piątek, 13 maja 2016

Rozdział 149



Cztery miesiące później...
Z uśmiechem spoglądam za okno na ogród, na który spadł śnieg. Harry przewraca się na bok i mruczy, odwracam wzrok od puchu i przenoszę na niego...
-Myślałem, że poszłaś do pracy...- mówi.
-Nie...- uśmiecham się i spinam włosy.
-To czemu uciekłaś?- pyta.
-Zauważyłam, że pada śnieg i chciałam zobaczyć ile go jest...- mówię odchodząc od okna. Siadam na brzegu łóżka od strony Harry'ego i z uśmiechem mu się przypatruję.
-Dziś wielki dzień...- mówi uśmiechając się.
-Trzecie urodziny Sil...- mówię.
-Dajesz wiarę? Nie wiem, kiedy to tak zleciało... Pamiętam, jak jeszcze tak niedawno przewijałem ją, a ty karmiłaś ją mlekiem... Była tak malusieńka, że mieściła się w moich dłoniach.- mówi, a ja kiwam głową.
-Harry starzejemy się...- podsumowuję, a on zaczyna się śmiać.
-Aż tak bardzo się zapędzaj...- mówi mi i wtedy rozlega się pisk małej, która biegnie do nas trzymając balony w dłoni. Wskakuje na łóżko i wdrapuje się pod kołdrę.
-Wszystkiego najlepszego!- mówię nachylając się, by dać jej mocnego całusa w ustka.
-Dziękuję...- mówi.
-Życzymy ci, żebyś była grzeczna, nigdy nie płakała, dużo skakała i była uśmiechnięta...- mówi jej tatuś i daje jej całuska w usta, jak ja jej przed chwilką.
-Te baloniki są super!!!
Wstaję i idę do garderoby, by wyjechać stamtąd różowym samochodzikiem, Silver zaczyna skakać na łóżku i ze skakuje z niego, by podejść do prezentu od mamy i taty.
-Różowy!- piszczy, Harry wstaje z łóżka.
-Podoba ci się?- pyta kucając przy pojeździe.
-Mhm! Jest super! I różowy!- piszczy, a my kręcimy głowami i się śmiejemy.
Hazz ubiera się i bierze Sil na dół, gdzie mamy zamiar zrobić jej pyszne naleśniki.
-Z czekoladą?- pyta z uśmieszkiem na twarzy.
-Masz urodzinki, więc mama pozwala...- mówię całując ją w policzek.
Razem z moim ukochanym przygotowujemy śniadanie i obserwujemy małą, która skacze na kanapie w salonie trzymając balony w dłoni.
-Zobacz, jak się cieszy z samych balonów...- mówię mu.
-Bawi się, że ją porwą do nieba...- śmieje się Hazz i podaje na talerzu naleśnika, którego smaruję czekoladą.
Zalewam kawy i wołam Sil na posiłek. Sama zjadam sałatkę. Hazz siada obok niej i jedzą, a ja ich nagrywam. Mała mówi z pełną buzią o tym, co jej się śniło, jest cała brudna, a Harry ją przestrzega: Tylko nie wycieraj o spodenki... Sil i Hazz umawiają się na lepienie bałwana w ogrodzie, chociaż umówili się, to złe słowo... Sil go zaszantażowała...
"Tatusiu, ja chcę bałwanka, a jak ty nie chcesz to nie przychodź na moje urodzinki..."
Musiałam wyjść z kuchni, by nie zakrztusić się jedzeniem...
-Płacę za twoję urodzinki...- mówi Harry śmiejąc się.
-Wujek Niall zapłaci...- odpowiada mu mała, a Hazz zaczyna coś burczeć pod nosem.

