piątek, 24 lipca 2015

Rozdział 107.



Sierpień
Silver ma już 9 miesięcy. Sprawnie raczkuje i od czasu do czasu przyłapuję ją jak stara się podnieść pupcię. Trzymając ją za rączki zdarza mi się chodzić po domu. Gotując bardzo często staje szeroko na nóżkach i trzyma się moich. Gdy widzę, jak wiele już umie, chce mi się płakać, bo tak niedawno tylko płakała i spała. Jest już taka duża. Moja mała ślicznotka.
Nauczyłam się być samodzielną matką, nauczyłam się jak godzić ze sobą studia, których został mi tydzień, bo studenci ostatniego roku zakończenie mają wcześniej, staż, który jest naprawdę wspaniały i wiele rzeczy zaczęłam pojmować o modzie i pracy BV, a także opiekę na małą córeczką, która naprawdę jest szalona.
Harry? Ach… no tak… Harry…
Ostatni raz widziałam go 1,5 miesiąca temu, przyjechał na tydzień i znów musiał wyjeżdżać. Teraz trasa się kończy i będzie ze mną aż do maja, gdy ma się rozpocząć kolejna, jeśli chłopcy wydadzą płytę. Jedziemy na wakacje na Fidżi, Harry wynajął dla nas domek nad samą wodą. Specjalnie wybraliśmy miejsce bardzo oddalone od większego kontynentu. Bez paparazzich, by zachowywać się normalnie w swoim towarzystwie bez obawy przed zdjęciami. Będziemy lecieć prywatnym samolotem, który zatrzyma się na trochę w Brisbane w Australii, by napełnić bak paliwem, potem prosto na Fidżi.
Leżę z Silver na moim łóżku, łaskoczę ją po nagim brzuszku, a ona wierzga nóżkami. Słyszę otwierające się drzwi, a moja mała z moją małą pomocą siada i patrzy, kto wchodzi.
-Czy to tatuś?- pytam małą, a ona podskakuje.
-Tata!- piszczy.
Głaszczę ją po włoskach. Harry stawia swoją torbę w kuchni i ściąga okulary słoneczne. Uśmiecha się szeroko.
-Mama! Tata!- wskazuje paluszkiem, a ja się uśmiecham szeroko.
Hazz wchodzi do pokoju.
-Kto to tak chce do taty?- mówi Harry wyciągając ręce, a Silver podskakuje z radości. Harry bierze ją i całuje całą twarzyczkę. Mała się śmieje.
-Silver jaka ty jesteś duża…- mówi całując w policzek.- Jak to możliwe, że tak urosłaś…  Jakie ty masz długie włoski…
Uśmiecham się szeroko.
Harry przenosi wzrok na mnie i daje jeszcze jednego buziaka i wkłada Silver do chodzika, która porusza nóżkami szybko i wyjeżdża nim z naszej sypialni. Harry zszokowany obserwuje naszą córkę.
-Zdecydowanie zbyt długo mnie nie było…- mówi Harry.
Nie przeczę. Brakowało nam go bardzo.
-Nie przywitałem się z tobą, skarbie…- mówi i siada obok. Mocno się do niego przytulam.
-Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo za tobą tęskniłam…
-Teraz długo będę tu z wami… Nie przegapię niczego. Przepraszam, że tyle mnie nie było, że byłaś tu sama.
-Śpiewasz Harry… Koncertujesz…  
-To nie zmienia faktu, że powinien być…
Całuję go delikatnie w usta.
-…odpoczniemy z dala od wszystkich…- mówi.- Dziś wieczorem polecimy na Fidżi i spędzimy tam tyle czasu ile będziemy chcieli.
Uśmiecham się szeroko.
-Kocham cię…- mówię do niego i całuję w policzek.
Silver wjeżdża na chodziku.
-Mama bach!- mówi i wskazuje paluszkiem na misia.
-Miś spadł!- otwieram szeroko oczy  i robi „o” z ust.- Trzeba misia podnieść.- mówię, a ona zaczyna się śmiać i podąża chodzikiem po misia.
Harry jest zszokowany.
-Tyle się stało przez ten czas…- mówi mój chłopak.
-Nadrobisz to wszystko…- mówię dając mu buziaka.

