Obracam się dookoła i sięgam po buty, w
których mamy tańczyć... Od siedmiu godzin, czyli od 9 rano jestem
na arenie w Nowym Jorku, gdzie dziś wieczorem odbędzie się rozdanie nagród American Music Awards oraz
show z moim współudziałem. Wszystkie układy są opanowane do perfekcji, że jeżeli ktoś by mnie obudził i kazał zatańczyć kawałek układu ze środka, to zrobiłabym to z zamkniętymi oczami.
Z Harry'm był największy problem, a generalnie z utrzymaniem w
tajemnicy mojego występu. Napisałam smsy do całej czwórki oraz Lou, żeby trzymali dziś Hazzę z dala ode mnie, bo zależy mi na
niespodziance dla niego. Napisali, żw zrobią, co w swojej mocy. Beyonce, ja i jej tancerze mamy osobną salę treningową, na której robimy
ostatnie próby. Wszyscy jesteśmy zgrzani i spoceni, ale nabuzowani i pełni w energię. Kończymy właśnie układ do Yonce i zakańczamy go głośnymi brawami, bo wszystko jest per-fect.
-Zróbmy jeszcze
"Crazy In Love"!- krzyczy choreograf.-...i daję wam czas na odpoczynek i przygotowanie do występu. Bey i Grace zostają.
Stajemy więc na środku i tańczymy układ, ten jest najbardziej ruchliwy i energiczny, ale zarazem drugi
ulubiony po Haunted. Ten będzie tykającą bombą zegarową, która wybuchnie...
Dosłownie.
Bey wychodzi przede
mną i nasze drogi się krzyżują i wykonujemy zharmonizowane ruchy, które mają być dokładnie takie same.
Dokładnie... I to jest generalnie główny punkt programu, w którym to każdy ruch jest idealnie dopasowany i wpasowany w ułamek sekundy i rytm.
Po kolejnej godzinie
przychodzi Theresa z uśmiechniętą miną. Poza tym rozmawia z asystentką Beyoncé i wspólnie coś omawiają, po zatańczeniu
"No Angel" stwierdzamy z Bey, że wystarczy,
wszystko się udało i nie ma możliwości, żeby na występie było inaczej. Choreograf nam wspomina o jednym z
ruchów w "Run The World", w którym lekko się rozjeżdżamy i pomaga nam go
zsynchronizować. Po konsultacji żegnam się na kilka godzin z nią i sięgam po bluzę, którą trzyma Theresa, zmieniam buty i jedziemy do pracowni Ashley i Sam.
-Sukienka tam jest?-
pytam prawie biegnąc do auta, które na nas czeka.
-Obydwie są, dodatki, buty.
-Harry się kontaktował z tobą?- pytam.
-Tak...- mówi i
akurat wtedy wsiadamy do auta, zamykamy drzwi i zapinamy pasy. Tess rusza.- Nie
dzwonił raz, ani dwa, ale z siedem i pisał do mnie sms-y, czy
jestem z tobą i gdzie jesteśmy...- mówi zmachana
wjeżdżając na ulicę.
-Kurcze, tak będzie do końca wieczoru.- mówię i wyciągam telefon. Unoszę brwi widząc 24 nieodebrane połączenia i 17 sms-ów.
-Musisz do niego
zadzwonić, coś wymyśleć...- mówi Tess przejeżdżając na żółtym świetle przez skrzyżowanie, na którym zaczynają na nią trąbić.
Chwilę się zastanawiam i mam już pomysł. Wykręcam numer do
Harry'ego i czekam aż odbierze, śpiewam pod nosem
"XO".
-Grace, do cholery co się z
tobą dzieje? Nie odbierasz o 4 godzin to samo
Theresa.
-Przepraszam cię kochanie, ale nie uwierzysz co się
stało, moja sukienka gdzieś
zaginęła i przez ten cały
czas musiałyśmy szukać jej po kolejnych budynkach Versace...- mówię, a Theresa zatyka
usta by nie wybuchnąć śmiechem.
-Zaginęła?- pyta.
-Miała zostać przysłana z Mediolanu, ale ktoś
pomylił adres i nikt nie wiedział
gdzie jest.
-Ale masz ją...- mówi.