(...)
Ubieram się  i nakładam szpilki, sięgam po torebkę. Ubieram Silver sukienkę i nakładam na głowę kokardę... Urodziny urządzamy jej w restauracji, w której także jest bawialnia, tak by dzieci nie nudziły się podczas spotkań. Zaprosiliśmy najbliższą rodzinę oraz przyjaciół, byśmy mogli wspólnie świętować urodzinki małej, ale także powiedzieć naszym najbliższym o bardzo ważnym wydarzeniu dla mnie i Harry'ego, które stanie się niedługo... Harry narzuca marynarkę na czarną koszulę w bardzo drobne białe kropki i schodzimy na dół, uśmiecha się do mnie i całuje w czoło. Idziemy do jego auta, wsiadamy i słuchamy piosenek dla dzieci aż do restauracji, akurat zaczyna pruszyć, nic kompletnie nie widać, bo jest już ciemno i do tego śnieg. Harry wyciąga Sil, a ja szybko wyskakuje z auta, by jak najszybciej znaleźć się w środku. Podchodzi do mnie kierownik restauracji i z uśmiechrm zaprasza za sobą. Ściagam po drodze płaszcz i wchodzimy na górę, gdzie przygotowany jest duży stół, nakryty bordowym obrusem.
Ściągam po drodze płaszcz i wchodzimy na górę, gdzie przygotowany jest duży stół, nakryty bordowym obrusem. Za niedługo pojawią się na stole posiłki oraz wielki tort dla Silver, mam nadzieję, że spodoba jej się kształt księżniczki z ogromną suknią...
Mała i jej tata wchodzą na górę, a Sil chce iść się bawić.
-Kochanie, poczekaj chwilę...- oponuje Harry.- Niedługo przyjdzie Lux i Felix, będziecie się bawić.- Harry schodzi na dół do kierownika restauracji.
-A Felix tylko płacze...- naburmusza się mała.
-Bo jest młodszy kochanie...- mówię ściągając jej kurteczkę z ramion.
-...i jak mu daję zabawkę to ją gryzie...- mówi Sil.
Uśmiecham się i biorę ją na kolana siadając na jednym z krzeseł.
-Kochanie ty też kiedyś byłaś taka malutka jak twój kuzyn i zachowywałaś się podobnie do niego, więc to jest normalne... Dzieci w takim wieku tak robią, wiesz?
-Nie lubię go...- burczy.
-Nie mów tak...- mówię.- Myślisz, że wujek Sean też lubił jak mu malowałam po ścianie różową kredką w jego pokoju?
Sil się śmieje.
-Naklejałam mu kwiatki na ścianę, a on na mnie krzyczał i skarżył na mnie tacie... Byłam w wieku Felixa i zachowywałam się tak jak on... Uprzykrzałam życie bratu...
-A on tobie...- dopowiada moja mała, na co się uśmiecham i mocno przytulam do piersi.
-Oj Silver...- mówię pod nosem.- Moje maleństwo kończy trzy latka...
-Nie jestem maleństwo...- mówi przytulając się do mnie mocno.
-Jesteś, zawsze będziesz maleństwem mamusi, moja maleńką kruszynką...- całuję ją w główkę.-...moim słoneczkiem, promyczkiem, najważniejszą kobietką w moim życiu...- całuję ją mocno.
-Kocham cię mamusiu...- mówi i przykłada usta do mojego ucha.-... bardziej niż wujka Nialla...
Oczy zachodzą mi łzami i jedynie co robię i to przytulam ją ciaśniej, by czuć ją jak najbardziej...
Takie wyznanie z ust trzylatki jest po prostu... Nie do opisania... Chowam twarz w jej dłoniach wąchając ją... Dalej pachnie tak wyjątkowo, najpiękniejszy zapach dla moich nozdrzy... Całuję jej włoski i przytulam mocniej.
-Ja ciebie też kocham Silver... Tak mocno, że gdybym cię ścisnęła tak mocno to połamałabym cię...- mówię jej do ucha, a ona się śmieje.
Harry wchodzi na górę i uśmiecha się na nasz widok. Podchodzi bliżej i gdy widzi moje oczy marszczy czoło z czułością, słyszymy hałas na dole...
-Sil twoi goście są na dole... Idź się przywitać...- mówi jej Harry, a ona podskakuje i schodzi schodkami w dół.
