piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 91.



-Skarbie, wróciłam...- mówię odkładając klucze na półkę. Na wyspie leżała kartka:

Słonko zapomniałem o wywiadzie w radiu Jak się skończy zrobię zakupy i wrócę jak najszybciej do was. Kocham mocno. H.xx

Uśmiecham się i zrzucam szpilki, które miałam na nogach. Nagle niezmierny ból w podbrzuszu łapie mnie. Zginam się aż i staram się usiąść. Ból jest mocny i uniemożliwia mi. Zaczynam płytko oddychać. Zaciskam zęby i siadam na fotelu masując podbrzusze. Boli jakbym miała skurcze, ale nie wiem co to jest... Przecież to nie mogą być skurcze przedporodowe, zaczyna się dopiero 7 miesiąc. Po kilkunastu minutach powoli wstaję z fotela. Ubieram się w koszulę Hazzy i swoje spodenki. Zajadam się lodami truskawkowymi, na które mam niezłą ochotę. Oglądam Fashion Police i zastanawiam się, dlaczego dostałam takich bólów. Teraz każde kopnięcie jest jakby zalążkiem tego, co doznałam chwilę temu.
Włączam komputer i szukam jakichś informacji o skurczach w ciąży, ale każdy artykuł jaki otwieram jest o skurczach przedporodowych. Przeszukuję internet i gdy już nie czuję żadnego bólu, przy poruszaniu się zaczynam ogarniać mieszkanie, a po głowie chodzi mi wizja kolejnej serii bólów. Zastanawiam się, czy to może zagrozić dziecku, ale odrzucam tę myśl... Odkurzam i wyciągam naczynia ze zmywarki, następnie ścieram kurze. Harry wchodzi z dwiema torbami z jedzeniem.
-Gracie, co ty robisz?- pyta widząc odkurzacz na środku.
-Sprzątam...
Harry odkłada zakupy.
-Nie sprzątaj, nie przemęczaj się...
-Harry, taka rola kobiety w domu, ogarnęłam szybko i nic mi nie jest...
Harry wzdycha ciężko i zabiera się za rozpakowywanie toreb.
-Jak się udało spotkanie?
Opowiadam Harry'emu o tym co wspaniałego mnie spotkało. Jaką wielką szansę otrzymałam. Mam wrażenie, że z jednej strony się cieszy, ale z drugiej nie jest tym pocieszony.
-Coś nie tak?- pytam.
-Nie... Wszystko jest ok.- mówi odkładając sok do lodówki.
-Nie jest...- dodaję.
-Ale czemu mi wmawiasz...- mówi pozbawionym uczuć głosem.
-O co ci chodzi?
-Jezu, o nic.
-Dlaczego mi nie powiesz...Ślepa nie jestem i widzę, że coś jest nie tak...
-Po prostu mogłabyś spędzić czas z dzieckiem, gdy masz staż.
-Myślisz, że przez ten czas nie będę spędzać z nią czasu?- pytam sarkastycznie.
-Dokładnie... Lou spędza mało czasu z Lux właśnie przez pracę...
-Co proponujesz?- pytam głośniej.
-Żebyś zrezygnowała z tego.
Moje usta otwierają się szeroko z niedowierzania.
-Nie zrobię tego, to jest moje marzenie!
-Marzenia są ważniejsze od dziecka?
-Jestem ciekawa ile czasu w ciągu roku ty będziesz w domu, znając życie w ogóle cię nie będzie, zostanę sama z dzieckiem.
Wstaję i idę do sypialni, zamykam drzwi z hukiem. Zamykam się w garderobie i robię porządki w garderobie. Ściągam jeden z worków próżniowych z góry, gdy znów ten cholerny ból dokucza mi w podbrzuszu. Opieram się o parapet garderoby i muszę usiąść, bo boli mnie okropnie. Znów zaczynam płytko oddychać.
Łapię za telefon i dzwonię do mojej lekarki.
-Halo?
-Pani doktor mam straszne skurcze...-
mówię i znów syczę z bólu.
-Gdzie?
-W podbrzuszu...
-To jak skurcze przedporodowe... Proszę do mnie przyjechać, jak przejdą dam pani tabletki, albo zastrzyki z lekami rozkurczowymi. To jest jeszcze za wcześnie na takie skurcze. Czekam na panią...
-Dobrze.
Siedzę na parapecie i oddycham głęboko. Tak jak poprzedniego razu ból przechodzi, ale mała się zaczyna kopać mocno i to też mnie boli. Ubieram się szybko, biorę dokumentację do torebki i wychodzę z pokoju. Harry, który gotuje coś, co pięknie pachnie spogląda na mnie i zauważa coś nie tak.
-Zawieź mnie do kliniki...- mówię zamykając oczy i stając w miejscu, gdy mała kopie znów sprawiając mi tym ból.
-Co ci jest?- pyta przestraszony.
-Miałam skurcze, których nie powinnam była mieć.
Harry wyłącza gaz i szybko się ubiera w płaszcz. Pomaga mi założyć buty i płaszcz. Po czym wychodzimy z mieszkania.
 