-Tak, znalazła się, teraz jadę, żeby mnie umalowano itp. Zobaczymy się już na
arenie, ok?- pytam.
-Myślałem, że jeszcze przed...- mówi zawiedziony.- Skończył ci się okres...- dodaje, na co chichoczę, a Theresa zatyka
ucho, które ma najbliżej mnie.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo bym chciała,
ale po tych trzech miesiącach wolę nie mieć presji czasu, co myślisz?- pytam.
Harry milknie na
chwilkę.
-No dobrze, ale wiesz, jak wrócimy będzie...- mówi, ale mu przerywam.
-Kochanie dzisiejsze telefony mają głośne
głośniki, a koło mnie jest Tess i tak już
skrępowana...- chichoczę, Harry robi to samo co ja.
-Widzimy się na arenie.- mówi.
-Kocham Cię.- mówię na pożegnanie.
-Ja Ciebie mocniej...- dodaje i kończy, sprawdzam, czy połączenie jest rzeczywiście zakończone i przybijam Tess piątkę.
-Jesteś the best.- mówi.
-Wiem, Tess, wiem...



Po dwóch jestem pomalowana i uczesana w koka, a moje włosy są idealnie dopasowane, kamerzyści przychodzą i kręcą moje przygotowania, mówię trochę, jak bardzo jestem podekscytowana tym i że nie mogę się doczekać czerwonego dywanu. Robią 4- minutowy filmik i potem będą kręcić mnie jeszcze na czerwonym dywanie. Dziewczyny poprawiają mi usta i Theresa zapina dodatki. Uśmiecham się do lustra i stwierdzam, że wyglądam naprawdę ładnie. Sięgam po kopertówkę i razem z Theresą wychodzimy ze studia. Limuzyna czeka na dole. Moja asystentka trzyma drugą sukienkę w dłoni oraz 2 stroje do tańca. Sam i Ashley mają się zjawić w garderobie Beyoncé za godzinę, żeby być gotowym na wszelkie niespodzianki. Wsiadamy do samochodu i jedziemy, w czasie jazdy poprawiam usta i włosy...
-Nic już nie rób wyglądasz pięknie...- mówi
Theresa.
-Wiesz stresuję się tym występem.- mówię.
-Nie musisz, zbyt
wiele godzin poświęciłaś, żeby teraz miało się coś nie udać, będzie super...- mówi klepiąc mnie po dłoni.
-Będziesz w garderobie?- pytam ją, na co ona kiwa głową.
-Będę tam razem z dziewczynami, będziemy czekać na ciebie.
Powoli dojeżdżamy do areny, ostatni skręt.
-Tess, Harry nie może się dowiedzieć...- mówię jej.
-Wiem, dopilnuję tego.- mówi, gdy samochód się zatrzymuje, a
szofer otwiera drzwi.

"Grace tutaj!"
"Grace spójrz
na mnie!"
"Grace, jak
zawsze piękna!"
"Grace przyciągasz jak magnes"
Na to ostatnie się uśmiecham i przechodzę dalej. Z limuzyny wysiadają mój mężczyzna i jego przyjaciele, Harry macha do fanów i uśmiecha się do mnie. Macham mu lekko i uśmiecham się do chłopaków, patrzą na mnie znacząco, ja na nich także.
Stają na ściance i także są obstrzeliwani zdjęciami.
"One Direction i Grace Moore!"
"Harry przytul swoją narzeczoną!"
"Chcemy was
razem!"
Uśmiecham się, a chłopaki podchodzą i Harry mnie obejmuje.
-Ta noc będzie długa...- mówi mi do ucha.
-Tak?- unoszę brwi.
-Kochanie, mam bzika
na punkcie twojego ciała...- mówi jakby to była oczywistość.- Ta pieprzona sukienka podkreśla ci biust, pośladki, talię, szyję, barki, a te wycięte plecy, Jezu...- mówi, a ja przez ten czas
się uśmiecham do fotografów. Schodzimy z czerwonego
dywanu, a Harry wpija mi się w usta.
-Styles, chodź ona też ma innych znajomych...- mówi Louis śmiejąc się.
-Znajomych?- pyta
Hazz.- Ja jestem jej facetem i ja mam pierwszeństwo we wszystkim...- mówi z
bulwersem.