Mój narzeczony łapie mnie za dłoń.
-Czemu się rozkleiłaś kotku?- pyta ścierając mi łzy.
-Bo powiedziała mi, że kocha mnie bardziej niż Nialla... Tak jakby chciała, żeby to był sekret...
Harry przytula mnie do siebie i całuje w czoło.
-Oczywiście, że mamę kocha bardziej od wujka...- mówi mi.
-Ale wiesz z jej ust to brzmiało tak... Wzruszyłam się... I jeszcze jej trzecie urodzinki... Będę tak płakała, jak będzie zdmuchiwać świeczki, że sobie nie wyobrażasz...
-Ojjj...- mówi Harry i kołysze mnie w uścisku.-Moja ty mamusiu...- mówi.
Na górę wchodzi Louis trzymany przez Silver za rękę, a zaraz za nim Eleanor. Mała już dostała prezent, który niesie Tommo, bo to ogromny pakunek. Ocieram łzy i witamy ich na urodzinach małej.
-A ty co?- szepcze mi do ucha El, gdy mnie przytula.
-Moja córka dorasta, a ja tego nie akceptuję...- mówię i daję jej buziaka w policzek.
Siadaja na krześle i rozmawiamy, gdy rodzina i przyjaciele zjeżdżają hurtem.
Najpierw mama Hazzy, Robin, Gemma, Jason, Lucy, Tyler, następnie Sean, Leigh, Ben, mama, babcia, Elliot, Felix, potem Zayn z Perrie, Lou z Tomem i Lux, Niall z nową dziewczyną, o którą Sil była zazdrosna i przywitała ich krótko: Wujek Niall i tak będzie moim mężem... - Barbarą, Liam z Sophią, na sam koniec dociera Des i Aoife.
-Dziadek!- piszczy mała i wskakuje tacie Harry'ego na ręce.
Uśmiecham się wówczas i witam z Aoife, po czym z Desem.
-Gracie lśnisz...- mówi z uśmiechem kobieta i poprawia swoje krótkie włosy.
-Pani też wygląda znakomicie...- mówię i prowadzę na górę ostatnich gości.
Oczywiście dzieciaki lecą do bawialni, a my siedzimy przy stole i rozmawiamy. Sean i ja latamy koło dzieci z czego później wyręcza mnie Gemma. Siadam do stołu, gdzie wkrótce wkracza jedzenie... Siadam na swoim miejscu i wsłuchuję się w rozmowę mamy, babci, mamy H, Aoife, Eleanor i Lucy... Soph rozmawia z Pezz, a Zayn siedzi i patrzy w telefon. Liam, Louis i Jason się z czegoś śmieją, a Harry rozmawia z tatą... Obserwuję naszą rodzinę i przyjaciół... Wszyscy zdają się bardzo zgrani, pełni werwy, energii, zapoznają się i rozmawiają... To dobrze... Cieszę się, że tak właśnie jest...
-No przecież Annie!- mówi głośniej moja mama, na co wszystkie kobiety zaczynają się śmiać.
Kręcę głową chichocząc i czuję, jak czyjaś dłoń dotyka mojego ramienia.
Odwracam wzrok, Harry uśmiecha się do mnie i podaje mi dłoń, wzrokiem pokazuje byśmy odeszli na bok.
Łapię za nią i przyciąga mnie do siebie łącząc nasze usta w słodkim pocałunku, odchodzimy kawałek.
-Kiedy im powiemy?- pyta mnie, a w jego oczach widzę cień podekscytowania.
-Podczas obiadu?- proponuję.
-Wzniosę toast...- mówi patrząc mi w oczy.
-Ok...- przybliżam twarz do jego twarzy.
-...i wtedy im powiemy...- mówi kładąc mi dłoń na biodrze, jego usta są coraz bliżej, już czuję oddech na moich wargach. Delikatnie mi je muska i potem jeszcze raz.
Wracamy do gości i wtedy też przychodzi jedzenie... Dzieci wracają do stołu i oczywiście, że jako to nie jest coś z czekoladą muszę się prosić o zjedzenie obiadu przez Silver.
-Sil!- krzyczy przez cały stół Lux.
-Tak?- pyta gryząc.
-A chcesz się bawić w piosenkarki?- pyta, a wszyscy zaczynają się śmiać.
-Tak, jak Little Mix?- pyta Sil.
Perrie się uśmiecha i wszyscy słuchają konwersacji dalej.
-Tak...- mówi Lux.
-Chcę, ale nie mamy jeszcze Jade i Jesy...- mówi Silver.
-Ja jestem Jade!- mówi Lux.- A ty Perrie zapomniałaś?
Wszyscy zaczynają się śmiać, a Gemma nagrywa całą rozmowę.
