Tydzień po
urodzinach Silver wylatuję na kilka dni do NY, by oddać materiały do
styczniowego wydania. Theresa siedzi obok i rozmawia ze mną o przerwie
świątecznej, w międzyczasie mówię jej, o ślubie moim i Harry'ego, oczywiście
zaczyna piszczeć, a ja śmiejąc się ją uciszam, bo nie chcę, by ktoś usłyszał i
podał to do mediów. Rozmawiamy przez bite dwie godziny, aż do wylądowania o tym
wydarzeniu, jestem piekielnie szczęśliwa i nie mogę się doczekać przygotowań,
przymiarek sukni itp.
Kiedy jesteśmy w
moim apartamencie dziewczyna nie daje mi spokoju i oglądamy suknie ślubne
projektantów, wszystkie są piękne, ale... Moja suknia musi być dziełem
sztuki... Nie żebym była jakaś rozpustna, czy rozpieszczona, ale ślub ma się
raz w życiu i wydarzenie, które zaplanowałam sobie mając 8 lat musi być
najpiękniejszy... Nie ważne, co powiedzą ludzie, suknia ma się podobać mnie i
mojemu przyszłemu mężowi...
Telefon Theresy
zaczyna dzwonić, a ona podnosi go i od razu włącza długopis... Zauważyłam, że
ma teraz taki tik...
Rozmawia, a ja
wstaję by zalać nam kubki wrzątkiem.
-Jasne...- mówi.-
Będziemy... Do zobaczenia.
-Co tam?- pytam
niosąc nasze herbaty.
-Dzwonili z Fashion
Police, mamy być jutro na 9, nagranie będzie o 13, a skończy się o 17... Potem
jedziemy do Ashley i Sam i przygotowujemy się na imprezę Vanity Fair.
Kiwam głową z
uśmiechem. Tess siedzi u mnie do wieczora, póki nie dzwoni jej nowa miłość, którym
czeka pod moim budynkiem. Dziewczyna wreszcie ogarnęła się po licznych zdradach
swojego byłego chłopaka i próbuje tu zacząć tu wszystko od nowa. Poprawia usta
i żegna się ze mną. Siadam do komputera i oglądam zdjęcia, które zapisuję do
folderu do przesłania, wtedy też, gdy włączam sobie kojące rytmy Nory Jones
dzwoni mój telefon. Z uśmiechem odbieram…
-Halo?- pytam z uśmiechem.
-Hej…- słyszę po drugiej stronie.
-Hej…- odpowiadam idąc boso do łazienki.
-Jak lot?- pyta.
-Udany, jestem trochę zmęczona, ale zaraz się
wykąpię i będzie w porządku…- mówię napuszczając wody do wanny. Szukam w szafce olejków zapachowych
i wlewam kilka kropel.
-Wykąpałbym się z tobą…- mówi.
-A ja z tobą… Znów byś mnie wymasował jak
przedwczoraj…
-A ja za masaż dostałbym to co dostałem…- mówi, na co się uśmiecham się przygryzając
dolną wargę.
-To było takie przyjemne…- mówię sprawdzając temperaturę wody.
-Co masz na myśli? Masaż, czy seks?
-Wszystko się pięknie złożyło w idealną
całość…- mówię ściągając
spodnie.
Pomiędzy nami zapada
krótka cisza, którą wykorzystuję, by ściągnąć bluzkę. Idę zamknąć drzwi na
klucz, wracam i biorę telefon do ucha.
-Tęsknię…- mówi cicho, ściągam bieliznę i rozpuszczam włosy.
Wchodzę do wanny i
układam się wzdychając cicho.
-Ja też bardzo tęsknię…- mówię mu cicho zamykając oczy.
-Leżysz w wannie?- pyta.
-Mhm…- mruczę.- Skąd wiedziałeś?-
pytam.
-Zawsze robisz to samo, gdy wchodzisz do
gorącej wody…- mówi
z uśmiechem.
-To samo, czyli?
-Wzdychasz cicho…- mówi.- Bardzo
charakterystycznie…
Uśmiecham się.
-Jak ty mnie dobrze znasz Harry…- mówię.
-Najlepiej na świecie…- mówi.- Zrobiłaś
sobie kąpiel z pianą i olejkami...
-Mhm…- mówię i uśmiecham się.
-Kurcze, mogłem pojechać jednak z tobą…- mówi cicho.