Cmokam go w usta ostatni raz i podążam prosto przed siebie, gdzie stoi Kendall Jenner z Kylie i Khloe.
Witam się z każdą z nich i rozmawiam
chwilę, potem podchodzą do nich reporterzy, a ja znikam. Wchodzę po schodach do środka i tam już jest Theresa.
-Musisz mieć przy sobie zegarek, lub telefon, by kontrolować godzinę. O 20:25 wychodzisz z sali, równo z rozpoczęciem się drugiej przerwy, będę czekała w garderobie,
dziewczyny mają godzinę na umalowanie cię i uczesanie. Poza tym macie krótką rozgrzewkę w stroju do Crazy In Love.
Kiwam głową wysłuchując dokładnie każdej informacji,
Theresa puka się w głowę.
-Nie, to wszystko,
myślałam, że jeszcze coś miałam przekazać, ale nie.- mówi.-
Teraz idź do reporterów z Fashion TV i E!, bo chcieli poprzeprowadzać z tobą wywiady.
Przytakuję i widzę Giulianę Rancic, która macha
do mnie.
-Spadam i pamiętaj o godzinie.
Idę z uśmiechem do dziennikarki.
-Och Grace, jak pięknie wyglądasz!- piszczy swoim kalifornijskim akcentem.
-Dziękuję...- odpowiadam z uśmiechem.- Wyglądasz równie pięknie.
-Grace, jak ci się podoba początek, najbardziej burzliwy, nagród?- pyta.
-Um... Przyzwoicie,
reporterzy się nie rzucają, więc jest kulturalnie, zresztą zdjęcia pod ścianką zawsze są takie same: sztuczny uśmiech, poza i
lecimy...- chichoczę.
-Bystra i śmieszna jak zawsze...- śmieje sie Giuliana.
Czekam na pytanie,
gdy kobieta, aż podskakuje wskazując długim paznokciem na Harry'ego i chłopaków.
-Tam idzie twój
narzeczony!- mówi podekscytowana.
-Widziałam go już dziś...- mówię z uśmiechem, chociaż patrząc na jej
wybotoksowaną twarz mam odruchy wymiotne... Zaraz czy to świeży lifting?...
-A propos Harry'ego
jesteście narzeczeństwem tyle czasu, czy to nie czas na zmiany?- pyta podstawiając mi mikrofon.
-Po co coś zmieniać, skoro jest dobrze, na ślub zdecydujemy się wtedy, gdy przyjdzie na to odpowiedni
czas...- odpowiadam.
-Ale na pewno chodzi
ci w myślach wymarzona suknia ślubna...- mówi znów zbyt blisko podstawiając mi mikrofon.
-Każda kobieta, nawet nie mająca chłopaka kiedyś myślała, jak będzie wyglądać w sukni ślubnej i to jest fajne, ja także, od czasu do czasu zerkam do katalogów, ale tej wymarzonej jeszcze
nie znalazłam, poza tym, po co szukać, skoro w planach ślubu nie ma.
-Harry też nie chce ślubu?- pyta.
-To już musisz zapytać jego.- odpowiadam krótko.
-Chłopaki własnie tu idą, więc zaraz to zrobię... Dziękuję.- mówi z końskim uśmiechem ukazując białe, aż rażące
licówki.
Uśmiecham się i idę do kolejnego
reportera z Fashion TV. Z tymi to gadać lubię, nie ma plotek, pytań o życie prywatne, pytają mnie o Vogue'a, o to czy widzę juz kreacje dobre
do uwiecznienia w numerze, czy kiepskie lub odjazdowe suknie, pytają mnie o zdanie w czymś, na czym się znam i w czym
pracuję i to lubię. Po wyczerpującym wywiadzie idę na arenę i tam jedna z organizatorek prowadzi mnie na
miejsce, gdzie siadam. One Direction siedzi w pierwszym rzędzie. A ja z Taylor, Lorde, Karlie Kloss siedzimy w drugiej części widowni i trzecim rzędzie. Beyonce odwraca
się i macha mi, a wtesy też odwraca się Jay-Z i podąża śladem za swoją żoną. Gdy widzę Taylor jak biegnie w moją stronę wstaję, by się przywitać.
