piątek, 10 lipca 2015

Rozdział 105.



-Siadaj…- mówi Miranda stojąc przy oknie.
Posłusznie zajmuję miejsce na fotelu. Odwraca się w moją stronę.
-Jakie masz pojęcie o modzie?
-Sądzę, że niezłe…
-…pracując tu musisz bardzo duże pojęcie o modzie…
Kiwam głową.
-…ile dla ciebie znaczy praca tutaj?- pyta.
-Bardzo dużo.
-Jesteś w stanie poświęcić czas rodzinny na pracę?- pyta siadając na fotelu metr ode mnie.
Spoglądam na nią i niepewnie kiwam głową.
-Musisz zacząć chodzić na pokazy, wgłębić się w sztukę projektowania…
-…jestem to w stanie zrobić…
-To dobrze…- mówi mierząc mnie surowym wzrokiem.
Sięga po artykuł i nakłada okulary na czubek spiczastego nosa.
-Twoja praca…- mówi i przekartkowuje ją od początku do końca.
-…jest dobra…
Wytrzeszczam szeroko oczy.
-Ciekawa… Interesująca… Intrygująca… Podoba mi się.
Wraca wzrokiem na mnie.
-Zaczynasz w środę… Przez okrągłe dwa miesiące będę cię obserwować… Potem zobaczymy, czy dostaniesz u nas pracę.- mówi.- A i trzymaj się moich asystentek, będę im regularnie dawać zadania dla ciebie… Nie ukrywam, że będziesz musiała się spiąć i pokazać na co cię stać.
Kiwam głową i lekko się uśmiecham.
-Dziękuję…- mówię, a ona podaje mi teczkę.
-To są twoje zadania na pierwsze dwa tygodnie. Będziesz razem z Darbi i Theresą jeździć na spotkania z projektantami.

(…)
Wracam do domu z uśmiechem. Wysiadam z windy i wolnym krokirm przemierzam korytarz i idę ku naszemu mieszkaniu. Otwieram drzwi i słyszę ciche głosy z pokoiku Silver. Zrzucam buty i rzucam torebkę na kanapę. Otwieram drzwi od jej pokoiku.


Harry trzyma lalkę i siedzi obok mojej małej. Opieram się o framugę. Silver trzyma butelkę i pokazuje ją tacie. Harry przystawia butelkę do ust lalki wywołując tym śmiech Silver. Unosi maskę i spogląda na mnie.
-Jak było?- pyta.
-Było super, spodobało jej się... Mam ten staż...- mówię z rosnącym uśmiechem na twarzy.
Harry wstaje z uśmiechem i podchodzi do mnie szybko. Rzucam mu się na szyję, a on całuje mój obojczyk.
-Wiedziałem, że ci się uda... Jestem z ciebie dumny... Moja dziennikarko...- mówi, a ja zaczynam się śmiać.
Odrywam się od niego i całuję go delikatnie w usta.
-Ma-ma...- piszczy Silver.
Spoglądamy na moją małą księżniczkę.
-Silver! Powiedziałaś mama!- piszczę z zachwytu i porywam ją do góry.
Podrzucam ją delikatnie do góry z szerokim uśmiechem.
-Ma-ma!- piszczy i się śmieje.
Całuje jej ustka, a ona śmieje się mocno.
-Moja śmieszka jest już taka duża.- mówię i całuję jej policzek.
Harry uśmiecha się szeroko i całuje moje czoło i małej.
-Kocham Was dziewczynki...- mówi, a ja przytulam się do niego.