-Elliot będzie Leigh-Anne!- oświadcza moja mała.
-Nie będę!- bulwersuje się mój braciszek.- Już byłem dziś Olafem...
-Będziesz!- mówi stanowczo Silver, na co wszyscy wybuchają śmiechem.-...a jak nie to powiem wszystkim twój sekret...- mówi Silver, a Elliot się czerwieni.
-Ona będzie politykiem...- mówi Des.- Manipulantka mała...
-A kto będzie Jesy?- pyta Lux, podczas, gdy ja podaję Silver picie. Ta upija łyka soku i wskazuje palcem na Perrie.
-Ciocia Perrie...- mówi.- Chcesz ciociu?- pyta Silver robiąc duże oczy, jak kot ze shreka.
-Harry, czy to widzisz?- pytam.
-Widzę i wiem już, jak nie być przez nią manipulowanym...- mówi, na co zaczynam się śmiać.
-Jasne, kochanie...- mówi Pezz, a Sil podskakuje.
-Dam ci potem buziaczka, bo teraz mamusia mnie puści...- mówi, a ja się uśmiecham.
-Jak odejdziesz od stołu to tu nie wrócisz...- mówię.- Zbyt dobrze cię znam...
Właściwie kończymy obiad, gdy Harry łapie za moją dłoń i patrzy na mnie znacząco. Uśmiecham się szeroko i kiwam głową, mój ukochany dzwoni łyżeczką w kieliszek.
-Moi drodzy chciałbym wznieść toast za nas wszystkich tutaj zgromadzonych, a w szczególności za moją trzyletnią już córeczkę, która co dzień mnie bardziej zaskakuje i sprawia, ze jestem z niej dumny...
-Za Silver...- mówi Niall i zaczynamy się stukać kieliszkami.
-Korzystając z okazji...- kontunuuje Harry.-... że nasza najbliższa rodzina oraz przyjaciele są tutaj z nami, razem z Grace chcemy powiedzieć wam coś ważnego...
Podnoszę się z krzesła.
-Wspólnie doszliśmy do wniosku, że już czas, by...- mówię i przenoszę wzrok na Harry'ego, moją miłość, wierność, nadzieję i szczęście. Zasklepiają mi się oczy, a Harry marszczy czoło z czułością i obejmuje mnie ramieniem.
-...by w czerwcu... wziąć ślub...- dokańcza mój narzeczony, a wszyscy wstrzymują oddech.
-O matko!- pierwsza reaguje mama Harry'ego i podbiega do nas, by nam pogratulować, a wszyscy inni idą za jej przykładem.
Jesteśmy przytulani przez wszystkich, a kobiety, które przybyły płaczą razem ze mną.
Po godzinie idzie tort Silver, która widzę, że powoli jej limit energii się wyczerpuje. Gdy tylko zdmuchuje świeczki, a Harry stoi koło niej, by jej pomóc w razie potrzeby, ja siedzę na krześle w otoczeniu dziewczyn i ocieram tylko łzy. Mój narzeczony, chociaż teraz po ogłoszeniu tak ważnej rzeczy, jak planowane zaślubiny, mogę spokojnie o nim powiedzieć jako… mój przyszły mąż spogląda na mnie i uśmiecha się do mnie, podczas, gdy ja co chwilkę przykładam chusteczkę do oka… Silver zdmuchuje świeczki i podskakuje szczęśliwa, a wszyscy zaczynają bić jej brawo… Ogarniam się i idę kroić tort, Harry podaje mi talerzyki.
-Czemu płakałaś?- pyta.
-Ile mam ci razy powtarzać…- uśmiecham się, na co on robi to samo.
-Wiesz, o co mnie zapytała, gdy tylko zdmuchnęła świeczki?
-O co?- nakładam kawałek ciasta na talerz.
-Dlaczego mamusia płacze… A ja jej odpowiedziałem: Ponieważ bardzo cię kocha, jest z ciebie dumna, że jesteś tak dużą i mądrą dziewczynką… Na co ona uśmiechnęła i spojrzała na mnie: Już wiem, jakie będę miała życzenie…
Przenoszę wzrok na Hazzę, by skupić się na jego odpowiedzi.
-„Chciałabym, żeby mamusia już nigdy nie płakała…”- cytuje małą, a ja patrzę na niego.
-Boże, ona jest najwspanialszą osobą, jaką mnie obdarowano…- mówię szeptem.
Harry uśmiecha i przyciąga mnie do siebie całując w policzek.
-…jaką nas obdarowano…- szepcze mi do ucha, na co kiwam głową i daje mu buziaka w usta.