(...)
-Nie ukrywam, że to bardzo dziwne, że na początku 7 miesiąca były takie skurcze.- mówi lekarka robiąc mi USG.
-Dziś miałam dwa razy...
-To bardzo niedobrze...- mówi kobieta oglądając ekran.
Po chwili badanie dobiega końca, a lekarka myśli co by zrobić.
-Zostawiłabym cię na dobę w szpitalu, jeśli nie będzie żadnych skurczów wypuszczę cię do domu.
-Czy to jest bardzo groźne?- pyta Harry pierwszy raz od rozpoczęcia badania.
-Jest groźne. To są skurcze przedporodowe, które kobieta w ciąży ma zazwyczaj w ósmym miesiącu, przed samym porodem. A pana dziewczyna jest na początku 7 miesiąca, teraz dziecko rozwija się mocno w układzie oddechowym. Poród w tym stadium rozwoju byłby niebezpieczny dla dziecka, musiałoby długo być w inkubatorze.
Kobieta sięga po telefon i dzwoni po pielęgniarkę, która zaraz zjawia się z wózkiem inwalidzkim.
-Proszę przywieźć Grace najpotrzebniejsze rzeczy, pidżamy, kosmetyki i koniecznie leki, które bierze.
Siadam na wózku.
-Weź mi ładowarkę od telefonu...- mówię mu i widzę jego cholerne przejęcie sytuacją.
-Dobrze.
Wyjeżdżam z gabinetu na wózku.
-Skarbie, będę niedługo...- mówi i całuje mnie w czoło, a potem biegiem wychodzi z kliniki.
 