-Hej, Kochana!-
rzuca mi się na szyję, śmieję się na jej widok i
odwzajemniam uścisk.
-Hej Tay!- mówię.
Dziewczyna
przedstawia mi mroczną Lorde, z którą potem miło mi się rozmawia oraz Karlie- modelkę VS. Stanowimy czwrórkę, która cały czas ma coś do powiedzenia i chichoczemy, aż do rozpoczęcia gali. Na scenę wychodzi Nicki Minaj i Jessie J to one
prowadzą galę, witają wszystkich
zebranych itp itd. Po około godzinie kilka nagród jest rozdanych, zaraz
mam wychodzić, gdy statuetkę za "Hit
Roku" dostaje Shake It Off. Gratuluję Swift i bijemy we
trzy głośno brawa.
"Gdy pisałam tą piosenkę miała ona być balladą, pomyślałam, co tam, singiel wcale nie musi być wesoły, ale gdy już byłam pewna, że tak właśnie zrobię, przypadek sprawił, że na siłowni spotkałam Grace i to ona wybiła mi to z głowy, przygotowała świetne kostiumy i przysłowiowo kopnęła w tyłek, by nie robić z tego, jak to powiedziała: ballady dla
starych mamusiek, które rzucił facet dla innej, ale zrobić coś, po czym ten facet zacznie żałować, że ją zostawił."
Wszyscy zaczynają
się śmiać, ale tak rzeczywiście było.
"Dziękuję Grace za to i wszystkim, którzy na mnie głosowali!"
Widzę wzrok Harry'ego na
sobie, ale uśmiecha się do mnie, gdy tylko
przenoszę na niego wzrok. Wysyłam mu buziaczka. Taylor wraca, a ja ją mocno przytulam.
-To było słodkie...- mówię.
Po 10 minutach mówię, że muszę iść i na ucho mówię Swift, że jakby co nie wie
gdzie jestem, a ja ide sie przygotować do występu. Harry rozmawia z Ellie Goulding, a ja przebiegam za jego plecami
za kulisy. Biegnę, co zresztą, jest cholernie
trudne w tych szpilkach, ale dobiegam. Ashley i Sam są gotowe, a Theresa wyciąga stroje do
pierwszej części, połyskujące się złote body z jakby małą atrapą sukienki od baletnicy, do tego złote buty do tańca, dziewczyny mi rozplątują włosy, rozczesują i zakręcają na końcówkach, Ashley zmywa mi makijaż i nakłada nowy, delikatniejszy i gdy kończy rasuje
wszystko uwielbianym przeze mnie kolorem szminki- beżem. Gdy zostaje 25 minut do występu dostaję sms-a, gdzie jestem... Wiadomo od kogo... Nie odpisuję i nakładam kostium. Theresa smaruje mi nogi
balsamem, a moja ekipa przygotowawcza dokańcza swoje dzieło.
-Jak wrócisz to
poprawię ci wszystko.- kiwam głową i wybiegam do sali
Beyoncé. Wszyscy są gotowi i czekali na mnie i gwiazdę.
Gdy ta wbiega muzyka
jest puszczona, a my lecimy z układem. Choreograf
jest mocno podekscytowany, bo stwierdza, że wszystko dokładnie identyko. Wszyscy kładziemy swoje dłonie na siebie i unosimy je do góry wykrzykując: Damy radę! Idę z Bey za
tancerzami.
-Stresik?- pyta.
Pokazuję jej drżące dłonie.
-Ej, Grace nie ma się czego bać, mamy się dobrze bawić, przede wszystkim.- mówi.- Pamiętaj, co dwie głowy to nie jedna.- uśmiecha się i przytulamy się mocno.
-Bardzo ci dziękuję, że pomyślałaś właśnie o mnie.- mówię.- To naprawdę wielki zaszczyt, żeby tańczyć u twojego boku i podziw dla ciebie, że wzięłaś do współpracy osobę, która z tym skończyła.
Kobieta uśmiecha się szeroko.
-Szczerze? Szanuję tych tancerzy, za pracę, wysiłek, talent, ale to ty zapadłaś mi najbardziej w pamięć, polubiłam cię i nigdy nie robiłaś problemu żadnego... Wtedy tańczyłaś ze mną będąc w ciąży to daje dużo do myślenia.- mówi.
