Wsiadam do auta z Theresą i kierowca rusza.
-Wybraliśmy już
zaproszenia...- mówię pokazując asystentce, jakiego dokonaliśmy wyboru.
-Śliczne...- mówi
Tess patrząc w ekran mojego telefonu.-Ile gości zapraszacie?


-W porządku...- mówi
Theresa.
Jej telefon dzwoni i
odbiera go, mowa jest o mnie, ale ja zajmuję się wymyślaniem, kogo jeszcze
zaprosić.
Moja asystentka
kończy rozmowę chwilę później...
-Dzwonili z Calvina
Kleina, chcą ci zaproponować suknię...
Otwieram szeroko
oczy, a Theresa już coś wypisuje w googlu.
-A przepraszam
bardzo skąd oni wiedzą...- mówię.
-Stąd...- mówi
Theresa i podaje mi swój telefon.
"Wiedzieliśmy,
że to kiedyś nadejdzie! Grace Moore i Harry Styles biorą ślub! Wg doniesień z jednego ze sklepów jubilerskich
w Nowym Jorku, para zamówiła już obrączki, które mają być grawerowane i pięknie
zdobione! Co na to para? Czy oficjalnie podadzą informację o ślubie? A może to
kolejna ciąża przymusiła ich do takiego kroku?
Przypomnijmy, że
Grace i Harry są już zaręczeni prawie 3 lata i wciąż spekulowano o nadchodzącym
wydarzeniu, aż w końcu! Czekajcie na zdjęcia i informacje"
Dailymail.com
-Szlag.- mówię pod
nosem.
-Mówiąc szczerze
Gracie to kwestią czasu było, że wyjdzie to na jaw. Jesteście zbyt popularni,
żeby to ukryć, bo taki sklep jubilerski dostanie trochę pieniędzy i wszystko
wypapla.
Wzdycham cicho.
-Myślałam, że się
obędzie bez szumu... Skutecznie unikałam paparazzich jeżdżąc do zameczku, ale i
tak nic to nie dało...
Dojeżdżamy do agencji, gdzie mam mieć sesję do
magazynu Flare... Theresa wysiadając z auta dostaje kolejny telefon i mówi, że
to Dolce&Gabbana. Kręcę głową ze zrezygnowaniem i wchodzę do środka. Tam jedziemy
na piętro, gdzie czeka na nas ekipa przygotowawcza i fotograf i technicy.
Siadam na fotelu i
jestem przygotowywana do sesji. Theresa wisi na telefonie, bo stale dzwonią do
niej projektanci. Gdy dzwoni siódmy każę jej wyłączyć telefon, ona robi tak i
kręci snapy moim telefonem z sesji. Zdjęcia wychodzą szybko i bardzo ciekawie.
Postanawiamy udać się na małe zakupy na piątą
aleję, gdzie będę miała możliwość kupienia trochę rzeczy i uzupełnienia szafy.
Jadąc autem w radiu zaczyna grać nowy singiel chłopaków "Drag Me
Down" słyszałam go wcześniej, więc śpiewam głośno, a Theresa śmieje się ze
mnie, podczas gdy ja próbuję jak najlepiej naśladować chłopaków. Mam dziś
wywiad w nowojorskim radiu, więc jeszcze przed zakupami muszę pojechać do domu,
by się przebrać.
Godzinę później
siedzę w siedzibie radia i zanoszę się śmiechem, słysząc najnowsze plotki o 15
ciąży.
-Wiedzą lepiej ode
mnie, czy aby jestem w tej ciąży, czy nie...
-Myślę, że powinnaś
jeszcze raz powiedzieć wszystkim tabloidom, na wypadek szesnastej ciąży.- mówi,
na co się śmieję.
-Uwaga portale
nie-jestem-w-ciąży!
Dziennikarz, się śmieje, a ja z uśmiechem
biorę do ust łyka wody.
-Czyli to już
potwierdzone...- uśmiecha się dziennikarz.- Ale jest jeszcze jedna ważna
sprawą, która ostatnio poruszyła prasa plotkarska, jest fakt, że ty i Harry
zamierzacie się pobrać...- mówi.
-No pewnie...-
mówię.
-Czyli planujecie
ślub? Kiedy? Kto będzie zaproszony?
-Zwolnij...- śmieję
się.- Miałam na myśli to, że kiedyś na pewno.
Dziennikarz parska
śmiechem.
-Myślałem, że
mówisz, że teraz...
-Taki pomysł
zostanie zrealizowany, gdy tylko będziemy gotowi...
-Mam nadzieję, że
fani i my zostaną poinformowani.
-W miarę możliwości
i rozwagi tak...
Spiker uśmiecha się
i zapowiada kolejną piosenkę, która stanowi jedną ze statusu ulubionych.
-Uwaga! A teraz „Here” Alessii Care.
(...)
Wracam do mieszkania
z Theresą po kilku kolejnych godzinach spędzonych w redakcji UV. Zrobiłyśmy
listę osób, które powinnam zaprosić choćby na ślub, a na wesele przyjadą tylko
najbliższe osoby.
Zamykam mieszkanie
na klucz i włączam sobie czajnik, biorę szybki prysznic i narzucam pidżamy,
biorę komputer i przeglądam strony projektantów oraz zdjęcia, które posypały mi
się setkami, wysłane przez domy mody. Sączę herbatę słuchając drugim uchem
"Jak poznałem waszą matkę", kilka z nich biorę sobie na pulpit, a
sporo kasuję. Wysyłam całkiem sporo mamie, której obiecałam, że o wszystkich
zmianach, pomysłach oraz o przygotowaniach mam ją informować, jako pierwszą.
Tak więc wszystkie moje pozycje sukni wysyłam jej. Ziewam i biorę ostatniego
łyka z kubka, odkładam komputer i zasypiam.
(...)
Wysiadam z samolotu
razem z Theresą i ochroniarzami, idziemy po nasze bagaże, a ludzi stojący na
lotnisko proszą o zdjęcia, robię kilka i daję kilka autografów, jeden z
mężczyzn daje mi bukiecik kwiatów, za co dziękuję mu. Wychodzimy z lotniska,
gdzie czeka na nas auto, które ma mnie zawieźć do domu. Wzdycham cicho
wsiadając do auta, muszę pojechać po Silver do Gemmy.
Gdy widzę już dach swojego domu uśmiecham się
i otwieram pilotem bramę. Kierowca wjeżdża, a ochroniarze wyciągają moje
walizki, zanoszą mi je do domu, żegnam się z Theresą i oświadczam, że jesteśmy
w stałym kontakcie. Wchodzę do czystego domu, bo podczas mojej przerwy przyszła
sprzątaczka i wymyła wszystko. Zanoszę walizki na górę i zaczynam się ogarniać,
robię pranie, przebieram się w dresy i związuję włosy. Mam kilka nieodebranych
połączeń od mojego narzeczonego, który jest w trasie jeszcze trochę.
Oddzwaniam do niego
i gdy słyszę jego zachrypnięty głos w słuchawce uśmiecham się szeroko.
-Hej piękna! Czemu
nie odbierasz, przecież jesteś już w Londynie.
-A co ty mnie
śledzisz?- pytam go zmywając makijaż.
-Wszystkie portale
trąbią o tobie, że zdementowałaś plotki o ślubie...- Harry chichocze.
-Mam w końcu te
zdolności.- uśmiecham się.
-Masz wiele
zdolności, kochanie...- mówi Harry, a w tle słyszę krzyk Nialla:" Uwaga!
Styles znów gada jak w seks-telefonie"
Zaczynam się śmiać.
-Oni wszystko
słyszą, co czasami do mnie mówisz?
-Czasami usłyszą
skrawek i uznają mnie za zboczeńca.
Chichoczę.
-Co robisz dziś?-
pyta mnie.
-Porobię coś z
Silver, a jutro jadę Paddington Hills, by zobaczyć, jak tam wszystko się
przygotowuje.
-Super...- mruczy do
słuchawki.
Zapada między nami
cisza, a ja wzdycham cicho.
-Jeju Harry już
dawno za tobą tak nie tęskniłam...- mówię zrezygnowanie.
Hazz chichocze.
-A to tylko dwa
tygodnie...- mówi.
-Ja tego nie
ogarniam, jak wyjeżdżasz na krótko to tak za tobą tęsknię, a jak na dłużej to
mniej...
-Przepraszam co?-
pyta.
Chichoczę.
-Może nie tęsknię
mniej, ale...
-Tłumacz się Grace
tłumacz...
Śmieję się.
-...lepiej to
znoszę...- kontynuuję.
-Mhm... Fajnie...-
mówi pod nosem.
-Oj Harry...-
mówię.- I tak wiesz, jak bardzo cię kocham.
Harry chichocze po
drugiej stronie, a ja kładę się na brzuchu na łóżku.
-Ja ciebie też
bardzo kocham...- mówi cicho, na co uśmiecham się szeroko.
-A co porobimy, jak
wrócę?- pyta.
-A co uważałbyś za
właściwie do robienia, jak wrócisz?- pytam, a moje palce suną po satynowej
pościeli.
-To i owo...- mruczy
cicho, na co się uśmiecham.
-To i owo?- pytam
złośliwie.
-W różnych
miejscach... O różnych porach dnia i zdecydowanie chciałbym mieć zarezerwowane
kilka godzinek...
-Coś się
wykombinuje...- mówię cicho, a on cicho chichocze.
-No ja myślę...-
mówi Hazz, po czym ciszę w tle przerywa głos Nialla, który informuje Hazzę, że
mają wywiad.
-Słyszę, że cię
wzywają, kochanie, leć...- mówię.
-Lecę, ale odezwę
się. Kocham cię bardzo.
- Ja ciebie też.
Papa.
Odkładam telefon i
rozpakowuję się. Postanawiam przed odebraniem Silver pojechać na zakupy. Tak
więc narzucam bluzę Harry'ego na plecy i czapkę z daszkiem, sięgam po torebkę.
Poprawiam legginsy i zawiązuję buty. Wychodzę z domu i wsiadam do auta, jadę do
pobliskiego supermarketu i chodzę po całym sklepie szukając produktów.
Naładowuję prawie cały kosz, bo wiem, że trzeba zrobić w domu zapasy różnych
rzeczy, nie tylko jedzenia. Przy okazji robię kilka zdjęć z osobami, które do
mnie podchodzą i proszą. Szukając kolorowych płatków dla Silver przypomina mi
się coś ważnego. Wykręcam numer do Lucy, która odbiera po kilku sygnałach.
-Co tam gwiazdo?-
pyta przyjaciółka.
-Pojedziesz ze mną
jutro do Paddington Hills?- pytam.
-Jasne...- mówi.- A
daleko to?- pyta.
-Godzina drogi od
Londynu...- mówię znajdując zgubę i pakując paczkę do kosza.
-W porządku...-
mówi.- W takim razie do jutra.
-Pa kochana i
dziękuję...
Wrzucam telefon do
kieszeni i podążam dalej.
(...)
Następnego dnia
jedziemy do dworku, gdzie odbędzie się wesele. Parkuję pod nim i odpinam pas,
podczas gdy Gemma odpina pasy w foteliku Silver i wyciąga go z niej.
-Ale tu pięknie…-
mówi Lucy, wysiadając.
-To prawda…- mówię.-
Dobrze, że moja mama miała dobre oko i dojrzała to w gazecie.
-Byłaś w środku?-
pyta Lucy.
-Nie… Tylko
przejazdem widziałam go z daleka, bo był robiony remont i był zamknięty…- mówię
Łapię Sil za rękę i
ze środka wychodzi kierownik, z którym to Harry kontaktował się.
-James Countwell…
właściciel tego domu, bardzo mi miło panią poznać, pani Styles…- mówi
wyciągając dłoń w moją stronę.
-Póki co to tylko do
tej pani może się pan zwracać per Styles…- wskazuję na Gemmę, a ona się
uśmiecha.- Grace Moore…- przedstawiam się mężczyźnie.
-Zapraszam do środka…-
puszcza nas przodem, a ja wzdycham z podziwu widząc wnętrze zrobione absolutnie
pięknie. Klasyka, harmonia, biel, beż… Nad nami jakieś 5 metrów nad ziemią wisi
ogromny żyrandol. Teren samego salonu jest przeogromny i zastanawiam się, czy
nie nazwać tego dworku, pałacykiem…
-Robi wrażenie…-
mówi Gemma, a Silver mówi, że chce taki żyrandol w pokoju.
Idziemy dalej,
mężczyzna tłumaczy, kiedy powstał ten gmach, opowiada jego historię i
zaprowadza nas do jadalni, ta jest dwa razy większa od salonu i tutaj naprawdę
jestem zachwycona…
-Planowaliśmy, aby w
razie złej pogody tu umieścić stoły weselne, obliczyliśmy to na podstawie
liczby gości przez państwa zaproszonych i ułożyliśmy to tak, by pozostało sporo
miejsca na parkiet…- mówi, a ja kiwam głową.
-Jednakże, wesele
odbędzie się w namiocie w ogrodach Paddington Hill pod wielkim namiotem…- mówi
mężczyzna.
-Tak jak u mnie…-
mówi Lucy, a ja kiwam głową.
Idziemy dalej i właściciel otwiera wielkie dębowe drzwi, które prowadzą do sali balowej, to
tak śmiesznie brzki, ale tak to wygląda. Ta robi na mnie
jeszcze większe wrażenie niż wcześniej, Silver wyrywa się i skacze na środku.
-To miejsce jest
idealne...- mówi Gemma.
Zdecydowanie się z nią zgadzam.
-Czy na razie podoba
się pani?- pyta mężczyzna, a ja kiwam głową.
Uśmiecha się.
-Ta część domu jest częścią główną, mamy tu jeszcze dwa skrzydła wschodnie i
zachodnie, oraz całe drugie piętro i poddasze, wszędzie są sypialnie, tak więc w całej posiadłości znajduje się ok. 35 sypialni, niektóre są większe i mniejsze, dla osób indywidualnych oraz
par...
Kiwam głową.
-Chciałabym zobaczyć część z nich
oraz sypialnię nowożeńców...- mówię.
Dziewczyny chichoczą, a ja podbiegam i biorę Sil na ręce.
Wszystko okazuje się być piękne, jak piętro niżej, pokoje są naprawdę ładne, a nasza sypialnia to absolutna magia,
tak fantastycznej sypialni jeszcze nie widziałam naprawdę... Wielkie zdobione łóżko, śliczna łazienka.
-Czy przed naszym ślubem jest tutaj jakaś uroczystość?-
pytam.
-Tak, dwie
konferencje, ale potem przez okrągłe dwa tygodnie rozpoczynamy przygotowania do ślubu państwa...- mówi.
(...)
Po powrocie do domu
i rozmowie z Harry'm, podczas której wypełniałam zaproszenia i ustalałam, kto przychodzi z
jego wytwórni, postanawiam skorzystać z tego, że mam czas, by wreszcie polecieć do Paryża i czegoś poszukać na ceremonię. Dzwonię do mamy, Gemmy, Anne, Eleanor i Lucy, Theresa
jako moja asystentka też pojedzie. Umawiam się z nimi za kilka dni, zarezerwuję hotel w Paryżu, bo wszystkie nie zmieszczą się w moim mieszkaniu... Proszę Theresę o ogarnięcie wszystkich projektantów, którzy wysyłali swoje propozycje, obiecuje mi to zrobić. Gdy omawiam jej wszystko moja Sil schodzi na dół, kończę rozmowę i odkładam telefon.
-Mamusiu?- mówi idąc w moją stronę.
-Tak, słoneczko?- pytam.
Wyciąga rączki, bym wzięła ją, robię tak i ona wtula się w moją szyję.
-Coś nie tak?- pytam ją, a ona mruczy twierdząco.
-Tęsknię za tatusiem...- mówi mi do ucha.
Uśmiecham się szeroko.
-Oj ty moja
koalo...- mówię, a ona się uśmiecha.- Tatuś też bardzo za tobą tęskni, bardzo, bardzo mocno...- mówię jej.- Ale niedługo wróci, więc nie masz się co martwić. Ja też za nim bardzo tęsknię...- mówię i całuję ją w czółko.
-Mamusiu, a ty mnie
kochasz?- pyta, a ja patrzę na nią czule.
-Najmocniej na świecie, jesteś moją małą kruszynką, najpiękniejszą księżniczką,
najfantastyczniejszą dziewczynką na świecie...- mówię jej całując ją po całej twarzy.
-Ja ciebie też bardzo kocham...- mówi przytulając się mocno.
*****
Miłego! A ja wracam do matematyki! :)
*****
Miłego! A ja wracam do matematyki! :)
Nie mogę doczekać się ślubu :) :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia z matematyką :)
Kurcze ja chce slub juz!!😍😍 rozdzial boski💖
OdpowiedzUsuńSuuper :)
OdpowiedzUsuńMogłabyś mi powiedzieć w którym rozdziale był ślub Lucy? ;)
OdpowiedzUsuńAlbo podać link do niego?:)