Harry
Jadąc samochodem trafiam w sam środek korka, który jest normalną rzeczą w godzinach szczytu. Dzwoni do mnie telefon.
-Hazz mamy wywiad za godzinę.
-Nie mogę Louis, Grace jest w szpitalu.
-Co? Co się stało?
-Ma skurcze, które są niebezpieczne dla dziecka w tym stadium rozwoju. Jadę zawieźć jej rzeczy.
-Pozdrów ją od nas. Może przyjdę z El wieczorem...
-Jasne...
-Będziemy, a tym wywiadem się nie martw, odwołam go.
-Dzięki przyjacielu.
-Trzymaj się tato. Będziemy później.
Gdy po godzinie jestem w domu, pakuję wszystkie rzeczy, które będą jej potrzebne i czym prędzej jadę do niej do szpitala z powrotem. Zastaję ją w szpitalnej pidżamie z przyczepionymi kablami do skóry. Pielęgniarka wymienia jej kroplówkę i wychodzi.
-Proszę się nie denerwować pani Moore...- kiwa głową.
Kładę torbę na krześle i podchodzę do niej.
-Możesz zadzwonić do Sean’a?- pyta mnie, a ja kiwam głową.
-Tak.
Wychodzę z sali i telefonuję do brata mojej dziewczyny. Mówi, że pojawi się za pół godziny, jak tylko odprawi jednego klienta.
Grace zniża się na poduszce.
-Podaj mi pidżamy…- mówi.
Jest na mnie zła i ja to widzę. Jej głos, brak czułości, z którą zawsze do mnie zwracała, jej zachowanie, sposób w jaki się na mnie patrzy.
Wyciągam z torby jej koszulkę, w której zawsze śpi i spodnie, które miała u mojej mamy w domu w H.Ch.
Podnosi się lekko do góry, a gdy chcę jej pomóc mówi:
-Poradzę sobie.
Odpina koszulę i zrzuca ją z ramion. Ma na sobie stanik, który uwielbiam, ale teraz jest zdecydowanie bardziej opięty na jej piersiach. Narzuca koszulkę… Odkrywa nogi i stara się ściągnąć spodnie, ale w tej pozycji z dużym, bolącym ją brzuchem nie ma możliwości.
-Podnieś lekko pupę do góry…- mówię i ściągam jej spodnie, po czym zakładam drugie.
-Dzięki…- mówi cicho, a ja poprawiam jej poduszkę.
-Coś cię boli?- pytam ją, gdy podnosi ręce do góry, by związać włosy, ale kable od kroplówki jej przeszkadzają, łapie za jej dłonie i ściągam z nadgarstka gumkę do włosów. Biorę szczotkę do włosów i staję za nią, za cała aparaturą i delikatnie rozczesuję wyprostowane kosmyki włosów. Robię jej wysoką, wygodną kitkę. Gracie ogląda się w lusterku, a raz ustawia je tak, że widzi mnie. Nasz wzrok się spotyka.
Nie odpowiada mi.
-Dlaczego ja nie mogę spełniać marzeń?- pyta się, gdy całuję ją w głowę.
-Ja tego nie powiedziałem… Po prostu…- mówię siadając obok niej na stołku.
-…po prostu chcesz, żebym siedziała cały czas z dzieckiem.- dokańcza za mnie.
-Nie. Masz studia, teraz będziemy mieć dziecko i dojdzie ci jeszcze staż, nie będziesz mieć czasu…
-To jest szansa, której nie mogę zmarnować. Właściwie miałam tylko jeden staż w GQ, przez to się wiele nauczyłam, a teraz dostałam propozycję pracy w British Vogue. Potem mogę dostać posadę, jeśli się przyłożę. Poza tym… zajęcia będę mieć w poniedziałek i wtorek. Na co innego tak właściwie ja mam mieć czas?
-A ja?- podnoszę głowę.
-Och…- mówi cicho.
Przygryza wargę i myśli.
-Dlatego nie chciałem właśnie, żebyś zaczynała staż tam… Nie będziesz mieć czasu dla mnie.- mówię.
-Harry tak nie będzie…- mówi.
-Grace, wiem, jak bardzo wczuwasz się w to, co inni ci powierzają. Nie zaczniesz innej rzeczy, póki nie skończysz drugiej. Nie będziesz mieć czasu dla nas… Jestem świadom tego, że będę musiał wyjechać w trasę i że moja praca polega na podróżach i naprawdę gdybym mógł zmieniłbym to… Wtedy w ogóle nie będziemy mieć czasu.- mówię.
-Harry…- mówi łapiąc mnie za dłoń.- Naprawdę sądzisz, że będę pracować, jak wrócisz z trasy?
-Tak, znam cię…
-Jeśli robiłam tak wcześniej, to przepraszam… Ale teraz nasze życie zmienia się całkowicie… Ja też. – podnoszę na nią wzrok. Jej oczy są zaszklone.
-Czemu płaczesz?- pytam ścierając z jej policzka pojedynczą łzę.
-Bo ja wiem… Hormony.- śmieje się, a ja całuję ją w policzek.
Podnosi się lekko i ograniczają ją kable od kroplówki, gdy chce mnie przytulić. Wstaję, by ją przytulić.
-Przyrzekam, że cię nie zaniedbam. – mówi szeptem.- Ale ty też przyrzekaj…
-Przyrzekam.- mówię siadając na stołku obok, całuję jej dłoń.
Uśmiecham się do niej, tak pięknie jak ona do mnie. Jest pewny, że jej nie pobiję. Zbyt piękny uśmiech prezentuje.
-Połóż się koło mnie…- mówi.
-Na tym łóżku?- pytam z uśmiechem.
-Nie na innym Harry…- śmieje się.
Grace robi mi trochę miejsca, ściągam buty i wchodzę do niej do łóżka.
-Ale niewygodne…- mówię, gdy przytula się do mnie.
-Specjalne dla kobiet w ciąży…- odpowiada Grace zamykając oczy.
Obejmuje ją ramieniem i przyciągam do siebie. Brzuch Grace styka się z moimi udami i czuję jak mała kopie.
-Od razu jak cię poczuła zaczęła kopać…- mówi z uśmiechem.- To będzie córeczka tatusia.
Chichoczę.
-Jak mogłeś pomyśleć, że będę cię zaniedbywać, skarbie…- mówi Grace.
-Podświadomość…
-Powiedz jej, że jest w błędzie.
Chichoczę.
-Uwielbiam twój śmiech…- mówi z uśmiechem.
-Ja twój uśmiech, mamo…- szepczę i zniżam się, by dać jej całusa.
Drzwi się otwierają się z impetem.
-Grace, jak się czujesz?- pyta zmachany Sean, a za nim wchodzi jeszcze bardziej zmachana Leigh.
-Już lepiej, dali mi leki rozkurczowe.
-A badania jakieś ci robili?
-Tak, pobierali krew, USG… Wszystko jest ok.
-To czemu te skurcze wystąpiły?- pyta Leigh.
-Organizm nie wytrzymuje tak szybkiego rośnięcia brzucha i moje mięśnie są już w stanie słabym. Ale te leki mi pomagają…
-Ale się przestraszyłem…- mówi Sean.
Spoglądam na Leigh, która ma na ustach szeroki uśmiech. Wiem, że to z naszego powodu. Leżę z Grace w jej łóżku szpitalnym przytuleni. Puszcza mi oko.
-Kopie mocno?- pyta Sean.
-Bardzo… Szczególnie, jak Harry jest obok… Ja słyszy jego głos, albo go czuje…
-Naprawdę?- pyta brat mojej dziewczyny.
Gracie kiwa głową i odkrywa kołdrę. Bierze rękę Sean’a i przykłada do miejsca, w okolicach pępka.
-Teraz tu się przeniosła…
-O ja piernicze…- mówi szeptem Sean, a na jego twarzy pojawia się szeroki uśmiech.
-Szczególnie, gdy tata jest obok…- dodaje Grace uśmiechając się do mnie.
Sean drapie się po pokrytej zarostem brodzie.
-Jesteś znów szczęśliwa?- pyta Sean Grace.
Moja dziewczyna spogląda na brata.
-A czy wyglądam na nieszczęśliwą?- pyta, na co się szeroko uśmiecham.
-Nie…- mówi Sean.
-Masz odpowiedź, braciszku…- mówi z uśmiechem.