(...)
Siadam na kanapie w salonie i włączam TV. Sięgam po kubek wypełniony do połowy herbatą malinową. Podkurczam nogi i śledzę wzrokiem reklamy, które przerwały mi emisję "Ocean's Eleven". Kolejna reklama się kończy i wreszcie pojawia się George Clooney. Uśmiecham się i odwracam głowę z gdy słyszę ciche skrzypnięcie drzwi Silver. Hazz wygląda uroczo w związanych włosach. Siada obok i wzdycha ciężko. Kładę się na plecach na kanapie, a on bierze moje stopy i delikatnie je ugniata. Zamykam oczy, gdy dotyka delikatnie skóry i zmęczonych całym dniem stopom, po szpilkach. Gdy czuję, że moje stopy wreszcie żyją zmieniam stronę i siadam bardzo blisko niego. Harry ogląda film, a ja delikatnie wyplątowuję jego delikatne loczki z gumki do włosów. Roztrzepuję je delikatnie i chowam w nich twarz, by poczuć zapach mojego chłopaka. Głaszczę jego głowę i dotykam jedwabnie gładkich włosów. Nosem przejeżdżam po linii od kości policzkowej do skroni i składam pocałunek właśnie na niej.
-Chodźmy spać...- mówię mu na ucho.
-Jesteś śpiąca?- pyta.
-...trochę... chciałabym się w ciebie wtulić...
Harry uśmiecha się i wyłącza TV.
-Więc chodźmy...- mówi.
Wstaję i łapię go za rękę. Gdy już jesteśmy w bieliźnie układamy się do snu i kładziemy się obok siebie. Plączemy nasze nogi ze sobą, ja kładę swoją głowę w zagłębieniu jego szyi. Składam delikatne pocałunki na jego szyi i głaszczę jego loczki.
-Mmm...- mruczy, a ja się uśmiecham szeroko.
Składam na jego spiętej szyi delikatne pocałunki, a moje palce dalej obkręcają sobie kosmyki wokół własnej osi.
-Uwielbiam to...- mówi.-... i tego mi najbardziej brakuje będąc w trasie bez ciebie... takich wieczorów...
-Mnie też tego brakuje, jak leżę sama w łóżku, bez ciebie.
Przytula mnie mocno do siebie i składa pocałunek na mojej głowie.
-Musimy korzystać ze wspólnych chwil...- dodaje, gdy moje powieki robią się ciężkie i zasypiam.

