęszczania na wykłady możesz mieć zaliczony ten rok.
Jenkins wstaje i przeprasza mnie na chwilkę, po czym
mówi, że zaraz wróci. Wychodzi z gabinetu. Wraca dopiero za 20 minut.
-Rozmawiałam z profesorem Hunterem i profesor
Turner. Powiedzieli, że jeśli zaliczysz u nich wszystko na co najmniej 3 to
zaliczą ci. Ja też.
-Och… Pani profesor tak bardzo dziękuję… Nie wie
pani ile to dla mnie znaczy…
-Nie dziękuj, tylko pędź do domu się uczyć.
-Dobrze… A kiedy będę mieć egzaminy?
-W przyszłym tygodniu. Ale powiadomię cię
telefonicznie… Chyba, że zmieniłaś numer…
-Nie, wciąż jest ten sam.- uśmiecham się. Dobrze, że
wzięłam udział w tym konkursie tanecznym wtedy.
Wychodzę szczęśliwa ze szkoły i jadę do domu.
Wchodzę do mieszkania.
-Harry! Powiedzieli, że jak zaliczę wszystkie
egzaminy na co najmniej 3 to mi zaliczą rok, wiesz?- krzyczę szczęśliwa.
Harry wychodzi z sypialni z laptopem w dłoni, na
jego twarzy maluje się właściwie nie wiem co. Siada na kanapie i patrzy tępo w
stolik.
LINK- Straight Lines- Danny Cope
-Możesz mi wytłumaczyć ten cały kontrakt z
Justinem?- pyta nie patrząc mi nawet w oczy.
Moje serce zaczyna bić w tempie pędzącego samochodu,
a ciało oblewają zimne poty.
-Ja… ja… skąd… ty wiesz?
-Miałaś włączoną skrzynkę e-mailową. Były tam
e-maile od Scootera z wyciągiem z konta, od jego mangamentu. Wytłumacz mi to.-
patrzy na mnie ze łzami w oczach.
Siadam naprzeciwko niego i nerwowo przełykam ślinę.
-Od samego początku.- dodaje.
-Ja…- zamykam oczy.
-… i nie okłamuj mnie…- dodaje po raz kolejny.
Obraz zaczyna się stawać mglisty i czuję, jak po
policzku spływają mi łzy.
-Gdy pojechałam do Los Angeles na kręcenie
teledysku… Scooter powiedział, że bardzo dobrze pasuję do Justina. Zaproponował
mi kontrakt na podstawie którego…- zatrzymuje się i ocieram łzy, który już i
tak stały się czarne od tuszu.
-…którego co?- ponagla mnie.
-…na podstawie którego miałam udawać dziewczynę Justina.
Podnoszę wzrok na Hazzę.
-Czyli wy nie byliście razem?- pyta szeptem.
Kiwam głową, a Hazz chowa twarz w dłoniach.
-Okłamywałaś mnie tyle czasu?- pyta mnie
niedowierzając.- Mówiłaś, że on sobie nie da rady… Dlaczego mi nie
powiedziałaś?- pyta mnie.
-Bo bałam się, że weźmiesz mnie za materialistkę…-
mówię ocierając kolejne łzy.
-Dostawałaś za to pieniądze?- pyta.
Kiwam głową.
-Ale nie robiłam tego dla pieniędzy…- dodaję.-
Robiłam to po to, by pomóc Justinowi odzyskać wizerunek po jego dawnych
wybrykach.
Harry wstaje z miejsca.
-Nie wierzę… Sypialiśmy ze sobą od jakichś 3
miesięcy, mówiłaś, że mnie kochasz…
-… bo cię kochałam i kocham w dalszym ciągu… Harry,
ja chciałam ci powiedzieć, ale tak bardzo bałam się odrzucenia przez ciebie.
Bałam się, że nie będziesz mógł wytrzymać, jak będę musiała wstawić z nim
zdjęcia jak się całujemy…
-…całe trzy miesiące nie mogłem wytrzymać…- mówi.-
Ciągłe koszmary, że ode mnie odchodzisz, że wolisz jego ode mnie. Powoli mnie
to wykańczało, ale teraz…
Znów siada na fotelu.
-Harry wierzysz mi?- pytam go.
-Nie wiem w co mam wierzyć… Nikt nie okłamał mnie
tak bardzo jak ty dziś i przez ostatnie miesiące. Nie wiem, czy jeszcze ci
ufam…- mówi, a z moich oczy wypływają kolejne porcje łez.
-Nie mów tak… Nie chciałam cię okłamywać…
-To dlaczego mi nic nie powiedziałaś po pierwszej
nocce?
-Bo bałam się, że nie będziesz mnie już chciał.
-Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć?- pyta mnie.
-Dziś wieczorem.
Patrzy tępo na stolik do kawy.
-Ufasz mi?- pyta mnie.
-Oczywiście. A ty mi ufasz?- pytam
Wzrusza ramionami.
-Nie wiem…- mówi.
-Harry… Przepraszam, że ci nie powiedziałam, tak
bardzo cię przepraszam.
Podchodzę do niego i klękam na podłodze patrząc mu w
oczy, z których płynie kilka pojedynczych łez.
-Nie…- mówi.- Ja ci nie ufam… A bez zaufania nie ma
związku… Zawiodłem się…- mówi cicho i wstaje z fotela idąc do sypialni.
-Czyli to znów koniec?- pytam go.
-Tym razem to ty doprowadziłaś do końca.
-Harry… Kocham cię, rozumiesz?- mówię mu, gdy pakuje
swoje rzeczy do walizki.
-Ja ciebie też kocham Grace, ale nie ufam ci… To co
zrobiłaś zbyt bardzo mnie zraniło i dobiło, żebym mógł teraz myśleć…
Zapina walizkę i narzuca koszulę na plecy. Zaczynam
mocno płakać.
-Nie rób tego, ja sobie nie poradzę sama…- łkam.
-Mi też będzie ciężko…- mówi załamującym się
głosem.- Ale nie mam wyboru. To ty wszystko zepsułaś.
I po prostu wychodzi. Słyszę koła walizki i dźwięk
windy, że już przyjechała. Szybko wybiegam z mieszkania.
-Harry! Proszę cię.- łkam. Po raz ostatni spotykam
się z jego wzrokiem, gdy drzwi się zamykają, a on opuszcza głowę.
Wracam do domu i siadam na kanapie załamana. A
jedyne co robię to donośnie płaczę…
Mały suprajs :D Miłego czytania i komentujcie! Mam nadzieję, że się wam spodoba, chociaż sądząc po reakcji Alice na ten rozdział może być średnio xd Niezły zwrot akcji!
Tym rozdziałem kończymy pierwszą część opowiadania :)
PS. Głosujcie na mojego bloga w sondzie, na blog miesiąca na http://spis1d.blogspot.com/p/blog-miesiaca.html
Pozdrawiam gorąco xx.
Mały suprajs :D Miłego czytania i komentujcie! Mam nadzieję, że się wam spodoba, chociaż sądząc po reakcji Alice na ten rozdział może być średnio xd Niezły zwrot akcji!
Tym rozdziałem kończymy pierwszą część opowiadania :)
PS. Głosujcie na mojego bloga w sondzie, na blog miesiąca na http://spis1d.blogspot.com/p/blog-miesiaca.html
Pozdrawiam gorąco xx.
Nawet nie wiesz jak sie ucieszyłam jak zobaczyłam rozdział :) Ale koniec ... Aż sie popłakałam. Przecież oni muszą być razem !!!!! Boski jak zwykle :*
OdpowiedzUsuńkurde a myslalam ze bedzie juz wszystko dobrze . Nastepny bedzie napewno ciekawy :)
OdpowiedzUsuńGwarantuję ci to :)
Usuńa już myślałam że będą razem, ale było by zbyt kolorowa jak na Ciebie hahaha
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział <33 kocham Twojego bloga na koniec rozdziału prawie się popłakałam xd czekam na następny rodził <33
OdpowiedzUsuńNa początku - płakałam ze śmiechu
OdpowiedzUsuńna końcu - także płakałam, ale nie ze śmiechu
DLACZEGO TY TO ROBISZ
Ja już myślałam, "wreszcie koniec kontraktu, teraz Gracie będzie mogła wrócić do Harrego", a tu bum! takie coś.
No cóż... Mam głęboką nadzieję, że w jakiś sposób dojdą do porozumienia :)
Sindi, wykonała świetny szablon, strasznie mi się podoba!
Ogólnie dzisiaj zauważyłam jedną rzecz - że to ostatni rozdział z pierwszej części.
A tak btw. mam pytanie.
Który rozdział teraz piszesz? Jeśli oczywiście można wiedzieć :))
Mam nadzieję, że w kolejnym zdarzy się coś ciekawego.
Oto koniec mojej nie powiem, niedługiej wypowiedzi! :D
Świetny rozdział i do następnego <3
Aktualnie zaczęłam pisać rozdział 114, ale to nie jest powód bym dodawała szybciej :D
UsuńWeszłam tak z ciekawości na bloga i paczam rozdział jest aaaa
OdpowiedzUsuńO w dupe romana! Tu początke taki dynamiczny i w ogóle... Wesele i spotkanie w ogrodzie oraz ciekawość dziewczyn a tu jeb poszło wszystko! Wiedziałam, że coś tu śmierdzi i za łatwo nie pójdzie, aley aż tak! No hellow Harry też bardzą ją zranił i jakoś zaufała mu ponownie! No wiadomo szok był, ale nadal nie mogę tego przetrawić! Mam załamanie nerwowe!
A teraz mam wizje xd: Grace albo zdecyduje się na trace z Bey, albo będzie/jest w ciąży! Może takie głupie, ale jakoś mam takie przeczucie (błędne pewnie)
Ale ogólnie końcówka wymiata! Atrakcja na koniec rozdziału ♥ ♥ ♥
A tak w ogóle czemu podzieliłaś to opowiadanie na części? ;)
Zobaczysz w następnym rozdziale :D
UsuńOjejku ! Duuzo się dzieje ! Czekammm z ogromną niecierpliwością :)
OdpowiedzUsuńKiedy dodasz ?
Ale sie dzieje!
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetny rozdział.
Czekam na nn.