(…)
Wieczorem do Grace przychodzi nie tylko Louis. Zgarnął chłopaków, a El dziewczyny. Był taki zamęt, że aż pielęgniarka przyszła sprawdzić co się dzieje. Jej mina była nie do opisania, gdy weszła i zobaczyła masę ludzi. Cała sala się śmiała, gdy moi przyjaciele żartowali z siebie nawzajem, w szczególności Grace, która widocznie zapomniała o towarzyszącym jej bólu. A znów ją zaczęło boleć… Po wyjściu Sean’a poszedłem do toalety i gdy wróciłem dwóch lekarzy i pielęgniarka stali nad Gracie, która miała przerażoną minę.
-Nie, to jest zdecydowanie za wcześnie.- mówił jeden.
-Ale mogłoby przeżyć…
-Mogłoby… To jest przypuszczenie…
-Chcę donieść ciążę do końca.- mówiła stanowczym głosem Grace.
-Tak będzie najmądrzej, ale musi mieć pani na uwadze fakt, że takie skurcze mogą się zdarzać nawet częściej.
-Myślę, że codzienne zastrzyki będą idealnym lekiem na rozkurczanie.
-Codzienne?- zapytałem wtedy.
-Tak, przynajmniej ten miesiąc…- powiedział drugi lekarz.
-To jest 30 ukłuć.- powiedziałem dobitnie, a Gracie złapała mnie za rękę.- Nie ma innej opcji?
-Pani Moore… Albo codzienne ukłucia, albo ból i zagrożenie ciąży.
-Ukłucia…- mówiła.
-Gorące kąpiel, też rozluźnia, ale chwilowo…- dodała pielęgniarka.