(...)
Otwierając oczy czuję się bosko przytulona przez mojego chłopaka. Jego głowa leży na mojej klatce piersiowej, natomiast jego ręka obejmuje mnie mocno w pasie. Wolną ręką wplątuję palce w jego włosy. Ich piękny zapach unosi się i czuję go w moich nozdrzach. Z pokoju obok rozbrzmiewa płacz Silver, więc muszę się udać do jej pokoju. Staram się podnieść Harry'ego, ale to zdecydowanie niemożliwe.
-Harry... Puść mnie...- mówię szeptem.
-Mmm...- mruczy.
-...Sil płacze...- mówię, a on się podnosi i kładzie na mojej poduszce.
Udaję się do pokoju małej i wyciągam ją z łóżeczka.
-Ma-ma...- mówi płacząc.
-Jestem już z tobą ślicznotko...- mówię głaszcząc ją po główce lekko pokrytej ciemnobrązowymi włosami.
Wtula główkę w mój obojczyk.
-Może pójdziemy do taty?- mówię, a ona dalej pozostaje tak samo nieruchoma. Wybucha płaczem... Kołyszę ją delikatnie i uspokajam. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego płacze. Bardzo się ślini, wycieram jej bródkę i sadzam sobie na kolanach. Otwiera buźkę, a ja widzę przebijające przez dziąsła dwa zęby. Dotykam opuszkiem palcami, a na jej twarzy maluje się ulga.
-Moja księżniczka ząbkuje...- mówię z uśmiechem.
Postanawiam nakarmić Silver, a potem na jej ząbki nałożyć żel schładzający. Sadzam ją na krzesełku i robię kaszkę. W miarę sprawnie jej miseczka pustoszeje, nakładam jej żel i daję gryzaczki. Drzwi od sypialni się otwierają i staje w nich totalnie zaspany Styles.
-Gdzie ty jesteś?- pyta Harry.
-Karmiłam Silver i musiałam się nią zająć...
-Mogłaś ją włożyć do kojca i wrócić do mnie.
-Mogłam, ale płakała i tak w ogóle zaczęła ząbkować kochanie...
-Naprawdę?- Harry otwiera oczy i redukuje nocną chrypę odchrząknięciem.
-Tak... Boli ją i płakała...
-Moja księżniczka nie może płakać...- mówi biorąc Silver na rączki, dłonią wyciera ślinę spływającą po brodzie małej. Ta otwiera ustka i pokazuje co ją boli. Uśmiecham się szeroko.
-Tutaj?- pyta tatuś swoją córeczkę dotykając jej nabrzmiałych dziąseł.
-Da!- mówi cicho uśmiechając się.
-Przyjemnie, prawda?- pyta Harry.
Mała patrzy na niego jak w obrazek.
-Czy są jakieś preparaty, by zmniejszyć jej ból?- pyta mnie.
-Żele, ale już go używam. Poza tym musi dużo gryźć...
Silver kładzie swoją rączkę na palcu Harry'ego i go gryzie.
-Najlepszym gryzaczkiem będziesz ty Hazz...- mówię z uśmiechem.
Wstaję z kanapy i kieruję się ku lodówce, wyciągam z niej owoce i robię omlety z owocami.
Harry kładzie nogi na stoliku na kawę i siedzi teraz w pozycji półleżącej. Silver siedzi na jego pasie i gryzie palca oglądając jak Harry sprawia, że mały pluszowy konik podskakuje. Rozlega się pukanie do drzwi. Wycieram ręce i otwieram je.
Przed drzwiami stoi Darbi.
-Co ty tutaj robisz?- pytam dziewczynę, która trzyma całe pudło wystających kartek.
-Przywiozłam ci materiały, które musisz opracować do kolejnego numeru. Mogę wejść i położyć je? Ręce mi odpadają.
Harry podnosi się do pozycji siedzącej, a uwagę Silver przykuwa nowo przybyła osoba.
-Tak, jasne...
Wpuszczam ją do środka. Dziewczyna kładzie pudło przy szafce na buty.
-To jest mój chłopak Harry...- mówię do Darbi, ona wyciąga rękę, a Hazz podaje jej swoją.-...a to jest asystentka Mirandy Darbi.
-Miło mi.- mówi Harry.
-Mnie również.- dziewczyna przenosi wzrok na mnie i się uśmiecha.- Nie zawracam ci głowy... Do zobaczenia w sobotę.
-Dziękuję...- mówię i dziewczyna szybko wychodzi.
-Masz to zrobić na kolejny miesiąc?- pyta Hazz z szeroko otwartymi oczami.
Kiwam głową.
-Muszę pokazać Mirandzie co potrafię...
-Ty nie będziesz miała na nic czasu, Gracie...- mówi, gdy siadam koło niego i wycieram usta naszej córki.
-Chyba nie jest aż tak źle...- mówię starając pocieszyć się siebie samą.
-Całe wielkie pudło starych magazynów, wydruki...
Harry spogląda na mnie i wzdycha ciężko. Nachyla się i daje mi buziaka w ramię.
-Kocham Cię...- mówi, a ja daje mu buziaka w usta.
-Zjemy te omlety?- pytam muskając jego dolną wargę.
-Jasne...- odpowiada i uśmiecha się.
-Ok...- odwzajemniam uśmiech i nakładam owoce na świeżo przygotowane omlety.

(...)
Dzień przebiega bardzo leniwie, cały, tylko we trójkę w naszym małym gniazdku. Silver albo płakała, albo spała, więc w momencie jej niespokojnej drzemki mamy dla siebie chwilkę. Harry leży w łóżku i pisze coś na telefonie. Opieram się o framugę, a on unosi wzrok z nad ekranu telefonu.
Wpatruję się w okno, za którym błękitne dotychczas niebo zostało zasłonione warstwą chmur.
-O czym myślisz?- wyrywa mnie z zadumy jego ochrypły głos.
-Właściwie to... To o niczym szczególnym...- mówię z uśmiechem.
Harry przesuwa się kawałeczek na bok robiąc mi w ten sposób miejsce. Idę do łóżka i wskakuję pod kołdrę. Kładę głowę na jego klatce piersiowej, a palcami delikatnie dotykam konturów tatuaży. Motyl, jaskółki... Całuję jego skórę i zamykam oczy, wdychając jego zapach.
-Mogłabym tak do końca świata...- wzdycham.
Harry chichocze bezgłośnie.
-Myślałem nad dwoma tatuażami...- mówi blokując telefon.
-Jakimi?- pytam obracając między palcami wisiorek z krzyżykiem i gwiazdą Dawida.
-Literą G, jak Grace i S, jak Silver.
Uśmiecham się.
-Gdzie?
-G, na prawym ramieniu, a S na lewym.
-Lepiej wytatuuj sobie po prostu Silver...-dodaję po chwili.
-...dlaczego...- pyta Hazz głaszcząc moją kość ogonową.
-No bo...- biorę oddech.-...imion partnerów nie powinno się tatuować, można tym sobie bardzo zeszpecić ciało.
-A skoro jestem pewny, że partnerka jest moją życiową miłością to co wtedy?
Uśmiecham się szeroko i unoszę głowę. Daję mu całusa w szczękę.
-Może na początek "Silver"... Hm?- mówię, a on kiwa głową.
-Tylko gdzie?- zastanawia się.
-Już twój wybór...- mówię.