-Dziękuję.- uśmiecham się szeroko.
Show się zaczyna.
Tancerze wychodzą, a my ustawiamy się na taśmie w lekko
rozstawionych nogach na ugiętych kolanach z rękoma na biodrach. Beyonce zaczyna.
"Panie i
Panowie jesteście gotowi? Na nas?"
Brawa, okrzyki i
piski.
"AMA pytałam, czy jesteście na nas gotowi..."
Widownia znów
szaleje.
"A ty jesteś gotowa?"- pyta mnie Bey, na co z uśmiechem kiwam jej głową.
Światła się zapalają i muzyka do Single Ladies rozbrzmiewa w głośnikach. Odwracamy się do publiczności i zaczynamy tańczyć. Czuję się, jakbym cofnęła się te 3 lata wstecz, do momentu, gdzie nic nie
obchodziło mnie nic prócz tańca. Każdy wykonany ruch
leci z automatu, jak z karabinu, każdy obrót, piruet,
poza... Jestem zdecydowanie w swoim żywiole i tęskniłam za tym jak cholera.
Moje ciało jest jak maszyna i taka się czuję, maszyna porwana przez to, co kocha, bądź kochała i zapomniała, że kochała.
Automatycznie z
Single Ladies lecą kolejne piosenki, czyli:
-Run The World (w
towarzystwie afrykańskich bliźniaków znanych z teledysku)
-Yonce
-Crazy In Love
(podczas, którego byłam bliżej widowni i widziałam opuszczoną koparę Harry'ego i śmiejących się z niego chłopaków)
-No Angel
-Heaven (w którym
zeszłam ze sceny)
-Flawless
-Rocket (do którego
mam poważne plany kiedyś w przyszłości)
-Partition (tutaj całkowicie widownia się rozgrzała)
Gdy Bey kończy
pierwszą część występu, biegnę do garderoby, gdzie zakładam czarne body z
dużym dekoltem, jest całe wysadzane kryształami, które pięknie się mienią w blasku słońca i świateł. Nakładam botki do tańca i po poprawieniu twarzy
pidrem lecę pod scenę, gdzie wchodzę na platformę, która zostanie wysunięta do góry. Kucam na niej i czekam, aż muzyka do Ghost się skończy. Gdy słyszę, że pierwsze rytmy Haunted się rozpoczynają czuję, jak platforma idzie w górę staję na równe nogi i jestem podnoszona kręcąc się dookoła tak, by na samej górze stać tyłem do publiczności.
Harry
Patrzę na zarys jej ciała, które dobrze uwydatniły światła. Sposób w jaki
zaczyna poruszać biodrami doprowadza mnie do szału, a jej twarz, która chwilę później jest widoczna mówi i daje do zrozumienia jedno... To jest jej
utwór. Gra muzyki, jej ciała, rytmu jest mieszanką wybuchową, bo widzę, jak bardzo kręci ją, jak cholernie dobrze czuje się w tym utworze. Temperaturę podnosi dodatkowo
gra słów, które są wypowiadane przez usta mojej kobiety w połączeniu z jej ciałem, które
tak subtelnie, a jednocześnie niebywale seksownie się porusza.
I know If I'm onto you
You must be onto me
You must be onto me
Każdy kto zna
angielski dobrze rozumie ten przekaz, a ja go jeszcze bardziej czuję, bo trzy
miesiące z nią nie spałem.
You want me? I walk down the hallway
You're lucky, the bedroom's my runway
Slap me! I'm pinned to the doorway
Kiss, bite, fuck me
You're lucky, the bedroom's my runway
Slap me! I'm pinned to the doorway
Kiss, bite, fuck me
Grace siedzi na
platformie, jej ciało porusza się rytmicznie, a gdy widzę, jak pewnie spogląda
w moją stronę jestem gotów wejść na scenę i i zabrać ją do pobliższej toalety.
Gdy przychodzi moment i Beyoncé wykrzykuje "Slap Me" Grace w tym
samym czasie klaszcze raz dłońmi, a wraz z jej klaśnięciem wybuchają ogniste
fontanny. Zadowolenie na jej twarzy widzę bardzo dobrze, a jeszcze większe
będzie miała, jak tylko wrócimy do mieszkania.