Nie przeczę,
mówiłam, żeby pojechał ze mną, ale powiedział, że zostanie z Sil, by mogła się
trochę widzieć z Lux, która złamała nogę akurat na święta.
-Mogliśmy skorzystać z propozycji Gemmy…- mówię.
-Mogliśmy… Właściwie stale możemy…- mówi z uśmiechem.
Uśmiecham się
szeroko.
-Przylecisz?- pytam dotykając opuszkiem palca bańki, która
oderwała się od wielkiej piany, którą mam w wannie.
-A chciałabyś?- pyta.
-Bardzo bym chciała…- mówię.
-W takim razie będę niedługo…- mówi.
-Jutro rano…- mówię.
-Nie, kochanie…- mówi z uśmiechem.- Za jakieś dwie godziny…- mówi.
Uśmiecham się.
-Jak to za dwie godziny…- pytam.
-A tak to, że zdałem sobie sprawę, jak bardzo
tęsknię za tobą, gdy tylko wyleciałaś, więc zapytałem mojej siostry, czy
zajęłaby się małą na te kilka dni… Spakowałem jej rzeczy, spakowałem swoje i
wsiadłem w pierwszy lepszy samolot… I za 1,5 godziny dokładnie ląduję.
-Możesz rozmawiać przez telefon?- pytam podekscytowana.
-Myślałem, że powiesz coś innego…- mówi zawiedziony.- Ale odpowiadając na twoje pytanie to tak…
-W takim razie nie pójdę spać, dopóki nie
przyjdziesz i nie zaśniesz ze mną w łóżku…- mówię.
-No ja myślę…- mówi.
(…)
Korzystając z czasu,
że muszę, a właściwie chcę czekać na Harry’ego oglądam nowe kolekcje
projektantów, a także wstępne zdjęcia do nowej kolekcji Cary Delevigne, do
której dobierałam stylizację. Mieszam herbatę, którą właśnie sobie zrobiłam i
odpowiadam na e-maile, jestem właśnie w połowie odpisywania na wiadomość od
Nolana… Gdy rozlega się pukanie do drzwi, uśmiecham się do siebie i wstaję z
kanapy obciągając koszulkę, w której śpię niżej… Patrzę przez wizjer i otwieram
drzwi. Stoi w płaszczu i musztardowych sztybletach. Uśmiecha się i dotyka
palcami swojej dolnej wargi.
-Nie widziałam cię
nawet nie jedną dobę… A już czuję, jak bardzo tęskniłam…- mówię otwierając
szerzej drzwi.
Harry wchodzi do
środka i czekam, aż przywita się ze mną w należyty sposób. Ściąga płaszcz
patrząc na mnie prawie cały czas. Łapię za jego torbę i niosę ją do sypialni.
-Specjalnie
założyłaś stringi?- pyta po raz pierwszy, odkąd tu wszedł. Uśmiecham się
odkładając torbę na słomiany fotel. Wracam do niego i widzę, że rozsiadł się na
kanapie i czyta mój list do Nolana. Siadam mu na kolanach i biorę komputer na
swoje kolana.
-Dokończę tylko…-
mówię.
-Mhmm…- mruczy i
gładzi moje świeżo nabalsamowane nogi, stukam paznokciami w klawiaturę i
wysyłam wiadomość. Wylogowuję się z poczty i już chcę wyłączyć strony z
sukniami ślubnymi w tle, gdy…
-Stój!- mówi Harry
łapiąc za moją dłoń dotykającą touch pada.
-Czemu?- pytam.
Harry uśmiecha się i
przesuwa w dół.
-Ta jest śliczna…-
mówi wskazując palcem na luźną, zwiewną sukienkę z koronkowym przodem.
-Rzeczywiście, jest
ładna…- mówię.
-To może ta?- pyta
mnie.
Przenoszę wzrok na
mojego ukochanego.
-Po pierwsze
skarbie, nie zobaczysz tej sukni wcześniej niż jak na naszym ślubie, a po
drugie, sukienka jest ładna, ale mnie moja suknia musi oślepić pięknem…- mówię
całując go w czoło.
Uśmiecha się szeroko
i wyłącza komputer. Odkłada go na stolik i patrzy na mnie uważnie.
-Kocham Cię…- szepcze
i wpija się w moje usta.