(...)
Idę do wanny i usadawiam się w niej, gdy słyszę cichy śmiech Silver, która nagle wygląda zza ściany.
-A co to za niespodziewany gość...- mówię z uśmiechem.
Silver wystawia rączkę, a Harry wkłada ją do mnie. Sadzam ją sobie na kolanach, bo w wannie jest bardzo dużo wody i full piany.
Mała dostaje swoje zabawki, a Harry siada na muszli toaletowej i nas nagrywa.
Silver sięga po kaczuszkę i chlapie nią, a przy tym głośno się śmieje.
-Powiedz coś temu tacie...- mówię jej do ucha.
Sil spogląda na Hazzę.
-Da-dda...- mówi, a potem się uśmiecha.
-Brawo Silver!- uśmiecham się szeroko i całuje jej policzek.

(...)
Tydzień. Tylko głupi tydzień nie ma go tu. Kolejny dzień, jak co dzień. Wszystko staje się rutyną, gdy go nie ma. Rano: śniadanie, nakarmienie Silver, ubranie się i zawożenie małej do opiekunki, ja mam albo wykłady albo staż. Popołudnie: Obiad, chwila zabawy z małą, krótka chwila odpoczynku, sen.
Mała jest markotna i czasami budzi się w nocy wołając: Da-da... Wtedy zabieram ją do łóżka i leży ze mną.