(…)
-Jedź do domu…- mówi, gdy na chwilę zamykam oczy.
-Nie, zostanę z tobą…
-Jesteś wykończony…- dodaje.
-Nie jestem, trochę mnie oczy bolą, ale jest ok.
-Harry… Jedź do domu… Przyjedziesz rano…
-Gracie…
-Nie kłóć się ze mną…
-Och… No dobrze, ale jakby co to dzwoń.- mówię i ubieram płaszcz.
-Ok.
Nachylam się nad nią i całuję namiętnie w usta.
-Idź już tato…- mówi odpychając mnie.
-Jeszcze jeden mamusiu…- mówię i wpijam się w moje usta.
-Idź!- mówi głośniej.
-Ok… Idę. Dzwoń w razie czego…
-Idź. Kocham Cię.
-Pa. Ja ciebie też.
Zasypiam, a gdy spoglądam na zegarek jest 2:30... Wzdycham ciężko i wysyłam Grace sms-a życząc jej dobrej nocy. Odkładam telefon z nastawionym budzikiem na poduszkę obok.
(...)
 
Grace
Z rana budzi mnie kopanie małej. Pielęgniarka przynosi tabletki do połknięcia i tackę z gorącymi tostami z miodem i zieloną herbatą. Dziękuję kobiecie i sięgam po telefon i czytam nowe plotki na DailyMail.com zajadając się.

To nie może być prawda!
„Harry Styles, najmłodszy członek One Direction zostanie ojcem.”- potwierdza menadżer zespołu.
Partnerka Stylesa, Grace Moore jest w zaawansowanej ciąży. Już niedługo na świecie pojawi się ich dziecko.
Jaka płeć?
Menadżer nie wyjawił tej tajemnicy, ale Grace i Harry są bardzo szczęśliwi, a mama czuje się wyśmienicie w odmiennym stanie.
Przypominamy, że Harry i Grace poznali się rok temu i w tym czasie dwa razy byli w związku i dwa razy się rozstali, warto nadmienić, że w lutym tego roku Styles został wrobiony w ojcostwo, natomiast 2 miesiące temu był stale widziany w towarzystwie modelki Kendall Jenner. Jak widać stara miłość nie rdzewieje...