Dalsza część show to
taniec z tancerzami, a na samym końcu, gdy wszyscy wstają w aplauzie dla
królowej popu Beyoncé dziękuje tancerzom i Grace, mówiąc, że nigdy nie zapomni
jej, że zgodziła się na ten jeden raz powrócić do tego, co kiedyś robiła
właśnie dla niej... Beyoncé mocno przytula Grace i wszyscy schodzą.
Już chcę wstać z
krzesła, gdy Niall mnie zatrzymuje.
-Hazz mamy
nominację, ona zaraz tu wróci.- krzywię się słysząc to i siadam z powrotem.
Grace
Gdy wracam do
garderoby, moja ekipa przygotowawcza rzuca się na mnie z gratulacjami. Przytulają
mnie, a Theresa mówi, że nie umie wyrazić, jak bardzo jest ze mnie dumna.
Z uśmiechem
przyjmuję wszystkie pochwały i z całego serca im dziękuje. Dziewczyny
poprawiają mi włosy i nakładają nowy makijaż, który zdążył zostać naruszony
potem. Tess wykłada sukienkę i z uśmiechem ją nakładam.
-Nie dość, że pewnie
go rozpaliłaś występem, to ta sukienka dołoży oliwy do ognia.- mówi Tess.
-Dobrze, dobrze...-
mówię.
Moja asystentka
zapina mi ją i dziewczyny poprawiają włosy. Żegnam się z nimi i wracam na
widownię rozdania nagród. Gdy Taylor mnie widzi wstaje i mocno mnie przytula.
-Co to do cholery
było?- pyta podekscytowana.
-Taniec.- poruszam
bioderkiem i zaczynam się śmiać. Siadam na swoim miejscu.
-Twój narzeczony
będzie występować...- mówi Karlie.
Na sali rozlegają
się piski i brawa, chłopcy wchodzą na scenę, a w tle leci Night Changes.
Uśmiecham się i znając każde słowo, śpiewam razem z nimi. Na mojej twarzy cały
czas jest uśmiech, ale robi się szerszy, gdy zauważam, że z początkiem solówki
Harry'ego oblewa mnie dreszcz i pojawia się gęsia skórka. To właśnie tak działa
na mnie ten chłopak...
I'm only getting older baby
And I've been thinking about you lately
Does it ever drive you crazy?
Just how fast the night changes
And I've been thinking about you lately
Does it ever drive you crazy?
Just how fast the night changes
-On jest jakiś
nienormalny.- mówi Niall, a chłopaki wraz ze mną zaczynają się śmiać.
-Długo jeszcze
będzie tak na ciebie patrzył?- pyta Louis.
-Czasami trzyma go
kilka minut.- mówię.
-Kilka minut?- pyta
Zayn zszokowany, kiwam głową.
Harry ocyka się z
zamyślenia, chociaż może lepszym słowem będzie z fantazjowania na mój temat.
Podchodzi do mnie.
-Dlaczego mi nic nie
powiedziałaś?- pyta świdrując mnie oczami. Jego wzrok to tykająca bomba
zegarowa, czuję w brzuchu poważne zmiany, coś tam lata... Motylki?
-Niespodzianka.-
mówię mu.
-Nie lubię
niespodzianek.- mówi.
-Właśnie dlatego ci
ją zrobiłam.- mówię.
Lustruje mój biust.
-Niegrzeczna z
ciebie dziewczynka...- mówi.
-Lubię być czasami
niegrzeczna.- przybliżam się do niego.
Nie wiem, czy Harry
poczuł, że jesteśmy we dwoje, czy co... Ale chłopaki patrzą się na nas szeroko
otwartymi oczami.
-Kolego, my to
słyszymy!- mówi Niall zatykając uszy.
Harry zdaje się
puścić jego uwagę pomimo uszu i przyciąga mnie do siebie. Składa na moich
ustach lekki pocałunek i przygryza dolną wargę... To zdecydowanie będzie długa
noc.
-Rozumiemy, że
Silver dziś nie ma...- mówi Liam.
Przytakuję z
uśmiechem.