(…)
-Tu jest idealnie...- mówię stając bosymi stopami na piasku.-Cisza, spokój, jesteśmy sami...
Czuję objęcie od tyłu. Harry kładzie głowę na ramieniu i całuje mnie w szyję.
-Właśnie dlatego wybrałem to miejsce. Dla ciebie, dla nas... Dla świętego spokoju od wszystkich. Jak dla mnie mogliśmy nie brać telefonów.
Chichoczę i głaszczę go po policzku.
-Mama!- Silver piszczy podrzucając piasek do góry.
-Chyba jej się tu spodobało...- mówi mi do ucha Harry. Silver podrzuca piasek i śmieje się głośno. Po czym szybko raczkuje do leżącego niedaleko liścia palmy.
-Tata!- piszczy wskazując palcem na liść.
Harry całuje mnie w policzek.
-Pójdę nas rozpakować...- mówię i daję mu buziaka w usta. Odrywa się ode mnie i idzie do Silver. Rozkładam rzeczy w szafkach, a zabawki Silver układam w drugim pokoiku na łóżku. Właściciel wynajętego domku zapewnił nam łóżeczko dla małej i chodzik, co mnie bardzo cieszy. Lodówka jest pełna warzyw i owoców, ale ja jeszcze dokładam kaszki i mleko dla małej. Siadam na łóżku i wysyłam El i Lucy zdjęcie z okna na taras i naszą plażę. Harry siedzi z Silver na piasku i układa jej na głowie puste foremki na babki z piasku. Uśmiecham się szeroko, gdy ona zrzuca je mocno, wyraźnie zirytowana.
Domek nie jest duży, idealny dla nas. Gdy jestem ponownie na tarasie staję w miejscu i oddycham rześką bryzą. Ciche fale rozbryzgują się o piasek.
-Mama!- piszczy Silver, a ja schodzę na piasek po schodkach. Raczkuje w moją stronę szybko i siada. Pokazuje mi rączkę, w której trzyma muszelkę. Ukazuje swoje zadowolenie i biorę od małej muszelkę. Ta uśmiecha się i szybko wraca do Harry'ego. Idę do wody i zamaczam stopy w ciepłej wodzie. Słońce zachodzi, a ja jestem wykończona lotem.
-Księżniczko Silver, czy masz ochotę na banana z jabłkiem?- pytam ją, a ona patrzy na mnie zahipnotyzowana z otwartą buźką.
-Hej zamykamy pysiaczka...- mówię, a ona zaczyna się śmiać.
-Uznajmy to jako tak...- mówi Harry i wstaje z piasku. Bierze ją na ręce i niesie do domu.
Robię kolację, a karmiąc Silver widzę, że zasypia. Kąpiemy ją szybko, biorę prysznic, gdy Harry próbuje się dogadać z właścicielem domku przez telefon.
Rzucam się na łóżko i odpisuję na sms-a Lucy, w który wysłała mi pozdrowienia z Dominikany. Odkładam telefon na półkę i chowam twarz w puchatej poduszce. Harry wzdycha głośno kończąc rozmowę i idzie do sypialni. Zrzuca spodenki.
-Pójdziemy wziąć prysznic?- pyta.
-Już brałam, ale ty idź i szybko wracaj chcę się poprzytulać...- mówię.
-Jestem za 5 minut.
Uśmiecham się szeroko i zamykam zmęczone oczy. Prawie cała doba lotu.
Harry tak jak zapowiadał, zjawia się za chwilkę. Kładzie się obok pod cienką kołderką, a ja siadam mu na biodrach i kładę głowę na klatce piersiowej.
-Nie sądzisz, że powinniśmy sprawdzić to łóżko?- pyta, a jego palce dotykają koronki na moich pośladkach, figi stają się stringami...
Mruczę i muskam jego szyję.
-Jutrooo...- mówię.- Jutro je sprawdzimy...
-Grace...- mruczy sunąc palcami po mojej kości ogonowej.
-Jesteśmy zmęczeni lotem...- mówię przytulając się bardziej do niego.
-...na to zawsze znajdę siłę...
-...no tak...- chichoczę.- Seksoholizm się objawia...
-Tylko z tobą...
Otwieram delikatnie oczy i całuję jego kość policzkową.
-Jutro...- mówię.-Naprawdę dziś nie mam siły...
-Ale obiecujesz?- pyta, a ja podnoszę głowę i daję mu buziaka w usta.
-Tak.- mówię i wtulam twarz w jego obojczyk.
-Dobranoc kochanie...- mówi.
-Dobranoc Harry...
Zasypiam.
Rankiem budzą mnie jasne promyki słońca, które przedostają się przez rolety. Śpię w tej samej pozycji i czuję jak palce mojego chłopaka delikatnie suną po moich plecach. Coś nuci pod nosem. Uśmiecham się.
Całuję jego obojczyk i zaczesuję włosy za ucho.
-Nie śpisz już?- pyta cichutko.
-Mhm.- mruczę i podnoszę głowę z jego szyi. Moje włosy są we wszystkie strony i odrzucam je do tyłu. Staram się przynajmniej. Siadam na pasie Harry'ego.