Układa mnie na
kanapie i nie odrywa naszych ust od siebie, zatracamy się w sobie, całkowicie…
Jego dłonie błądzą po moim prawie nagim ciele, a ja upajam się dotykiem i coraz
większym pragnieniem posiadania go. Jego oddech jest słodki i ma przyjemny
zapach mięty, uśmiecham się, gdy jego palce oplatają się wokół moich bioder,
biorę oddech i mruczę cicho wsuwając język do jego ust. Czuję się kochana, taka
w centrum, on zawsze sprawia, że czuję się piękna w sposobie w jaki mnie dotyka,
całuje i jak wdzięczy moje zalety, ubóstwia je wszystkie… Nie chcę, by
ktokolwiek to czytający wziął to jako, że mam wysokie mniemanie o sobie… Tak
się czuję… On potrafi pokazać wszystko, co we mnie piękne, czego ja nie widzę,
a co widzi on… Uśmiecham się, gdy jego usta schodzą na moją szyję, całuje ją,
przygryza lekko skórę i zwilża ją językiem, podczas, gdy jedna z jego dłoni
wędruje do mojej kobiecości, wtedy wszystko przechodzi na inny poziom, inaczej
oddycham, czuję i…
-Harry…- szepczę.
-Mmm?- wraca do
moich ust.
-Chodźmy już do
łóżka…- mówię pomiędzy jego pocałunkami.
Uśmiecha się i
całuje moją dolną wargę, po czym bierze mnie na ręce i zanosi do pokoju obok.
Wiadomo co dzieje się potem…
(…)
Nakładam sukienkę i Harry mi ją zapina, Ashley i Sam każą mi usiąść na
fotelu, więc posłusznie to robię, poprawiają mi usta i rozczesują włosy, które
spinają mi w wąskiego kucyka.
Reżyser przychodzi, żeby powiedzieć, że za chwilę
mamy być gotowe do wyjścia. Dziewczyny stwierdzają, że jestem już gotowa, obracam
się na fotelu.
-Tylko żadnego całowania...- mówi Ashley chowając
szminkę.
Uśmiecham się do Harry'ego, a on do mnie. Dotykam
jego kolana czubkiem buta i uśmiecham się szerzej...
-Chodźmy już...- mówi Tess.
Wstaję z fotela i łapię Harry'ego za rękę. Powiedział,
że będzie oglądać program zza kulis, z uśmiechem rozmawiam z nim, a przed
wyjściem przed kamery, daje mi małego buziaka w policzek. Trzy... Dwa...
Jeden... Wychodzę zza kulis machając publiczności i witając się z Giulianą,
Kathy, Kelly i Bradem. Siadam na jednym z foteli.
-Grace jesteśmy przeszczęśliwi, że jesteś naszym
gościem specjalnym w odcinku przedświątecznym...- mówi Kathy.
-Ja także jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu,
bardzo dziękuję za zaproszenie...- mówię.
-Robisz dokładnie co my tutaj, ale w UV.- mówi Brad.
-Dokładnie...- mówię.
-W jaki sposób znajdujesz te wszystkie kreacje i
stylizacje, przecież nie na wszystkich stronach internetowych są zdjęcia
wszystkich celebrytów?
-Vogue ma podpisane umowy z fotografami którzy robią
zdjęcia na imprezach i to stamtąd pochodzi większa część, ale także, co się
okazuje portale też są pomocne... Facebook, TT, wszelkie portale plotkarskie...
-A zdarzają ci się takie sytuacje jak przeglądanie
stron, gdzie o czymś pisze: beznadziejna kreacja itp, a potem ty to u siebie
umieszczasz?- pyta Kelly.
-Jasne... To normalne... Podchodzę do tego głębiej,
niż to, czy mi się podoba... Analizuję, wybieram, sortuję... Nie wydaje się to
takie trudne, ale w rzeczywistości jest inaczej...- mówię.
Giuliana przejmuje głos...
-Grace, czy to prawda, że Harry jest za kulisami?-
pyta kobieta.
-Tak, przyleciał ze mną...- mówię.
-Jak wam się układa?- pyta.
-Jest bardzo dobrze, jesteśmy szczęśliwi...- mówię,
na co widownia klaszcze.
Przechodzimy do oceniania.
Wybiórcze kreacje, które już widziałam, komentują w
sposób zabawny, śmieszny, ale także chwalą i podziwiają klasę i styl. Na sam
koniec jest zdjęcie chłopaków, na którejś z ostatnich gali.
-Który z nich jest ubrany najlepiej?- pytają mnie.
-Wiecie co? Oni wszyscy wyglądają wspaniale, bo
ubierają się tak jak lubią, Caroline... stylistka chłopaków zawsze dobiera im
stroje byleby się czuli komfortowo, pomagają jej, dają wskazówki...
-...a wg ciebie których z nich jest najbardziej
stylowy?- pyta Kelly.
-Ostatnimi czasy oglądając zdjęcia Liama, mam ochotę
zacząć bić brawo, ale wiesz muszę powiedzieć co mówiłam wcześniej, oni wszyscy
mają styl i ubierają się tak jak czują...
(...)
-Nie chce mi się tam iść...- mówię, gdy dziewczyny
nakładają mi drugi już makijaż.
Harry się uśmiecha i rozczesuje poplątane włosy.
-Zrobię ci ładną falę...- mówi Sam rozczesując moje
włosy.
Zgadzam się na wszystko, byleby odbębnić Vanity Fair
Party i wrócić do apartamentu.
-Na pewno nie chcesz ze mną wyjść na dywan?- pytam
Harry'ego, podczas, gdy Ash nakłada mi cień na oczy.
Nie słonko...-
mówi.- To ty masz świecić i cala uwaga ma być skupiona na tobie...- mówi.
Uśmiecham się na co,
Ash mówi, bym tego nie robiła. Theresa rozmawia przez telefon, a ja nucę jedną
z piosenek Christiny Aguilery.
Otwieram oczy, gdy
makijaż mam zrobiony i uśmiecham się na widok Harry'ego, który ma na sobie
marynarkę i czarną koszulę bez żadnych wzorków. Poprawia koszulę i widzi, że go
obserwuję.
-Ale super
wyglądasz...- mówię lustrując go od góry do dołu.
-Przestań...- uśmiecha
się.-Normalnie...
-Nie zgodzę się...-
mówię.- Masz koszulę bez wzorków.
Harry chichocze i
zaczesuje włosy do tyłu.
Theresa wyciąga
suknię z pokrowca, a Harry lustruje jej strukturę.
-Złota...- mówi.
-Mhm...- uśmiecham
się.- Podoba ci się?- pytam.
-Będziemy do siebie
pasować idealnie...- stwierdza.
Sam kończy moją
fryzurę, więc idę ubrać suknię, zapinam ją i poprawiam jej dół, wychodzę, a
wszyscy się uśmiechają szeroko. Mój narzeczony promienieje uśmiechem.
-Silver jest księżniczką, a ty jesteś królową...-
mówi i całuje mnie w czoło.
Biorę kopertówkę i z
uśmiechem opuszczamy pracownię Ashley i Sam. Wsiadamy do samochodu i kierowca
nas zawozi pod budynek, gdzie odbywa się Vanity Fair Party. Rozmawiam z Harrym
o prezentach na święta, a także o tym, że nie pozwolę mu nigdzie wylecieć przed
świętami. On się śmieje obiecując, że nie dojdzie do takiej sytuacji, jak dwa
lata temu. 15 minut później dojeżdżamy na miejsce i z uśmiechem wychodzę, Harry
pojedzie z kierowcą i wejdzie tylnim wejściem. Idę na czerwony dywan, macham do
ludzi stojących przy barierkach i potem pewnym krokiem staję na ściance.

„Grace czy to prawda, że chcecie wziąć ślub?”
„Od kogo będzie
suknia?”
„Plotki mówią, że
chcecie ślubu, bo jesteś w ciąży!”
„Grace!”
Przesuwam się dalej
i uśmiecham się do zdjęć. Po chwili schodzę i z uśmiechem witam mojego
narzeczonego. Daje mi buziaka w usta i prowadzi. Organizatorzy wskazują nam
salę, gdzie są nasze miejsca, siadamy obok siebie i jesteśmy przy stole z Heidi
Klum, Adrianą Limą oraz Tomem Fordem. Jest super.
(…)
-Tak się
zastanawiam…- mówi Harry.
-Nad czym?- pyta.
-Pójdziemy do kina?-
pyta Harry.
-Do kina?- pytam
unosząc brwi.
-No tak...- uśmiecha
się Harry.- Nie jest późno, a widziałem, że weszło kilka ciekawych filmów do
kin...- mówi.
-W porządku...-
mówię. Odkładam kubek z herbatą i podążam do sypialni, gdzie muszę się przebrać, nakładam body i spodnie. Robię sobie niechlujnego koka i z uśmiechem
maluję się. Harry wychodzi z łazienki i uśmiecha się na widok głębokiego
dekoltu.
-Zboczuch...- mówię
mu sięgając po tusz do rzęs.
-Nie musisz tego
powtarzać, tak często...- mówi mi, sięgając po koszulę.
-Nie dociera to do
ciebie...- uśmiecham się.
-Dotarło po
pierwszym razie, a po piętnastym przyjąłem to do wiadomości.- uśmiecha się.
Maluję dolne rzęsy i
zamykam tusz. Nakładam bronzer i narzucam płaszczyk.
-Jedziesz ze mną
jutro do redakcji?- pytam.
-Z jednej strony
nudzę się tam, ale z drugiej jak mam cię oglądać w ciasnych spódnicach to
oczywiście...- mówi, na co kręcę głową.
-Powtarzać się nie
będę...- mówię, a on zrzuca koszulkę, nakłada koszulę i poprawia pasek od
spodni.
Stoję i czekam na
niego, podczas, gdy on oglada się w lustrze i poprawia włosy. Wychodzimy z
mieszkania i zjeżdżamy na dół na parking. Wsiadamy do auta i jedziemy do
jednego z kin na Manhattanie. Parkujemy i wysiadamy... Hazz łapie mnie za rękę
i całuje w czoło, podążamy ku wejściu i tam otwieramy drzwi i wchodzimy do
środka. Na ścianach jest pełno plakatów z nowymi premierami, a gdy widzę jeden
z nich automatycznie się odłączam od narzeczonego i idę bliżej by się
przyjrzeć. Wzdycham cicho widząc umięśnione plecy i barki bohaterów Magic Mike
XXL... Jezuu uwielbiam ten film, pierwszą część oglądałam kilkanaście razy i
nigdy mi się nie znudzi oglądanie piękna męskiego ciała... O nie... Harry
podchodzi do mnie...
-Żartujesz...- mówi
stojąc obok.
-Harry...- mówię z
uśmiechem.- Musimy na to iść...- mówię lustrując tors Channinga.
Harry zaczyna się
śmiać.
-Żartowałaś tak?-
pyta mnie.- Żartowałaś?- pyta po raz kolejny z poważniejszym wyrazem twarzy.
-Nie, nie
żartowałam...- mówię z uśmiechem nie odrywając oczu od plakatu.
-Nie pójdziemy na
film o striptizerach...- mówi dosadnie.
-Dlaczego, to jest
arcydzieło, nie zwykły film...
-Nie pójdziemy...-
mówi i chce odejść, ale łapie go za rękę.
-Dlaczego...- pytam
przygryzając wargę na Joe.
-Bo zaczniesz się ślinić na ich widok...- mówi.
Odrywam wzrok od
plakatu i skierowuję go na Harry'ego. Przybliżam się do niego, tak bym swoje
usta miała milimetry od jego.
-Pomyśl logicznie...
Takie filmy nakręcają kobiety, bardzo mocno nakręcają...- mówię.- Baaardzo...-
dodaję zmysłowo.- A gdy ja jestem nakręcona... To czy ty jesteś nieszczęśliwy,
gdy jesteś u mego boku?- pytam.
-Nie...- odpowiada
cicho.
-Tak myślałam...-
mówię i daję mu buziaka.
Tak więc kobieta
wie, jak przekonać faceta, na pójście na striptizerskie show dla kobiet... :)
Kasjerka jest mocno
skrępowana naszą obecnością, uśmiecha się słysząc jaki film wybieramy.
-W rogu...- mówię.-
Na samej górze.
Harry płaci i widzę,
że znów wróciła mu aura niezadowolenia.
-Mogliśmy iść na 50
twarzy Greya... Razem...- mówię idąc w stronę baru.
-Jedno i drugie
prawie jak porno, więc bez różnicy...- mówi, na co chichoczę i całuję go w
policzek. Kupujemy popcorn i picie i idziemy na salę. Siadamy i czekamy na
rozpoczęcie seansu... Który bardzo wpłynie na wydarzenia za następne kilka
miesięcy :).
Gdy światła gasną na
mojej twarzy pojawia się uśmiech... A po chwili przychodzi moment, gdy Mike
zaczyna tańczyć w swojej pracowni do Ginuwine- Pony... Kątem oka czuję wzrok
Harry'ego na sobie, ale nie daję rady, by przestać się uśmiechać... Nie da
rady... Banan na mojej twarzy jest tak szeroki, że nie mogę zmienić wyrazu
twarzy... To jest silniejsze ode mnie...
(...)
Gdy kończy się film,
wstaję z Harry'ego, bo w połowie trwania seansu zaczęłam mieć poczucie winy, że
go namówiłam, dlatego, by jakoś mu to wynagrodzić przysunęłam się do niego i
oglądaliśmy film do końca w takiej pozycji, od czasu do czasu dawałam mu całusa
i miałam wrażenie, że na chwilkę się rozchmurzał.siadam na swoim krześle i daję
mu buziaka w usta. W głębi duszy jestem tak podekscytowana, chyba, jak każda
kobieta, która Magic Mike oglądała (od autorki: Ojj autorka też oglądała i
uwielbiaaaaa!), te ciała, tańce, mięśnie, trudno tego nie kochać u mężczyzn,
ale widząc minę mojego przyszłego męża, muszę mu zapewnić rozrywkę... Jako, że
kino jest w centrum handlowym z uśmiechem prowadzę Harry'ego pod pretekstem
pójścia do toalety. Wielki sklep Victoria's Secret świeci na różowo.
Zamiast skręcić w
prawo do toalety idę prosto tam.
-Grace, ale tam jest
toaleta...- mówi wskazując palcem.
-Toaleta później...-
mówię ciągnąc go za dłoń.
Wchodzimy do środka,
a ja już widzę co mnie interesuje. Na samym środku na manekinie widzę komplet,
który miała na sobie Candice Swaneopel... Z uśmiechem spoglądam na Harry'ego,
przysuwam usta do jego ucha.
-Możesz sobie
wybrać, co tylko chcesz...- mówię mu, a na jego twarzy rośnie uśmiech.-Założę
to, czego będziesz chciał...
-Tak?- pyta, na co
kiwam głową.
-Ja chciałbym cię
zobaczyć we wszystkim...- mówi.
-Całego sklepu nie
wykupimy, ale chętnie zobaczę, co ci się podoba...- mówię mu.
Harry łapie mnie w
biodrze i podchodzimy do półek i wieszaczków, tak jak podejrzewałam pozostaje w
kolorystyce czarnej i czerwonej... Wybiera super skąpe stringy, koronkowe
staniki, pończochy... Zauważamy, że jest także dostępna linia VS x 50 twarzy
Grey'a, a tam to po prostu Harry szaleje, bo wybiera mnóstwo majtek, parskam
śmiechem widząc, jak ogromną mu to sprawia przyjemność.
-Harry, ale ty tu
wybrałeś tylko czerń i czerwień... Na nocy poślubnej będę miała biały komplet.-
mówię.
Podnosi na mnie
wzrok.
-Raz mogę się
zgodzić, ale innymi razami nie... Zbyt dobrze wyglądasz w tych kolorach...-
mówi i całuje mnie w usta.
Wraca wzrokiem na
bieliznę, część odkłada na bok, część zostawia.
-Czyli noc poślubna
nie będzie spontaniczną nocą?- pyta, na co na mojej twarzy rośnie uśmiech.
-Nie będzie...-
mówię.
Idziemy do kasy i
płacimy, jak na bieliznę dużo pieniędzy. Wychodzimy ze sklepu, a przed nim stoi
mnóstwo nastolatek, Harry macha do nich, ale się nie zatrzymuje mówiąc, że się
spieszymy. Łapie mnie za dłoń i prowadzi do samochodu...
-Zgadnij co będziesz
musiała zrobić, gdy tylko wrócimy do mieszkania...- mówi.
-Pójść spać?- pytam
sarkastycznie.
-Nie...- śmieje
się.- Wszystko przymierzysz i stwierdzę, w którym wyglądasz bardziej sexi.
Chichocze i kiwam
głową.
-No jasne...- mówię,
a ona całuje mnie w głowę i z uśmiechem puszcza moją dłoń i wsiadamy do
samochodu.
****
Dziś miałam dzień koncertowy i jednoczesne rozpoczęcie trasy :) Miłego czytania! :)
****
Dziś miałam dzień koncertowy i jednoczesne rozpoczęcie trasy :) Miłego czytania! :)
świetny rozdział <3 czekam na następnyy <333
OdpowiedzUsuńSuper super
OdpowiedzUsuńCzemu nie ma rozdziału ?
OdpowiedzUsuńMega :***/ Dominika
OdpowiedzUsuń