-...będziesz
krzyczeć tak głośno, że usłyszą cię na Times Square i będą się zastanawiać, kto
tak głośno krzyczy...- mówi, a chłopaki się krzywią.
-Jesteś
obrzydliwy...- mówi Louis.
-...i ordynarny...-
dodaje Liam.
-...zarazem
cholernie seksowny...- mówię mu i muskam jego usta po raz kolejny.
Odwracam się do
chłopaków.
-Jak się podobał wam mój występ?- pytam.
-Grace, byłaś
zarąbista, a ta solówa, nie spodziewałem się...- mówi Zayn.
-...super ekstra...-
uśmiecha się Louis
-...to było
absolutnie fantastyczne...- mówi Niall, a Liam mu przytakuje.
Dziękuję im z
uśmiechem i czuję, jak długie palce Harry'ego, który obejmuje mnie rękoma wokół
bioder, próbują zbliżyć do siebie pasy sukienki, które zakrywają mi biust.
-Co ty robisz?-
pytam.
-Nick Jonas patrzy ci się w piersi.- mówi, na
co podnoszę wzrok na chłopaka i uśmiecham się do niego, on także się uśmiecha.
-Nie rób tak, bo
potraktuje to jako pozwolenie, a nikt nie może na nie patrzyć prócz mnie.
-Twoja córka je
widziała, co lepsze... Ssała je...- mówię, a chłopaki zaczynają się śmiać.
-Ona może, ale to są
koleżanki taty...- mówi, po czym składa mi na policzku buziaka.- Po gali nie
zostajemy na after-party...- szepcze mi do ucha.- Jedziemy prosto do
mieszkania, ty się przebierzesz w skąpe ciuszki, a ja pojadę kupić wino.
-Co za wymagania...-
mówię.
-Uznaj to za rozkaz...- mówi i przyciska
biodra do moich pośladków. Jest twardy i gotowy.
-Harry...- szepczę.
-Dziś będzie odjazd,
więc lepiej się dostosuj.- mówi.
Przerwa się kończy,
więc wracam do Taylor. Po rozdaniu kolejnych czterech statuetek i występu Nicki
Minaj prowadzące dziękują za uwagę i kończą.
Żegnam się z Taylor
j jej koleżankami, łapią mnie na drodze siostry Jenner i gratulują występu,
spotykam Eda Sheerana, z którym rozmawiam chwilkę o występie i jego
nadchodzącej płycie.
-Co podrywasz mi
narzeczoną?- pyta Harry obejmując mnie od tyłu.
-Nie podrywam... A
ty się uspokój...- mówi patrząc na Harry'ego znacząco.
-Nie rozumiem...-
mówię patrząc na nich.
-Grace on jest tak
napalony, że ja nie wierzę.- mówi Ed, a ja zaczynam się śmiać.
-Wiem, wiem... Jest
napalony od ponad tygodnia.- mówię.
-Dziś juz nie
będę...- mówi i całuje mnie w ucho.
Ed chichocze,
oświadczam, że pójdę po swoje rzeczy i możemy jechać. Harry uśmiecha się
łobuzersko i kiwa głową. Idę za kulisy i tam spotykam Ritę Orę, z którą
rozmawiam oraz Kim Kardashian z Kanye Westem, jej mąż mało co się odzywa,
gratuluję im drugiego dziecka i po chwili rozmowa się kończy, w garderobie
biorę torbę i pozostawione kosmetyki. Ktoś puka i z rękoma w kieszeni wchodzi.
-Cześć...- mówi.-
Nie przedstawiłem się... Nick Jonas.- podaje mi rękę.
-Grace Moore.-
odpowiadam z uśmiechem.
-Ten twój występ z
Beyonce, to było wow!- mówi, a ja chichoczę.
-Dziękuję, dużo
pracowałam na to, by wyszedł taki efekt.- mówię.
-Opłacało się, bo
wszyscy, z którymi rozmawiałem bardzo ciepło i pozytywnie komentowali twój,
znaczy wasz występ.- mówi.
-To bardzo miłe...-
uśmiecham się.
Chłopak przejeżdża
dłonia po ogolonej głowie i podchodzi krok bliżej.