Harry
Odgarnia grzywkę do tyłu i wyciąga ręce do góry, przy czym jęczy głośno.
-Moje stare kości...- mówi.
Spoglądam na jej koronkowe czarne majtki i luźny biały crop top, który ukazuje mi kawałek jej piersi, gdy unosi ręce do góry.
-Jak ci się spało?- pytam i przejeżdżam dłońmi po jej żebrach.
-Od dawna tak dobrze nie spałam.- uśmiecha się.-Chyba to widać po moich włosach...
Uśmiecham się, gdy jeden z kosmyków grzywki spada jej na oczy.
Podnoszę tułów do góry i wpijam się w jej usta.
-Mmm...- mruczy, a ja łapię za jej piersi.
Napiera mocniej na mój pas i ciągnie za moją wargę.
-Ale jesteś niecierpliwy...- mówi strzelając gumką
-Nie mamy na co czekać…- mówię z uśmiechem i ściągam jej koszulkę.
-Harry mam niespodziankę…- mówi pomiędzy jęknięciami.
-Jaką?- pytam całując jej szyję.
-Jestem na tabletkach…- mówi z uśmiechem.
-Doczekałem się…- mówię i wpijam się w jej usta.
Nagle z drugiego pokoju słyszymy krzyk: Mama!
Obydwoje mruczymy z niezadowoleniem, a Grace łapie za swoją koszulkę i schodzi z mojego pasa. Daje mi buziaka i idzie po naszą córeczkę. Wstaję z łóżka i odsłaniam roletę, po czym kieruję się do kuchni. Robię śniadanie dla mnie i Grace, oraz grzeję mleko dla małej.
Grace wchodzi z Silver do kuchni i wyciera jej spływające po policzkach łezki.
-Księżniczka tatusia nie może płakać…- całuję ją w czółko, a ona wyciąga rączki ku mnie.
Grace podaje mi ją i wkłada chleb do tostera. Kołyszę ją i wychodzę na taras.
-Dada…- pokazuje paluszkiem piasek i podskakuje.
-Jak zjesz to będziesz mogła robić co chcesz na tym piasku…
Uśmiecha się ukazując dwa zęby na dole, a jeden w połowie jeszcze umiejscowiony w dziąśle.
-Kochasz tatusia?- pytam, a ona przysuwa twarzyczkę i daje mi buziaka, potem ja też jej daję.
Grace woła nas i podaje mi butelkę, którą chwilkę później karmię małą.

(…)
Grace
Poprawiam strój i kładę się na kocu, podczas gdy Harry szaleje z Silver w wodzie. Ciągle słyszę jej piski, głośne: Dada!, a także śmiech Harry’ego. Ja czuję tylko jak promienie słońca dotykają mojej skóry i robią ją bardziej brązową. Zaczesuję włosy do tyłu i odpoczywam. Woda cicho faluje. Nagle czuję, jak coś zimnego i mokrego jest na mojej nagrzanej skórze. Piszczę, a moja mała naga córeczka leży mi brzuchu. Harry wyciera włosy ręcznikiem.
-Jeju! Jaka ty jesteś zimniutka!- całuję ją w mokrego pysia.
Śmieje się głośno, a ja owijam ją ręcznikiem. Trzymam ją w rączkach i całuje jej nosek. Wycieram małą i pomagam jej stanąć na nóżkach o dziwo trzyma się chociaż bardzo chwieje. Wstaję i trzymam jej rączki, a ona stawia jeden mały krok.
-Brawo!- piszczę, a Harry łapie za telefon.
Kucam i mówię małej do ucha.
-Pomachamy tacie…- biorę jej rączkę i machamy Harry’emu.
-Hej!- odmachuje nam.
-Pokażmy tacie, jaka jesteś zdolna…- mówię córci na ucho.
Łapię za jej rączki i stawia jeden kroczek, a potem chwieje się i pochyla do przodu, ale łapię ją w porę. Biorę ją na ręce i kręcę dookoła. Daję jej buziaczka w policzek.
-A tatuś też może buziaczka?- pyta Harry, a ja zaczynam się śmiać.
Idziemy w stronę tatusia i kładę małą na kocyku, łapie za piasek i rzuca do góry, podczas gdy ja siadam na pasie mojemu chłopakowi i daję mu soczystego buziaczka w usta.
-Mmm…- mruczy i łapie za moje pośladki.
-Harry…- wyrywam się.- Silver tu jest…
Mruczy niezadowolony i klepie mnie po tyłku. Kładę się obok, a on daje mi buziaka na brzuchu, po czym wstaje i siada koło Silver, z którą zamierza robić babki z piasku. Zasypiam.

Harry
-Dada!- wskazuje mi zamek i wyrzuca w powietrze piasek.
-Tak, też mi się podoba.
Zaczyna się śmiać i znów podrzuca.
-BACH!- piszczy, a ja się uśmiecham.
Grace śpi już dłuższą chwilkę, a Silver ma ciężkie powieki.
-Chce ci spać, prawda?- pytam, a ona wyciąga rączki i przytula się do mnie. Kładę ją na kocyku, ale ona wstaje i kładzie ciałko na piasku, a główkę na kocyku. Zasypia. Robię jej zdjęcie i umieszczam na IG z podpisem: Ktoś tu zasnął...
Grace przerzuca się na plecy i nagle siada, zaczesuje włosy do tyłu i związuje je w koka, po czym chichocze na widok małej. Bierze ją na rączki i kładzie pod parasolem.
-Pięknie tu…- mówi.
-Tak… Cicho, spokojnie… Z daleka od wszystkich… Tak jak lubię. – dopowiadam związując włosy.
-Chodź do mnie…- mówi Grace, a ja z uśmiechem kładę się obok niej. Kładę głowę w zagłębieniu jej szyi, a ona delikatnie sunie palcem po konturach jednego z moich tatuaży.
-Tęskniłam bardzo…- mówi, a ja przyciągam ją mocniej.
-Myślałem, że zwariuję… Chciałem wynająć wam samolot, żebyście przyleciały do mnie chociaż na kilka dni… Ale wiedziałem, że i tak się nie zgodzisz…
Grace chichocze.
-Nie zgodziłabym się…
-…dlatego nawet nie proponowałem…
-Ale teraz już jest w porządku… Jesteśmy razem, masz bardzo długą przerwę. Musimy korzystać ze wspólnych chwil.
-Masz rację.- mówię i podnoszę głowę, by pocałować ją. Wpija się w moje usta i zaczynam nad nią górować.
-Kocham Cię…- mówi i głaszcze mój policzek.
Muskam jej usta i idę po picie dla nas. Gdy niosę szklanki pełne zimnej pepsi z lodem uśmiecham się widząc moją dziewczynę, która wtula w siebie naszą małą córeczkę. Tak słodko śpią.

(…)
Grace
-Pójdźmy na obiad na miasto…- proponuję, a Harry kiwa głową. Uśmiecham się szeroko widząc, jak mała wpatruje się w karmiącego ją tatę.
-Leci, leci samolocik i do pysia…- mówi Harry wymachując łyżeczką z zupką. Mała jest cała brudna, ale jej śmiech sprawia, że człowiek sam zaczyna się śmiać.
Rozczesuję włosy i prostuję je, co nie jest proste. Gdy są już w jakimś porządku ubieram się i narzucam kapelusz Harry’ego na głowę.
-Ale ładnie wyglądasz…- mówi niosąc Silver w moją stronę.
-Dziękuję…- wysyłam mu buziaka.

Harry idzie się przygotować, a ja ogarniam małą. Wycieram jej pomarańczową buźkę i ubieram w różową sukieneczkę z haftowanymi naszyciami i sandałki. Na główce robię jej kiteczkę i całuję ją w główkę.
-Laski jesteście gotowe?- pyta wchodząc do pokoiku małej i uśmiecha się.
-Tak…- mówię i podaję ją Harry’emu. Sięgam po torebkę i wychodzimy z domku. Harry pcha wózek z małą, a ja idę obok. Splatamy nasze palce i idziemy powoli.
-Macie już pomysł na płytę?- pytam.
-Chciałem, żeby był jeszcze bardziej rockowy, żebyśmy totalnie zmienili brzmienie, ale mangament się nie zgodził.
-Nie wiedzą co znaczy prawdziwa muzyka… Zrobilibyście furorę…
Harry uśmiecha się i puszcza moją dłoń, by włożyć dłoń do tylniej kieszenie moich spodenek. Całuje mnie w czoło. Mała patrzy na nas cały czas.
-Więc co zrobicie?- pytam.
-Zmienimy brzmienie, ale jeszcze nie wiemy dokładnie w którym kierunku. Myśleliśmy nad Mumford&Sons.
-Ciekawe… Chętnie posłuchałabym was w takich rytmach…
-Wiesz… Do tego to jeszcze dużo czasu. Chcemy teraz odpocząć, bo to wszystko teraz się spiętrzyło, koncerty, po trzy, cztery wywiady i weź tu znajdź jakiś czas wolny dla siebie, czy rodziny.
Kiwam głową.
-A jak Miranda?- pyta Harry, skręcając uliczką w stronę placu, gdzie dookoła było full restauracji.
Wzdycham, a Harry zaczyna się śmiać.
-Mam wrażenie, że zaczyna się przekonywać do moich tekstów. Ostatnio dała mi podwyżkę i premię za dobry tekst. Urzekł ją, ale jak to ona, zero pochwały.
-Byłaś zadowolona z tego tekstu?
-Tak… Był dobry…
-To jest najważniejsze, żebyś była zadowolona z tego co robisz…- uśmiecha się i całuje mnie w policzek.
Siadamy do stolika, a ja biorę Silver z wózeczka.
Zamawiamy, a kelner przynosi siedzonko dla małej. Sadzam ją i uśmiecham się do Harry’ego.
-Będzie ok…- głaszcze moje knykcie.- Zobaczysz, jeszcze zostaniesz jej prawą ręką.
Prycham i zaczynam się śmiać.
-To jest niemożliwe…- mówię dosadnie.

(…)
-Gracie…- Harry próbuje mnie rozproszyć, gdy zmywam naczynia. Jego biodra dotykają moich i składa pocałunki na moich plecach.
-Harry… Proszę cię… Daj mi dokończyć, poza tym Silver się tu bawi…
Wzdycha i jestem pewna, że wywraca oczami.
-Już trzeci dzień masz taką samą wymówkę… Jeśli nie chcesz to po prostu powiedz, że nie chcesz…- mówi odsuwając się.
-To nie tak, że nie chcę…- mówię.- Muszę to skończyć, bo zaraz talerze zaczną się piętrzyć.
Harry idzie do Silver i bierze ją na rączki.
-Obraził się…- kręcę głową wycierając talerze.
Odkładam umyte naczynia i idę na taras, gdzie Harry czyta Silver książeczkę, a ja go obejmuję od tyłu i kładę głowę na jego obojczyku.
-”świnka robi chrum, a kotek robi miau”- mówi, a ja chichoczę, gdy Silver parska śmiechem.
Daję mu buziaka za uchem i wracam do salonu.
Godzinę później słońce zachodzi za chmury, a Hazz nie odzywa się do mnie. Poszedł wykąpać Silver i położył spać, bo po dzisiejszym dniu na plaży była bardzo zmęczona. Siedzę w sypialni, gdy Harry siada przed telewizorem, ale wzrok ma wlepiony w telefon. Znajduję w walizce mój satynowy różowy szlafrok, a pod niego zakładam skąpą bieliznę.
Idę do kuchni i nalewam sobie trochę wody do picia, po czym odwiązuję szlafrok i piszę na karteczce:
Masz ochotę sprawdzić łóżko?
Zachodzę od tyłu i naklejam ją na ekran telefonu Harry’ego, po czym udaję się do naszego pokoju. Ciche skrzypnięcie kanapy w salonie sygnalizuje mi, że mój chłopak dał się przekonać. Stoję tyłem do drzwi i opuszczam roletę, która sprawia, że sypialnia wypełnia się ciemnością. Wyciągam wcześniej schowane włosy spod szlafroka i zsuwam go lekko z ramion. Jego bose stopy wystukują kolejne kroki w moją stronę, coraz bliższe i bliższe. Wreszcie jego dłonie wsuwają się pod gumkę moich stringów. Uśmiecham się i przygryzam wargi z przyjemności, gdy całuje moją szyję namiętnymi i mokrymi pocałunkami.
-Tak długo musiałem czekać i próbować panować nad sobą…- mówi mi do ucha ciężko oddychając.
-Próbowałeś… Ale się doczekałeś…- mówię, a jego dłonie suną do góry po moim brzuchu.
Łapie za moje piersi i obdarza moje plecy, obojczyki, szyję pocałunkami. Jego dotyk jest na tyle uzależniający, że zaczyna mi się kręcić w głowie, jak po dobrych kilku drinkach. Opieram się dłońmi o ramę łóżka, a przyciska do moich pośladków podnoszącą się męskość. Zamykam oczy i wypinam nieświadomie biodra do tyłu, co wywołuje u mojego chłopaka łobuzerski chichot. Mrukliwy chichot. Czuję przyjemne mrowienie w dolnych partiach ciała. Harry opuszcza ramiączka z moich ramion i przyciska mnie delikatnie do drewnianej kolumny podtrzymującej baldachim nad łóżkiem.
-Jesteś na tabletkach?- pyta.
Nim składam twierdzącą odpowiedź, syczę cicho.
-Ok… Zabawimy się tak jak wtedy, gdy robiliśmy Silver.- mówi, a ja się odwracam do niego i wpijam się w jego rozpalone usta. Uśmiecha się.
-Przestań się szczerzyć…- mówię i łapię za jego pasek i przysuwam bliżej siebie, chociaż czuję, że belka od łóżka wbija mi się w plecy.
-Mmm… Uwielbiam cię taką…- mruczy i wprowadza język do moich ust, po czym unosi do góry i kładzie na łóżku.
Jęczę z ulgi czując miękki materac pod sobą. Harry jest taki namiętny, pełen pożądania co naprawdę da się wyczuć. Nakazuję mu zrzucić spodnie, a on z szerokim uśmiechem wypełnia moje żądanie. Gdy już stoję w pełnej okazałości on ściąga moje stringi i stanik, po czym znów wpija się w usta.
-Przestań się bawić…- mówię ciągnąc go za włosy.
-Już kotku…- mruczy i całuje mnie namiętnie. W tym samym momencie czuję, jak mrowienie w moim brzuchu gwałtownie wzrasta, tak samo tarcie i temperatura między nami. Jęki szczęścia i coraz większej potrzeby posiadania siebie wychodzą z naszych ust w tym samym czasie. Harry zaczyna się poruszać wolno i robi to bardzo dokładnie do samego końca.
-H-Harry…- mówię cicho i wbijam paznokcie w jego plecy.
-Czy jest dobrze?- pyta składnie znów wypinając biodra do przodu.
Kolejne wypełnienie.
-Nie bądź taki wolny…- mówię, a on chichocze w moje włosy i podwaja tempo, jest szybszy, znacznie. Na moich ustach pojawia się uśmiech.
-Kotku…- mówi i wpija się w moje usta. Przygryzam jego wargę, a on przekręca się tak, że teraz ja góruję. Opieram dłonie na jego żebrach i poruszam biodrami. Sam widok Harry’ego w takim stanie przyprawia mnie o szczytowanie. Jego dłonie ściskają moje pośladki albo wspomagają mi poruszanie ciałem.
-Jesteś najlepsza…- mówi jąkając się.
Uśmiecham się i przerzucam włosy na prawą stronę. Opuszczam klatkę piersiową na jego i wpijam się w jego usta. Przestaję się poruszać i otwieram oczy.
-Kocham cię.- mówimy w tym samym momencie.
Uśmiecham się i składam jeszcze jeden długi pocałunek na jego ustach. Podnoszę się i dokańczam, co zaczęłam. A szczyt dosięga mnie chwilkę później.