(…)
Po urodzinach Silver ledwo co zapakowujemy samochód prezentami dla niej. Oczywiście ona i Lux zasnęły pod koniec zabawy, podczas, gdy my siedzieliśmy jeszcze i rozmawialiśmy wszyscy ze sobą… Dziękujemy w jej imieniu za pojawienie się na jej urodzinkach, za prezenty, obecność i radość, jaką sprawiła jej każda osoba.
Wsadzam ją do fotelika i zapinam pasy. Harry wraca się i płaci za restaurację, a także wazon, który zbiła Silver biegając za Elliotem. Ja siadam na fotelu i zamykam oczy, bo także padam ze zmęczenia… Włączam ogrzewanie w samochodzie i zakrywam oczy, gdy jakiś fotograf nagle podchodzi i pstryka milion zdjęć… Jak dobrze, że moja mała ma ciemne szyby z tyłu, chowam głowę nisko i czekam na Hazzę. Trąbię i gdy to robię, Harry wychodzi z restauracji i szybko wsiada do auta. Odjeżdżamy będąc obstrzeliwani… Wzdycham cicho jadąc drogą, zatrzymujemy się na światłach. Hazz łapie mnie za rękę.
-Silver śpi…- mówi, na co przenoszę wzrok na niego, uśmiecha się i patrzy na mnie znacząco… Chichoczę.
-Czy ty składasz mi jakąś propozycję Haroldzie?- pytam go.
-Jak najbardziej moja przyszła żono…- uśmiecha się i wtedy zapala się zielone światło. Rusza i droga mija nam bardzo szybko. Harry zanosi małą do pokoiku, a ja wyciągam prezenty z samochodu, gdy zamykam bagażnik z ulgą ściągam szpilki, które okazały się cholernie niewygodne. Zanoszę je do pokoju małej i próbuję odpiąć sobie zamek od sukienki na plecach. Mój ukochany wchodzi do naszej sypialni…
-Pomogę ci…- mówi i staje za mną sunąc w dół zamek. Przy okazji całuje mnie w szyję, na co się uśmiecham. Zrzucam ją w dół i spoglądam się na siebie w dużym lustrze.
-Pani Styles…- mówi mi do ucha łapiąc za biodra.- Czy ma pani ochotę na gorący seks z panem Styles’em?- pyta mnie składając pocałunki na moim karku.
-Mhm…- mruczę.
-Tak?- pyta ponownie.
-Jasne…- mówię i obracam się do niego przodem. Wpijam się w jego usta i podczas, gdy on ściska niemiłosiernie moje pośladki czuję się… przyjemnie podniecona, a temperatura już się podniosła o kilka stopni.
-Prysznic?- pytam łącząc usta z jego.
-Mhm…- odpowiada i odsuwa mnie od siebie. On odpinam pasek od spodni, guzik i zamek, a ja zajmuję się guzikami koszuli…
Gdy stoi już przede mną w samych bokserkach, wpijam się w jego usta i wplatam palce w jego włosy, by poczuć go blisko siebie. Unosi moja biodra do góry, bym oplotła go wokół bioder. Podąża bosymi stopami do łazienki, gdzie włączam wodę, które na początku jest strasznie zimna, mam ochotę drzeć się wniebogłosy, ale Hazz ucisza mnie pocałunkiem. Zaraz czuję, jak po naszych ciałach spływa gorąca, wręcz parząca woda. Woda spływa nam po twarzach, czuję ją w ustach, ale za każdym razem, gdy biorę oddech język Hazzy łaskocze moje podniebienie, uśmiecham się, gdy zsuwa z moich pośladków przemoczone już majtki, a także stanik. Ściąga górną część bielizny i przyciska mnie do ściany prysznica z siłą. Odgarnia włosy do tyłu i uśmiecha się filuternie patrząc się na moje ciało…
-Boże, jaka ty jesteś piękna…- mówi, na co się uśmiecham i przyciągam do siebie. Łączę nasze usta w namiętnym pocałunku pozbawionym skrupułów, pełnym jęków, głośnych i mocnych oddechów… Jednocześnie zsuwam jego bokserki w dół, na co on się szeroko uśmiecha.
-Och Harry…- mówię mu w usta, a on łapie za moją pierś.
-Nic nie mów…- mówi i zsuwa dłoń na biodra, unosi je, bym mogła owinąć go nogami wokół bioder. Gdy już czuję go w sobie, zamykam oczy. Harry całuje mnie w kącik ust i zaczyna się we mnie poruszać…
Każde słowo, półsłowo, szept, gest, pocałunek, dotyk są dla mnie ukojeniem i jeszcze bardziej mnie rozbudzają, a to dopiero początek wspaniałej nocy...

****
Miłego czytania!😚😚😚

5 komentarzy:

  1. Wow. Mega rozdział. Czekam na kolejne:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech ten ślub odbędzie się jak najszybciej :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy zbliżamy się do końca? Mam nadzieje że nie! Uwielbiam tą historię ♥ cudowny rozdział :*/Dominika

    OdpowiedzUsuń
  4. O boze ich slub bedzie superr nie moge sie doczekac *-* swietny rozdzial

    OdpowiedzUsuń