Wzdycham.
-I co Silver...- zwracam się do córki.- Czy mama byłaby w szpitalu, gdyby czuła się wyśmienicie?
Oglądam zaktualizowane zdjęcia na IG. Jest już dziesiąta... Drzwi się uchylają i wchodzą przez nie Eleanor i Lucy.
-Hej...- mówią.
-Hej dziewczynki!- mówię uśmiechnięta.
Siadają.
-Niedało się do ciebie wczoraj dobrać...- mówi Lucy.
-Niezły zamęt był...- uśmiecham się.- Ale fajnie, że wszyscy przyszli...
-Jak się czujesz?- pyta El.
-Od wczoraj nie mam bólów, więc widocznie te leki działają... Ale jak myślę, że dzień w dzień będę musiała się kłuć, to nie jestem zadowolona.
-Nie ma innej opcji?- pyta El.
Przeczę.
-I codziennie do szpitala?
-Nie... Sama będę robić zastrzyki w brzuch...
-Ojej!- mówi Lucy.
-W brzuch? Nie pokłujesz jej?- dodaje blondynka.
-Nie... Pielęgniarka wytłumaczy mi jak, gdzie...
-Biedactwa...- mówi El.
-Jak na zajęciach?- pytam Lucy.
-Nudno mi bez ciebie...- śmieję się.-A tak na serio... To nudy... Będziemy uczyć się etyki dziennikarskiej przez pół roku... A książka jest jak podwójna biblia i potem będzie z tego egzamin.
-Super...- mówię.
-Dasz radę...
-Jasne, że dam...
- A na jakiej ty byłaś rozmowie?- pyta mnie Lucy.
-Miałam wam powiedzieć wczoraj, ale był taki zamęt, że nie dało się... Ale... Słuchajcie dostałam staż w British Vogue...
-No co ty?!- wytrzeszcza oczy Lucy.
-Byłam na spotkaniu z samą Anną Wintour!
-Cooo?!- krzyczą.
-No!
-Boże Gracie, gratulacje kiedy zaczynasz?- pyta El.
-Jak urodzę i moje ciało się zregeneruje... Właściwie jak będę gotowa...
-Ale numer!- śmieje się Lucy.
-Jestem mega szczęśliwa, ale...
-Co? Jakie ale?
-Jak wróciłam ze spotkania pokłóciłam się z Harrym o to...
-Dlaczego?- pyta El.
-On uważał, że skoro urodzę dziecko, mam studia i dojdzie mi jeszcze staż, nie będę mieć czasu dla niego...
-Oooo...- piszczą słodko.
-Harruś potrzebuje trochę miłości...- śmieje się Lucy.
Uśmiecham się.
-Każdy potrzebuje trochę miłości...- mówię.
-Ale zostajesz przy stażu?- pyta El.
Kiwam głową.
-To zbyt wielka szansa...
Harry wchodzi do środka i uśmiecha się na widok dziewczyn.
-Dobra, to my się będziemy zbierać... Harry potrzebuje trochę miłości...- śmieje się Lucy.
-Lucy?- wołam, gdy już ma wyjść.
-Hm?
-Anna sądzi, że jesteś fantastyczną dziennikarką…- mówię, a jej oczy zaczynają błyszczeć.
-Żartujesz?
-Nie… Powiedziała, że na pewno dostaniesz posadę w dobrej gazecie…
-Och!- skacze z radości.
-Dobra ja ją zabieram…- mówi El i macha nam.
Harry siada obok.
-Przepraszam, że nie byłem wcześniej…
-Nic się nie stało…
-…trochę zaspałem… nie słyszałem budzika…
Uśmiecham się.
-Nastawiłeś budzik? Po co?
-Żeby do ciebie przyjechać jak najszybciej…
-Harry…- uśmiecham się i przyciągam za płaszcz do siebie.
Łączę nasze usta w soczystym pocałunku, Harry kładzie ręce po moich obu stronach. Mruczy, gdy łapie go mocno z kucyka, którego ma na głowie. Rozplątuję gumkę, a jego włosy opadają swobodnie na na twarz.
Ciche odchrząknięcie przerywa nam.
-Pani Moore…- mówi pielęgniarka.- Lekarz zaraz wypisze pani wypis, bólów nie było, więc puszczamy panią do domu. Chciałam pokazać pani, jak robić zastrzyki.
-Proszę…- mówię zarumieniona.
Harry ociera usta i z szerokim uśmiechem siada na stołku obok. Kobieta uśmiecha się lekko i siada na drugim stołku po drugiej stronie łóżka. Odkrywam kołdrę i podnoszę bluzkę. Mała kopie, a pielęgniarka uśmiecha się. Harry pyta, czy może nagrać, co kobieta robi. Ta zgadza się i pokazuje mi nietrudną właściwie sprawę związaną z zastrzykami. Lekarz wchodzi, gdy kończymy. Zaczyna wywód nt. braku stresu, zdrowego odżywiania, przebywania na powietrzu. Przepisuje mi receptę na maści na kręgosłup i inne tabletki wzmacniające.
-Proszę dbać o narzeczoną…- mówi lekarz do Harry’ego, gdy wstaję z łóżka.
-Będę dbał…- mówi Harry uśmiechając się szeroko, gdy słyszy moją nową nazwę i trzymając mnie.
-Nawet za bardzo…- wtrącam, a lekarz zaczyna się śmiać.
-To dobrze, będzie z niego dobry ojciec.- podsumowuje lekarz.
***

Jak Wam się podoba? Nie możecie się doczekać porodu? Ja też. Miłego czytania i proszę o komentarze. Całuje xx.

7 komentarzy:

  1. Jest wyjątkowy :*
    Świetnie :P Nie powiem , przeraziłam się tych bólów Grace , ale jak już przeszły to się lekko uspokoiłam .Cieszę się , że Grace dostała odpowiednie leki i wróciła do domu.
    Oby tak do dziewiątego miesiąca :*


    Czekam na kolejny

    Panna Domka :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział :) coś czuję, że niedługo się coś pokomplikuje bo jest za ' słodko ' :) a ty musisz w nas budzić napięcie ^^ A tak btw. w którym rozdziale Grace urodzi? ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz ciekawiej się robi i tak słodko ;) czyżbyś planowała to zaraz popsuć? Hmmm..?;)

    OdpowiedzUsuń