(…)
Harry
Wstaję rano i mierzwię swoje włosy. Załatwiam potrzeby w łazience i zaglądam do Silver, która śpi przytulając mocno misia. Przymykam do niej drzwi i podążam do naszej sypialni.
-Gorąco mi...- jęczy Grace.
Rzeczywiście w pokoju jest duszno.
-Mam pomysł...- mówię podchodząc do niej. Siadam koło niej i całuję jej plecy.
-Harry... Już robiliśmy to dziś...- jęczy z uśmiechem.
-Grace, nie o to mi chodzi...- składam pocałunek za jej uchem.-...ale jak chcesz to...
-...nie, wszystko mnie boli...- śmieje się w kołdrę.
Biorę ją na ręce, a zaraz przerzucam przez ramię.
-Co ty robisz?!- piszczy, a ja klepię po pośladkach.
-Cicho, obudzisz Silver.- mówię do niej.
-Ale gdzie mnie prowadzisz?- głośno szepcze.
Otwieram drzwi na taras i idę ku wodzie, przyspieszam tempa, a ona piszczy i wydziera się. Gdy już woda sięga mi do połowy brzucha wrzucam ją do wody, a ona wiesza mi się na szyję i piszczy.
-Jaka zimna!!!
Głośno się śmieję.
-Już nie jest ci gorąco?- pytam z szerokim uśmiechem, gdy owija swoje nogi  wokół mojego pasa.
-Nie, już nie...- odwzajemnia mój uśmiech.
Przybliżam swoje usta do niej i muskam jej usta.
-Zobacz na moją piękną bieliznę, wygląda jak... jak...- mówi Grace zirytowana.-...jak... wygląda brzydko...
-Zrzuć ją... Będzie pięknie...- mówię z łobuzerskim uśmiechem.
-Harry!- piszczy.
Odpinam jej stanik i ściągam go, a ona przytula się mocno do mojego torsu.
-Najpiękniejsza kobieta to kobieta naga, a ty... to już majstersztyk...- szepczę do jej ucha.
-Zanieś mnie do kabiny prysznicowej...- mówi z uśmiechem i wpija się w moje usta.
-Rozumiem, że ja też mam się w niej znaleźć...- mówię.
-Jeśli chcesz...- szepcze do ucha.
Łapię za stanik, który dryfuje niedaleko nas i idę razem z Grace w stronę brzegu. Dziewczyna mocno przyciska swoje piersi do mojego torsu. Wchodzimy do środka i wkładam ją pod prysznic. Puszczam letnią wodę i dołączam do niej. Płacz naszej córki jest słyszalny w całym domu. Grace szybko owija się ręcznikiem i idzie do niej. Wychodzę z łazienki i uśmiecham się szeroko widząc moje dwie dziewczyny razem. Z włosów Grace leją się litry wody. Całuję ją w policzek. Po zjedzeniu śniadania postanawiamy spędzić dzień, jak co dzień na plaży.

Potem po południu wybieramy się do wesołego miasteczka, a tam wygrywam wszystkie możliwe gry i zbieram wielką ilość misiów dla Silver. 

****
Mam nadzieję, że się podoba. Dziękuję za komentarze i sorki, że dopiero teraz dodaję. Zapomniałam xx.

11 komentarzy:

  1. Kiedy zacznie się coś wreszcie dziać???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie wszystko się rozkręci... Poza tym, nie podoba się? Kto karze ci czytać? Camille xx.

      Usuń
    2. Przepraszam jeśli Cię uraziłam, bardzo mi się podoba :D
      Ale poprostu nie mogę się doczekać kiedy się rozkręci :D
      Jescze raz przepraszam :-*

      Usuń
    3. Napiszę notkę pod następnym rozdziałem na ten temat. xx.

      Usuń
    4. Gniewasz się na mnie? :'(

      Usuń
    5. Swoje zdanie na ten temat wyrażę, przy publikacji kolejnego rozdziału. Cóż, jest mi przykro.

      Usuń
  2. Cudo
    Taki słodki rozdział, masz talent do pisania :)
    Pozdrawiam Pati :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny , ich rodzinka jest cudowna. A Silver taka słodka. Chciałabym być na miejscu Grace.

    A co do rozdziału , to błędów nie zauważyłam, stylistycznie napisany dobrze.

    Dziękuję , że dalej jesteś z nami i piszesz dla nas to cudne opowiadanko.
    Mam nadzieję , że zostało jeszcze trochę rozdziałów , bo zrzyłam się z twoim ff.

    Panna Domka

    OdpowiedzUsuń