(...)
-Postanowiłam zamieścić twój artykuł w kolejnym wydaniu...- mówi Miranda odwrócona do mnie tyłem.
-Naprawdę?
-Tak... Jest dobry.- mówi od niechcenia.
-Bardzo się cieszę. Właściwie to masz do napisania kolejne... Darbi dostarczyła ci materiały?
-Tak.
-Dobrze, w takim razie myśl nad tematem. Może znów zamieścimy twój artykuł, ale nie przyzwyczajaj się...- kobieta odwraca się od szklanej ściany w moją stronę.
-To wszystko.
Kiwam głową i wychodzę. Darbi łapie mnie na korytarzu i mówi, żebym poszła z nią do działu okładek. Jedziemy windą na górę, prawe drzwi podpisane są graficy, po lewej wizaż, make-up, na przeciwko pracownicy projektujący. Z drzwi wychodzi Taylor Swift, która jest okupywana przez makijażustkę. Dziewczyna odgania się od niej i marudzi, że nie chce tak dużo pudru na swojej twarzy. Idzie do studia, które zostało ucharakteryzowane do sesji. Staję w drzwiach z Darbi i przyglądamy się robocie fotografów. Dziewczyna siada na kamiennym podeście, a lampa błyskowa zaczyna szybko mrugać. Zmienia pozy, pomiędzy krzyknięciami fotografa: "Super", " Jesteś fantastyczna!".
-5 minut przerwy!- krzyczy i idzie do komputera. Siadam na kanapie niedaleko, miejsca, gdzie jej fryzura i makijaż się zmieniają.
-Przechlapane...- mówię, widząc jej zmęczoną minę.
-Takie życie, kariera to głównie sesje.- mówi Darbi.- Nie jest tak łatwo...
Taylor mówi makijażystką, że już wystarczy. Te odchodzą od niej, a ona się odwraca do nas na fotelu.
-Pracujecie tu?- pyta.
Kiwamy głową.
-A to wy będzie przeprowadzać ze mną wywiad?
-Nie, my tylko oglądamy sesję. Bardzo ładnie wyglądasz.- mówię, a Darbi mi przytakuje.
-Dziękuję.- uśmiecha się.
Jedna ze stylistek woła Taylor, więc ta wstaje i idzie.
Kobieta zastanawia się nad strojami, a ja i Darbi wstajemy z kanapy, by wyjść i wrócić do swojego biura.
-Darbi, Grace, chodźcie na chwilkę...- mówi stylistka.
Odwracamy się i moja koleżanki prowadzone nas ku klitce w której są prowadzone bardzo poważne rozmowy nt. stroju Swift.
-Skąd one w ogóle znają moje imię?- pytam Darbi.
-Widocznie znają...
Przechodzimy przez drzwi.
-Spójrzcie...- mówi stylistka.- Co o tym sądzicie?
Spoglądam na skąpą czerwoną spódniczkę i kontrastujący się stanik.
Krzywię się.
- Nie podoba mi się...- mówię nieśmiało.
Darbi unosi brwi i spogląda na mnie.
-Więc co mam jej wybrać?- pyta podenerwowana kobieta.
-Np. tę czarną długą spódnicę i możesz jej zostawić ten stanik.
Kobieta przykłada strój do ciała piosenkarki, a Taylor uśmiecha się.
-Podoba mi się...- mówi piosenkarka.
Uśmiecham się szeroko.
-...ta spódnica podkreśli jej atuty, czyli nogi...- dopowiada druga ze stylistek, a ta pierwsza jej przytakuje.
-Dobra, bierzemy to.
Usuwamy się z Darbi z pracowni stylistek i udajemy się do biura. Siadam przy swoim komputerze i zaczynam wypisywać tematy na artykuł. Theresa rozmawia z kimś przez telefon i uśmiecha się, gdy przechodzi przez moje biuro.
Wykonuję telefon do opiekunki Silver.
-Halo?- odbiera.
-Tutaj mówi Grace, jak moja mała?- pytam.
-Aktualnie zasnęła, nakarmiłam, a potem myślałam o pójściu z nią na spacer.
-Rzeczywiście to dobry pomysł, piękna jest dziś pogoda... A płakała?
-Trochę, dziąsła ją bolą, nałożył jej trochę tego żelu, który pani mi dała.
-Och to dobrze, jak ją odbiorę i wrócimy do domu to pomasuję jej je.

***
Miłego xx.

12 komentarzy:

  1. Rozdział jak zawsze świetny ;) Czekam z niecierpliwością na następny

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej hej hej !
    Co tam u ciebie
    Jak wakacje ?
    Mam pytanie : czy w związku z wakacjami rozdziały mogą być żadziej dodawane?
    Ja własnie jestem na 32 rozdziale.... Może czytałaś komentarz pod poprzednim postem ( zaczynam czytac jeszcze raz od nowa ). Na nowo sie zakochuje w tym blogu ;D
    Pozdrawiam ! <3
    Sweet rozdział ^.^ Czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyno ty chyba zwariowalas! Z związku z wakacjami rozdziały powinny byc cześciej a nie żadziej bo ty tak chcesz . Nie zapominaj, ze Cami oprócz ciebie ma jeszcze innych czytelników.

      Usuń
    2. Nie o to mi chodzi. Miałam na myśli ze może Cam wyjezdża i będzi inaczej ! A tu od razu jakieś najazdy ! Patosa xXX

      Usuń
    3. Ja też tak to odebrałam Martyna xx. Ale nic się nie martw, zawsze informowałam was o wszystkich zmianach i tak będzie teraz, jak będzie się zbliżał mój wyjazd na pewno powiem wam wszystko xx.

      Usuń
  3. A ja nadal czekam na jakiś porządny wstrząs! Jakaś kłótnia, albo mocna akcja... Cokolwiek :)
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj mi jeszcze troszkę czasu, a będziesz prosiła by wszystko wróciło do dawnego ładu i składu :) Muszę trochę posłodzić Wam xx.

      Usuń
  4. Mam jutro urodziny
    dodasz jutro rozdział? proszę :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. supcio
    ja uwielbiam ją ona tu jest i zajebiście pisze bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Boskie <3 Dodasz nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń