Grace
Jego gorące ciało napiera na moje, czuję, że oddycha szybciej. Łapię za sznurek od jego dresów i szarpię za niego.
-Pięknie, pięknie...- mówi z uśmiechem.
Jego gorące ciało napiera na moje, czuję, że oddycha szybciej. Łapię za sznurek od jego dresów i szarpię za niego.
-Pięknie, pięknie...- mówi z uśmiechem.

Hazz ściąga ze mnie sukienkę i obserwuje to co miałam po dnią. Stanik mu się spodobał, to wiem.
-Chodź za mną...- mówię z uśmiechem i prowadzę go ciągnąc za sznurek od dresów. Prowadzę go do sypialni ze świadomością, że patrzy się na moje pośladki. Popycham go na łóżku i łapię za nogawki jego dresów. Rzucam nimi w kąt. Ściągam rajstopy i znów wkładam szpilki. Zaczynam się skradać do niego. Podnosi głowę. Siadam na jego biodrach i pochylam się do przodu, jego ręce rozprostowuję w linii prostej. W momencie łączenia ust napieram na jego pas, a on prosto w usta wydaje pojedynczy jęk.
-Panie Styles, czy wszystko aby ok?- pytam, gdy bierze oddech.
-Jasne...- mówi i znów łączy nasze usta.
Jego aksamitny język gładzi mi podniebienie, czym przyprawia mnie o dreszcze.
Siadam prosto na jego biodrach zataczając lekkie kółka.
-To co... Może film?- pytam napierając mocniej-Dziś to ty możesz grać główną rolę...- dodaję.
-Oczywiście, jeśli dotrzymasz mi towarzystwa...- mówi Harry.
Robię kolejne kółeczka, a on nie wytrzymuje i siada. Łapie za moje pośladki, a ustami obściskuje mój biust. Wplątuję palce w jego włosy, gdy to robi.
Jego palce zręcznie ściągają moje majtki w dół, schodzę z łóżka by się ich zupełnie pozbyć. On sam też wypina biodra i pozbywa się bokserek. Nakłada zabezpieczenie. Wracam i znów siadam na pas.
Podnosi tułów i odpina biustonosz. Ten ląduje na ramie lustra.
Nakierowuję go i zaraz czuję w sobie totalną ulgę i pożądanie. Z naszych ust jednocześnie wychodzi podłużny jęk. Zaczynam się poruszać najpierw delikatnie, potem mocniej i szybciej.
-Gracie... Proszę...- dyszy, a ja przyspieszam tempa. Spocone od emocji ciało oraz wypięty do góry tors sprawiają, że wygląda jak anioł.
-Jezu, jak wspaniale...- uśmiecha się.
-Zamieńmy się...- dyszy Harry, gdy obniżam się, by go pocałować.
-Po co?- pytam całując jego szyję.
-Bo ty już byłaś na górze...- mówi i podnoszę swoje biodra.
Moje paznokcie wbijają się w materac, gdy mój chłopak nabiera tempa.
-Popatrz mi w oczy...- mówi.
Otwieram oczy.
-Jesteś piękna...- mówi i znów robi to mocniej.
Urywane krzyki wychodzą z moich ust.
Harry kontynuuje nasze przyjemności przez dłuższy czas.
Gdy wreszcie opada mi na klatkę piersiową czuję się idealnie dopełniona i zdecydowanie zadowolona z powodu tego aktu.
Nasze oddechy są wciąż szybkie, ja słyszę bicie własnego serca.
-Ja pierdziele to było ekstra...- mówię.
Harry leniwie podnosi do góry swoją głowę.
-Oj było... Brakowało mi ciebie takiej...- mówi i całuje mnie.
Zegarek na ścianie wybija godzinę 24:00.
-Wszystkiego najlepszego, kochanie...- szepcze i łączy nasze usta w delikatnym pocałunku.
-Dzięki skarbie...- uśmiecham się i odwzajemniam pocałunek.
Kładzie się obok i przykrywa nas obydwojga kołdrą.
-Nie boli cię już nic?- pyta Harry, a ja się uśmiecham i wpatruję się w jego twarz.
-Nie... Już jest ok...
Harry nagle wstaje.
-Gdzie idziesz?- pytam.
-Chciałem ci dać prezent ode mnie…
-Nie teraz…- mówię.-Chodź do mnie…
Harry kręci głową i nakłada bokserki, a także idzie
wyrzucić zużyte zabezpieczenie. Kładzie się obok.
-Właśnie tak mogę spędzić swoje urodziny…- mówię
kładąc głowę na jego klatce piersiowej, a właściwie to kładąc się na jego
ciele.
-Nie, nie, nie… Dziś wieczorem pójdziemy do
restauracji razem…
-A co z Silver?
-Gemma powiedziała, że razem z mamą zajmą się nią.
-A to nie kłopot?
-Mama powiedziała, że nawet sama po nią przyjedzie.
Więc się nie martw.
Uśmiecham się szeroko i przytulam się do niego
mocno.
-W co ja mam się ubrać…- myślę.
-Jeju, ty jak zawsze o tym samym…
-Muszę cię porwać swoim wyglądem…
-Wiesz jak najbardziej mnie porywasz?- pyta
mruczącym głosem.
-Jak?
-W pokręconych włosach, bez makijażu i definitywnie
bez niczego.
Chichoczę.
-Czyli tak jak jestem teraz?- pytam z uśmiechem.
-Dokładnie…
Kładę kolana po zewnętrznej stronie jego bioder i
siadam okazując mu cały tułów.
-Sexi mamusia…- mówi z uśmiechem.
Kręcę biodrami kółeczka…
-Podniecony tatuś…- mówię przekładając włosy na
prawą stronę i nachylając się, by dać Hazzie całusa.
-Oj tak…- mruczy, gdy przygryzam jego dolną wargę.
Ściska moje pośladki, a ja mocniej napieram na jego
pas. Wnet rozlega się płacz mojej małej.
Wstaję z niego i narzucam jego koszulkę i idę do
córeczki.
-Hej… A kto tutaj tak głośno płacze? Hm?
Przytulam ją delikatnie i całuję w czółko, następnie
siadam na fotelu i karmię ją, gdy wreszcie jest najedzona, uśmiecham się na
widok głębokiego dołeczka w prawym policzku, gdy mlaska po wypitym pokarmie.
-Oczy mamusi, ale dołeczki tatusia…- uśmiecham się
szeroko i całuję ją w nos.
Gdy wracam do Hazzy leży na boku i robi coś na
telefonie.
-Wiesz co?- mówię zakładając stanik i majtki.
-Nie wiem…
-Ona ma coś z ciebie…- mówię kładąc się obok.
-Przecież przyczyniłem się do jej powstania.- unosi
brwi uśmiechając się.
-Oj nie o to mi chodzi…- śmieję się.- Ma twoje
dołeczki… Jak na razie widziałam jednego, ale są identyczne jak twoje.
Harry podnosi wzrok znad ekranu telefonu.
-Naprawdę?- pyta z szerokim uśmiechem, właśnie takim
z dołeczkami.
-Mhm…- dotykam jednego z dołeczków w jego policzku.-
Są takie słodkie…
Harry chichocze i całuje mnie w ramię.
-Możemy już spać?- pytam ziewając.
-Jasne, kochanie…
Kładę głowę na jego klatce piersiowej i całuję jaskółki
na dobranoc.
Zasypiam.
Przy uchu słyszę cichy melodyjny szept: Happy
Birthday to you, Happy Birthday to you, Happy Birthday to Gracie, Happy
Birthday to you.
Uśmiecham się szeroko i otwieram oczy.
Dzień jest słoneczny, ale okna są pokryte mroźnym nalotem.
-Wszystkiego najlepszego kochanie…- szepcze mając
twarz jakieś 2 centymetry od mojej.
-Dziękuję Harry…
Daje mi delikatnego całusa, a potem kolejnego i
kolejnego.
-To jest taki mały prezencik ode mnie i od naszej
córki…- mówi i pokazuje mi wielki kosz czerwonych róż.
-O mój boże! Są piękne…- zachwycona wstaje z łóżka i
kucam przy nich. Pachną wyjątkowo pięknie.
-Sprawdź, czy czegoś nie ma pomiędzy kwiatami…-
uśmiecha się.
W środku pomiędzy kwiatami znajduję małe czerwone
pudełeczko owinięte białą kokardką z karteczką: We Love You H&S.
-Co to jest?- pytam.
-Spójrz do środka.
Siadam na łóżku i odwiązuję kokardkę. Przed
otwarciem spoglądam na Hazzę, a ten zachęca do otwarcia. Otwieram i zakrywam
usta. W środku są kluczyki do samochodu z tabliczką Range Rover i doczepiony
także złoty breloczek.
-Co to są za kluczyki?- pytam podekscytowana.
-Jak to jakie…- uśmiecha się Harry.- Twój nowy
samochód czeka na parkingu.
-O mój… boże…- mówię.
Harry zaczyna się śmiać.
-KUPIŁEŚ MI SAMOCHÓD?!- krzyczę z radości.
-Kupiłem!- śmieje się.
Rzucam się na szyję mojego faceta i namiętnie go
całuję. On sam jest oszołomiony, że spadamy na łóżko i góruję nad nim.
-Harry… Jesteś najwspanialszym facetem, jakiego
poznałam, najukochańszym, najprzystojniejszym i w ogóle naj! KOCHAM CIĘ
WARIACIE!!! NAD ŻYCIE!!!
Hazz zaczyna się śmiać.
-Też cię kocham wariatko!- mówi i całujemy się znów.
- Boże! Kupiłeś mi auto!- mówię niedowierzając.
-Chcesz je zobaczyć?- pyta.
-No jasne!- piszczę.
-To ja ubiorę Silver i idziemy.
Puszczam Hazzę i sama narzucam dżinsy i bluzę oraz
adidasy. Robię zdjęcie kwiatów i wstawiam na IG z podpisem: Urodzinowa
niespodzianka od mojego mężczyzny.
Mała jest ubrana w kombinezon, Harry narzuca bluzę i
zjeżdżamy na dół na parking. Wiem, który to mój samochód. Najnowsza linia Range
Rovera. Jego lakier się błyszczy i jest tak jakby zawiązany ogromną czerwoną
kokardą.
-O Dobry Boże!!!- mówię, a Harry zaczyna się śmiać.
Naciskam przycisk otwierania i wydaje z siebie
dźwięk otwarcia.
Kucam z wrażenia.
-Jest taki piękny i lśniący…- mówię.
Podchodzę do Hazzy i całuję go namiętnie w usta.
-Kocham Cię…- uśmiecham się .
-Gracie… Ja ciebie też mocno kocham… i cieszę się,
że ci się podoba…
Silver nagle piszczy, a ja patrzę na nią zaskoczona.
Na jej twarzy pojawia się uśmiech. Piękny uśmiech. Pokazuje swoje różowe
dziąsełka i piękne dwa, głębokie dołeczki w policzkach.
-Cieszysz się jak mamusia?- pytam ją całując jej
policzek, nosek i ustka. Biorę ją od Hazzy.
-Wróćmy do domu, tu jest zimno…- mówię łapiąc Hazzę
za rękę, on całuje mnie w czoło i wracamy do domu.
(…)
-Ale słonko, to są twoje urodziny i dla mnie
naprawdę żadnym problemem nie jest zabranie własnej wnuczki…- mówi Anne.
-W takim razie bardzo się cieszę…- mówię obejmując
Anne.- I dziękuję.
Kucam przy nosidełku mojej małej.
-Bądź grzeczna i nie płacz babci za dużo…- całuję
jej czółko, a ona wpatruje się we mnie.
-Bawcie się dobrze…- mówi Anne, a Harry obejmuje
mnie od tyłu.
-Będziemy…- odpowiada swoim zachrypniętym głosem.
Anne i nasza córka wychodzi, a ja wieszam się na szyję
Hazzie.
-Zmieniłem zdanie co do kolacji… Idziemy na
imprezę…- mówi.
-Imprezę?
-Tak…- uśmiecha się.
Daję mu całusa i idę do garderoby, by znaleźć jakieś
rzeczy. Ubieram czarny koronkowy crop top i czarne skórzane spodnie. Narzucam
kardigan bez rękawów i zakładam szpilki. Prostuję włosy i robię sobie makijaż.
Harry zakłada białą, lekko prześwitującą koszulkę i czarne dżinsy.
-Jesteś gotowa?- pyta z łazienki.
-Chyba tak…- mówię malując usta szminką.
Hazz wchodzi do sypialni i uśmiecha się do mnie
szeroko.
-Oj Gracie… Potrafisz kusić…- mówi obejmując mnie w
biodrach.
-Mmm…- mruczę i daję mu całusa.
-Gdzie idziemy do klubu?- pytam z uśmiechem.
-Do Mahiki.
Uśmiecham się i znów daję mu całusa.
15
minut później wychodzimy. Taksówka zawozi nas pod klub, gdzie jest pełno
paparazzich, wchodzimy do środka, a tam zastaję wszystkich moich przyjaciół i
wielki tort ze sztucznymi ogniami. Eleanor, Lucy i Perrie rzucają się na mnie z
prezentami, potem chłopcy, ale zauważam, że brakuje Lily koło Nialla i Liama z
Danielle, poza tym zauważam kolegów i koleżanki z roku.
Wszyscy zaczynają mi śpiewać Happy Birthday i
zdmuchuję świeczki.
Potem prezenty.
Gdy inni szaleją na parkiecie, ja siedzę w naszej
loży z Harrym.
-Jesteś jakaś nie w sosie…- stwierdza siadając
obok.- Coś się stało?
-Nie, jasne, że nie… Wszystko jest wspaniale…
-Ale coś jest nie tak… Powiedz mi…
Spoglądam na niego.
-Martwi mnie trochę Niall…- mówię.
-Dlaczego?
-Widziałeś jaki jest smutny? Właściwie trzyma się na
boku, nic nie mówi… i do tego po raz kolejny nie ma z nim Lily…
-Bo z Lily, to jest skomplikowana sprawa…- mówi
Harry spoglądając na siedzącego z Zaynem Nialla przy barze.
-Czemu?
-Zostawiła go…
-Co?- niedowierzam.
-Ponoć powodem był fakt, że ciągle wyjeżdża i nie
spędza z nią wystarczającej ilości wolnego czasu.
-…a jak on sobie radzi?- pytam mojego chłopaka.
-Siedzi sam u siebie i pisze piosenki…
Robi mi się bardzo przykro.
-…musisz coś wykombinować z chłopakami… jakoś go
podnieść na duchu.
-…próbujemy, ale on ciągle jest na nie… stałym
wytłumaczeniem jest np.. to, że się źle czuję, czy jest zmęczony.
-W takim razie, trzeba mu znaleźć jakąś fajną
dziewczynę.
-Będziesz się bawić w swatkę?- pyta mnie Hazz, gdy
El i Louis siadają obok.
-Niekoniecznie, ale dobrze by było, żeby zapomniał o
niej…
-To nie będzie proste…- wtrąca Eleanor.- On miał w
planach się jej oświadczyć, ale nie mówcie nikomu…
-Co?-mówię równo z Harrym.
-Powiedział mi to dwa miesiące temu…-mówi Louis.
-Biedny Niall…- mówię.
(…)
Zaplatam dłonie wokół szyi Hazzy i przysuwam się
kurczowo do jego torsu. Wokół nas ludzie szaleją, a w moich nozdrzach jest
tylko i wyłącznie zapach alkoholu. Tańczymy do We Found Love.
Yellow diamonds in the light
And we're standing side by side
As your shadow crosses mine
What it takes to come alive
It's the way I'm feeling I just can't deny
But I've gotta let it go
We found love in a hopeless place
We found love in a hopeless place
And we're standing side by side
As your shadow crosses mine
What it takes to come alive
It's the way I'm feeling I just can't deny
But I've gotta let it go
We found love in a hopeless place
We found love in a hopeless place
Harry obkręca mnie dookoła i gdy znów jestem przy jego
klatce piersiowej podnioszę wzrok do góry. Staję na palcach i wpijam się w jego
usta. On lekko zaskoczony tym co robię, wsuwa dłonie do tylnich kieszeni w
moich spodniach. Stoimy na środku i całujemy się namiętnie. Czuję wzrost
podniecenia i pożądania. Hazz unosi mnie do góry i oplatam nogami jego biodra.
Dotykam językiem jego podniebienia, a wydaje z siebie podłużne mruknięcie, jego
dłonie jeżdżą po nagich plecach.
Nagle
wszyscy zaczynają piszczeć, gwiżdżeć i krzyczeć. Zaczynamy się uśmiechać i odrywamy
się od siebie, gdy zauważamy, że wszystkie telefony nas nagrywają.
****
Proszę o komentarze, bo coś ich mało! Miłego xx.
****
Proszę o komentarze, bo coś ich mało! Miłego xx.
Ooo cudowny :** <33
OdpowiedzUsuńBoziu !!!! <3 Kocham ten rozdział :* Czekam na następny !!!!!!!! <333♥♥♥
OdpowiedzUsuńZaisty! Czekam na next :)
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu i weny życzę ;)
Panna Domka
Świetny ! :)
OdpowiedzUsuńEkstra!! Chyba się nie obrazisz ale pominęłam pewien moment...
OdpowiedzUsuńHarry nieźle się postarał, no kurde kupił jej samochód! Myślałam, że w tym pudełeczku jest pierścionek hmm zaręczynowy a tu kij... Trochę szkoda no, ale cóż samochód też był świetnym pomysłem, szczególnie, że Grace tak się cieszyła. A tak jeśli jesteśmy przy temacie to: W KTÓRYM ROZDZIALE HARRY SIĘ JEJ OŚWIADCZY?! Tylko wiesz mam nnadzieję, że przedtem nic się nie zepsuje między nimi tak jak jest z Lily i Niall'em. Kurczę tak bardzo szkoda mi blondyna (oczywiście bardzo chętnie bym się nim zaopiekowała), ale Grace powinna im pomóc. Porozmawiać z nią i przemówić do rozsądku. Byli świetną parą!
Ale skoro to ty piszesz ich scenariusz życiowy to wiesz... tam możesz... trochę no...
Do piątku! Xx
No nie sądziłam, że ominiesz :D
UsuńGENIALNE!!
OdpowiedzUsuńRozdział zajebisty! Ogólnie jestem pod wrażeniem ;)
Świetny! :)
OdpowiedzUsuńMajka x
Uwieeeelbiam!!
OdpowiedzUsuń