-Dałabyś się namówić
na drinka?- pyta.- Na after-party, albo gdzieś?
-Na after-party nie
mogę niestety iść i poszłabym na tego drinka kiedy indziej, gdyby nie
narzeczony, który jest bardzo zazdrosny...- mówię z lekkim uśmiechem.
-Och...- mówi cicho
pod nosem.- W porządku, było miło cię poznać...- mówi z uśmiechem.
-Ciebie też i
przepraszam, ale rozumiesz mnie, w jakiej sytuacji jestem....- mówię.
-Też bym nie chciał, żeby moja narzeczona szła na drinka z jakimś kolesiem... Wszystko ogarniam.
Miło było i do zobaczenia.- uśmiecha się i wychodzi.
Biorę torebkę i
wychodzę na korytarzu spotykam Harry'ego, który wpija mi się w usta przy
wszystkich.
-Przestań...- mówię
ocierając usta.- Jedziemy do mieszkania.- mówię i łapię go za marynarkę, ciągnę
ku wyjściu. Chichocze, bierze ode mnie torbę i obstrzeliwani przez paparazzich
wsiadamy do podstawionego samochodu.
Karzę Hazzie się
powstrzymać jeszcze na trochę i mówię, że odpuszczamy sobie wino i skąpe
ciuszki. On widząc mój ton zgadza się na wszystko byleby tylko się z nim
przespać.
Patrzę za okno
samochodu i śpiewam cicho pod nosem Night Changes, dosłownie słyszę, jak palce
Harry'ego obijają się o jego kościste kolano. Dojeżdżamy, dziękuję kierowcy i
wysiadam z samochodu, nie czekając na mojego ukochanego, podążam szybciej niż
on i wsiadam sama do windy. Jadę na górę i gdy wysiadam, wciskam kilka pięter,
by mieć czas na ogarnięcie. Zrzucam buty w przedpokoju i ściągam sukienkę,
kładę ją na kanapie i patrzę na swoje odbicie w lustrze. Wyglądam bardzo ładnie
z tymi włosami prawie naga. Kosmyki zasłaniają mi brodawki, więc przerzucam je
do przodu. Słyszę trzaśnięcie drzwi i Harry'ego, który ma zadyszkę.
-Jesteś bardzo
niegrzeczna.- mówi, a ja aż przygryzam wargi.
-Wiem...- odpowiadam
z uśmiechem.
-Gdzie jesteś?- pyta
zrzucając garnitur w salonie.
Wychodzę z sypialni
i wyciągam wsuwki, które podtrzymywały moją grzywkę, rozpuszczam je luźno i
gładzę miękkie włosy. Harry trudzi się ze spodniami, a ja opieram się o ścianę
w salonie, to jak głośno klnie przyprawia mnie o parsknięcia śmiechem, chwilę
później on wyswobadza się z nich i stoi przede mną w samych bokserkach.
Podchodzi do mnie i przyciska mnie do ściany.
-Nie wiem od czego
zacząć...- mówi cicho.
-Droga wolna...-
odpowiadam.-Dziś jestem tylko twoja.
***
Miłego! I radzę posłuchać "Haunted" dla lepszego wyobrażenia!
***
Miłego! I radzę posłuchać "Haunted" dla lepszego wyobrażenia!
Aaaaaa...Tekst Harrego o Time Square zniszczył mi psychike do reszty :)
OdpowiedzUsuńDo następnego!!
Teraz to się będzie dopiero działo,
OdpowiedzUsuńHarry taki napalony xd już chcę następny <3 :*** *.*
Boże dlaczego w takim momencie? !! Ten rozdział był prawie jak te +18 :') i jak zwykle cudny *_*
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny <3 Zniszczył mi psychikę do reszty, ale ci... Ja chcę następny ! Mi się wydaję, że za niedługo Silver będzie miała rodzeństwo ? *,* Kocham <3
OdpowiedzUsuńDreamer
Cześć :) Zostałaś nominowana do bloga miesiąca. Więcej informacji znajdziesz tutaj: http://spis1d.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy, S1D :)
cudo <3333
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do bloga miesiąca: http://spis1d.blogspot.com/2016/04/blog-miesiaca-marzec.html?m=1
OdpowiedzUsuń